Slider
16 Sty

7 powodów dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy.

Pamiętasz artykuł pt.: Co lepiej zastrzec – nazwę czy logo firmy? Wskazywałem w nim, że odpowiedź na to pytanie zależy od Twoich preferencji. Niemniej sam więcej plusów widzę w ochronie nazwy firmy. Dziś rozwijam tę myśl i opisuję dokładniej dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy.

 

Nie tak łatwo zastrzec słowny znak towarowy.

Zobacz również:

Nazwa rodzajowa w znaku towarowym. Dlaczego to bardzo zły pomysł?

Uczciwie mówiąc rejestracja znaku towarowego słownego (nazwa) i słowno-graficznego (logo) ma swoje plusy i minusy.

To podobnie jak ze spółkami. Nie ma takiej, która idealnej spełniałaby Twoje potrzeby. Wybierając jedną z form, godzisz się na niedogodności na jakiejś płaszczyźnie (np. odpowiedzialność swoim majątkiem przez wspólników).

 

Okazuje się, że nie jest tak łatwo zastrzec słowny znak towarowy. Co więcej, praktyka urzędów z ostatnich miesięcy i lat pokazuje, że staje się to coraz trudniejsze. Przedsiębiorcy (niestety) chętnie wybierają nazwy opisowe, czyli takie, które jednoznacznie wskazują do oznaczania czego służą. Przykładów znajdziesz na pęczki.

Jak myślisz, co sprzedawane jest w sklepie o nazwie:

  • e-smartphone;
  • mojezapachy, czy
  • porcelana24.

Jeżeli od razu pomyślałeś o:

  • telefonach;
  • perfumach, czy
  • porcelanie

…to bingo.

Takich nazw nie da się zastrzec w wersji słownej w Urzędzie Patentowym.

Pamiętaj też, że zastrzeżenie słownego znaku towarowego nie ochroni Ci firmowego logo. Monopol prawny obejmie jedynie płaszczyznę fonetyczną. Teoretycznie więc konkurent może ubrać inne słowo w Twoją szatę graficzną. I znak słowny niewiele Ci tutaj pomoże.

Co oczywiście nie oznacza, że nic nie da się zrobić 🙂

Będzie jednak trudniej.

Lepiej zastrzec słowny znak towarowy1

Dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy?

Poza powyższymi niedogodnościami znak słowny ma same zalety:

 

1) Nie ma wątpliwości że ochronę dostałeś na samą nazwę, a nie grafikę.

Czyli, że Twój znak nie jest opisowy. Konkurent nie może się więc bronić, że posługuje się innym logo. Nie ucieknie od tego, że np. w reklamie radiowej znaki będą nie do odróżnienia.

2) Silna ochrona domeny internetowej.

Nie musisz wykupywać od razu wszystkich możliwych domen z twoją nazwą firmy. Znak słowny gwarantuje Ci, że każda osoba, która pod taką domeną będzie oferowała podobne towary lub usługi – naruszy prawo. Taka ochrona jest silna, ponieważ nie ma wątpliwości, że chronisz tylko nazwę.

 

3) Znak słowny jest odporny na rebranding.

Moda choć kojarzy nam się głównie z odzieżą, dotyczy również firmowych logotypów. Zobacz chociażby jak przez lata zmieniało się logo APPLE. Jeżeli zastrzegłeś jedynie słowno-graficzny znak towarowy, to w każdym przypadku zmiany logo, musisz dokonywać nowego zgłoszenia. Jeżeli tego nie zrobisz, to prawo ochronne do starego znaku może Ci wygasić konkurencja.

Zauważ, że w przypadku firmy APPLE, choć logo ulegało zmianie, nazwa pozostała ta sama.

Raz zastrzeżony słowny znak towarowy będzie Ci służył przez dziesiątki lat.

Lepiej zastrzec słowny znak towarowy

4) Łatwiej udowodnić używanie znaku słownego.

Masz ustawowy obowiązek używania znaku przez 5 ostatnich lat.

Jeżeli znaku nie używasz, konkurent może wnosić o jego wygaszenie. Prowadziłem kilka takich sporów i uwierz mi, niekiedy zebranie dowodów na używanie to mordęga. Takich problemów jednak nie ma przy znaku słownym. Każda forma graficzna w tym przypadku się nadaje. W końcu w każdej występuje to samo słowo.

 

5) Mając zastrzeżony słowny znak towarowy łatwiej wykazać, że konkurent naruszył Twoje prawo.

Oczywiście każdy przypadek jest inny i trzeba go oceniać indywidualnie. Niemniej często ochrona samej nazwy pozwala oddzielić płaszczyznę fonetyczną znaków, od graficznej. Nikt Ci nie zarzuci, że Twój znak jest opisowy. W takim przypadku nie dostał byś bowiem ochrony w wersji słownej.

Atakując naruszyciela mogę szeroko rozwodzić się nad tym, jak to w reklamie radiowej oba znaki będą nie do odróżnienia.

 

6) Zastrzeżenie znaku słownego pozwala uniknąć sporów o prawa autorskie.

Chodzi o problem tego, komu przysługują prawa autorskie do firmowego logo.

Z ręką na sercu powiedz, czy podpisałeś z grafikiem umowę o przeniesienie autorskich praw majątkowych do takiego logo? Nie mówię o umowie o dzieło, lub zapłaceniu faktury za usługi grafika. Chodzi mi o umowę, która wyraźnie wskazuje do jakiego logo są przenoszone prawa i na jakich polach eksploatacji.

Przy znaku słownym tych problemów nie ma. W 99% przypadków pojedyncze słowo nie będzie uznane za utwór w świetle prawa autorskiego. Tym samym, nikt nie może sobie do niego rościć praw, z samego faktu wymyślenia. W przypadku sporu o logo firmy może się zdarzyć tak, że będziesz zmuszony je zmienić. Jeżeli jednak postanowiłeś zastrzec słowny znak towarowy – nazwa firmy pozostanie bez zmian.

 

7) Posiadanie ochrony na znak słowny przydaje się do reklam Google AdWords.

Chodzi o to, że możesz zastrzec, aby w treści tych reklam konkurencja nie mogła użyć Twojego znaku towarowego. Technicznie, poprzez specjalny formularz wysyła się skany dokumentów udowadniających, że masz prawo do znaku.

Co jednak ważne, nie możesz zabezpieczyć się przed tym, aby konkurencja użyła słowa kluczowego będącego Twoim znakiem towarowym. Tylko wyjątkowo takie zachowanie konkurencji będzie naruszało prawo. Szczegółowo

Sprawa reklam Google AdWords z wykorzystaniem cudzych znaków towarowych jest dość skomplikowana. Mam jednak dla Ciebie dobrą informację. Wszystko szczegółowo opisałem w poniższych artykułach:

  1. Czy można użyć znaku towarowego konkurenta jako słowa kluczowego w reklamie AdWords? Chodzi o tzw. “niewidzialne” posłużenie się cudzą marką.
  2. Jak zablokować swój znak towarowy w reklamach tekstowych AdWords? Czyli omawiam sytuację widzialnego posłużenia się cudzą marką.

 

Podsumowanie

Dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy?

  1. Masz pewność, że określenie, którym się posługujesz nie jest opisowe.
  2. Zyskujesz silną ochronę prawną firmowej domeny internetowej.
  3. Znak słowny jest odporny na rebranding firmowego logo.
  4. Możesz łatwiej udowodnić używanie swojego znaku towarowego.
  5. Prościej wykazać, że konkurent naruszył Twoje prawo.
  6. Minimalizujesz ryzyko powstania groźnych sporów o prawa autorskie.
  7. Pozwala ograniczyć użycie znaku w reklamach Google AdWords.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 28 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Michał Styczeń 16, 2017 o 12:44

Czy idąc tropem artykułu znak słowno-graficzny chroni tylko warstwę graficzną? Może ktoś posługiwać się nazwą w warstwie fonetycznej, ale nie może użyć grafiki?

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 16, 2017 o 13:05

To wszystko zależy o jakim znaku towarowym mówimy. Jeżeli mamy znak towarowy typu ORLEN, którego już sama nazwa jest fantazyjna, to znak słowno-graficzny zabezpiecza również płaszczyznę fonetyczną.

Jeżeli jednak w znaku słowno-graficznym znajduje się określenie opisowe, to ochrona jest tylko na wygląd. Przykład:
opisowy znak towarowy

Odpowiedz

Andrzej Maj 6, 2017 o 22:32

Jakim cudem został zarejestrowany znak słowno-graficzny dobreprogramy? W 2007 otrzymali odmowę rejestracji, a w 2013 zarejestrowano ten sam znak wyglądający jak zrobiony przez gimnazjalistę w paintcie. Zdaje się, że został zarejestrowany tuż przed przejęciem przez grupę WP. Na co mają w takim razie ochronę skoro w znaku jest określenie opisowe, a grafika to zwykły napis? Czy taki znak opisowy może być traktowany jako renomowany i ktoś nie może prowadzić tej samej działalności pod adresem dobrenarzedzia.pl? Dziękuję za odpowiedź. Temat wydaje się ciekawy.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Maj 8, 2017 o 11:47

Dzień dobry Panie Andrzeju.
Faktycznie w 2007 r. dostali odmowę, ale przy zgłoszeniu w 2013 znak zarejestrowali. Szata graficzna faktycznie jest uboga, ale proszę zwrócić uwagę jakie wskazano tak klasy towarowe. Oba zgłoszenia dość wyraźnie różnią się od siebie. Pierwsze dość mocno kręciło się właśnie wokół programów komputerowych. W drugim wskazano np. reklamę i chyba tym przekonano Urząd Patentowy, że to nie jest opisowy znak towarowy.
Szata graficzna faktycznie jest bardzo uboga.

Pozdrawiam.

Odpowiedz

Jacek Rogala Styczeń 16, 2017 o 20:02

Witam i serdeczności w nowym roku !
… zgodnie z praktyką UPRP (postępowanie per se, bazy, etc. …), o treści formularza zgłoszeniowego już nie wspominając – porównywanie/analizowanie wyłącznie dwóch rodzajów znaków towarowych z pominięciem – znaku stricte – graficznego (figurative – by posłużyć się nomenklaturą “Madrytu” lub “EUIPO”) – wydaje się zawężać skutki takiego porównywania/analizowania. Słowem – moim zdaniem – aby analizować – trzeba dołączyć do dwóch, wymienionych w porównaniu, rodzajów znaków konwencjonalnych – 3. rodzaj – znak graficzny, a kwalifikowanie znaku słowno-graficznego (combined – by … jw. 🙂 jako logo – nie wydaje się fortunne, co Pan o tym myśli ?
Ukłony,
Jacek Rogala

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 16, 2017 o 21:25

Panie Jacku.
Ciężko szerzej pisać o innych odmianach znaków towarowych, jeżeli artykuł poświęcony jest stricte znakowi słownemu 🙂 Z drugiej strony na oko 80-90% zgłoszeń jakie dokonujemy dotyczy ochrony nazwy bądź logo firmy. Ostatecznie zgłaszamy znak graficzny. Inne odmiany znaków, które szerzej na blogu już opisałem tutaj, zdarzają się sporadycznie.

A co do określenia “figurative” na znaki słowno-graficzne przez EUIPO to faktycznie jest to nieco mylące. Klienci często zadają mi o to pytania 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jacek Rogala Styczeń 16, 2017 o 21:44

Nie, nie … “figurative” znaczy “graficzny” – tak jak wcześniej o tym pisałem 🙂 … oczywiście, szlusujemy do nomenklatury związanej z praktyką UPRP 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 17, 2017 o 07:46

No tak, ale EUIPO pod określeniem “figurative” klasyfikuje właśnie znaki słowno-graficzne.
I stąd robi się zamieszanie.

