Czy aby na pewno duży może więcej?
Wyobraź sobie firmę, która osiąga kolosalne zyski. Rękoma i nogami pragnie utrzymać się na szczycie. I posiada na to środki. Gdyby nie istniała zasada, że znaku towarowego należy używać, konkurenci z branży mieliby spore kłopoty. Taki nasz monopolista, mógłby przykładowo zarejestrować w Urzędzie Patentowym nazwy, którymi posługują się owi przedsiębiorcy.
Mógłby również podążyć w innym kierunku. Chwytliwe określenie zarejestrowałby na wszystkie możliwe towary i usługi. Miałby więc ochronę od nawozów sztucznych po usługi doradztwa finansowego. I mógłby tak postąpić z wszystkimi potencjalnie atrakcyjnymi nazwami. Szerzej przeczytasz o tym tutaj.
Każda z tych opcji tak naprawdę byłaby ze szkodą dla normalnego obrotu gospodarczego. Widziałem już wiele przykładów nieuczciwej konkurencji. Gwarantuję więc Ci, że firmy o agresywnej polityce, skwapliwie skorzystałyby z takiej oto luki prawnej.
Znaku towarowego należy używać w okresie 5 lat
Polska ustawa Prawo Własności Przemysłowej mówi:
Art. 169.1.
Prawo ochronne na znak towarowy wygasa na skutek:
1) nieużywania zarejestrowanego znaku towarowego w sposób rzeczywisty dla towarów objętych prawem ochronnym w przeciągu nieprzerwanego okresu pięciu lat, po dniu wydania decyzji o udzieleniu prawa ochronnego, chyba, że istnieją ważne powody jego nieużywania.
Każda osoba, która ma w tym interes prawny, może zawnioskować o wygaszenie danego znaku towarowego. Wszystko dzieje się w procedurze spornej przed Urzędem Patentowym. Co ciekawe, to jeden z niewielu przykładów, gdzie wnioskodawca nie musi wskazywać dowodów na poparcie swoich twierdzeń. W tym przypadku to właściciel znaku towarowego musi przedstawić wiarygodne dowody na jego używanie.
A z tym nierzadko jest właśnie problem.
Często unieważnieniu ulega nie tyle cały znak towarowy, a jedynie jego fragment. Tak się dzieje jeżeli przedsiębiorca nierozważnie wybierze do ochrony branże, w które nigdy nie wejdzie. Przykładowo wskazał w ramach klasy 25 odzież i obuwie.
Butów jednak przez 5 lat nie wyprodukował ani jednej pary.
Apple traci swój kultowy slogan reklamowy
Problem nieużywania znaku towarowego może uderzyć również w duże firmy. Ostatnio głośno było o tym, że Apple przegrało spór przed EUIPO. Konkurent wygasił ochronę ich znaku towarowego „Think Different”.
Firma Jobsa nie była w stanie wykazać komercyjnego używania tego hasła więc straciła do niego prawa.
Wygaszenie znaku towarowego. Jak wygląda praktyka?
Jest naprawdę różnie. Polecam Ci zajrzeć do mojego artykułu o znaku towarowym, który zgłosił do ochrony sam Urząd Patentowy. Opłaty urzędowe jednak skutecznie hamują fantazję wielu firm. Za każdą wskazaną klasę towarową trzeba bowiem wnieść określoną kwotę.
Przedsiębiorca, który widzi jak od wpisania kilku cyferek na formularzu rośnie końcowa suma za ochronę, sam szybko się ogranicza 🙂
W trakcie swojej pracy zawodowej miałem okazję widzieć również i prawdziwe perełki. Pewna firma skutecznie zarejestrowała znak towarowy w kilkunastu klasach. Mogłem tam przeczytać, że ochrona obejmuje m.in. promy kosmiczne, bankomaty oraz naukę języków obcych. Jeżeli ktoś byłby złośliwy, mógłby próbować unieważniać po kolei każdy z takich towarów.
Dlaczego Orlen otworzył jedną stację CPN?
