Slider
19 Wrz

POM 010: Czy ufasz swojemu pełnomocnikowi?

Zaufanie jest ważne w życiu i biznesie. Jeżeli komuś nie ufasz nie współpracujesz z nim. Dziś poruszam kwestię zaufania w kontekście merytorycznej wiedzy prawnika. Czy warto ufać we wszystko co prawnik radzi? A może korzystnie jest skonsultować się jeszcze z kilkoma innymi specjalistami z branży? Ja często porównuję swój zawód do zawodu lekarza. Jeżeli jeden daje diagnozę negatywną możesz pójść na konsultacje do następnego. Tylko w tym wszystkim jest jedno “ale”. Konsultować musisz się z osobami, które specjalizują się w danej dziedzinie. Sam tytuł zawodowy to za mało.

No i jest druga kwestia nierozerwalnie związana z zaufaniem. Czy swojemu rzecznikowi patentowemu możesz powiedzieć wszystko. Czy jest to bezpieczne? Możesz mieć pomysł, który będzie warty miliony. Aby rzecznik mógł w ogóle ocenić jak i czy da się go chronić, musisz mu podać szczegóły. W tym miejscu bez zaufania nie pójdziesz krok dalej. Z tym, że ta kwestia jest formalnie uregulowana. Rzecznik patentowy podobnie jak adwokat i radca prawny zobowiązany jest do zachowania poufności przez zasady etyki zawodowej.

Przyjemnego słuchania 🙂

W tym odcinku usłyszysz:

  • Dlaczego warto rozsądnie podchodzić do wyboru doradcy prawnego?
  • Co wpływa na zaufanie do prawnika?
  • Jak znaleźć specjalistę w branży, która Cię interesuje?
  • Jakie artykuły pojawiły się na blogu w ostatnim czasie.
  • O pewnym istotnym wydarzeniu w moim życiu.
  • Czy rzecznikowi patentowemu możesz zdradzić swój pomysł na biznes?
  • Czym jest kodeks etyki zawodowej rzecznika patentowego?
  • Kiedy rzecznik patentowy może stracić uprawnienia do wykonywania zawodu?

Artykuły, które uzupełniają wiedzę z podcastu:

Zostaw mi komentarz

Jeżeli po przesłuchaniu podcastu nasunęły Ci się jakieś pytania, śmiało podziel się nimi w komentarzu. Chętnie na nie odpowiem. Napisz mi również, jeżeli chciałbyś, abym jakimś tematem zajął się w kolejnych odcinkach

Pomóż mi w promocji tego podcastu

Jeżeli uważasz, że dzielę się wartościową wiedzą, pomóż mi dotrzeć z podcastem do większego grona ludzi. Możesz link do niego podesłać swoim znajomym lub wrzucić na Facebooka. Będę wdzięczny, jeżeli zostawisz ocenę lub recenzję:

Oceń podcast „Prawna Ochrona Marki”

Dzięki temu mój podcast będzie w rankingach iTunes i słuchacze łatwiej na niego trafią.

Transkrypt podcastu

Kliknij i pobierz spisaną w pliku PDF treść podcastu:

Czy ufasz swojemu pełnomocnikowi?

 

Transkrypcję możesz również przeczytać poniżej.

Witam Cię bardzo serdecznie.

Ja nazywam się Mikołaj Lech a to jest mój podcast pod tytułem Prawna Ochrona Marki. Odcinek dziesiąty. Jako rzecznik patentowy opowiem Ci jak możesz zapewnić swojej marce silną ochronę prawną oraz dlaczego jest to takie ważne. Dowiesz się również jakich błędów jako przedsiębiorca powinieneś unikać. Ten podcast jest również uzupełnieniem wiedzy, którą dzielę się na moim blogu pod adresem znakitowarowe-blog.pl.

Cześć! To już 10 odcinek mojego podcastu i niestety musiałeś na niego czekać dłużej niż zwykle.

Nie jestem z tego powodu szczęśliwy, ale mam kilka rzeczy na swoje usprawiedliwienie. Zauważyłem, że z biegiem lat piszę coraz obszerniejsze artykuły. Tak, aby Ci to zobrazować to powiem, że na początku składały się one z około 600 słów. Dziś nie schodzą poniżej 1000. A jak dobrze widzę, mój artykuł o tym jak formalnie zmienić nazwę firmy składa się z ponad 1700 słów.

