Slider
17 Lis

Blogi, które czytam i polecam.

Jeżeli zaglądasz od czasu do czasu na mój blog to wiesz, że jestem wielkim fanem specjalizacji prawniczej. Zresztą poświęciłem temu osobny odcinek mojego podcastu (link). Pytanie tylko jak tego specjalistę znaleźć. Kancelarie prawne zawsze piszą na swoich stronach o specjalizacji. Tylko czy za tym idzie realna wiedza? Nie masz pewności.
 

 
Ja zawsze polecam sprawdzić, czy dany prawnik w ramach deklarowanej specjalizacji prowadzi bloga. Jeżeli pisze od kilku lat, to mnie to przekonuje.

Wiem po sobie jak bardzo taka twórczość rozwija.

Z jednej bowiem strony do artykułu muszę się przygotować (rozgryźć dane zagadnienie) a z drugiej po kilku latach pisania odzywają się o mnie klienci z tego typu problemami.

Systematycznie prowadzony blog wymusza na jego autorze doszkalanie się a rykoszetem sprawia, że rośnie jego doświadczenie z tego typu sprawami.

Najlepsze w Polsce blogi prawnicze możesz znaleźć na stronie LexMonitor. Straciłem rachubę ile ich teraz jest, ale podejrzewam, że coś około 140. Za każdym stoi adwokat, radca prawny lub rzecznik patentowy. Jestem pewien, że znajdziesz tam specjalistę z interesującej cię działki prawa.
 
Dodatkowo chciałem Ci jeszcze polecić blogi warte uwagi:

Blog o obrocie nieruchomościami

Autorem jest radca prawny Andrzej Krysta.

Miałem okazję korzystać z jego pomocy. Umówiliśmy się na telefoniczną poradę prawną i przez 45 minut omówiliśmy wszystkie interesujące mnie tematy. Byłem pod wrażeniem wiedzy i doświadczenia autora. Zresztą jaka to była dla mnie oszczędność czasu. W niecałą godzinę dowiedziałem się tego, czego samemu szukałbym kilka dni. Poza tym nie miałbym pewności, że dobrze wszystko zinterpretowałem.

Łatwiej i taniej jest skonsultować się ze specjalistą.

 

Blog o ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa

Autorem jest radca prawny Robert Solga.

Roberta możesz kojarzyć 7 odcinka mojego podcastu. Odbyliśmy wtedy bardzo ciekawą rozmowę o tym co grozi dobrze prosperującej firmie ze strony kluczowych pracowników. Robert również jako pierwszy w naszej grupie ruszył z własnym podcastem. Zdecydowanie warto być na bieżąco z tym co tworzy.

 

Blog o rozwodzie i separacji

Autorem jest adwokat Agnieszka Swaczyna.

Co prawda prawo rodzinne nie jest w zakresie moich zainteresowań, ale w życiu prywatnym prędzej czy później każdy się z nim zetknie. Pani Agnieszka pisze na tyle ciekawie, że od czasu do czasu podczytuję jej bloga. A jeżeli ktoś z mojego otoczenia potrzebuje pomocy specjalisty od pr. rodzinnego to wiesz kogo im polecam.

 

Nie planowałem tego wpisu. Jestem właśnie na wakacjach w zachwycającym, pełnym nowych smaków Wietnamie. Ładuję baterie i jestem na detoksie od pracy. Mam dostęp do skrzynki mailowej, ale nie czytam wiadomości. Odpoczywać ma umysł i ciało. Dostałem jednak wiadomość od znajomego…
 

Tutaj spędziłem wczorajszy wieczór – Hoi An nocą.

Gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna plagiat?

Znajomy podesłał mi link do artykułu o znakach towarowych na popularnym portalu. Kiedy zacząłem go czytać, miałem wrażenie déjà vu. Zdania i całe akapity wydawały się znajome.

Ciśnienie mi skoczyło.

A w tak pięknym miejscu gdzie teraz jestem to prawdziwy grzech.

Autorka artykułu, którą z tego miejsca pozdrawiam, bardzo mocno zainspirowała się jednym z moich materiałów na blogu.

Mówi się, że napisanie pracy na podstawie jednego źródła to plagiat. Na podstawie 30 – praca magisterska.

Każdy kto przeszedł liceum i studia wie jak się wtedy pisało prace, aby nie narazić się na zarzut plagiatu. Stronę czynną zamieniało się na bierną, a pewne akapity pisało się własnymi słowami. Na poziomie szkoły takie zabiegi wystarczały.

W prawdziwym życiu to za mało.

Czy przeredagowanie Harrego Pottera pozwala obejść prawo?

Jak myślisz, czy naruszeniem prawa autorskiego będzie napisanie książki o młodym czarodzieju, którego rodzice zginęli, a on sam zaczął naukę magii w specjalnej szkole? Dodatkowo miał dwójkę najbliższych przyjaciół i potężnego czarodzieja za wroga.

Coś Ci to przypomina?

Zmienione będą imiona głównych bohaterów oraz język opowieści. Zbieżność z Harrym Potterem wystąpi “jedynie” w zakresie chronologii zdarzeń, czy ogólnie fabuły.

Mam nadzieję, że czujesz, że to jest słabe.

Obejście prawa – żadne.

Indywidualne piętno twórcy (w tym przypadku J. K. Rowling) przejawia się w wymyśleniu i zapisaniu perypetii głównych bohaterów tak, aby zaciekawić czytelnika.

To właśnie w tym twórca odciska piętno w swoim dziele.

Radosna twórczość autorki.

Na marginesie dodam tylko, że nie wskażę (na razie) o jaki artykuł chodzi. Z jednej strony nie chcę autorki zbytnio piętnować. Każdemu może zdarzyć się potknięcie. Wierzę, że nie zrobiła tego specjalnie. Z drugiej strony nie chcę robić reklamy firmie prawniczej, którą jej artykuł miał promować.

No, ale do brzegu. Autorka skopiowała:

  • tytuł,
  • dokładną strukturę,
  • chronologię pojawiania się kolejnych kwestii oraz
  • końcowe rekomendacje.

 
Daleko mi z moją twórczością do Pani Rowling, ale prawo autorskie ma to do siebie, że chroni utwór bez względu na jego wartość. Wybitna i beznadziejna twórczość są chronione tak samo. Ważne jedynie aby takie utwory:

  • były nowe i
  • posiadały indywidualny charakter.

Komentowany przeze mnie artykuł niewątpliwie jest nowy.

Pomimo tego, że opiera się na szkielecie mojej twórczości, ubrany został przez autorkę we własne słownictwo. Choć mam wrażenie, że kilka zdań jest żywcem wziętych ode mnie.

Co jednak z indywidualnym charakterem artykułu?

O tym jak należy go oceniać wypowiedział się Sąd Najwyższy ( V CSK 337/08):

Należy uwzględnić dobór słownictwa i składni, układ poszczególnych kwestii, przedstawianych w ramach opracowania, sposób formułowania śródtytułów. Dla oceny określonego dzieła referencyjnego przydatna jest koncepcja tzw. statystycznej jednorazowości, która zakłada badanie, czy takie samo lub bardzo podobne dzieło powstało już wcześniej oraz czy jest statystycznie prawdopodobne sporządzenie w przyszłości takiego samego dzieła przez inną osobę. Odpowiedź przecząca uzasadnia tezę o istnieniu cechy indywidualności dzieła.

Osobiście więcej argumentów znajduję na to, że twórczość autorki nie ma indywidualnego charakteru.

Łatwiej naśladować, niż być prawdziwie twórczym.

Opracowanie materiału, który stał się inspiracją dla autorki, zajęło mi sporo czasu.

Nie odkrywam w nim Ameryki, ale musiałem przemyśleć jak to zagadnienie przedstawić, aby każdy “nieprawnik” łatwo je zrozumiał. To na tym opieram filozofię mojego blogowania. Do tego dodałem swoje przykłady i końcowy “zwrot akcji”.

Czyli pewien wyjątek od ogólnej zasady.

Całe przygotowania łącznie z publikacją zajęły mi najpewniej kilkanaście godzin.

To co stworzyłem, od strony prawnej było niepowtarzalne. Finalna wersja bardzo mi się podobała. Schlebia mi to, że autorce artykułu również.
 

Tak dla jasności. Uważam, że posiadanie konkurencji jest dobre. Mnie to mobilizuje i pobudza do kreatywności. Tylko konkurowanie powinno być uczciwe.

Skoro ktoś próbuje kreować się na eksperta od znaków towarowych, to niech będzie bardziej twórczy.

Na pewno ze swojej pracy zawodowej będzie miał wiele tematów na artykuły. No chyba, że problemem jest brak tego doświadczenia.

Poza tym, tak już na prawdę szczerze.

Jak można było wpaść na pomysł aby tak mocno inspirować się twórczością człowieka, który specjalizuje się w ochronie własności intelektualnej?

Jak ta cała sprawa się skończy?

W przeszłości miałem nie mniej ciekawe historie.

W jednym przypadku okazało się, że mój artykuł skopiował copywriter. Portal, który zlecił mu napisanie artykułu o znakach, płacił żenująco mało. No i autor proporcjonalnie dużo czasu poświęcił na pracę. Kilka moich maili załatwiło sprawę. Artykuł zniknął z sieci.

Ciekawsze reperkusje miała sprawa skopiowania logo naszej kancelarii.

Autentycznie!

O tym, że ktoś używa naszego logo poinformował mnie czytelnik bloga, który widząc baner reklamowy myślał, że otworzyliśmy filię na południu kraju. Temat jest na tyle ciekawy, że poświęcę mu osobny wpis. Nie będzie myślę dla Ciebie zaskoczeniem, że po mojej interwencji firma dokonała błyskawicznego rebrandingu.
 
Jak skończy ta sprawa?

Link do tego artykułu wysłałem autorce całego zamieszania.

Jestem ciekawy jej reakcji.


To tyle. Napisałem co mi leżało na sercu i teraz wracam do cieszenie się urlopem.

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Zbliża się Święto Niepodległości więc postanowiłem napisać o symbolach patriotycznych, których nie da się zastrzec w Urzędzie Patentowym. Oczywiście to nie powstrzymuje ludzi przed próbami uzyskania na nie monopolu. Choć prawo jest tutaj jednoznaczne, zawsze znajdą się jakieś (ciekawe) wyjątki.

 

Symbole patriotyczne w znaku towarowym.

Osobiście mam wrażenie, że po wybuchu wojny na Ukrainie, w Polsce wzmogły się nastroje patriotyczne. Efekty tego  widać w branży odzieżowej. Na ulicach miast można spotkać ludzi w bluzach z flagą czy Znakiem Polski Walczącej.

Naturalnie więc, jeżeli jakieś oznaczenie przyczynia się do zwiększenia sprzedaży, przedsiębiorcy myślą o jego monopolizacji poprzez rejestrację znaku towarowego.
 
Wystarczy wspomnieć, że po lapsusie językowym ministra Waszczykowskiego, do Urzędu Patentowego wpłynęło aż 7 wniosków o rejestrację znaku towarowego SAN ESCOBAR (stan na dzień publikacji artykułu). Szerzej tę historię opisałem tutaj.

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?
 
Zgodnie z ustawą Prawo własności przemysłowej:

Art. 129¹ ust. 1 pkt. 8

Nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które zawiera element będący symbolem, w szczególności o charakterze religijnym, patriotycznym lub kulturowym, którego używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową;

Celem tego przepisu jest ochrona interesu ogółu społeczeństwa przed oznaczeniami, które naruszałyby wartości oraz zasady moralne. Tylko, że to, co kogo obraża, nie jest sprawą tak jednoznaczną. Koniec końców wszystko zleży od wrażliwości eksperta, na którego biurko trafi dany wniosek o rejestrację.


Doskonale pokazałem to w artykule na temat zastrzegania wulgaryzmów.

Co do zasady, ochrona nie powinna być na takie znaki przyznawana, ale na zachodzie zarejestrowanych jest masa jednoznacznie wulgarnych określeń. Okazuje się, że tamtejsi eksperci są dużo bardziej liberalnie niż nasi krajowi.

Oto przykład:

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?EUTM-009960841

Ten znak zarejestrowano w EUIPO. Służy do oznaczania m.in. przyborów kuchennych, odzieży i obuwia. Gwarantuję Ci, że w Polsce uznano by go za naruszający dobre obyczaje 🙂 Eksperci czepiali się u nas znaków dużo mniej kontrowersyjnych, jak np. Pożar w burdelu.

Symboli patriotycznych Urząd Patentowy nie zarejestruje.

Pewną wskazówką mogą być znaki, którym polski Urząd Patentowy odmówił ochrony. Są to znaki nawiązujące do naszego papieża Jana Pawła II. Urząd uznał, że tego typu symbole nie powinny podlegać komercjalizacji.

Przykłady:

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

Z-295156

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

Z-296194

 

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

Z-297111

Za obrażający uczucia religijne został również uznany znak BUDDHA (Z-403018) przeznaczony do oznaczania napojów alkoholowych.

Kto ma prawa do Znaku Polski Walczącej?

Jednym z bardziej eksponowanych na odzieży symboli patriotycznych jest Znak Polski Walczącej. Jest to symbol używany przez Polaków w walce z hitlerowskimi Niemcami w czasie drugiej wojny światowej. Znak ten symbolizował nadzieję na odzyskanie niepodległości.

Na ten znak składa się:

  • litera P, która symbolizuje Polskę oraz
  • litera W symbolizująca walkę.

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

W 2014 r. weszła w życie ustawa o ochronie Znaku Polski Walczącej.

Mówi ona, że:

Art. 1 ust. 1

Znak Polski Walczącej, będący symbolem walki polskiego narodu z niemieckim agresorem i okupantem podczas II wojny światowej, stanowi dobro ogólnonarodowe i podlega ochronie należnej historycznej spuściźnie Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 2

Otaczanie Znaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 3 ust. 1

Kto publicznie znieważa Znak Polski Walczącej, podlega karze grzywny.



Zarówno przed wejściem w życie tej ustawy jak i po, do Urzędu Patentowego wpływały wnioski o rejestrację tego typu znaków. Część już dostała odmowę, a kolejne na tę odmowę czekają. Nawet w oficjalnych komunikatach Urząd mówi, że ten symbol mieści się w gronie oznaczeń wyłączonych z rejestracji.

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

Innym znakiem, który nie dostał ochrony jest znak ŻOŁNIERZE WYKLĘCI. Swoją drogą jakiś czas temu przez media przetoczyła się fala oburzenia na producenta napojów energetyzujących o tej samej nazwie.Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

Godło, flaga i hymn w znaku towarowym.

Ustawa Prawo własności przemysłowej wyłącza z rejestracji również takie symbole patriotyczne jak godło, barwy czy hymn Rzeczypospolitej Polskiej. A mówiąc precyzyjniej – wymaga na to zgody właściwego organu Państwa.

Problem w tym, że nikt nie wie o jaki organ chodzi.

Art. 129¹ ust. 1 pkt. 9

Nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które zawiera symbol Rzeczypospolitej Polskiej (godło, barwy lub hymn), znak sił zbrojnych, organizacji paramilitarnej lub sił porządkowych, reprodukcję polskiego orderu, odznaczenia lub odznaki honorowej, odznaki lub oznaki wojskowej bądź innego oficjalnego lub powszechnie używanego odznaczenia i odznaki, w szczególności administracji rządowej lub samorządu terytorialnego albo organizacji społecznej działającej w ważnym interesie publicznym, gdy obszar działania tej organizacji obejmuje cały kraj lub znaczną jego część, jeżeli zgłaszający nie wykaże się uprawnieniem, w szczególności zezwoleniem właściwego organu Państwa albo organu samorządu terytorialnego, albo zgodą organizacji, na używanie oznaczenia w obrocie.

W związku z tym spokojnie możesz przyjąć, że tego typu symbolu nie zarejestrujesz. Symbole narodowe są dokładnie sprecyzowane w ustawie o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych.

Jak pokazuje praktyka Urzędu Patentowego możesz spotkać się z odmową nawet wtedy, kiedy Twoje oznaczenia będą się różnić pewnymi szczegółami od symboli ustawowych.

I faktycznie odmowę dostały takie znaki jak:

  • Polskie Centrum Akredytacji;
  • Wolny Związek Zawodowy Kierowców;)
  • Biżuteria Patriotyczna.

Nie udała się rejestracja prawdziwego kombo symboli patriotycznych:

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

Z-176174

Oczywiście żaden z powyższych zgłaszających nie był w stanie wylegitymować się zgodą odpowiedniego organu Państwa.


Znalazłem jednak znak, który wzbudził konsternację nie tylko moją, ale i eksperta, z którym rozmawiałem. Ochronę dostał bowiem taki oto znak IPN-u:

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

R-182105

Kto był zgłaszającym?

Skarb Państwa.

Formalnie zgłoszenia dokonała Polska rękoma Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.


Znalazłem też dwa przykłady znaków z flagą Polski, które dostały odmowę.

Dlaczego nie da się zastrzec symboli patriotycznych?

Co bardzo istotne, w grudniu 2015 r. miała miejsce nowelizacja ustawy Prawo własności przemysłowej. Obecnie można już rejestrować znaki ze słowem “Polska”.


Podsumowując:

  • Nie rejestruje się m.in. oznaczeń będących symbolami, w szczególności o charakterze religijnym, patriotycznym lub kulturalnym, których używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową.
  • Klasycznym przykładem takiego oznaczenia jest Znak Polski Walczącej.
  • Nie ma większych szans na rejestrację znaku zawierającego godło czy flagę Rzeczypospolitej.
  • Od niedawna za to można zarejestrować znaki ze słowem “Polska”.


 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

31 Paź

5 błędnych przekonań o znakach towarowych.

Przez prawie 5 lat napisałem na tym blogu ponad 250 artykułów. W jednym z pierwszych przytaczałem definicję znaku towarowego. Ostatnio doznałem pewnego olśnienia. Wiele osób, które prosi mnie o pomoc, ma masę błędnych przekonań o tych znakach towarowych. Postanowiłem w tym miejscu opisać te, z którymi spotykam się w swojej pracy zawodowej najczęściej.

 

Oto moja lista błędnych przekonań o znakach towarowych:

 

– 1 –
„Chcę zastrzec nazwę i logo firmy a nie znak towarowy”

Wielokrotnie dostaję maile, w których już w pierwszym zdaniu czytam, że kogoś nie interesuje ochrona znaku towarowego. Chce za to zastrzec nazwę i logo firmy.

Na pierwszy rzut oka to dość logiczne. Każdy przedsiębiorca działa na rynku pod jakąś nazwą. Jeżeli biznes dobrze mu się rozwija, to w którymś momencie postanawia ją chronić. Z tym, że znak towarowy wielu osobom kojarzy się z tylko towarami.

Przykład:

Ochroną można objąć markę batonika SNICKERS.

 
Tylko co do zasady znaki towarowe służą do oznaczania towarów lub usług. A jeżeli jesteś przedsiębiorcą, to na czym zarabiasz? Na oferowaniu towarów lub usług.

Nie ma trzeciej opcji 🙂

Weźmy na przykład markę BMW.

Tym znakiem towarowym oznacza się samochody, stąd jest on chroniony m.in. w klasach towarowych. Z drugiej strony mamy firmę ORANGE. Ona z kolei oferuje usługi telekomunikacyjne. Swój znak zabezpieczyła więc w klasach usługowych.
 
Chciałem Ci przez to pokazać, że jeżeli myślisz o zastrzeżeniu nazwy lub logo firmy, to robi się to poprzez rejestrację znaku towarowego. Dzięki takiej ochronie konkurent w Twojej branży nie będzie mógł posługiwać się podobnym oznaczeniem do Twojego.

A przecież dokładnie o to Ci chodzi, prawda?
 

– 2 –
„Wymyśliłem oryginalne słowo – chcę je zastrzec”

Z takimi tematami zgłaszają się do mnie osoby, które prowadzą blogi bądź fanpage’e na Facebooku. Stworzyły one oryginalne nazwy i zbudowały wokół nich społeczność. Najczęściej wtedy pojawia się ktoś, kto zaczyna posługiwać się podobnym określeniem.

W takim przypadku zawsze pytam czy taka nazwa używana jest komercyjnie. To znaczy, czy taka osoba na fanpage’u lub blogu zarabia. Jeżeli zrzesza jedynie pasjonatów jakiegoś tematu, to w świetle prawa… nie posługuje się znakiem towarowym.

Tak jak mówiłem, znak towarowy służy do oznaczania towarów lub usług w obrocie gospodarczym. Nie można działać komercyjnie nie prowadząc przynajmniej działalności gospodarczej.

 
Jeżeli jednak ktoś przy okazji bloga prowadzi np. sklep z winami, to jak najbardziej jego nazwa może być zastrzeżona. Podobnie jeżeli na fanpage’u taka osoba umieszcza komercyjne oferty swoich usług.

Czyli upraszczając – oryginalnego słowa nie zastrzega się dla samej zasady. Musi za tym stać konkretny pomysł na biznes. Pamiętaj również, że możesz zarejestrować znak towarowy dziś, ale ze swoją firmą wystartować za kilka lat.

 

– 3 –
„Nie oferuję towarów, więc znak towarowy mi nie potrzebny”

To błędne przekonanie mają przedsiębiorcy, którzy zarabiają na usługach. Nie sprzedają towarów, ale na przykład przekazują swoją wiedzę w postaci szkoleń. Kiedy słyszą o znakach towarowych odruchowo czują, że ich to nie dotyczy.

Prędzej myślą o znakach usługowych, ale czy takie istnieją?

Okazuje się, że tak.

Polskie przepisy wyraźnie wskazują na takie znaki.

Najprościej mówiąc, stawiają znak równości pomiędzy znakiem towarowym i usługowym. W praktyce przyjęło się jednak, że wszyscy mówią o znakach towarowych i to może być dla niektórych dezorientujące.

Pamiętaj więc, że nawet jeżeli świadczysz usługi to i tak rejestrujesz znak towarowy 🙂


5 błędnych przekonań o znakach towarowych

– 4 –
„Chcę opatentować nazwę i logo firmy”

Tutaj nazewnictwo ponownie może wprowadzać w błąd.

Ludziom wydaje się, że skoro mamy Urząd Patentowy, przed którym pełnomocnikami są rzecznicy patentowi, to zajmuje się on tylko patentami. Stąd często słyszę, że komuś zależy na uzyskaniu patentu na logo. Formalnie patent można uzyskać na wynalazek, czyli rozwiązanie stricte techniczne.

Na znak towarowy można uzyskać prawo ochronne. A to będzie Cię uprawniać do używania przy nazwie bądź logo firmy symbolu ®.

Na siłę, maksymalnie upraszczając, można powiedzieć, że procedura uzyskiwania ochrony jest podobna w obu przypadkach. Należy złożyć wniosek do Urzędu Patentowego, uiścić opłaty urzędowe i jeżeli ekspert wyda korzystną dla Ciebie decyzję, to uzyskasz ozdobne świadectwo.

Czyli podsumowując, znaków towarowych się nie patentuje. Je się rejestruje.
 

– 5 –
„Chcę zastrzec słowo, aby nikt go nie używał”

Zdarza się, że zwracają się do mnie przedsiębiorcy z pytaniem jaki jest sens zastrzegania znaków towarowych skoro w wynikach Google pojawiają się firmy o takiej samej nazwie. Zawsze wtedy pytam czy to ich konkurencja. Najczęściej słyszę, że to zupełnie inna branża, ale zabierają im najlepsze pozycje w internecie.

Taka sytuacja może być irytująca, ale nie ma tu mowy o złamaniu prawa. Znaki towarowe rejestruje się po to, aby potencjalny konsument nie pomylił się co do źródła pochodzenia danego towaru lub usługi.

Przykład:

Pod marką FENIX są sprzedawane ciągniki rolnicze za 300 tys. EUR oraz jogurty za 2 zł. Jak myślisz jakie jest ryzyko, że rolnik, który szuka specjalistycznej maszyny, przez pomyłkę kupi jogurt? Zgodzisz się ze mną, że szanse na to są zerowe.

 
Oczywiście właściciel zarejestrowanego znaku towarowego ma na niego monopol prawny. Tylko, że ten monopol jest ograniczony do:

  • terytorium – ochrona może obowiązywać na Polskę, Unię Europejską lub wybraną wiązkę krajów;
  • czasu ochrony – 10 lat z możliwością przedłużenia na kolejne tego typu okresy, teoretycznie w nieskończoność;
  • towarów i usług – to czego nie wskażesz w wykazie klas nie będzie chronione.

 
Ciekawostka:

5 błędnych przekonań o znakach towarowychW 2016 r. głośno było o pewnej demonstracji, której uczestnicy przynieśli na wiec flagi Solidarności. Przewodniczący związku następnego dnia odgrażał się, że pozwie organizatorów, ponieważ naruszyli ich zarejestrowany znak towarowy.

Tylko, że w świetle tego co już powiedziałem, nie może być mowy o złamaniu prawa. Osoba, która przyszła na wiec i machała flagą, zrobiła to całkowicie niekomercyjnie. Nikt więc na tym znaku nie zarabiał.

 

Podsumowanie najważniejszych informacji:

  • Znak towarowy służy do oznaczania towarów lub usług. A jako, że każda firma oferuje albo towary albo usługi, to jej markę chroni się właśnie poprzez rejestrację znaku towarowego.
  • O znakach towarowych można mówić jedynie wtedy, kiedy dane oznaczenie zostało użyte w sposób komercyjny. Jeżeli na nim nie zarabiasz, to nie ma większego sensu jego ochrona.
  • Znak towarowy chroni usługi, tak samo jak znak usługowy chroni towary. Te pojęcia można stosować zamiennie.
  • Znaków się nie patentuje. Uzyskuje się na nie prawa ochronne.
  • Ochrona znaków towarowych ogranicza się do terytorium, czasu i wskazanych w zgłoszeniu towarów lub usług.





Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

24 Paź

Poczta Kwiatowa i jej 3 spory o znaki towarowe.

Ostatnio pisałem kiedy można legalnie używać nazwy “poczta”. Przy okazji pracy nad tym artykułem trafiłem na ciekawe spory o znaki towarowe Poczta kwiatowa. Tej kwiaciarni udało się zarejestrować swoje znaki m.in. w wersji słownej. Od razu też zaczęła naciskać na konkurencję aby przestała używać tej nazwy. Część odpuściła, ale znaleźli się tacy, którzy podjęli próbę unieważnienia spornych znaków. Poniżej opisuję szczegóły tych sporów.

Poczta kwiatowa i jej 3 spory o znaki towarowe.– 1 –

Wniosek o unieważnienie znaku POCZTA KWIATOWA.

Decyzja Kolegium Orzekającego z dnia 28.08.2007 r. (Sp. 227/06)

 

  • Spór dotyczył słownego znaku towarowego POCZTA KWIATOWA nr R-147477. Znak został zgłoszony do ochrony 17.01.2002 r. przez Poczta Kwiatowa sp. z o.o.
  • Unieważnienia znaku domagał się konkurent, który został przez spółkę wezwany do zaprzestania używania tej nazwy. Tak na marginesie dodam, że jest to dość częsta strategia obrony przy zarzucie naruszenia prawa do znaku towarowego.
  • Konkurent stwierdził, że znak POCZTA KWIATOWA wskazuje na rodzaj usługi w postaci dostarczania kwiatów na zamówienie. Czyli, że nie posiada zdolności odróżniającej, tak jak np. poczta polowa czy poczta lotnicza. Podnoszono przy tym, że taki znak nie może zapaść w świadomości odbiorcy, jako identyfikujący jednego przedsiębiorcę, dlatego nie powinien być zarejestrowany. Taka sytuacja blokuje bowiem dostęp do oznaczenia, które informuje o rodzaju wykonywanej usługi.
  • Wnoszący o unieważnienie tego znaku podkreślał, że w swojej ofercie określeniem “poczta kwiatowa” posługiwał się jako nazwą usługi.
  • Pełnomocnik spółki Poczta Kwiatowa twierdził, że dla tego rodzaju usług jest to nazwa fantazyjna, bo kwiaty nie są nośnikiem żadnych listów ani informacji, tylko same są dostarczane. Prezes spółki zaznaczył, że dopiero gdy spółka odniosła sukces rynkowy (posiada kwiaciarnie w całym kraju), konkurent także zaczął używać tego znaku.

 
Decyzja Kolegium:

Zobacz również:

PODCAST: Najczęstsze błędy przy wyborze nazwy firmy.

Opowiadam w nich więcej o znakach sugerujących, aluzyjnych i opisowych.

  • Wg Kolegium nie było podstaw do uznania, że znak POCZTA KWIATOWA nie nadaje się do odróżniania usług dostarczania kwiatów. Co prawda ten znak może rodzić skojarzenia z taką usługą, ale to nie wystarczy, aby mówić o nazwie rodzajowej.
  • Kolegium zauważyło również, że wnioskodawca nie przedstawił żadnych dowodów na to, że  oznaczenie POCZTA KWIATOWA weszło do języka potocznego.
  • Decyzja: Oddalenie wniosku.

– 2 –

Wniosek o unieważnienie dwóch znaków POCZTA KWIATOWA.

Decyzja Kolegium Orzekającego z dnia 16.03.2010 r. (Sp. 456/08).

 

  • Poczta Polska S.A. domagała się unieważnienia dwóch znaków POCZTA KWIATOWA: słownego nr R-147477 oraz słowno-graficznego nr R-152674:

Poczta kwiatowa i jej 3 spory o znaki towarowe.

  • Poczta Polska S.A. w swoim wniosku podnosiła, że powyższe znaki naruszają przysługujące jej prawa do nazwy przedsiębiorstwa.

Decyzja Kolegium:
 

  • Kolegium zgodziło się z argumentacją uprawnionego, że nazwa przedsiębiorstwa nie stwarza dla Poczty Polskiej monopolu na używanie słowa „poczta”, gdy chodzi o wykorzystanie tego słowa przez innego przedsiębiorcę w znaku towarowym dla oznaczania zupełnie innej działalności. Ponadto słowo to funkcjonuje w wielu kontekstach np. poczta mailowa czy poczta pantoflowa.
  • Decyzja: Oddalenie wniosku.
  •  

Co ciekawe, w toku procedury rejestracji znaku w Polsce, ze strony Urzędu Patentowego nie było żadnych uwag, które mogłyby dotyczyć zdolności odróżniającej znaków towarowych POCZTA KWIATOWA. Zostało to podniesione jako argument obronny w toku postępowania o unieważnienie znaku unijnego.

 

Problemy z rejestracją unijnego znaku POCZTA KWIATOWA.

  • W 2009 roku postanowiono wzmocnić ochronę marki, rejestrując unijny znak towarowy POCZTA KWIATOWA (EUTM-008283781).
  • Nie poszło jej jednak tak gładko jak w polskim Urzędzie Patentowym. Ekspert z EUIPO poinformował bowiem zgłaszającego, że wg niego znak nie posiada odróżniającego charakteru oraz ma opisowy charakter.

 

  • W odpowiedzi na pismo z urzędu, zgłaszający powołał się na udaną rejestrację w Polsce swojego słownego znaku towarowego. Przypomniano, że polski Urząd Patentowy nie miał żadnych obiekcji co do zdolności odróżniającej tego znaku.
  • Poczta Kwiatowa powołała się również na postępowanie o unieważnienie (Sp. 227/06) gdzie także zarzucano oznaczeniu brak odróżniającego charakteru. Wskazano wnioski z tego sporu:

– termin „poczta kwiatowa” nie posiada swojej definicji słownikowej;
– zestawienie słów „poczta” oraz „kwiatowa” ma charakter fantazyjny;
– świadczenie usług polegających na dostarczaniu kwiatów NIE JEST RÓWNOZNACZNE z usługami pocztowymi (nie świadczy o usługach pocztowych);
– jest to pojęcie sugerujące;

  • Pełnomocnik zgłaszającego choć podtrzymywał, że znak towarowy posiada pierwotną zdolność odróżniającą, to twierdził również, że nabył on także zdolność wtórną w następstwie używania. Świadczyć miały o tym dowody takie jak:

– działalność od 1999 r;
– Poczta Kwiatowa Sp. z o. o. to polski oddział międzynarodowej sieci Interflora (która działa od 1927r.);
– dowody na intensywne używanie (reklamy, promocje, podziękowania, nagrody, dyplomy, certyfikaty);
– tytuł „Marka wysokiej reputacji” w kategorii handel i usługi (badania konsumenckie);
– ilość odwiedzin strony www;
– międzynarodowy zasięg dostaw;
– nakłady finansowe na promocje (faktury);

 

  • Decyzja EUIPO: Znak towarowy POCZTA KWIATOWA został zarejestrowany

 
Poczta kwiatowa i jej 3 spory o znaki towarowe.

– 3 –

Wniosek o unieważnienie unijnego znaku POCZTA KWIATOWA.

  • Spółka z rejestracji tego znaku towarowego cieszyła się do 2017 r.. Wtedy to właśnie wpłynął wniosek o jego unieważnienie.
  • Jak można było się spodziewać, wnioskodawca twierdzi, że sporne oznaczenie pozbawione jest odróżniającego charakteru.

Zgodnie z orzecznictwem, w celu oceny, czy znak towarowy uzyskał wtórną zdolność odróżniającą w efekcie użytkowania, należy wziąć pod uwagę w szczególności, czy właściwy krąg odbiorców lub co najmniej znaczna ich część, identyfikuje towar oznaczony znakiem, jako pochodzący od określonego przedsiębiorstwa;

  • W dniach 19-23 kwietnia 2017 r. przeprowadzono ankietę w celu ustalenia, czy oznaczenie “poczta kwiatowa” było postrzegane przez obecnych i potencjalnych odbiorców jako nazwa usługi czy jako znak towarowy danej firmy.

Badania przeprowadził Kantar Millward Brown (międzynarodowy koncern zajmujący się badaniem rynku i opinii publicznej).

Badanie zostało przeprowadzone na 1000 osób w wieku powyżej 18 lat. Uwzględniało zatem osoby, do których skierowana jest oferta usług dostarczania kwiatów.

Badanie wykazało, że prawie 73% respondentów zna określenie”poczta kwiatowa”. We wszystkich podgrupach (podzielonych ze względu na płeć, wiek, miejsce zamieszkania, wykształcenie), określanie “poczta kwiatowa” było częściej związane z rodzajem usługi niż z nazwą konkretnej firmy.

We wszystkich grupach włączonych do analizy ankietowani odwoływali się do określenia “poczta kwiatowa” głównie jako do usługi dostarczania kwiatów pod wskazany adres (81-89% wskazań).

 

  • Z powyższego badania wnioskodawca wysunął wniosek, że znak towarowy POCZTA KWIATOWA jasno opisuje usługi, które ma oznaczać, a tym samym znak powinien być uważany za opisowy. Wskazał również, że wyrażenie “poczta kwiatowa” (angielski: “flower mail”) nie ma wystarczającego charakteru odróżniającego.
  • Wnioskodawca przytoczył definicję słowa poczta: instytucja zajmująca się transportem i dostawą korespondencji i przesyłek; Także: miejsce tej instytucji. Według innego źródła: Poczta to instytucja publicznie dostępna dotycząca obiegu przesyłek. Podano inne przykłady takie jak poczta konna, poczta gołębia; poczta rowerowa, poczta wojskowa;
  • Ponadto wnioskodawca podnosił, że wyrażenie “poczta kwiatowa” jest powszechnie używane w charakterze potocznym. Na dowód podał przykłady stron i profili np. na Facebooku, gdzie używano określenia “poczta kwiatowa” jako nazwy usługi dostarczania kwiatów.
  • Wskazano również, że na rynku dostaw kwiatowych jest wielu przedsiębiorców, którzy korzystają z pojęcia “poczta kwiatowa”opisując oferowane przez nich usługi. Używanie terminu “poczta kwiatowa” lub jego synonimów “dostawa kwiatów”, “kwiaty pocztą”, “e-kwiaty”, “kwiaciarnia” jest popularne i oczywiste. Używane są one przez wiele podmiotów gospodarczych. Są one powszechne i nie prowadzą do zindywidualizowania usług identyfikowanych indywidualnie z określonym podmiotem gospodarczym.

 
Decyzja EUIPO: Jeszcze nie zapadła. Sprawa jest w toku.
 

Mój komentarz:

Spory o znaki towarowe należące do spółki Poczta Kwiatowa są interesujące i pokazują specyfikę znaków, które są na granicy opisowości. Udana rejestracja takiego znaku to oczywiście dla właściciela powód do radości. Ma bowiem monopol prawny na określenie, którym ludzie chętnie się posługują (szczególnie w internecie).

Tylko, że aby taką ochronę utrzymać trzeba prowadzić dość agresywną politykę ochrony swoich znaków towarowych. A mówiąc precyzyjniej, należy szybko lokalizować konkurentów używających takiego znaku i zmuszać ich do zaprzestania takich praktyk.

Jeżeli bowiem takim określeniem powszechnie posługują się przedsiębiorcy w danej branży, to jest to koronny dowód na to, że znak nie posiada zdolności odróżniającej.

A wtedy szanse na jego unieważnienie wzrastają.

Z racji tego, że gra toczy się o duże pieniądze, można zakładać, że jaka nie byłaby decyzja w sporze o unijny znak towarowy POCZTA KWIATOWA, sprawa będzie miała swoją kontynuację w wyższych instancjach.
 
Oczywiście trzymam rękę na pulsie i napiszę jak ta sprawa się skończyła 🙂


Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”