Odpowiedz

Jacek Rogala Styczeń 17, 2017 o 17:50

Nic podobnego. Znak słowno graficzny pod rządami Alicante 🙂 to – combined trade mark, a znak stricte graficzny, to – właśnie – figurative trade mark; zresztą – terminologia EUIPO czerpie z WIPO-skiego – starszego systemu, czyli – “porozumienia madryckiego”, więc tak jakby rzuca światło na postępowanie odbywające się na świecie w języku Szekspira 🙂 … w systemach lokalnych, regionalnych i międzynarodowych …

Jacek Rogala Styczeń 16, 2017 o 20:48

a propos wpisu Michała 😉 … no właśnie, nie zauważyłem tego wpisu wcześniej … wydaje się, że jest on potwierdzeniem wątpliwości – artykułowanych zwłaszcza przez mało doświadczonych użytkowników wiedzy 😉 lub zgłaszających in spe 😉
JR

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 16, 2017 o 21:34

Możliwość komentowania artykułów okazuje się w takim przypadku nieoceniona. Można dopytać autora. Ja chętnie odpowiadam 🙂
Staram się pisać możliwie prosto i przejrzyście. Nie chcę za każdym razem wchodzić w zbytnie szczegóły, tłumaczyć od zera. Poza tym staram się linkować w tekście do artykułów gdzie poboczne wątki omawiam.

Myślę, że to się sprawdza 🙂

Odpowiedz

Anna Luty 1, 2017 o 10:50

Dzień dobry,
bardzo ciekawy artykuł, podobnie jak blog, ale trapi mnie jedno pytanie.
Odnośnie granic obowiązywania znaku towarowego. Jak wygląda sytuacja w sytuacji transgranicznego sklepu online ? Czy zastrzeżenie znaku towarowego w granicach kraju jest wystarczające,by swobodnie korzystać z niego, oferując swoje produkty, również na forach/portalach zagranicznych? Czy w tej sytuacji wymagana jest rejestracja międzynarodowa?
Dziękuję z góry za odpowiedz.
Pozdrawiam,
Ania

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 5, 2017 o 13:11

Pani Anno.
Ochrona znaku ograniczona jest do konkretnego terytorium np. Polski. Jeżeli swoją ofertę kieruje Pani dodatkowo na inne kraje np. Niemcy to należy mieć pewność, że nie łamie się tym samym prawa do cudzego znaku towarowego (należy zrobić badanie znaku). Jeżeli chodzi o rejestrację znaku, to powinna ona w takim przypadku objąć wszystkie terytoria, które obejmuje nasza oferta. Pisałem o tym w artykule pt.: Ochrona znaku towarowego na cały świat – czy jest możliwa?

Pozdrawiam

Odpowiedz

Maciej Luty 7, 2017 o 16:48

Dzisiaj trafiłem na ten interesujący blog. Gratuluję pomysłu i rzetelnego podejścia do poruszanej problematyki.
Jako grafik projektant mam jednak uwagi dotyczące używanej terminologii. Niektóre określenia należałoby zdefiniować, tak aby uniknąć nieporozumień i błędnych interpretacji prawa.
Modne od paru lat angielskie słowo LOGO mylnie używa się jako skrót od polskiego Logotypu a nagminie jako synonim polskiego ZNAKU.

Logo to forma graficzna znaku firmowego np nadgryzione jabłko, muszelka, żabka itp
Logotyp (pierwotnie termin używany przez zecerów w drukarniach) to forma literowa znaku firmowego np Philips, SONY itp

Przywołana przez pana firma Apple używa tylko znaku graficznego/logo rezygnując z napisu/logotypu Aplle – i słusznie zakładając, że jest on zbędny, bo każdy patrząc na tę formę znaku w głowie czyta apple/jabłko. W latach 90. używali Apple Macintosh.

Znak towarowy nie musi być znakiem firmy – często związany jest tylko z produktem.

Słowo jako dźwięk danej nazwy firmy znakiem być nie może – to oczywiste.

Najważniejsza jest nazwa własna firmy może być od nazwiska właściciela, abstrakcyjna lub oryginalnie przekształcony wyraz kojarzący się z branżą. Forma literowa nazwy może być też oryginalnie wymyślona lub oparta o istniejące kroje pism.