W 2018 roku w Warszawie jedna ze stacji benzynowych przeszła rebranding. Ku zaskoczeniu wielu osób pojawił się znany z ubiegłej epoki CPN.
Prasa zaczęła komentować, że Orlen poszedł w markę retro, że teraz planują wskrzesić markę. Markę, która dla starszego pokolenia Polaków jest niemal synonimem stacji benzynowej. Wartość reklamowa tego brandu nadal jest więc ogromna.
Minęło jednak kilka lat i na całą Polskę mamy tylko jeden CPN. To jest dla mnie potwierdzeniem, że celem nie była chęć reaktywowania kultowej marki… a obrona przed utratą do niej praw. Orlen otworzył tę stację, aby nikt nie mógł wygasić ochrony znaku towarowego CPN.
Obecnie modne są resentymenty. Na rynek wrócił Romet, Pewex czy klapki Kubota. Istniało realne niebezpieczeństwo, że ktoś mógłby chcieć sięgnąć po CPN. Teraz to niemożliwe, bo w razie sporu koncern łatwo wykaże, że ta marka nadal jest w użyciu.
I to jest rozwiązanie całej zagadki. Chodzi po prostu o pieniądze 🙂
Wskazywanie całej klasy jest ryzykowne
Zdarza się, że w naszej kancelarii nie mamy łatwego zadania. Klienci chcieliby bowiem mieć maksymalną ochronę. Szybko jednak zapominają, że znaku towarowego należy używać. Jeżeli więc dopiero myślisz o zastrzeżeniu swojej nazwy, to zawczasu dobrze zastanów się nad zakresem ochrony. Jeżeli wskażesz ją zbyt szeroką, mogą cię po kilku latach spotkać problemy.
Z drugiej strony czasami jeszcze większym zagrożeniem, jest nie wskazanie branż, które przynoszą wyraźnie duże dochody. Po dokonaniu zgłoszenia nie będziesz już miał możliwości niczego dodać.
W tym wszystkim należy więc znaleźć „złoty środek”. I tutaj bardzo przydaje się doświadczenie rzecznika patentowego, którego rady bywają bardzo pomocne.
Polecam Ci również obejrzenie poniższego, bardzo ważnego nagrania:
Zobacz również:
- Naruszyłeś znak towarowy? Dowiedz się co może Ci za to grozić
- Kradzież nazwy firmy poprzez rejestrację w Urzędzie Patentowym
- Ile trwa rejestracja znaku towarowego? Wszystko, co musisz wiedzieć
- Jak korzystać z klasyfikacji nicejskiej? Tych 9 błędów unikaj!
- Znak towarowy czy wzór przemysłowy? Co wybrać?
- Jakie są opłaty za zastrzeżenie znaku towarowego?
- Czy 30% różnic pozwala obejść plagiat?
- Co daje rejestracja marki na Amazon? Korzyści o których nie wiedziałeś
Wniosek z tego taki, że i tak warto rejestrować na wyrost, bo:
1. Przez 5 lat mamy ochronę
2. Może w ciągu 5 lat zaczniemy używać (właśnie: znak towarowy należy używać, czy znaku towarowego należy używać?:)
3. Jak zaczniemy to będziemy mieli znak już zarejestrowany i nikt w międzyczasie nam go nie odbierze
4. Nie jest powiedziane, że po 5 latach nieużywania zawsze się znajdzie ktoś, kto chciałby znak odebrać
Działając mądrze tą konstrukcję prawną da radę wykorzystać na swoją korzyść. Jeżeli jednak przedsiębiorca zapomni używać znaku, to nawet jeżeli nikt mu ochrony nie unieważni to staje się ona iluzoryczna. Każdorazowe wysłanie listu ostrzegawczego, będzie groziło wnioskiem o unieważnienie znaku. Ochrona więc ograniczy się do ładnego świadectwa ochronnego na ścianie. Czasami lepiej jest zakreślić nieco szerszą ochronę. Wszystko jednak w granicach rozsądku.
Pozdrawiam