Wraz objętością wpisów staram się poprawiać ich jakość. Od wielu czytelników słyszałem, że to co najlepiej działa na ich wyobraźnię, to konkretne, barwne przykłady z życia. Staram się więc każdy wpis okraszać historiami z mojej pracy lub jakimiś ciekawymi sporami z rynku. No i co ważniejsze artykuły uzupełniam zawsze o nagranie wideo. To wszystko sprawia, że przygotowanie artykułu zajmuje mi niestety coraz więcej czasu.

Do tego, na początku roku założyłem sobie, że zabiorę się w końcu za tematy, które gdzieś przez lata odpychałem. Chodziło o tematy bardziej skomplikowane, do których muszę się dłużej przygotowywać.

Chyba każdy ma taką przypadłość, że odwleka trudniejsze czy cięższe zadania. To się fachowo nazywa prokastynacją. Mi to odwlekanie zaczęło już ciążyć. I patrząc na ostatnie pół roku uważam, że w walce z prokastynacją jestem górą 🙂 Rozgryzłem tematy, którymi chciałem się zająć od bardzo dawna.

Stworzyłem cykl aż 4 artykułów, o tym czy można używać w reklamie Google AdWords znaku towarowego konkurenta. Na ten temat skierował mnie klient, który prowadził hotel. Na jego nazwę hotelu ochoczo reklamował się Booking.com, czym zabierał mu najlepszych klientów.

Innym tematem, o którym chciałem już od dawna coś napisać to ten, czym różni się własność intelektualna od własności przemysłowej. Jest to o tyle ważne, dla nas rzeczników patentowych, że przed sądami możemy swoich klientów reprezentować właśnie w zakresie spraw z własności przemysłowej. I jako ciekawostkę powiem Ci, że kilka tygodni temu miał miejsce ważny wyrok Sądu Najwyższego. Sąd stwierdził, pozwól, że zacytuję

W sprawie o zwalczanie nieuczciwej konkurencji, której przedmiotem jest także roszczenie dotyczące naruszenia majątkowych praw autorskich do utworu, pełnomocnikiem procesowym może być także rzecznik patentowy.”

Jest to o tyle przełomowy wyrok, że do tej pory nasze środowisko zakładało, że jeżeli w sprawie pojawia się wątek praw autorskich to musimy klienta reprezentować razem z adwokatem lub radcą prawnym. Teraz okazuje się, że możemy działać samodzielnie.

No, ale idąc dalej. Nie każdy przedsiębiorca rejestruje swój znak towarowy. Nie oznacza to, że prawo w ogóle takiej marki nie chroni. Chroni, ale na niższym poziomie. I w osobnym artykule szczegółowo opisałem niuanse, które różnią znak zarejestrowany od niezarejestrowanego.

Udało mi się przygotować również dwa artykuły o tym od czego zależy silna ochrona znaku towarowego. Wiele osób myśli, że wystarczy znak zarejestrować, aby cieszyć się pewnym monopolem prawnym. Tymczasem znak znakowi nierówny. Wszystko zależy od tego z jakich słów się składa i na ile fantazyjna jest jego szata graficzna. Powinieneś zajrzeć do tych artykułów, jeżeli jesteś na etapie wymyślania nowej marki.

Jestem również, szczególnie zadowolony z serii artykułów dotyczących prawnej ochrony programów komputerowych. Brakowało mi w internecie takiej jasnej i zrozumiałej analizy tego problemu. Zrobiłem więc taką analizę sam. W jednym wpisie zająłem się kwestią patentowania software-u. W drugim opisałem, które elementy programu komputerowego chroni prawo autorskie. Zajęło mi to masę czasu, ale jestem bardzo zadowolony z tego co ujrzało światło dzienne 🙂

Oczywiście ja w tym miejscu tylko wspominam o tych artykułach, ale w opisie do tego podcastu umieściłem do nich linki. Znajdziesz je pod adresem znakitowarowe-blog.pl/010. Swoją drogą niektórymi z tych tematów zajmę się w kolejnych odcinkach tego podcastu.