Pozdrawiam

Maciej Nowakowski

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 9, 2017 o 08:19

Dziękuję Panie Macieju za komentarz. Myślę, że nie ma sensu zbyt mocno trzymać się prawidłowych znaczeń tych słów. Potocznie ludzie posługują się tymi określeniami tak jak ja to opisałem. I Pana komentarz, choć bardzo merytoryczny, jest tego dowodem. Posługuje się Pan określeniami znak czy firma w znaczeniu potocznym a nie prawnym. Ja z pełną świadomością używam w artykułach określeń potocznych, bo tekst ma być dla ludzi. Dzięki temu jest łatwo przyswajalny.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Maciej Luty 20, 2017 o 23:42

Język prawniczy nie jest językiem potocznym, bynajmniej, a szkoda. Przepisy prawa powinny posługiwać się terminologią opartą o definicje. Pan używa pewnego żargonu środowiska marketingowców wzmocnione z Gazety Wyborczej. Nie tędy droga.

Czy nie lepiej używać określenia/terminu: nazwa własna firmy lub nazwa własna produktu.

Znak towarowy to nazwa własna produktu, która posiada swoistą formę graficzną. Nazwa i forma mogą być prawem chronione.
Brzmi to jednoznacznie i jest zrozumiałe. W zapisie prawa powinno się unikać pojęć/terminów, których definicje są niejednoznaczne w użyciu potocznym.

Słowo kojarzy się bardziej z wymową/dźwiękiem niż pisownią.
Dlatego “znak słowny” budzi moje wątpliwości.

Logo – jest nadużywane przez grafików i marketing, ma charakter żargonu środowiskowego, który zubaża język polski.

Mamy dużo określeń na znak firmowy ze względu na branżę, w której działa firma,
np.: – Sygnet, to określenie używane w branży wydawniczej,
– Winieta to nazwa pisma, gazety, tygodnika itp.
– Emblemat to forma graficzno-literowa jakieś imprezy np.: sportowej, kulturalnej itp
– Godło to znak uczelni, szkoły, stowarzyszenia itp

Pozdrawiam
Maciej Nowakowski

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 21, 2017 o 07:56

Dzień dobry Panie Macieju.
Nie wiem jak wygląda żargon Gazety Wyborczej, ale zgodzę się, że piszę językiem potocznym. Unikam języka stricte prawnego, ponieważ wtedy moje artykuły byliby w stanie czytać tyko prawnicy. Na blogu posługuję się językiem moich klientów i czytelników. I proszę mi wierzyć dostaję wiele mailu z podziękowaniami za to, że trudne zagadnienia prawne wyjaśniłem w prosty sposób. Jeżeli ktoś chce czytać teksty naukowe, to kupuje książki na ten temat.

Napisał Pan: “Znak towarowy to nazwa własna produktu, która posiada swoistą formę graficzną. Nazwa i forma mogą być prawem chronione.” Tylko, że “znak towarowy” to pojęcie stricte prawne. Pan zrobił to, co krytykuje u mnie – użył go Pan w znaczeniu potocznym.

Polecam przejrzeć ustawę Prawo własności przemysłowej (artykuły od 120). Tam przeczyta Pan, że czym jest znak towarowy, jakie pełni funkcje, oraz, że istnieje coś takiego jak znak towarowy słowny.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jacek Rogala Luty 24, 2017 o 19:01

Panie Macieju Nowakowski,
Pełna zgoda i moja 100-procentowa solidarność wraz z tożsamym poparciem dla reakcji pana Mikołaja Lecha na pańskie teorie “modyfikujące” postępowanie przed urzędami patentowymi oraz “modyfikację” praktyki oraz terminologii w postępowaniu o udzielanie praw wyłącznych. Przyłączam się do porady, by zapoznać się skrupulatnie z krajowym, regionalnym oraz światowym prawodawstwem w dziedzinie, a przede wszystkim ze wspomnianą ‘pwp’.
Ukłony,
Jacek Rogala

Odpowiedz

Maciej Luty 28, 2017 o 14:33

Pański wpis to nadinterpretacja i nadużycie. Nic nie piszę o modyfikacji postępowania przed UP. Wspominam tylko o słabości/niejednoznaczności terminologii, która może determinować orzekanie.

Czy może Pan przytoczyć defincję znaku towarowego słownego zgodną z ustawą PWP i jakiś konkretny przykład?

Pozdrawiam
Maciej Nowakowski

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 28, 2017 o 19:33

Panie Macieju.

W ustawie PWP jest jedynie ogólna definicja znaku towarowego ze wskazaniem, że może nim być wyraz. Natomiast w praktyce Urząd Patentowy RP, sądy oraz literatura posługują się określeniami słowny i słowno-graficzny znak towarowy. Wystarczy zobaczyć oficjalne rejestry urzędowe (link) oraz artykuły edukacyjne (link).

Odpowiedz

Jacek Rogala Marzec 1, 2017 o 12:10

Poniżej, w cudzysłowie – fragment Pana wcześniejszej w tym wątku korespondencji:

“Czy nie lepiej używać określenia/terminu: nazwa własna firmy lub nazwa własna produktu.
Znak towarowy to nazwa własna produktu, która posiada swoistą formę graficzną. Nazwa i forma mogą być prawem chronione. Brzmi to jednoznacznie i jest zrozumiałe. W zapisie prawa powinno się unikać pojęć/terminów, których definicje są niejednoznaczne w użyciu potocznym. Słowo kojarzy się bardziej z wymową/dźwiękiem niż pisownią. Dlatego „znak słowny” budzi moje wątpliwości.”

W tych kilku zaledwie zdaniach próbuje Pan zburzyć praktyczny ład, a co gorsza – próbuje zburzyć Pan logikę, więc proszę nie imputować mi dokonywania nadużyć, bo to Pan rezonuje (z dozą własnego świętego przekonania – choćby za pomocą – mentorskiego – “czy nie lepiej…”, etc.) o poprawie uznanego słownictwa i odnośnych znaczeń.
Co do cytowania obowiązującego prawa, tudzież definicji – nie spełnię Pana prośby, bo żyjemy w czasach namacalnej prostoty w wyszukiwaniu i dostarczaniu sobie rzetelnej wiedzy pod sam nos i z pewnością znajdzie Pan sobie sam interesujące Go zagadnienia z zakresu ochrony własności przemysłowej.

Odpowiedz

Maciej Marzec 1, 2017 o 19:10

Panie Jacek, nie było moją intencją burzyć Pański praktyczny ład i logikę. Chyba nie doceniłem siły swoich argumentów.
Przepisy prawne powinny być zrozumiałe dla każdego kto je czyta a nie tylko dla prawników. Dlatego używana terminologia (a nie słownictwo) musi opierać się na zdefiniowanych w języku polskim pojęciach i unikać zapożyczeń z żargonu jakiegoś środowiska.
Poza tym nie interesuje mnie ochrona własności przemysłowej, ani zagadnienia patentowe.
Żałuję, że tego Pan był uprzejmy nie zauważyć.
W końcu każdy z nas ma swoje deficyty i ograniczenia, a taka wymiana zdań może je choć trochę uszczuplić, jak sądzę. Dlatego rezonuję – gdzie się da jeszcze.

Niezmienności
MN

Jacek Rogala Marzec 2, 2017 o 19:00

Dobry wieczór Panie Macieju Nowakowski,
Odniosę się już tylko do jednej niemerytorycznej w kontekście tego wątku kwestii, bo odnoszenie się merytorycznie do pana riposty, a tym samym – udowadnianie, że wbrew Pana deklaracjom, interesuje się Pan JEDNAK ochroną własności przemysłowej per se – byłoby zabiegiem przypominającym kopanie się z koniem.
Oto, jeśli już musi Pan zwracać się familiarnie z użyciem imienia – proszę odmieniać takie imię przez przypadki – jeśli podlega to takiej regule języka polskiego.
Było mi bardzo miło poznać Pana, Panie Macieju Nowakowski.
Ukłony,
Jacek Rogala

Mikołaj Lech Styczeń 18, 2017 o 07:17

EUIPO klasyfikuje znak słowno-graficzny właśnie jako “figurative”. Tutaj przykład:
Trademark typ: figurative

Odpowiedz

Jacek Rogala Styczeń 19, 2017 o 22:00

A to się ubawiłem z lekka 🙂 — owszem, Alicante akceptuje nonszalancję urzędów krajowych; zgadza się, praktyka w niektórych, nielicznych urzędach na świecie dopuszcza taką percepcję i kwalifikację zgłaszanego znaku. Moim zdaniem – taka praktyka jest nielogiczna i urąga ustalonemu przyporządkowaniu nomenklaturowemu. Widzę, że ‘Black Horse’ czerpie z polskiej rzeczywistości i jest reprezentowana przez polskiego rzecznika 🙂 …
Fragment pliku pomocy z portalu euipo … po polsku 🙂
“Graficzny: Znaki graficzne posiadają przedstawienia graficzne. Jednakże, w zależności od urzędu, pojęcie znaków graficznych może się nieco różnić: Jeżeli znak graficzny zawiera również nazwę (posiadanie nazwy jest charakterystyczne dla znaku słownego), niektóre urzędy sklasyfikują ten znak graficzny jako kombinowany znak towarowy. W TMview każdy znak zawierający przedstawienie graficzne znajduje się na liście znaków „graficznych”. Wynikiem wyszukiwania będą zatem: znaki graficzne, kombinowane i znaki trójwymiarowe na liście wyników, jeżeli jako rodzaj znaku wybrano „Graficzny”.”

Odpowiedz

Mikołaj Lech Marzec 4, 2017 o 13:25

Panie Jacku podałem przykład znaku, który został zgłoszony przez nasza kancelarię.

Zgłoszenie nie poszło przez polski urząd a bezpośrednio przez EUIPO. Nie ma tutaj miejsca jak Pan pisze “akceptowanie nonszalancji urzędów krajowych”. To praktyka, którą akceptuje EUIPO. Zresztą w samym rejestrze znaków pod określeniem “figurative” jest ponad 600 tys. znaków. I z tego większość to właśnie słowno-graficzne (logo).

Nie rozumiem też co jest dziwnego w tym, że wrzuciłem fragment rejestru w języku polskim. Jednym kliknięciem można ustawić dowolny język.

Zresztą uważam, że dyskusja jak taki znak nazywać, to dyskusja akademicka. Dla siły ochrony znaku nie ma to miększego znaczenia. Liczy się to jak znak wygląda.

Odpowiedz

Jacek Rogala Marzec 4, 2017 o 20:18

Dziękuję za odpowiedź!
Odnosząc się do:
“Nie rozumiem też co jest dziwnego w tym, że wrzuciłem fragment rejestru w języku polskim. Jednym kliknięciem można ustawić dowolny język.” — to ja teraz nie rozumiem, bo ja niczego takiego nie podnosiłem; nie chodziło mi o ilustrację interfejsu, który ma – w istocie – 23 wersje językowe, a raczej tyleż instancji; miałem na myśli zupełnie coś innego, a mianowicie – genezę w postępowaniu zilustrowanego zgłoszenia znaku … słowem, jeśli będę w Bydgoszczy – pozwolę sobie zadzwonić i jeśli tylko znajdzie Pan czas dla mnie – zapraszam do omówienia kwestii w jakimś ogródku piwnym, jakich z pewnością mnóstwo w grodzie nad Brdą i Wisłą.

Sprostuję tylko, że nie prowadzimy dyskusji akademickiej :), a jedynie systematyzujemy nomenklaturę.

Odpowiedz

Maciej Marzec 6, 2017 o 22:45

proponuje stosować znak, bo określenie znak jest jednoznaczne. Czy to będzie znak firmowy, towarowy, drogowy jest jednoznaczny w przeciwieństwie do wyrażenia LOGO.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: