>> Pobierz odcinek | Zobacz wszystkie odcinki
>> Odsłuchaj na: Apple Podcast | Spotify | YouTube
Zależało mi na tym, aby pokazać czym zajmuje się rzecznik patentowy i jak może pomóc przedsiębiorcy. Z tego materiału dowiesz również się co zrobić, aby uzyskać uprawnienia rzecznika patentowego.
Ten fragment powinien szczególnie zainteresować absolwentów kierunków technicznych i młodych prawników.
Pamiętam, że kiedy sam podchodziłem do egzaminów wstępnych na aplikację rzecznikowską informacji na ten temat było jak na lekarstwo. Z naszej rozmowy dowiesz się więc jak wygląda cały ten proces.
Na te i inne tematy rozmawiałem z Panią Dorotą Rzążewską, która jest prezesem Polskiej Izby Rzeczników patentowych (PIRP). Nie będę ukrywał, że jest to chyba najlepszy jak do tej pory wywiad. Rozmawiało nam się fantastycznie i mam nadzieję, że to słychać. Pomijając jednak nawet ten aspekt, sam materiał pełen jest przydatnych informacji a to zawsze jest moim priorytetem.
Przyjemnego słuchania 🙂
Jak i gdzie słuchać podcastu?
W tym odcinku usłyszysz:
- czym zajmuje się rzecznik patentowy;
- w zakresie jakich tematów pomagamy przedsiębiorcom;
- o uprawnieniach rzecznika patentowego do występowania przed sądami;
- kto może zostać rzecznikiem patentowym;
- jak wygląda aplikacja na rzecznika patentowego;
- kto może zostać europejskim rzecznikiem patentowym;
- czy radca prawny może dokonać zgłoszenia znaku towarowego;
- co może być chronione patentem;
- dlaczego warto chronić znaki towarowe;
- o najczęstszych błędach popełnianych przez przedsiębiorców;
- co oznacza symbol ®;
- w jaki sposób PIRP walczy z pismami od oszustów.
Artykuły, które uzupełniają wiedzę z podcastu:
- Czym zajmuje się rzecznik patentowy? Część 1
- Czym zajmuje się rzecznik patentowy? Część 2
- Rzecznik patentowy może być pełnomocnikiem w sporze o prawa autorskie i zwalczanie nieuczciwej konkurencji (łącznie)
- POM 010: Czy ufasz swojemu pełnomocnikowi?
- Znak towarowy – Jakie korzyści przynosi firmie?
- POM 011: Najczęstsze błędy przy wyborze nazwy firmy ®
- Niekonwencjonalne znaki towarowe – smak, zapach, gest
- 33 powody dlaczego warto zarejestrować znak towarowy
- Co oznacza symbol R w kółku, C w kółku oraz TM i SM?
- Czy symbol ® przy firmowym logo, wpływa na wiarygodność przedsiębiorcy?
- 7 powodów dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy
- Opisowe znaki towarowe. Dlaczego przedsiębiorcy powinni ich unikać?
- Wtórna zdolność odróżniająca ratunkiem dla opisowych znaków towarowych
- Czy sam pomysł jest chroniony przez prawo autorskie?
- Pomysł na biznes. 9 skutecznych sposobów na jego ochronę prawną
- Monitorowanie znaków towarowych. Dlaczego obecnie jest tak ważne?
- Firma, oznaczenie przedsiębiorstwa i znak towarowy. Co te pojęcia oznaczają?
- Własność intelektualna a własność przemysłowa. Co te pojęcia oznaczają?
- POM 003: Zastrzeżenie nazwy firmy w Polsce i Unii Europejskiej. Dlaczego wcześniej warto zrobić badanie zdolności rejestrowej znaku
- Koszt rejestracji znaku towarowego. Poznaj aktualne na 2023 rok opłaty
- Zastrzeżenie nazwy firmy a honorarium rzecznika patentowego
- Rejestr Polskich Znaków Towarowych – uwaga na kolejną falę pism od naciągaczy
Dalsza część artykułu pod formularzem.
Zostaw mi komentarz
Jeżeli po przesłuchaniu podcastu nasunęły Ci się jakieś pytania, śmiało podziel się nimi w komentarzu. Chętnie na nie odpowiem. Napisz mi również, jeżeli chciałbyś, abym jakimś tematem zajął się w kolejnych odcinkach.
Pomóż mi w promocji tego podcastu
Jeżeli uważasz, że dzielę się wartościową wiedzą, pomóż mi dotrzeć z podcastem do większego grona ludzi. Możesz link do niego podesłać swoim znajomym lub wrzucić na Facebooka. Będę wdzięczny, jeżeli zostawisz ocenę lub recenzję:
Oceń podcast “Prawna Ochrona Marki”.
Dzięki temu mój podcast będzie w rankingach iTunes i słuchacze łatwiej na niego trafią.
Transkrypt podcastu
Kliknij i pobierz spisaną w pliku PDF treść podcastu:
Czym zajmuje się rzecznik patentowy?
Transkrypcję możesz również przeczytać poniżej.
Witaj. W dzisiejszym odcinku będziesz miał okazję posłuchać mojej rozmowy z Prezes Polskiej Izby Rzeczników Patentowych, Panią Dorotą Rzążewską.
Jesienią tego roku, a kiedy nagrywam ten podcast mamy rok 2018, mija dokładnie 100 lat istnienia zawodu rzecznika patentowego. Wszystko zaczęło się od Dekretu Naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego, o ustanowieniu Urzędu Patentowego. W dekrecie pojawiły się pierwsze regulacje dotyczące właśnie rzeczników patentowych, którzy mogli być pełnomocnikami przed polskim Urzędem Patentowym.
Przygotowując się to tej rozmowy postawiłem sobie za cel przybliżenie szczegółów naszego zawodu. Choć mamy właśnie okrągłą rocznicę to nadal przedsiębiorcy niewiele o nas wiedzą. Z naszej rozmowy dowiesz się więc czym zajmuje się rzecznik patentowy oraz o wielu ciekawostkach z zakresu ochrony własności intelektualnej.
Ten podcast powinien zainteresować również świeżo upieczonych inżynierów i absolwentów prawa. Pani Dorota przybliżyła bowiem szczegóły tego jak zostać rzecznikiem patentowym. A osobiście mam wrażenie, że szczegółowych, łatwo dostępnych informacji na ten temat trochę brakuje. Nasza rozmowa dotyczyła również tego czy w dzisiejszych czasach ścisła specjalizacja jest atutem. To pytanie nie jest w żadnym stopniu trywialne, ponieważ aktualnie środowiska związane z adwokatami i radcami prawnymi dążą do tego, aby móc reprezentować swoich klientów w zakresie patentowania wynalazków. A tak się składa, że moja rozmówczyni posiada tytuł zawodowy zarówno radcy prawnego jak i rzecznika patentowego. Opowie więc czym się różni 3 letnia aplikacja rzecznikowska od aplikacji na radcę prawnego czy adwokata.
Reasumując nasza rozmowa powinna zainteresować zarówno przedsiębiorców jak i osoby, które chciały by w przyszłości wykonywać zawód rzecznika patentowego. Jak na razie jest to najdłuższy wywiad jaki przeprowadziłem bo trwa ponad 2 godziny. Myślę jednak, że każda osoba, która jest zainteresowana tematem odsłucha go do końca. Rozmawiało nam się na tyle dobrze, że uznałem, że grzechem byłoby na siłę wycinanie jakiś fragmentów. To tyle tytułem wstępu.
Pani Doroto, dziękuję, że znalazła Pani czas na rozmowę ze mną. Proszę na początek powiedzieć coś o sobie, jakie ma Pani wykształcenie, czym zajmuje się Pani zawodowo, jaka jest Pani specjalizacja?
Chciałabym podziękować za możliwość rozmowy z Panem. Jestem rzecznikiem patentowym od 1996 r. Wcześniej zrobiłam uprawnienia radcy prawnego. Ale ponieważ własność intelektualna jest tą dziedziną, która fascynuje mnie od dawna, postanowiłam specjalizować się tylko w niej. Więc jestem arbitrem, który zajmuje się domenami internetowymi. Niedawno uzyskałam uprawnienia do bycia mediatorem w sprawach własności intelektualnej, więc można powiedzieć, że własność intelektualna we wszystkich postaciach. Natomiast jestem też europejskim rzecznikiem patentowym, jako że aplikację rzeczniowską kończyłam przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.
Natomiast od listopada 2017 r. mam jeszcze zaszczyt bycia prezesem Polskiej Izby Rzeczników Patentowych.
I nie wspomniała Pani, że jest arbitrem przy Sądzie Polubownym ds. Domen Internetowych.
Tak, i to przy polskim sądzie, gdzie rozpatrywane są rozprawy dotyczące polskich domen internetowych, ale także jestem arbitrem w sądzie, który ma swoją siedzibę w Pradze, gdzie rozpoznawane są sprawy domen „.eu”. I ostatnio zostałam wpisana na listę arbitrów przy włoskiej spółce, która jest afiliowana przy ICANN, która pozwala na rozpatrywanie domen „.com”.
Jak zostać arbitrem?
Myślę, że kwestie związane z arbitrażem i arbitrem to długa opowieść, ponieważ wchodzimy w sferę dyskusji na temat sądów polubownych w ogóle. Jest to troszeczkę inna sfera rozstrzygania sporów, natomiast niewątpliwie, by dostać się na listę arbitrów – i nie ma znaczenia, czy rozmawiamy o arbitrach zajmujących się sprawami domen, czy też arbitrach w sądach polubownych, np. przy Krajowej Izbie Gospodarczej – potrzebna jest po pierwsze wiedza merytoryczna z danej dziedziny, po drugie doświadczenie w danej dziedzinie prawa. I mówiąc wprost, pewna ilość publikacji, opracowań, pewne osiągnięcia zawodowe to są takie punkty wyjścia. Oczywiście w każdym sądzie arbitrażowym jest regulamin, który określa, kto może być arbitrem, jakie dodatkowe kryteria musi spełniać, żeby na tę listę mógł zostać przyjęty.
Rozumiem, że wszelkie postępowania toczą się on-line.
W przypadku tych sądów arbitrażowych, których przedmiotem są sprawy dotyczące domen internetowych, to oczywiście tak.
Jesienią będziemy obchodzić stulecie niepodległości Polski, stulecie istnienia Urzędu Patentowego RP oraz stulecie ustanowienia zawodu rzecznika patentowego. Jak to jest, że zawód, który obchodzi teraz okrągłą rocznicę, nadal jest znany przez tak małą liczbę osób? Kiedy mówię, że jestem rzecznikiem patentowym, to ludzie reagują: „Rzecznik prasowy? To czym ty się zajmujesz?”. Więc z czego to wynika?
Dodam jeszcze, że nie tylko rzecznik prasowy, ja czasami słyszę: „A, to jesteś rzeczoznawcą”. I znowu muszę prostować, że rzeczoznawcą, ale nie do końca, bo rzeczoznawca to osoba, która specjalizuje się w jakiejś materii, my oczywiście też. Myślę, że to, że o rzecznikach patentowych w sumie niewiele osób w Polsce wie i zna ten zawód, jest pochodną tego, że od całkiem niedawna myśli się i mówi głośniej o innowacyjnej gospodarce, o tym, że prawa własności intelektualnej mogą i powinny odgrywać pewne znaczenie dla rozwoju biznesu. Myślę też, że w sumie w niewielkim stopniu jeszcze wiedza na temat tego, czym są prawa własności intelektualnej, dotarła do polskich przedsiębiorców.
Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że większość polskich przedsiębiorstw to małe i średnie przedsiębiorstwa, to moim zdaniem jest to taka żmudna droga w przekazywaniu tej informacji, w przekazywaniu w sposób po pierwsze przystępny i zrozumiały, a po drugie w taki, żeby do przedsiębiorców trafiły pewne mechanizmy rynkowe i świadomość tego, że prawo własności intelektualnej to nic innego jak narzędzia, które pomagają w biznesie. Myślę, że to, że tak niewiele osób wie, że nasz zawód istnieje, jest także pochodną tego, o czym nie możemy zapominać, że do 1991 r. w Polsce nie było możliwe powołanie, prowadzenie prywatnych kancelarii patentowych, w związku z tym siłą rzeczy wiedza na temat tego zawodu w pewien sposób była ograniczona. Taka możliwość jest od 1991 r., więc stopniowo ta wiedza jest przekazywana.
Coś, co jeszcze troszkę może utrudniać przekazywanie wiedzy na temat tego, na czym polega nasz zawód, to to, że my mamy zakaz promocji i reklamy. I tu wchodzą w grę zasady etyki naszego zawodu. Ale ja wierzę w to, że właśnie poprzez np. taką rozmowę jak nasza dzisiejsza informacje będą docierały do przedsiębiorców, bo dla mnie prawa własności intelektualnej są naprawdę istotnym elementem budowania silnej pozycji firmy.
Więc korzystając z okazji, proszę powiedzieć, w jaki sposób taki rzecznik patentowy może pomóc takiemu przedsiębiorcy chronić jego pomysł na biznes?
Rzecznicy patentowymi, którzy mają przygotowanie odnośnie wszystkich rodzajów praw własności intelektualnej, praw własności przemysłowej, są tymi osobami, które według mnie powinny pomóc przedsiębiorcy zbudować strategię budowania biznesu. I zabrzmi to może dziwnie, ale rzecznik patentowy w moim przekonaniu to osoba, która jest doradcą biznesowym. Dlaczego tak uważam?
Bo jeśli prawo własności przemysłowej potraktujemy jako narzędzia, które wspierają rozwój danego przedsiębiorstwa, to pamiętać należy o tym, że to rzecznik patentowy wie, czym różnią się jedne prawa własności przemysłowej od drugich, jaki jest ich zakres, tryb ich uzyskiwania. W dodatku rzecznicy patentowi dysponują pewnymi narzędziami, przy pomocy których są w stanie zweryfikować, czy istnieje szansa uzyskania ochrony dla danego znaku towarowego, wzoru przemysłowego czy wynalazku.
Co więcej, kiedy pracuję z klientami, to wręcz domagam się, abyśmy spotykali się cyklicznie. I zadaję im proste pytanie: „Jaką macie państwo strategię na najbliższy rok, trzy lata prowadzenia własnej działalności?”. Nie zadaję tego pytania z ciekawości, tylko w celu wykonywania tej funkcji doradcy biznesowego. Bo w moim przekonaniu rzecznik patentowy powinien zadbać o to, by przedsiębiorca, który np. planuje uruchomić jakiś nowy rodzaj działalności gospodarczej czy też chce wyjść ze swoją działalnością gospodarczą do innych krajów, w momencie kiedy to ma się stać, żeby w tych miejscach, gdzie tę działalność gospodarczą planuje, te swoje prawa miał już ochronione. Temu ma służyć pomoc, której rzecznik patentowy powinien udzielić.
Choćby z tego powodu, że jeżeli obsługuje się jakąś firmę działającą na wiele krajów świata, która np. zgłasza się po paru latach od swojej ekspansji, to później trzeba odkręcać to, że lokalny dystrybutor zarejestrował znak towarowy producenta na siebie.
Więc dlatego powiedziałam, że z jednej strony rzecznik patentowy wie, jakie prawa własności przemysłowej można uzyskać dla przedsiębiorcy, dostosowuje ich dobór do specyfiki działalności gospodarczej, bo przecież my mamy wybór pomiędzy znakiem towarowym, wzorem przemysłowym, wzorem użytkowym, patentem. I trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że każde z tych praw wyłącznych chroni coś innego. A zatem to nie jest wszystko jedno, co my zaproponujemy.
Ale przecież te prawa przenikają się mocno ze sobą. To, co może być przestrzennym znakiem towarowym, może być też wzorem przemysłowym. Czasami może być też chronione prawem autorskim. Wydaje mi się, że rzecznik patentowy jest w stanie powiedzieć, jak poruszać się w tym gąszczu przepisów.
Zdecydowanie tak. Co więcej, rzecznik patentowy jest w stanie ocenić, czy w konkretnym przypadku, w konkretnej sytuacji mamy szansę uzyskać dane prawo. Wspomniał Pan o wzorach przemysłowych, więc analizując rejestr znaków towarowych i wzorów przemysłowych, często widzę, że w rejestrze znaków towarowych takie znaki towarowe przestrzenne według mnie nie powinny być zarejestrowane jako przestrzenne znaki towarowe, gdyż tak naprawdę to są klasyczne przykłady wzorów przemysłowych. Jak zadaję sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje, to odpowiedź jest bardzo prosta: ktoś zapomniał, że dla zarejestrowania wzoru przemysłowego trzeba w ciągu 12 miesięcy od ujawnienia zdążyć zachować przesłankę nowości. Dlatego właśnie jest tu potrzeba współpracy z rzecznikiem patentowym, bo te wszystkie niuanse i wymogi dla rzecznika patentowego to chleb powszedni.
Mówił Pan o tym, że te prawa zazębiają się, nachodzą na siebie. Tak. Ale żeby odpowiednio dobrać dane prawo do konkretnej sytuacji, do konkretnego przedsiębiorcy, rodzaju działalności, którą on prowadzi, ważne jest, by rozumieć, co dane prawo chroni. Bo to determinuje później kwestie możliwości ochrony tego, co stanowi istotę prowadzonej przez przedsiębiorcę działalności.
Czym zajmuje się rzecznik patentowy?
Zbuduje strategię ochrony własności intelektualnej w firmie
Mówimy o tym, że rzecznik patentowy może doradzić zbudować strategię czy to prawnej ochrony marki, czy ochrony własności intelektualnej w firmie. Ale czy dotyczy to Polski, Unii Europejskiej, czy świata? Jakie uprawnienia w tym zakresie ma polski rzecznik patentowy?
Polski rzecznik patentowy, jak sama nazwa wskazuje, w pierwszej kolejności może działać przed polskim urzędem patentowym, przed którym może zarówno występować o uzyskanie ochrony w odniesieniu do znaków towarowych, wzorów przemysłowych, użytkowych, jak i wynalazków.
Natomiast polski rzecznik patentowy, ze względu na to, że Polska jest członkiem UE, może także reprezentować przedsiębiorców przed europejskim urzędem, który zajmuje się ochroną znaków towarowych i wzorów przemysłowych.
Polski rzecznik patentowy, pod warunkiem, że uzyska dodatkowe uprawnienia, zda odpowiednie egzaminy, uzyska tytuł europejskiego rzecznika patentowego, może także reprezentować przedsiębiorców przed europejskim urzędem patentowym, który zajmuje się ochroną wynalazków zgodnie z konwencją o udzielenie patentów europejskich. Ale to nie tylko te urzędy patentowe, przed którymi polski rzecznik patentowy może działać, dlatego że obowiązujące przepisy przewidują postępowanie w trybie międzynarodowym, które także jest dostępne dla polskiego rzecznika patentowego. Więc myślę, że nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o kraje, w których dla swojego klienta, dla przedsiębiorcy, którego reprezentuje się, polski rzecznik patentowy jest w stanie uzyskać odpowiedni rodzaj ochrony.
Wrócę tu do początku tej rozmowy, gdzie powiedziałam, że jeśli myślimy o rzeczniku patentowym jako o doradcy biznesowym, to właśnie to jest ten punkt, który wiąże się z tą kwestią. Bo jeśli myślimy o biznesie, to musimy myśleć o nim szeroko. Nie tylko dzisiaj, tu i teraz, tylko z pewną perspektywą. I to rzecznik patentowy, jeśli zna plany przedsiębiorcy, będzie mógł tak przygotować procedurę, postępowanie przed konkretnymi urzędami patentowymi, żeby w odpowiednim momencie uzyskać odpowiednią ochronę dla danego przedsiębiorcy.
Obalmy pewien mit, co może być chronione patentem: czy to są tylko wielkie silniki odrzutowe, czy może to być też igła do szycia?
Ten mit, o którym Pan wspomniał, dotyczy tego, że jeśli rozwiązanie innowacyjne, to musi dotyczyć ono wielkich, przełomowych rozwiązań, i tylko takie mają szansę na uzyskanie ochrony, tylko takie jest sens chronić. Jak najbardziej jestem przeciwna takiemu myśleniu o innowacyjności, gdyż jeśli przeanalizujemy te wszystkie wpisy, które znajdują się w rejestrze patentów, to okaże się, że oczywiście pojawiają się rozwiązania, które mają charakter przełomowy i w pewien sposób nakręcają rozwój, ale innowacja odnosi się także do przedmiotów codziennego użytku, ponieważ z jednej strony możemy mówić np. o antenach satelitarnych, bo i tego dotyczą rozwiązania, czy też np. o drzwiach. Mam przyjemność pracy z firmą, która chroni wiele innowacyjnych rozwiązań, a dotyczą one zamków do drzwi, czyli tak niewielkiej rzeczy.
Czym zajmuje się rzecznik patentowy?
Poprowadzi procedurę patentowania wynalazku
Ja często tłumaczę klientom, że wynalazek to nie musi być wynalezienie koła. To jest najczęściej jakiś silnik, który dzięki unowocześnieniu go ma o 20% większe spalanie. I poprzez stan techniki, czyli silniki, które są na rynku, i poprzez naszą innowację sprawiamy, że jest on bardziej wydajny.
Ponieważ idziemy w stronę cyfryzacji i tego, żeby elektronika wchodziła nam w coraz większym stopniu w życie codzienne, to rozmawiamy tak naprawdę o inteligentnych domach i inteligentnych zamkach.
Więc mamy tu do czynienia z wynalazkami wspomaganymi komputerowo, czyli software i hardware.
Tak. Aczkolwiek coś, co jest oczywiste w świecie regulacji nie tylko w Polsce, ale i na świecie – nie patentuje się algorytmów. Ale ponieważ świat idzie w stronę rozwoju cyfrowego, to wszystkie rozwiązania informatyczne cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. W kancelarii mamy wielokrotnie do czynienia z wynalazkami, które łączą w sobie kilka dziedzin – to nie jest tylko sam software, hardware. Co więcej, są takie rozwiązania, które skupiają w sobie elementy nie tylko mechaniki i elektroniki, ale i biologii, biotechnologii. Mamy tu bardzo różne przypadki.
Wśród przykładów zgłoszeń, z którymi mieliśmy do czynienia, są i samoloty, to są pewne rozwiązania biotechnologiczne dotyczące przyśpieszania wzrostu roślin, ale mamy też tak bardzo zaawansowane rozwiązania, które są pewnym nośnikiem wiedzy i innowacyjności dotyczącej przyszłości, np. służące zwalczaniu chorób nowotworowych czy wirusa HIV.
Jakiś czas temu mieliśmy okazję opatentować farbę, która miała w sobie składnik zabijający insekty. I były nią malowane obory. I wystarczyło pomalować oborę i na trzy lata miało się problem z głowy.
Niedawno mieliśmy do czynienia z innowacyjną obrożą przeciw insektom dla zwierząt domowych. Ważne jest, by obalić ten mit. Wbrew pozorom te chyba najcenniejsze rozwiązania o charakterze innowacyjnym są stosunkowo proste, udoskonalają to, co już nas otacza.
Przypomniała mi się taka anegdota odnośnie tego, że żeby wynalazek był opatentowany, to musi przynajmniej być nowy, czyli nie może być ujawniony. Czy zna Pani tę historię z komiksem Kaczor Donald? To działo się w holenderskim urzędzie patentowym, gdzie pewien wynalazca celem podniesienie statku z dna postanowił wtłoczyć przez rury do niego pewne kształtki, które miały go wypornościowo na powierzchnię wypuścić. I tamtejszy urząd patentowy rękoma tamtejszego eksperta znalazł komiks Kaczor Donald opublikowany 15 lat wcześniej, w którym siostrzeńcy Kaczora Donalda dokładnie tą metodą podnosili. I z jednej strony takie rozwiązanie może być przedmiotem ochrony patentowej, ale z drugiej może wszystko niweczyć.
Dotyka Pan tu aspektu, który w pracy rzecznika patentowego jest czymś powszechnym. Bo zanim my doradzimy, żeby zgłosić jakieś rozwiązanie do opatentowania, to musimy zbadać jego zdolność patentową. Podobnie jest zresztą ze znakami towarowymi. Zanim zgłosimy, lepiej zweryfikować, czy bez problemu i kłopotów związanych z przesłankami uzyskania ochrony dane rozwiązanie, dany znak towarowy będzie mógł być zarejestrowany. I znowu to rzecznicy patentowi są wyposażeni w wiedzę i odpowiednie narzędzia, które pozwalają profesjonalnie zrobić to badanie.
Dlaczego o tym mówię i dlaczego jest to takie ważne? Ja wielokrotnie spotykałam się z takim sformułowaniem, które zawsze mnie zasmuca, zwłaszcza kiedy z ust przedsiębiorcy pada stwierdzenie, że „ta ochrona własności intelektualnej to takie zawracanie głowy, dużo pieniędzy się wyda, a jak przychodzi co do czego, to nic z tego nie wynika”. I ja wtedy mówię, że to zależy od tego, jaką strategię ochrony ktoś przyjmie. Jeśli podejdzie do budowania swojego portfolio praw wyłącznych w sposób przemyślany, strategiczny i postąpi zgodnie z pewnymi wskazówkami rzecznika patentowego, to wbrew pozorom wcale nie będzie to droga ochrona, a po drugie będzie miał chronione te prawa, które w sposób bezpośredni dotykają działalności gospodarczej czy tego, co stanowi istotę prowadzonej działalności gospodarczej, prowadzonej firmy. I w przypadku rozwiązań, które mają charakter wynalazków, zweryfikowanie, czy dane rozwiązanie kwalifikuje się do tego, żeby uzyskać na nie patent, dla mnie jest w ogóle punktem wyjścia.
Co więcej, w zależności od tego, jaki rodzaj badania przeprowadzamy, można też uzyskać wiedzę na temat tego, gdzie z tym naszym rozwiązaniem możemy później szukać szczęścia komercyjnego. Bo samo uzyskanie patentu to duży sukces i satysfakcja, ale te wszystkie starania i wysiłki nie są podejmowane tylko po to, żebyśmy mieli piękne świadectwo, które możemy powiesić sobie pod biurkiem.
Ja traktuję prawo własności przemysłowej jako narzędzie biznesowe. To są narzędzia, które z jednej strony pozwalają nam uzyskiwać przewagę rynkową, ale z drugiej ze względu na charakter tych praw to są narzędzia, które pozwalają nam także zarabiać na tych prawach. Więc jeśli mam dobrze przygotowaną strategię ochrony patentowej mojego rozwiązania i uzyskam patent na mój wynalazek, to przecież ja mam szansę, żeby na ten wynalazek udzielać licencji i na tym zarabiać czy go sprzedać. Więc strategia ochrony jest tu punktem wyjścia.
Spotkałem się z taką opinią, że patenty generują jednak więcej szkody niż pożytku, ponieważ dzięki nim firmy farmaceutyczne mogą podwyższać ceny leków, co de facto uderza po kieszeni finalnego nabywcę. Co w kontekście tego, co powiedziałem, społeczeństwo zyskuje na prawie patentowym?
To jest rzeczywiście przewrotne i nie chcę powiedzieć, że trudne, gdyż ja uważam, że społeczeństwo na prawie patentowym chyba zyskuje m.in. to, że są firmy, które bardzo dużo inwestują w innowacje. Bo jeśli rozmawiamy o firmach farmaceutycznych, to z jednej strony, żeby one wprowadziły lek, który będzie leczył jakieś schorzenia, to jest to poprzedzone bardzo dużymi nakładami na prace badawcze, bez których pewnie nie moglibyśmy pójść dalej, żeby doskonalić sposoby leczenia pewnych chorób. Wynajdować nowe substancje czy sposoby leczenia – wiadomo, że samych sposobów nie opatentujemy. Coś, co często powtarza się, to to, że ponieważ te badania kliniczne kosztują, w związku z tym firmy farmaceutyczne muszą te nakłady odzyskać w tej wyłączności, którą daje patent, i ta wyłączność powinna trwać jak najdłużej. I skoro ktoś ponosi nakłady na innowacyjne rozwiązania, to chce mieć przynajmniej na jakiś czas ten monopol zapewniony.
Społeczeństwo uzyskuje możliwość korzystania z coraz to nowszych rozwiązań sposobów zwalczania pewnych chorób, ale to nie jest jedyny ze sposobów, dla których ja pozytywnie myślę o patentowaniu. Bo przecież te wszystkie rozwiązania, które są chronione, są ujawniane. Bo jeśli my zgłaszamy rozwiązanie do opatentowania, to po 18 miesiącach jest to ujawnione i dla wielu konkurentów staje się to kolejnym punktem do analizy, czy można zrobić coś lepiej, czy nie.
Pytał Pan, czy te ceny leków będą coraz wyższe. Nie zapominajmy, że po upływie tego okresu, na jaki ten patent został udzielony, takie rozwiązanie wchodzi już do domeny publicznej. I w związku z tym kwestia samego prawa patentowego już nie stoi na przeszkodzie, żeby coraz szersze grono podmiotów mogło z danego rozwiązania korzystać. Dodam jeszcze jedną rzecz a propos farmacji. Nie bez powodu powstają firmy generyczne, które wykorzystują pewne rozwiązania, które są chronione patentami, stosując inny sposób otrzymywania substancji czynnej, która jest chroniona patentem. W świecie farmacji dyskutuje się, czy firmy generyczne są pożądane na rynku, czy nie.
Czym zajmuje się rzecznik patentowy?
Przeprowadzi analizę działań konkurencji.
Komentując w rozmowach z klientami to prawo patentowe, to jest kilka modeli ochrony pomysłu na biznes. Jeden z nich reprezentuje Coca-Cola w zakresie swojej receptury, która chyba od ponad stu lat nie jest ujawniona. I gdybyśmy nie mieli możliwości patentowania swoich wynalazków, to firmy generalnie w ten sposób chroniłyby swoje rozwiązania. Czyli wszelkie silniki, wszelkie nawet drobne rozwiązania byłyby ukryte w sejfie w pokoju szefa. Natomiast fakt, że można uzyskać podwyższony poziom ochrony poprzez opatentowanie go, to dzięki temu przedsiębiorcy godzą się na ujawnienie, które polega na tym, by tak szczegółowo opisać to rozwiązanie, żeby specjalista z danej dziedziny był w stanie je odtworzyć, i to de facto wchodzi w stan techniki.
Jakiś czas temu klient poprosił, abyśmy wszystkie wynalazki z tego zakresu im znaleźli, bo oni będą konstruować nowe rozwiązania. I chyba przedłożyliśmy im ich sto czy dwieście. I przeglądając bazy opatentowanych wynalazków, mamy dostęp do pięknego stanu techniki, opisanego, z rysunkami, wymiarami. I to jest taki legalny wywiad gospodarczy.
Dokładnie. I nie bez powodu mówiłam o możliwości zrobienia badania, gdzie z danym rozwiązaniem można wejść na rynek. Temu właśnie służą badania patentowe, badania stanu techniki, które rzecznik patentowy potrafi zrobić. A propos ochrony Coca-Coli – to jest nic innego jak chronienie know how. I to jest takie zagadnienie, które pojawia się i będzie się pojawiało.
Zobaczymy, co wydarzy się w zakresie patentu jednolitego, o którym w Europie rozmawiamy – w tej chwili czekamy na rozstrzygnięcie, które w Niemczech ma zapaść. Ale jeśli będzie to rozwiązanie dotyczące jednolitego patentu, który pozwoli chronić dane rozwiązanie we wszystkich krajach, które będą sygnatariuszami tej umowy, i jak rozmawiałam z przedstawicielami dużych firm, to mówili, że nie wszystkie rozwiązania będą chcieli chronić w trybie tego porozumienia. Pomimo tego, że to i szybciej, i pewnie trochę taniej, to te najcenniejsze dla naszego biznesu, dla naszej firmy rozwiązania będziemy chcieli po pierwsze patentować lub nie patentować, a po drugie – w jakim trybie. Dlatego że to, co jest najcenniejsze dla firmy, to te rozwiązania, które stanowią o istocie przedmiotu działalności, i w wielu przypadkach firmy korzysta się tu z ochrony know how, a nie patentowej. Tak jak Pan powiedział, zgłoszenie do rejestracji musi zakładać w swojej strategii ujawnienie.
Ja zauważyłem, że większość firm nie jest na tyle innowacyjnych, aby chronić swoje rozwiązania techniczne, z drugiej strony każdy przedsiębiorca posługuje się jakąś fantazyjną nazwą. W czym tutaj może pomóc rzecznik patentowy? I czy uważa Pani, że na rynku znaków towarowych zrobiło się ciaśniej?
O tyle zrobiło się ciaśniej, że ja obserwuję, iż coraz częściej zgłaszane są oznaczenia, które nie mają charakteru nazwy fantazyjnej. Że jest taka tendencja, żeby spróbować „zawłaszczyć” wszystko to, co opisowe. Gdyby była możliwość zarejestrowania słowa mleko, to bym to zrobiła i wszystkim zabroniła posługiwania się nim.
Coś, co ja obserwuje na rynku w Polsce, to to, że tendencja wśród polskich przedsiębiorców jest taka, żeby znaki towarowe, które są stosowane do oznaczania własnej firmy czy produktów przez nią oferowanych, były nośnikiem informacji albo czemu ten przedmiot służy, albo jakie ma zastosowanie. Czyli są to oznaczenia, które zawierają w sobie nazwę opisową, rodzajową, która co do zasady nie podlega rejestracji sama w sobie. W związku z tym to jest cecha, która dla rzecznika patentowego nie stanowi aż tak wielkiej przeszkody, aby sobie z tym nie poradzić.
Natomiast należy zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest tak, że każde oznaczenie nadaje się do zarejestrowania. W Polsce zmieniły się przepisy, które dotyczą tego, w jaki sposób w tej chwili przebiega postępowanie rejestrowe. Jeśli nazwa będzie tylko i wyłącznie patentowa, to urząd patentowy w tym badaniu formalnym powie, że nie, z tym oznaczeniem nie idziemy dalej.
Czym zajmuje się rzecznik patentowy?
Zastrzeże nazwę i logo firmy jako znak towarowy.
Zgadzam się z tym absolutnie, zresztą nagrałem osobny podcast, w którym wskazałem, że moim zdaniem przedsiębiorcy w zakresie wyboru marki popełniają dwa błędy. Z jednej strony wchodzą w nazwy opisowe, a z drugiej w nazwy, które są identyczne bądź podobne do znaków zarejestrowanych. I trzy czwarte problemów wynika z tych dwóch rzeczy. Natomiast jeżeli mówimy o tej nazwie opisowej, to faktycznie rzecznik patentowy jest w stanie zlokalizować i powiedzieć, że mogą być problemy z rejestracją, a nawet jeżeli w jakiś sposób uda się ten znak ubrać w szatę graficzną, to i tak pozostaje to słabym znakiem towarowym. Więc jeżeli ktoś w przyszłości wejdzie w taką nazwę, to mogą być problemy. Ale z drugiej strony są sytuacje graniczne. I wtedy zbiera się zespół i zastanawia, czy to jest opisowe, czy nie. Szukamy argumentów, gdzie by się tu uchwycić, bo przecież każdemu zawsze zależy, żeby zgłosić znak w wersji słownej. I w takiej chwili wątpię, żeby nawet bardzo kreatywny przedsiębiorca był w stanie poradzić sobie sam. Trzeba mieć wiedzę.
To dotyka też przygotowania rzeczników patentowych do oceny zdolności rejestrowej danego oznaczenia. Przecież oboje jesteśmy po skończonej aplikacji rzecznikowskiej, podczas której uczono nas, zarówno jak oceniać podobieństwo znaczeń, opisowość, a także rzecznicy dysponują narzędziem w postaci baz pozwalających na weryfikację i ocenę, czy dane oznaczenie posiada zdolność rejestrową, czy jest opisowe, czy jest podobne, czy nie. Więc kwestia budowania algorytmów, które pozwalają wyszukiwać odpowiednie oznaczenia, to jest ta wiedza, której przedsiębiorcy niewątpliwie nie posiadają, a którą dysponuje rzecznik patentowy.
Tym bardziej, że wszelkie reguły kolizyjności znaków zostały wypracowane przez orzecznictwa.
Tu nie ma recepty, że to się nadaje, to się nie nadaje. Co więcej, teraz przy zmienionych przepisach ustawy prawo własności przemysłowej, jeśli oznaczenie zostanie uznane przez urząd patentowy za posiadające zdolność, to tak naprawdę kwestia kolizyjności już jest troszeczkę inaczej oceniana niż pierwotnie. A zatem pomoc rzecznika patentowego przy ewentualnych dyskusjach czy negocjacjach z przeciwnikiem, który by próbował oponować przeciwko uzyskaniu przez nas rejestracji, też jest tą umiejętnością, która może być bardzo przydatna.
Będąc na drugim roku aplikacji, posiadając minimalne doświadczenie, dostaliśmy pytanie, czy prezentowane na tablicy dwa znaki towarowe są do siebie podobne. I doświadczony aplikant rzecznikowski odpowiedział: „A kogo reprezentujemy?”. Bo tak naprawdę, jeżeli zastanowić się, to można znaleźć argumenty na rzecz jednej i drugiej strony. I to nie są argumenty wyssane z palca.
Ale myślę, że na tym po części polega urok wykonywania zawodu, który mamy, dlatego, że w tej pracy właściwie trudno powiedzieć, abyśmy mieli do czynienia z takimi samymi sprawami. Każda jest inna. I w przypadku każdej trzeba znaleźć inne argumenty, mimo tego, że rozmawiamy o tych samych przesłankach. Bo inaczej Pan będzie mówił o opisowości jednego znaku, a inaczej drugiego. Inaczej o nowości rozwiązania w jednym przypadku, a inaczej w drugim. Więc to sprawia, że dość trudno mówić tu o pewnego rodzaju rutynie. Raczej powiedziałabym, że są rzecznicy bardzo doświadczeni i mniej doświadczeni.
Jak w takim razie ocenia Pani świadomość przedsiębiorców w zakresie prawnej ochrony marki? Chodzi o przemyślenie przez nich nazw, w które chcą wejść, które chcą rejestrować. Mamy prawie 30 lat wolnego rynku, czy to wystarczający okres, aby ci przedsiębiorcy zdobyli taką podstawową wiedzę w tym zakresie, czy raczej na rynku tych marek jest bałagan?
Według mnie jest trochę bałaganu, ponieważ cały czas funkcjonuje takie poczucie, że gdy zarejestruję sobie firmę czy w KRS, czy w CEIDG, to problem ochrony znaków towarowych mam załatwiony. A tak naprawdę coś, co mam, to wpisaną firmę do odpowiedniego rejestru. A to, czy i co jest chronione i w jakim zakresie, wiele zależy od tego, jak komunikujemy się na rynku z naszymi odbiorcami. Bo dana firma może być wpisana do KRS-u, a okazuje się, że wcale nie posługujemy się w komunikacji z klientami nazwą firmy, tylko mamy jakieś specjalne logo czy oznaczenia dla konkretnych produktów, które wykorzystujemy.
Ostrożnie podchodzę do określenia tego, czy ta świadomość przedsiębiorców jest wysoka, czy niska, ponieważ przedsiębiorcy wiedzą, że mają zarejestrowaną nazwę i wydaje im się ona lekiem na całe zło. A tymczasem trzeba pamiętać, że inny charakter ma oznaczenie, które jest firmą, a inny charakter, inną funkcję pełni oznaczenie, które jest znakiem towarowym. W związku z tym siłą rzeczy należy podchodzić do tego w sposób świadomy i uporządkowany.
Coś, co też obserwuję, to to, że wielokrotnie przedsiębiorcy rezygnują z rejestrowania nazw swoich produktów czy znaków towarowych, przy pomocy których sygnują swoje produkty, mówiąc, że to niepotrzebne, że jak coś złego zacznie się dziać, to na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji będzie mógł i tak wykazać, że to on miał rację. I nie zgodzę się z tym podejściem, bo moje doświadczenie jako osoby, która prowadzi postępowania sądowe pokazuje, że ta ochrona na podstawie ustawy prawo własności przemysłowej w oparciu o zarejestrowane prawa jest i mocniejsza, i łatwiejsza do wykazania.
Po co rejestrować znaki towarowe, skoro są przepisy, które zapewniają ten minimalny poziom ochrony. Prawo do firmy wynika z kodeksu cywilnego, prawo do oznaczenia przedsiębiorstwa, prawo do oznaczenia towaru bądź usług wynika z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Więc po co rejestrować te znaki towarowe, skoro bez opłacenia chociażby jednej złotówki i tak jesteśmy chronieni przez to prawo?
To zależy od tego, jak na te prawa własności przemysłowej spojrzymy. Bo z jednej strony minimalne prawo zapewniają nam inne ustawy. Pytanie jest takie: czy rozmawiamy o minimalnym prawie, minimalnej ochronie, czy efektywnej ochronie, bo to robi dużą różnicę. Oczywiście w przypadku dochodzenia ochrony w oparciu o przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie trzeba posiadać zarejestrowanego prawa, trzeba wykazać pierwszeństwo posługiwania się nim w obrocie. Ale w odpowiedniej funkcji, bo funkcji identyfikującej pochodzenie, co już, w zależności od tego, jaki charakter ma oznaczenie, jakim materiałem dowodowym dysponujemy, niekoniecznie musi być tak proste i tak oczywiste jak w przypadku znaków towarowych. Ale kwestie dochodzenia ochrony, tego, czy postępowanie dowodowe będzie proste czy bardziej skomplikowane, to jest jeden z elementów, dla których, moim zdaniem, warto rejestrować znaki towarowe czy rejestrować prawa własności przemysłowej.
Bo coś, co wielokrotnie przedsiębiorcy tracą z pola widzenia, to to, że jeśli rejestrujemy prawa własności przemysłowej, to uzyskujemy – my, nasze przedsiębiorstwo – prawa podmiotowe. To w świecie prawnym ma duże znaczenie, bo akurat prawa własności przemysłowej są tym rodzajem prawa podmiotowego, które z jednej strony przyznaje nam pewien monopol, pewną wyłączność na eksploatację zawodową czy zarobkową, ale z drugiej przez to, że są to prawa podmiotowe, które ustawodawca określił jako prawa zbywalne, to są to prawa o charakterze majątkowym, które wchodzą w skład majątku przedsiębiorstwa, stanowią o jego wartości, w bilansie umieszczone są po stronie aktywów, a zatem budują wartość naszego przedsiębiorstwa.
Bardzo często w momencie gdy dochodzi do fuzji, przekształceń, kiedy robi się analizę due diligence, to cóż się weryfikuje? No właśnie stan posiadania praw własności intelektualnej, tego, jak bogate, jak wartościowe jest to portfolio. Nie możemy tracić z pola widzenia tego, że właśnie ze względu na majątkowy charakter tych praw są to prawa, które mogą być zbywalne, a zatem mogą przynosić nam dochód, jeśli będziemy tymi prawami obracać. Są to prawa, na które możemy udzielać licencji. A zatem znowu przekłada się to na pewną sferę majątkową. O kredytach, zaciąganiu zobowiązań pod te prawa, nie można zapominać, ale temu też służą. W związku z tym dla mnie ochrona praw własności przemysłowej to nie tylko kwestia tego, czy ja będę mieć możliwość zwalczania konkurenta, czy wytoczenia przeciwko niemu postępowania, tylko dla mnie to są narzędzia, które pomagają mi w prowadzeniu biznesu.
Czym zajmuje się rzecznik patentowy?
Zabezpieczy własność przemysłową firmy na wypadek śmierci.
Mówimy tu o zyskach, ale też warto powiedzieć o pewnych zagrożeniach, które wynikają z niekorzystania z ochrony z tych znaków towarowych. Co dzieje się z marką firmy, jeżeli przedsiębiorca prowadzi działalność gospodarczą i nagle umiera?
Idziemy tu w stronę tego, że jeśli są prawa majątkowe, prawa podmiotowe, to są one zbywalne i dziedziczone. One podlegają dziedziczeniu. W związku z tym jeżeli bierzemy pod uwagę to, że większość przedsiębiorców to małe i średnie firmy, w dużej mierze rodzinne, to znowu fakt, że te prawa posiadają taki przymiot, pozwala na kontynuowanie…
Czyli rodzina dziedziczy prawa do znaku towarowego.
W związku z tym znowu to jest pewne ułatwienie w kontynuacji prowadzonej działalności gospodarczej. W przypadku takich oznaczeń, które nie są zarejestrowane, taki stan odziedziczenia czegoś, co nie jest zarejestrowane, tak naprawdę nie istnieje. My możemy jedynie pokazywać, że to przedsiębiorstwo wykorzystywało dane oznaczenie. Zarejestrowane prawo jest prawem podmiotowym, to znaczy przysługuje konkretnej osobie. Prawo o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji chroni pewne stany faktyczne, a nie stany prawne. To jest stan używania jakiegoś oznaczenia przez jakiś podmiot.
Jeżeli przedsiębiorca i jednocześnie ojciec prowadzący firmę rodzinną umiera, to często jest tak, że rodzina ratuje tę sytuację, zakładając na szybko nowa działalność gospodarczą. Ale formalnie to jest nowy podmiot. Jeżeli mówimy o jakiejś możliwości do posługiwania się prawem do znaku niezarejestrowanego, to przedsiębiorca, który wcześniej posługiwał się nim, już jest wykreślony z rejestru, a nowa firma zaczyna od zera.
Dokładnie, w związku z tym od razu konkurent, który chciałby to kwestionować, powiedziałby: „Zaraz, zaraz wasza firma powstała dopiero w tym i w tym momencie, a wcześniej to używał ktoś inny”. W momencie kiedy rozmawialibyśmy o właśnie zarejestrowanym znaku towarowym, to ta nowo założona firma mogłaby się odwoływać do daty zgłoszenia znaku, który odziedziczyła.
Więc znowu wychodzi sytuacja, że przekonujemy się o wartości, kiedy mamy problemy. Czy spotkała się Pani z taką sytuacją, że ktoś komuś próbuje przejąć markę?
Tak. Te spotkania z takimi sytuacjami mają miejsce zarówno przed urzędem patentowym, jak i przed sądami. Z jednej strony próba przejęcia marki czasami przybiera taką postać, że ktoś chce zarejestrować identyczny lub podobny znak towarowy. I teraz przy zmienionych w Polsce przepisach pojawia się kwestia aktywności samych przedsiębiorców i zainteresowanych. I ja uważam, że powinna mieć ona miejsce we współpracy z rzecznikiem patentowym. Gdyż w tej chwili przepisy stanowią, że jeśli oznaczenie jest fantazyjne, nie ma przeszkód wynikających z jego opisowości do jego ochrony, to urząd patentowy informuje, że zostało dokonane dane zgłoszenie i jest wyznaczony czas, w którym osoby, które sprzeciwiają się rejestracji danego oznaczenia, mogą wnieść sprzeciw. Jeśli taki sprzeciw nie zostanie wniesiony, znak jest rejestrowany, bez względu na to, czy narusza cudze prawa, czy nie.
A zatem można spotkać się z sytuacją, kiedy są zarejestrowane identyczne znaki jak znaki, które już ktoś posiada, ktoś się nimi posługuje, a rejestracja została dokonana tylko dlatego, że ten właściciel danego znaku towarowego w odpowiednim czasie nie zorientował się, że ktoś w odpowiednim czasie stara się jego znak zarejestrować. Stąd też usługa, którą świadczą rzecznicy patentowi, to monitoring rejestracji zgłoszeń znaków towarowych. Bo to jest ten moment, kiedy przedsiębiorca powinien uzyskać sygnał: uważaj, bo jakaś firma stara się identyczny bądź podobny znak zarejestrować.
Ale raz, że rzecznik patentowy musi posiadać oprogramowanie, dzięki któremu to monitoruje, ale z drugiej musi mieć wiedzę, czy to, że pojawił się jakiś znak towarowy, jest faktycznie kolizyjne, czy nie. Więc wracamy do tego, że trzeba mieć wiedzę o tym, jak porównywać te znaki.
Ale ja uważam, że specjalistami w zakresie ochrony praw własności przemysłowej, własności intelektualnej są rzecznicy patentowi. Moje przekonanie w tym zakresie naprawdę trudno będzie zmienić, ponieważ mogę powiedzieć tyle, ja jestem osobą, która posiada uprawnienia i rzecznika patentowego, i radcy prawnego. I ja uprawnienia rzecznika patentowego robiłam później niż uprawnienia radcy prawnego. Robiłam to świadomie, ponieważ zdecydowałam, że będę się specjalizować w ochronie własności przemysłowej, własności intelektualnej.
Jest jeszcze pewien temat, który mnie ciekawi. Mówimy o znaku ® przy znaku towarowym, który często można zaobserwować przy różnych rozpoznawalnych markach. I ja pisząc o najstarszych znakach towarowych na świecie, również o pierwszym znaku zarejestrowanym w Polsce, dotarłem do takiej informacji, że oczywiście w aktualnej ustawie jest mowa o tym, że jeżeli znak towarowy został przez przedsiębiorcę zarejestrowany, to w jego okolicy może umieszczać on symbol ®, który de facto informuje o tym, że znak jest zarejestrowany. Taka informacja pojawiła się również w ustawie o znakach towarowych z 1985 r., natomiast w ustawie z 1963 r. takiej informacji nie było. I stąd pytanie, czy zna Pani genezę, skąd wzięła się w Polsce ten symbol?
O samej genezie nie wiem nic, ale mogę przypuszczać, że wzięło się to stąd, że ustawa z 1985 r. była tą ustawą, która już była bliższa temu „uwolnieniu” pracy rzeczników patentowych i w ogóle urynkowieniu własności intelektualnej. A zatem sięgaliśmy po pewne wzorce, które funkcjonowały w innych krajach. I np. w USA jest oznaczenie ™, które jest identyfikatorem tego, że dane oznaczenie jest znakiem towarowym – trademark, że to jest oznaczenie identyfikujące produkt, służące do wskazywania, że dany produkt pochodzi od konkretnego przedsiębiorcy. Natomiast niewątpliwie nie jest to oznaczenie, które potwierdza, że dany znak jest zarejestrowany.
Symbol ® to znak od słowa register, w związku z tym jest to zarejestrowany znak towarowy. Czyli jest to taka informacja na zewnątrz dla konkurentów, żeby mieli świadomość, że oznaczenie, którym sygnowane są produkty danego przedsiębiorcy, jest zarejestrowane. Powinno mieć to taki walor, ponieważ wielokrotnie w sprawach dotyczących naruszeń znaków towarowych jest mowa o tym i obrona idzie w tę stronę, a myśmy nie wiedzieli, że ten znak jest zarejestrowany. W związku z tym można powiedzieć, że używanie symbolu ® od razu zwalcza taki argument. Dodatkowo taki argument zwalcza także fakt, że rejestr znaków towarowych jest rejestrem jawnym, dostępnym, więc w taki sposób też można walczyć.
Natomiast coś, na co należy zwrócić uwagę, to to, że posługiwanie się tym oznaczeniem w pewnym stopniu podnosi też prestiż i firmy, i danego oznaczenia. Bo to pokazuje na zewnątrz, że przedsiębiorca jest świadomy siły danego oznaczenia, chroni je, że to oznaczenie wchodzi w skład aktywów danego przedsiębiorstwa. A z kolei dla konkurentów taki sygnał: „Nie zbliżajcie się za bardzo, bo przepisy pozwalają mi na podejmowanie w oparciu o ten znak działania przeciwko Wam, jeżeli będziecie posługiwać się identycznym lub podobnym oznaczeniem”.
W świecie symboli związanych z własnością, ale nie symboli, które w Polsce w sposób oficjalny obowiązują, są jeszcze trzy, z którymi zetknęłam się. To jest znak ™, który w Stanach jest oznaczany do oznaczania znaków, ℠ to service mark dla oznaczeń usługowych, i oznaczenie, które w Polsce jest oficjalnie stosowane to ©, która oznacza copyright i mówi, że te prawa autorskie są chronione.
Rozmawialiśmy o świadomości przedsiębiorców w Polsce odnośnie celowości ochrony ogólnie swojej własności przemysłowej, a jak to wygląda na zachodzie? Mówiliśmy o tym, że nasi przedsiębiorcy mają doświadczenia nawet nie 30-letnie z wolnym rynkiem, wiem, że Niemcy to niedościgniony przykład, nie mówiąc już o USA. Jak to wygląda na zachodzie?
Na zachodzie to wygląda w ten sposób, że prawa własności intelektualnej, ochrona praw własności intelektualnej jest bardzo ważnym elementem biznesu. Nie kryję, że z pewną zazdrością słucham opowieści kolegów, którzy są rzecznikami patentowymi w innych krajach, czy to w Stanach, czy to w Niemczech, kiedy oni z jednej strony mówią, jak ciekawą pracę wykonują, ale z drugiej strony, z jakim prestiżem ich praca jest obdarzana zarówno przez samych przedsiębiorców, jak i przez przedstawicieli najróżniejszych organów państwowych. Dlatego że jest świadomość tego, jak ważna jest praca rzeczników patentowych w budowaniu tej przewagi rynkowej pomiędzy przedsiębiorcami.
Zawód rzecznika patentowego jest zawodem dla ludzi kreatywnych, którzy patrzą szeroko, którzy w rozwiązaniu, z którym przychodzi potencjalny klient, potrafią dostrzec dodatkowe elementy, które można rozwinąć. Więc z tego punktu widzenia ten zawód cieszy się bardzo wysokim uznaniem i prestiżem. Powiem szczerze, że tego mi trochę brakuje w Polsce, bo zaczęliśmy od tego, że właściwie nikt do końca nie wie, kim jest rzecznik patentowy. Powiem szczerze, patrząc z punktu widzenia funkcji, którą pełnię jako prezes Polskiej Izby Rzeczników Patentowych, widzę pewne starania Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, które mają iść w kierunku tego, żeby tę własność intelektualną przybliżyć do przedsiębiorców. A mnie pozostaje trzymać kciuki, żeby to się udało. Bo rzeczywiście według mnie puntem wyjścia, żeby zmienić tę sytuację, jest stworzenie zdecydowanie lepszych warunków do tego, żeby przedsiębiorcy chcieli o tę własność intelektualną swojej firmy zadbać.
Za moich czasów nie było czegoś takiego jak własność przemysłowa. Z kolei przedmiot własność intelektualna bądź przemysłowa jest na każdych studiach, tylko nie na prawniczych.
Mam takie bardzo dziwne refleksje. Z jednej strony pojawiły się takie zajęcia i można by powiedzieć, że dobrze, bo dzięki temu młodzi ludzie, którzy ukończą studia będą szli z otwartymi głowami, ze świadomością, że jest taka sfera. Natomiast zanim te studia pojawiły się na uczelniach, zwłaszcza technicznych, to w ramach kancelarii, właściwie fundacji, którą prowadzę, zdecydowaliśmy się na prowadzenie takiego projektu, który nazwaliśmy „Rzecznicy talentów”.
Był on dedykowany dla doktorantów na wyższych uczelniach i miał przybliżyć problematykę ochrony własności przemysłowej. I teraz przy ostatniej edycji tego projektu parę osób dzieliło się pewnymi refleksjami. Powiedzieli, że te spotkania z nami według tego projektu są bardzo ciekawe, bo oparte o przykłady, o praktykę, natomiast to, co proponuje się na uczelni, jest tak mocno teoretyczne i tak mocno smutne, że w ogóle nie pobudza, nie pozostawia takich pozytywnych refleksji po odbyciu tych zajęć. Przekłada się to, według mnie, nie najlepiej w kontekście tego, żeby chęć chronienia własności intelektualnej w naszym społeczeństwie rosła.
Przecież to jest bardzo ciekawe. Te znaki towarowe, już nie mówiąc o patentach, to historia rozwoju świata.
Jeśli ktoś w ten świat własności intelektualnej wejdzie, to jest to tak wciągające i pasjonujące i jest tak wiele sfer, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Mimo że nie upłynęło jeszcze 18 miesięcy od dokonania zgłoszenia, nie mogę mówić o rozwiązaniu, które w kancelarii zgłaszaliśmy, a które dotyczy naprawdę innowacyjnego rozwiązania stworzonego przez młodą, polską firmę prowadzoną przez ponad 20-letnią dziewczynę. I ja za takie przypadki trzymam kciuki, bo jestem głęboko przekonana, że Polacy są bardzo kreatywni ludźmi, tylko trzeba stworzyć odpowiednie możliwości i ramy, żeby pójść z tym do przodu.
Mam wielu znajomych, którzy są przedsiębiorcami i uważam, że pomysł jest ważny, ale trzeba umieć go sprzedać. Mieliśmy okazję doradzać młodemu chłopakowi, który miał ciekawy pomysł, ale zupełnie nie miał umiejętności sprzedażowych. Być może powinien wejść we współpracę z kimś, kto świetnie sprzedaje. Jestem przekonany, że zawojowałby rynek.
Myślę, że dotykamy tu kolejnej kwestii, która w świecie własności intelektualnej też jest istotna. Mianowicie chodzi o start-up’y. Mówi się o nich dużo. Wielokrotnie powtarza się, że ich kolebką jest Izrael i powinniśmy czerpać z niego przykład, jak do tego podejść. Tylko borykamy się w Polsce z tym, że pomysły są – bo to, że nie ma środków, to jedna kwestia, bo rzeczywiście potrzebny jest inwestor, żeby pójść z tym – ale jest jeszcze kwestia doradztwa strategicznego w zakresie własności intelektualnej oraz kwestia doradztwa biznesowego. To nie ma polegać tylko na tym, żeby stworzyć rozwiązanie, które będę sam w swoim start-up’ie stosował.
Nic nie stoi na przeszkodzie, by przyjąć taką strategię, że chronię rozwiązanie, a w ramach tego start-up’u udzielam tylko licencji. Ale tego wszystkiego młodzi ludzie z pomysłami nie uczą się na swoich uczelniach. Jak ja kończyłam studia prawnicze, to nas nikt nie uczył biznesu. Nas uczono przepisów, które obowiązują, jeśli chodzi o kodeks spółek handlowych, natomiast jak prowadzić w kancelarii firmę, to nie.
Pierwsze pisma procesowe pisałem w rodzinnej kancelarii, a nie na studiach. Jeżeli jacyś wykładowcy byli bardziej w to zaangażowani, to wynikało to raczej z ich osobowości albo naszego szczęścia, że trafiliśmy na pasjonatów przedmiotów, które wykładają.
Ja uważam, że takich praktycznych umiejętności w tym naszym systemie edukacyjnym cały czas brakuje.
Ja zachęcam kolegów, koleżanki, aby dzielili się tą wiedzą.
Dotyka Pan istotny tej filozofii, którą realizuję w naszej fundacji. Uważam, że dochodzi się do pewnego momentu budowania biznesu, potem trzeba się po prostu dzielić. Tylko w ten sposób możemy tworzyć troszeczkę lepszą jakość.
Wracając do tematu świadomości przedsiębiorców, to chciałbym zapytać o pewien mit, z którym spotykam się często. Przedsiębiorcy mówią: „Ale ja wymyśliłem tę nazwę. Ja jestem twórcą jakiegoś rozwiązania technicznego. Przecież mnie chroni prawo autorskie”. A prawo autorskie obowiązuje od momentu ustalenia i jest darmowe. Jak Pani by to skomentowała?
To jest pewnego rodzaju ułuda. I zgodzę się z Panem, że to jest mit. W pierwszej kolejności trzeba wskazać, że nie każde rozwiązanie, a pomysł to już w ogóle nie podlega ochronie prawno-autorskiej. Trzeba pamiętać, że żeby dane rozwiązanie czy dany utwór korzystał z ochrony prawno-autorskiej, musi spełnić szereg cech, które definiują pojęcie utworu na gruncie tej ustawy. Więc musi być to i oryginalne, i mieć indywidualny charakter, i być utrwalone.
Dla mnie to jest pewnego rodzaju mit i ułuda, bo po pierwsze nie wszystko jest utworem, po drugie – przecież ta ustawa zawiera szereg wyłączeń, które mówi wprost, co nie jest utworem, co nie może nim być. A po drugie, z praktyki sądowej powiem, że są i takie przypadki, kiedy w najgłębszym przekonaniu, że mam do czynienia z utworem, ktoś idzie do sądu, przedstawia dowody, a sąd mówi: „Nie w mojej ocenie, nie zostały wykazane wszystkie przesłanki, które determinują powstanie utworu, a zatem nie ma tu jakiejkolwiek ochrony prawno-autorskiej”.
W związku z tym uznanie, że w większości przypadków będziemy mieć do czynienia z ochroną prawno-autorską, jest pewnym skrótem myślowym i, co więcej, pójściem na skróty, czasami bardzo niebezpiecznym dla przedsiębiorcy. Bo rezygnuje z uzyskania ochrony poprzez rejestrację swojego prawa podmiotowego. Mówi: „Ja będę chronił to na gruncie prawa autorskiego”, a potem jak dochodzi do sporu, to sąd mówi, że nie mamy tu do czynienia z żadnym utworem. I taki przedsiębiorca zostaje w ogóle bez ochrony.
Z doniesień prasowych wiem – uzasadnienia nie miałem okazji mieć w ręku – że jak Kukiz bił się o logo „Piersi”, to sąd uznał, że ono jest zbyt proste, by można było powiedzieć, że jest utworem.
No tak, dlatego że nie zapominajmy, jaka jest przesłanka. To musi być indywidualny charakter. Pojawia się pytanie, w czym będzie przejawiać się czy jakie są elementy tego indywidualnego charakteru danego utworu. Przeniosę to na grunt spraw znakowych. Znak graficzny mógłby być utworem w rozumieniu ustawy prawo autorskie. Ale w wielu przypadkach jest tak, że urząd patentowy mówi: „Nie, to oznaczenie graficzne czy słowno-graficzne nie posiada pierwotnej zdolności odróżniania, bo grafika jest zbyt uboga. Idąc takim tokiem myślenia, to na gruncie ustawy o prawie autorskim, to w ogóle nie ma możliwości.
Żeby było jeszcze ciekawiej. Tę samą sytuację inaczej może zinterpretować polski ekspert, a inaczej ekspert z EUIPO.
Zgadzam się z tym. I tu znowu dotykamy tej kwestii, o której Pan mówił, że jeśli pojawia się taka sprawa na granicy, to trzeba zebrać kolegów z kancelarii i zastanawiać się, jakimi argumentami będziemy się posługiwać i jakim trybem. Bo wiemy, że w tym urzędzie bardziej kładzie się nacisk na to, a w innym na coś innego.
W kontekście wzornictwa przemysłowego spotykam się z tym, że często graficy mają takie przeświadczenie, że jeżeli mają przed sobą jakąś grafikę czy wzór przemysłowy, to wystarczy zmienić 30%, aby obejść prawo. I ja może nie będę mówił, o jaką sprawę chodzi, ale ten mit kosztował jednego z naszych klientów 60 tys. zł, kiedy zgłosiła się do niego jedna kancelaria, mówiąc, że barwy, w które wszedł, to praktyczna kopia tego, co ma ich klient. A grafik bronił się w ten sposób: „Przecież zmieniłem 30%”.
Ja w ogóle jestem daleka od tego, żeby ubierać kwestie tego, czy mamy do czynienia z podobnym rozwiązaniem, utworem czy wzorem, który wywiera taki sam czy odmienne ogólne wrażenie, ubierać w liczby i procenty. Przepisy nie są ukształtowane w taki sposób, że jeśli jedno oznaczenie od drugiego różni się w 30%, to znaczy, że już mamy do czynienia z innym. Przepisy posługują się dosyć ostrymi pojęciami. Bo co to znaczy „ogólny charakter”? Co to jest „odmienne wrażenie”? Co to jest „podobne”?
Kim jest „zorientowany użytkownik”?
No właśnie, więc są to pojęcia nieostre. Z naszego, pełnomocników, punktu widzenia to dobrze, że są to nieostre pojęcia, gdyż przez to nasza praca staje się ciekawa, żaden casus nie jest tożsamy z innym. Dla przedsiębiorców to może być pewne utrudnienie. Ja się z tym zgadzam. Natomiast daleka byłabym od przekładania tego na stwierdzenie, że jak już 30%, to wystarczy. No nie wystarczy. Pan wspomniał o sprawie, która kosztowała 60 tys. zł. Prowadziłam pewną sprawę, gdzie przeciwnika mojego mocodawcy niedokonanie wystarczającej zmiany swojego oznaczenia kosztowało kilka milionów. Więc tu trzeba zdawać sobie sprawę, że wszelkie próby naśladownictwa to wejście w przyznany monopol.
Więc jeśli rejestrując swój znak towarowy, uzyskuję monopol na jego eksploatację, to jest to ta sfera, która podlega ochronie. I cieszę się, kiedy słyszę, że kolejne polskie sądy – pomimo tego, że cały czas nie mamy sądu wyspecjalizowanego, nad czym ja ubolewam – przyznają, uwzględniają roszczenia pieniężne, czy to odszkodowanie, czy to zwrot uzyskanych korzyści, to mówiąc szczerze, ja cieszę się z tego. Nie dlatego, żebym była przeciwna temu, żeby naruszycieli karać, tylko uważam, że jeśli rzeczywiście sądy dostrzegą to, że cudze wysiłki, cudze prawa własności intelektualnej powinny podlegać ochronie, to prawdopodobnie dzięki temu, że w świat pójdzie informacja właśnie o takich orzeczeniach, o 60 tys. czy kilku milionach, więc naruszyciele także pójdą po rozum do głowy i zaczną zastanawiać się, czy im się to opłaca, żeby zbliżać się aż tak do konkurenta. Więc ten element odstraszania może też spowoduje, że o własności intelektualnej w naszym kraju zacznie się myśleć troszeczkę inaczej.
Dopóki nie będzie jakiejś głośnej sprawy.
Powiem szczerze, że czekam, aż uprawomocni się to orzeczenie, które mam na myśli, jeśli tylko to się stanie, a mój mocodawca wyrazi na to zgodę, to oczywiście będę chciała o tym mówić, bo to jest jeden z takich przypadków, który może podziałać pozytywnie.
Bardzo chciałbym opisać niektóre ciekawe spory, ale jeżeli o nich powiem, nawet nie wskazując, kto jest moim przeciwnikiem, a jedynie o jaki znak towarowy chodzi, to każdy będzie wiedział. Więc czy mogę to zrobić, czy nie?
Ja zawsze w takich przypadkach zadaję pytanie mojemu mocodawcy, czy ja mogę, bo to on decyduje.
To oczywiste, ale mówię o tym, że tam zostanie zidentyfikowana pośrednio chociażby strona przeciwna, która może nie chce, by kto dowiedział się o tym, że przegrała.
To prawda i tu jest pewien problem, gdyż w przypadku sporów zawsze będziemy mieć do czynienia z dwoma podmiotami. Dlatego m.in. tam, gdzie jest orzeczona możliwość wykonania wyroku, to już daję asumpt do tego, żeby można było mówić o tym i komentować. Więc jeśli to się obrobi – a w tej sprawie tak szczęśliwie jest – to w tym momencie na tle publikacji mogę to skomentować.
Czym zajmuje się rzecznik patentowy?
Może być pełnomocnikiem w sądzie.
Cały czas rozmawiamy o tym, w jaki sposób możemy zabezpieczyć przedsiębiorcę przed problemami, które pojawią się w przyszłości. Ale proszę powiedzieć coś więcej odnośnie naszych uprawnień w sądach.
W tej chwili szczęśliwie rzecznik patentowy może reprezentować przedsiębiorcę przed sądami w sprawach własności przemysłowej i w sprawach o zwalczanie nieuczciwej konkurencji. Coś, o co w tej chwili zabiegam jako Prezes Izby, to o to, żeby ten katalog uprawnień rzecznika patentowego został jeszcze rozszerzony o przepisy dotyczące praw autorskich, dlatego że prawa autorskie według mnie pozostają w takim bezpośrednim związku z ochroną własności intelektualnej. Sąd Najwyższy w jednej ze swoich uchwał powiedział, że rzecznik patentowy może być pełnomocnikiem w sprawach dotyczących praw autorskich, jeśli one pozostają w związku z przedmiotem praw własności przemysłowej. Natomiast wydaje mi się, że powinna być tu czysta sytuacja, tak naprawdę dla mnie to jest wprost połączone. W przestrzeni, która jeszcze nie jest przedmiotem możliwości działania rzecznika patentowego, to są postępowania karne. Bo tam prawo karne jest poza domeną rzeczników, co zresztą jest pochodną także tego, że w czasie aplikacji rzecznikowskiej my nie prowadzimy zajęć z zakresu prawa karnego.
Ja z kolei mam świadomość tego, że żeby dobrze usługi w zakresie postępowań sądowych prowadzić, to tę wiedzę sądową dotyczącą postępowań, procedur sądowych trzeba mieć. Ale rzecznik patentowy nie tylko może występować przed sądami powszechnymi, ale także przed sądami administracyjnymi. Jego rola jest na tyle duża, że to jest kontynuacja postępowania przed urzędem patentowym. Wielokrotnie jest tak, że jeśli występuje w charakterze skarżącego, to zawsze jest pełnomocnikiem ta strona. Natomiast jeśli jest tak, że po drugiej stronie jest urząd patentowy i uczestnik postępowania, to wielokrotnie okazuje się, że gdyby nie uczestnik postępowania, to nie wiadomo, jak skończyłaby się sprawa. I ubolewam nad tym, bo w wielu przypadkach nie ma pełnomocnika ze strony urzędu patentowego, który broniłby jakby swojej decyzji.
Ale urząd patentowy ustosunkowuje się na piśmie.
W większości przypadków też, chociaż nie zawsze. Natomiast przed sądami administracyjnymi, pomimo tego, że jak otrzymuje się zawiadomienie o terminie rozprawy, to jest informacja, że stanowisko jest nieobowiązkowe, a to jest regularna rozprawa, w związku z tym tam też dochodzi do wymiany argumentów. Czasami jak słucha się sprawozdania sędziego referenta, to okazuje się, że niektóre aspekty istotne z punktu widzenia oceny sprawy nie zostały ujęte, w związku z tym czasami ta obecność pozwala na skorygowanie…
Czyli ufam i sprawdzam…
Trochę tak.
Wiele spraw spornych toczy się przed samym urzędem patentowym. Czego one dotyczą?
Przed urzędem patentowym mamy takie najbardziej podstawowe postępowanie, tj. o unieważnienie prawa wyłącznego, czyli unieważnienie patentu, wzoru użytkowego, znaku towarowego, wzoru przemysłowego. Ale może być też postępowanie o wygaszenie prawa ochronnego na znak towarowy. Mogą być nawet dwa rodzaje postępowań: o wygaszenie ze względu na nieużywanie i o wygaszenie ze względu na utratę znamion odróżniających. Więc ten katalog spraw, które w podstępowaniu spornym może odbywać się przed urzędem patentowym, jest spory.
Są też takie, o czym trzeba wspomnieć, że mamy dodatkowe świadectwo ochrony – to przy patentach. I przepisy też przewidują możliwość unieważnienia takiego prawa. I takich
Mikołaj Lech
rzecznik patentowy