Tak więc mała przerwa w podcastach wynikała po prostu z intensywnej pracy nad blogiem.

Dodatkowo po drodze miało miejsce ważna dla mnie wydarzenie, czyli mój ślub. A to oderwało mnie na jakiś czas od pracy. Pamiętam, że kiedy tylko kładłem wieczorem palce na klawiaturze, aby dopiąć jakieś tematy firmowe, moja wtedy jeszcze narzeczona, patrzyła na mnie takim wzrokiem…, ale to takim wzrokiem… 🙂 że momentalnie odpuszczałem i pomagałem jej w przygotowaniach do ślubu. Moja żona jest bardzo wyrozumiała dla mojego pracoholizmu, ale wtedy zauważyłem, że zbliżam się już do granicy jej cierpliwości. Nie chciałem wiedzieć co się stanie po przekroczeniu tej granicy. Z tego powodu tematy firmowe czy blogowe nieco odpuściłem.

Zresztą właśnie praca w kancelarii zabiera mi najwięcej cennego czasu. A w dużym stopniu doprowadził do tego sukces mojego bloga. Wiele osób, które szuka pomocy czy to z rejestracją znaku towarowego czy w jakiejś sprawie spornej trafia do mnie poprzez moje publikacje w internecie. Dzięki temu, że pomagam wielu osobom mam możliwość bardzo mocno rozwijać się zawodowo.

Tylko jak to powiedział mój kolega Wojtek Wawrzak, który prowadzi świetnego bloga prawniczego Prakreacja, „sukces bloga zabija bloga”. Im blog więcej generuje klientów, tym jego autor ma mniej czasu na pisanie. A to dzięki pisaniu blog zyskał tą popularność.

Myślę, że kluczem do rozwiązania tego problemu jest dla mnie dobra organizacja pracy i delegowanie zadań w ramach mojego zespołu. A zespół bardzo mnie wspiera w tym co robię. Pewnie będą słuchać tego nagrania, więc ich z tego miejsca pozdrawiam. Swoją drogą z mikrofonem uciekłem do najcichszego pokoju w naszej kancelarii. Zespół pracuje za ścianą, a ja nagrywam 🙂

No dobrze, widzę, że strasznie się rozgadałem, a jeszcze ani słowa nie powiedziałem na temat, który miał być motywem przewodnim tego odcinka. A mianowicie czy ufasz swojemu pełnomocnikowi. Temat może Ci się wydawać dziwny. Jeżeli komuś nie ufasz to z nim nie rozmawiasz. W szczególności jeżeli mówimy o prawnikach. Tylko, że do pewnych przemyśleń skłoniły mnie zachowania dwóch moich klientów.

Sytuacja miał miejsce kilka lat temu. Klient miał zarejestrowany znak towarowy i nie podobało mu się to, że na rynku pojawiła się inna firma o identycznej nazwie. Chciał, żebyśmy zareagowali i zmusili ją do zmiany nazwy. W końcu po coś ten znak rejestrował. Tylko, że po zapoznaniu się z tą sprawą stwierdziłem, że wiele zrobić się nie da. Nazwa tej firmy może i była identyczna, ale działała ona w innej branży. Wykazywanie, że obie firmy świadczą podobne usługi byłoby karkołomnym zadaniem. Powiedziałem więc, że moim zdaniem nie ma tu naruszenia prawa.

Klient nie był zadowolony z takiej odpowiedzi. Powiedział, że skonsultuje sprawę ze swoim radcą prawnym. Ten najwidoczniej inaczej ocenił całą sprawę, bo wysłał do tamtej firmy bardzo ostre pismo wzywające do zaprzestania naruszania prawa. Żądał przy tym kilkudziesięciu tysięcy złotych odszkodowania i przeprosin w ogólnopolskiej gazecie. Sprawa skończyła się dość ciekawie.

Po kilku tygodniach przyszła odpowiedź. W imieniu tamtej firmy pisał rzecznik patentowy. Wskazał, że jego klient świadczy zupełnie inne usługi, więc nie ma niebezpieczeństwa, że nasi klienci się pomylą. Co jednak najciekawsze wspomniał, że zgłosił znak towarowy swojego klienta do rejestracji. A musisz wiedzieć, że miało to miejsce jeszcze za starej procedury badawczej. Oznaczało to, że ekspert z Urzędu Patentowego zanim przyznał ochronę na nowy znak, sprawdzał czy nie istnieją jakieś wcześniej zarejestrowane znaki kolizyjne. I jak się okazało po czasie, ekspert ich znak zarejestrował. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, ale to był pierwszy przypadek, kiedy klient całkowicie nie zgadzał się z moją oceną sprawy i szukał kogoś, kto powiedzmy będzie podzielał jego entuzjazm.

Druga historia dotyczyła klienta, który jak to czasami bywa nieświadomie naruszył cudzy znak towarowy. Działał od kilku lat pod pewną marką, która jak się okazało nie tylko fonetycznie, ale i graficznie była bardzo podobna do pewnego zarejestrowanego znaku towarowego.

Zgłosił się do mnie o pomoc w momencie, kiedy się o tym dowiedział. Czyli po otrzymaniu pisma ostrzegawczego od pewnej kancelarii prawnej. Znów to był rodzaj sprawy raczej oczywisty. Jego konkurent chronił swój znak od ponad 9 lat. On działał bodajże od 4. Powiedziałem, że nie ma zbyt dużego pola manewru i przede wszystkim powinien zejść z tej nazwy. Jeżeli sprawa jest przegrana to należy robić wszystko, aby nie trafiła do sądu. Ten przedsiębiorca podziękował za poradę i można powiedzieć poszedł w swoją stronę.

Odezwał się do mnie ponownie po pół roku. Okazało się, że ma teraz dużo większe problemy. Nie tylko nie zszedł ze spornej nazwy, ale zgłosił ją do rejestracji w Urzędzie Patentowym. Zrobił to, bo wydawało mu się, że konkurencja nie przedłużyła ochrony swojego znaku. Cóż, przedłużyła, tylko w rejestrze nie zostało to jeszcze odnotowane.

Konkurenta takie zachowanie nieźle wkurzyło. Z jednej strony złożył sprzeciw do rejestracji, a z drugiej z tego co pamiętam zażądał określonej kwoty odszkodowania za łamanie prawa. Już mniejsza o to jak ta sprawa się skończyła. To był kolejny przypadek, kiedy klient mnie nie posłuchał i nie za bardzo rozumiałem dlaczego.

Czasami porównuję osoby wykonujące zawody prawnicze do lekarzy. Jeżeli coś Ci dolega i lekarz mówi Ci, że nie jest w stanie Ci pomóc to możesz iść na konsultacje do kolejnego. Być może któryś inaczej oceni Twoją sprawę. Podobnie jest u prawników i to naturalna sytuacja. Tylko wszystko trzeba robić z głową. Konsultować powinieneś się z lekarzami specjalistami, a nie na przykład jakimś znachorem. Znachor powie Ci to co chcesz usłyszeć a później umówi Cię na kolejną płatną wizytę.

Jeżeli chodzi o prawników to właściwie uprawnienia adwokatów i radców prawnych są zbliżone. Podobnie zresztą wiedza ogólna wyniesiona z 3 letniej aplikacji. Takie osoby specjalizują się dopiero w trakcie pracy zawodowej. Oczywiście jeżeli czują taką potrzebę, bo wielu z nich zajmuje się wszystkim. Jednego dnia zajmują się rozwodem innego ściąganiem długów, a kolejnego zakładaniem spółki.

W ogóle o korzyściach ze specjalizacji prawniczych mówiłem w 5 odcinku podcastu. Uważam, że na specjalizacji zyskuje zarówno prawnik jak i jego klient. Prawnik, który na co dzień zajmuje się np. rozwodami ma w tym duże doświadczenie i know how. Zna kruczki prawne i praktykę orzekania lokalnych sędziów. Jednym słowem jest w stanie lepiej obsłużyć swoich klientów niż jego kolega, który prowadzi swoją pierwszą sprawę rozwodową. Mamy więc tutaj sytuację win-win.

Problem w tym, że na rynku prawniczym jest teraz bardzo ciasno. Aby się utrzymać, prawnicy chwytają się każdej sprawy. Nawet jeżeli się na niej kompletnie nie znają.

Na moim blogu opisywałem historię klientki, która udała się do mnie po poradę, kiedy przegrała sprawę w sądzie o naruszenie znaku towarowego swojego byłego pracodawcy. Kiedy zapoznałem się z okolicznościami tej sprawy byłem w szoku. To był wręcz książkowy przykład naruszenia.

Klientka odeszła ze swoje poprzedniej firmy i zaczęła oferować konkurencyjne usługi pod nazwą, w którą planował wejść jej pracodawca. Co istotne, jej były pracodawca bardzo roztropnie wcześniej zgłosił ten znak towarowy do ochrony. No i wchodzenie w spór sądowy w takiej sytuacji totalnie nie ma totalnie sensu. Tylko, że radca prawny, który ją reprezentował uważał, że szanse na wygraną są realne. Co więcej, po przegranej zachęcał ją do złożenia apelacji.

Nie wiem czy ten prawnik nie znał się na znakach towarowych czy zachęcał do sporu z premedytacją. Wiem natomiast, że był prawnikiem od wszystkiego. Klientka z kolei całkowicie mu zaufała.

Co chcę Ci przez tą historię przekazać. Jeżeli masz jakiś problem prawny i chcesz go omówić z kilkoma prawnikami to udaj się do specjalistów z danej dziedziny. Miej świadomość przy tym, że mało który prawnik „od wszystkiego” przyzna się, że na danej sprawie się nie zna.

Moim zdaniem najlepszym sposobem na to, aby sprawdzić specjalizacje prawnika jest obserwowanie jego poczynań w internecie. Jeżeli od kilku lat prowadzi bloga o rozwodach to możesz być pewnym, że ma ponadprzeciętną wiedzę na ten temat. Ostrożnie z kolei podchodziłbym do oficjalnych stron internetowych, gdzie prawnicy od myślników wymieniają swoje specjalizacje. Od prawa cywilnego przez administracyjne czy gospodarcze. Niektórzy wskazują tych specjalizacji kilkanaście 🙂

Na swoim przykładzie widzę, że prowadzenie bloga tematycznego buduje to zaufanie. Bardzo często słyszę, że ludzie cieszą się, że trafili na moje artykuły, bo mają pewność, że się na temacie znam. Te dwa przykłady, które podałem to raczej wyjątki. W przytłaczającej większości przypadków klienci wierzą w to, co mówię. Nawet, jeżeli te informacje nie są dla nich wygodne. Zastanawiałem się jednak co mógłbym zmienić, aby ten poziom zaufania jeszcze zwiększyć.

Moja pierwsza myśl to uzyskanie tytułu naukowego. Magistrów prawa jest masa, radców prawnych czy adwokatów jest grubo ponad 50 tys. Z tej grupy doktoratem pochwalić może się niewielu. Tylko zastanawiam się, czy z drugiej strony wiele osób to w jakiś sposób to nie onieśmieli. Ludzie i tak mają stereotypowe wyobrażenie prawników jako smutnych gości mówiących niezrozumiałym językiem. Tytuł naukowy może to wyobrażenie tylko wzmocnić.

To zaufanie do kompetencji prawnika myślę można budować również w prostszy sposób np. poprzez występowanie na konferencjach branżowych jako prelegent czy pisanie do branżowych gazet. I koniec końców wszystko sprowadza się do tego czy w oczach potencjalnego klienta jestem ekspertem z danej dziedziny czy nie. Na pewno duże znaczenie ma również osobowość prawnika. Niektórzy od razu budzą sympatię inni cóż wydają się smutnymi gośćmi w garniturach. Tylko, że to wcale ich nie dyskwalifikuje, jeżeli mają opinię osób skutecznych. W sumie jestem ciekawy co o tym myślisz? Jak na kwestię zaufania do prawnika patrzy przeciętny przedsiębiorca. Komu ufasz a komu nie? Czy w ogóle się nad tym zastanawiałeś? Fajnie jakby w komentarzach pod tym odcinkiem rozpoczęła się dyskusja na ten temat.

No i w tym miejscu chciałem już powoli ten odcinek kończyć, ale pomyślałem, że powiem Ci jeszcze o jednej rzeczy. Jako, że jestem rzecznikiem patentowym to zwracają się do mnie często osoby, które chciałyby chronić jakiś ze swoich pomysłów. Wiążą z nim duże nadzieje w związku z czym ten pomysł jest dla nich cenny. Tylko żebym mógł im doradzić jak i czy w ogóle taki pomysł można chronić, muszę poznać jego szczegóły. W tym momencie niektóre osoby zaczynają mieć wątpliwości. Muszą ujawnić szczegóły swojego pomysłu w sumie obcej osobie. Najzwyczajniej w świecie boją się, że te informacje gdzieś wypłyną. Z tego powodu stosunkowo często dostaję propozycje, że zanim przejdziemy do konkretów mój Klient chce podpisać ze mną umowę o zachowaniu poufności.

Szczerze mówiąc, nie obrażam się na takie propozycje, bo zawsze stawiam się w pozycji takiego klienta. Taka osoba najczęściej po raz pierwszy ma styczność z rzecznikiem patentowym i po prostu chucha i dmucha na swój pomysł.

Tylko, że jeżeli tematem tego odcinka jest zaufanie, to chciałbym abyś wiedział, że rzecznik patentowy to zawód zaufania publicznego. Dokładnie tak samo jak sędzia, notariusz, adwokat czy radca prawny. Oznacza to, że wszystko czego dowiem się w trakcie współpracy z Klientem muszę zachować w poufności. I to nie jest kwestia mojego wyboru. Wyraźnie zobowiązują mnie do tego zasady etyki zawodowej. Za poważne złamanie zasad etyki rzecznik patentowy może zostać pozbawiony uprawnień do wykonywania zawodu. Te zasady etyki zostały przygotowane przez Polską Izbę Rzeczników Patentowych i są szczegółowo spisane. W notatkach do tego podcastu oczywiście umieszczę do nich link.

Tutaj zacytuję tylko artykuł 12§ z tych zasad. Rzecznika patentowego obowiązuje zachowanie tajemnicy zawodowej w granicach określonych obowiązującymi przepisami prawa i interesem klienta. Dotyczy to także akt własnych spraw prowadzonych przez rzecznika. Obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej trwa, chociażby ustał już stosunek pełnomocnictwa między rzecznikiem a klientem.

Co bardzo ważne nie wolno mi świadczyć pomocy prawnej, jeżeli w danej sprawie mam konflikt interesów. Czyli pomagam już jednej ze stron. A muszę Ci powiedzieć, że już kilkakrotnie spotkała mnie taka sytuacja. Przykładowo kilka miesięcy temu dwie skonfliktowane ze sobą firmy szukały w internecie informacji na temat ochrony marki. Jako, że na blogu piszę na ten temat już od 5-ciu lat łatwo trafili na moje wpisy. Z tym, że jeden z przedsiębiorców skontaktował się ze mną pierwszy. Otrzymałem od niego podpisane pełnomocnictwo i przystąpiłem do przygotowania pisma ostrzegawczego.

I ku mojemu zaskoczeniu, po kilku dniach otrzymałem maila od strony przeciwnej z długiem opisem całej sprawy. Tamten człowiek pisał, że pewna kobieta czepia się go i żąda, aby zmienił nazwę firmy. Kiedy to przeczytałem odpisałem jednym zdaniem. Nie mogę Panu pomóc, ponieważ w tej sprawie mam konflikt interesów.

Podobne zasady etyki zawodowej mają adwokaci i radcowie prawni. I to, właśnie nasze zawody wyróżnia z grona różnego rodzaju doradców prawnych. Dla mnie zresztą nie do wyobrażenia jest sytuacja, że można działać na szkodę swojego klienta. Mówi się, że zaufanie buduje się latami, a traci w ciągu sekundy. Coś takiego zrujnowało by wizerunek naszej kancelarii. A w tym roku obchodziliśmy 27 rok jej istnienia.

Obecnie w internecie reklamuje się wiele firm, które przykładowo rejestrują znaki towarowe. Tylko to nie są kancelarie prawne ani rzecznikowskie. Niektóre to zwykłe agencje reklamowe, a o innych nie wiadomo absolutnie nic. Na ich strona poza hasłami reklamowymi nie ma informacji, kto będzie Cię obsługiwał. To może być równie dobrze grafik lub programista.

Zresztą z takim przypadkiem miałem do czynienia bardzo niedawno. Klient zlecił pewnej agencji stworzenie logo, a ta zachęciła go do rejestracji znaku unijnego. Wypełniła za niego dokumenty, dała do podpisania i wysłała do Alicante w Hiszpanii. Kiedy przyszła informacja, że EUIPO uznaje ten znak za opisowy i nie chce go zarejestrować, grafik ambitnie podjął się przygotowania odpowiedzi. Niestety nic to nie dało i urząd podtrzymał decyzję o odmowie rejestracji. I w tym momencie nastąpiła dziwna sytuacja. Wyobraź sobie, że komórka grafika przestała działać. Mój Klient obecnie nie jest w stanie się do niego dodzwonić. Klienta wiedza o tym, że graficy świadczą kiepską pomoc prawną kosztowała 1000 EURO.

Oczywiście mamy wolny rynek i nikt nie zabrania świadczenia takich usług. Można powiedzieć, że niewidzialna ręka wolnego rynku wszystko sama zweryfikuje.
Pamiętaj jednak, że jeżeli pomaga Ci osoba, która nie jest ani rzecznikiem patentowym ani radcą prawnym czy adwokatem to zasady etyki zawodowej jej nie dotyczą. Taka osoba może w tej samej sprawie doradzać Tobie i Twojemu konkurentowi. A za nielojalność nie grozi jej wyrzucenie z zawodu, bo tych uprawnień formalnie nie posiada.

Jest też druga kwestia, o której takie firmy milczą. Takie osoby nie mogą być Twoimi pełnomocnikami przed Urzędem Patentowym. Mogą jedynie wypełnić za ciebie dokumenty zgłoszeniowe i Ty bierzesz na siebie odpowiedzialność co się z Twoją sprawą będzie dziać. Jeżeli pojawią się jakieś problemy ze zgłoszeniem, to musisz radzić sobie samemu. Osoba, która Ci doradzała nie może w Twoim imieniu korespondować z Urzędem. No, ale takie firmy przyciągają do siebie klientów agresywną reklamą i niskimi cenami swoich usług.

No i ostatecznie to Ty musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy niższe ceny są warte takiego ryzyka.

No i to będzie już wszystko co miałem do powiedzenia w ramach tego odcinka. Wszelkie notatki, odesłania do wspomnianych artykułów znajdziesz na moim blogu pod adresem znakitowarowe-blog.pl/010. Tak jak 10 numer tego odcinka. Przygotowałem tam również transkrypcję tego odcinka w postaci pliku PDF.

Ze swojej strony chciałem Ci obiecać, że kolejny odcinek opublikuję za 2 tygodnie. Uwierz mi naprawdę niekomfortowo czułem się z tą przerwą.

Do usłyszenia.

Już teraz zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków.

<< Poprzedni odcinek


Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Zdzislaw Wrzesień 20, 2017 o 10:23

zacząłem zajmować się zgłaszaniem wynalazków do uprp i artykuł oceniam jako ciekawy i pomocny np jeśli chodzi o zaufanie do rzecznika patentowego

Odpowiedz

Mikołaj Lech Wrzesień 20, 2017 o 11:10

Miło mi to słyszeć, choć akurat o procedurze patentowej właściwie nic nie mówiłem.
Przynajmniej wie Pan gdzie szukać pomocy.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Olga Wrzesień 25, 2017 o 16:37

Świetny, merytoryczny podcast. Myślę, że wielu osobom słuchającym go otworzy oczy na wiele spraw. Pozdrawiam gorąco i czekam z niecierpliwością na kolejne!

Odpowiedz

Mikołaj Lech Wrzesień 26, 2017 o 16:04

Miło mi to słyszeć. Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: