Slider
4 Sty

10 najpopularniejszych artykułów w 2017 roku.

Czas abym dołączył do szerokiego grona blogerów robiących podsumowania minionego roku. Dobrze jest spojrzeć na to czego się dokonało (lub nie) w ostatnich 12 miesiącach. Przy tej okazji, jak co roku, publikuję listę najpopularniejszych artykułów. Z poprzednimi możesz zapoznać się tutaj:



Na początku 2017 r. postanowiłem sobie, że zabiorę się za tematy, które notorycznie odkładałem na później. Chodziło o zagadnienia, które wymagały ode mnie większego wysiłku niż zwykle. Wiedziałem, że czekać mnie będzie siedzenie z nosem w książkach i orzecznictwie. Na pewno sam doświadczasz tego, że chętniej zabierasz się za zadania łatwe, proste i przyjemne. Trudne odsuwamy w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Brian Tracy porównywał takie zadania do żab, które musisz zjeść 🙂

Największy sukces 2017 roku?

Napisałem 52 artykuły. Ich pełną listę znajdziesz tutaj.

Zdecydowana większość to takie żaby, które czekały latami aż się za nie zabiorę.

Chodziło m.in. o artykuły dotyczące:

  • używania w reklamach AdWords cudzych znaków towarowych;
  • firmy, oznaczenia przedsiębiorstwa, znaków niezarejestrowanych;
  • tego jak chronić nazwę firmy lub jak ją zmienić;
  • tego kto może używać nazwy hotel, apteka, klinika, poczta, bank;
  • ochrony software’u patentem bądź prawem autorskim;
  • tego jak chronić pomysł na biznes.

Przytłaczająca większość z planowanych artykułów ujrzała światło dzienne. Dla mnie to duży sukces, bo wymagało to systematycznej pracy przez cały rok. W sumie to nawet miło sam siebie zaskoczyłem. Sporo tego wyszło 🙂

Kiedy już do artykułu przysiadałem, to rozkładałem go na łopatki.

W ogóle zauważyłem, że z biegiem lat moje wpisy robią się obszerniejsze i dokładniejsze.

Oczywiście ma to swoją cenę – czas.

Napisanie dobrego, wyczerpującego artykułu zajmuje mi więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko, że z tego są same zyski. Raz, że rewelacyjnie mnie to rozwija, a dwa, że Google lubi dobre jakościowo treści. Wiele z zeszłorocznych artykułów jest obecnie w top 3. To naturalnie przekłada się na wzrost popularności bloga.

Względem zeszłego roku zanotowałem o 30% więcej odwiedzin.

Największa porażka 2017 roku?

Tworzę treści w 3 formatach:

  • artykuły;
  • nagrania wideo;
  • podcasty.

Pierwsze dwa są najbardziej wymagające i zeżarły mi masę czasu.

To wszystko odbiło się na podcastach. W zeszłym roku ukazało się ich ledwie 4. To niestety moja porażka. Optymistycznie zakładałem, że przynajmniej 2 razy w miesiącu będę w stanie coś przygotować. Myliłem się.

Tutaj jestem ofiarą swojego perfekcjonizmu.

Nie potrafię opublikować czegoś niedopracowanego. Choć mógłbym w sumie z marszu usiąść przed mikrofonem, to robię to tylko wtedy, kiedy jestem przygotowany. Kiedy siadam do nagrań muszę mieć gotową listę tematów, o których chcę mówić. W ramach przygotowań szukam ciekawych przykładów oraz sporów. To z kolei wymaga czasu i koło się zamyka.

Większość mojego czasu pochłaniają mi obowiązki w kancelarii. Z zazdrością patrzę na Michała Szafrańskiego, który rzucił pracę, by skupić się tylko na rozwoju swojego bloga. Ja nie mogę sobie na to pozwolić, a nawet nie chcę. Pracując w zawodzie wiem co przedsiębiorców boli i o tym piszę. Gdybym opierał się tylko na książkach, byłbym nieco oderwany od rzeczywistości.

W nowym roku wyzwaniem będzie lepsza organizacja czasu.

 

Nie przeciągając, oto lista najpopularniejszych artykułów 2017 roku:

 

– 1 –
Czy można używać znaku towarowego konkurenta w reklamie Google AdWords?

Orzeczenie Trybunały Sprawiedliwości w tej sprawie jest napisane wyjątkowo trudnym językiem. To nie była przyjemna lektura. Mimo wszystko dałem radę wyjaśnić wszystko tak, że wnioski są dla każdego zrozumiałe.

Ten temat wraca do mnie jak bumerang. O możliwość zablokowania konkurencji pytają firmy, którym zarejestrowaliśmy znaki towarowe oraz podmioty, które taką reklamę chcą prowadzić legalnie.

czytaj więcej >>


– 2 –
Firma, oznaczenie przedsiębiorstwa i znak towarowy.

W języku potocznym takie pojęcia jak nazwa firmy czy znak towarowy są używane zamiennie. Postanowiłem więc w jednym wpisie zestawić je ze sobą i wskazać ich definicję, przeznaczenie oraz zasady uzyskiwania na nie ochrony.

Ten artykuł powstał również po to abym mógł go podesłać każdemu, kto obrusza się, że na blogu używam określenia “firma” w znaczeniu potocznym. Robię to świadomie, aby każdy nieprawnik łatwiej zrozumiał to o czym piszę.

czytaj więcej >>


– 3 –
Niezarejestrowany znak towarowy też podlega ochronie.

Rzeczywistość biznesowa w Polsce jest taka, że nadal wiele firm nie chroni swoich znaków towarowych. Prawo do tego nikogo nie zmusza. Poza tym taka rejestracja kosztuje. Czy to oznacza, że znak niezarejestrowany nie korzysta z żadnej ochrony? Absolutnie nie. Problem w tym, że poziom tej ochrony zależy od wielu czynników, które w sądzie należy wykazać. Z tego powodu takie postępowanie jest dużo trudniejsze.

czytaj więcej >>


– 4 –
Dlaczego unieważniono znak towarowy słynnej szachownicy Louis Vuitton?

Zaskoczyła mnie popularność tego artykułu. Tym bardziej, że wcześniej wiele portali o tej sprawie pisało. Być może zyskałem tym, że wgłębiłem się w szczegóły. Przykładowo opisałem dowody sprzed ponad 500 lat przedłożone na rozprawie. Sam spór zakończył się zaskakująco. Choć znak towarowy został unieważniony… to nadal jest w mocy.

czytaj więcej >>


– 5 –
Rejestr Polskich Znaków Towarowych. Uważaj na naciągaczy!

Niestety w zestawieniu pojawił się artykuł o kolejnym już rejestrze, który naciąga firmy. Proceder polega na tym, że przedsiębiorca po złożeniu wniosku o rejestrację znaku towarowego błyskawicznie dostaje pismo z ww. rejestru. W treści może przeczytać, że po uiszczeniu wskazanej opłaty, jego znak zostanie u nich opublikowany.

Przedsiębiorca, który uzna to za pismo z Urzędu Patentowego, wpłaci pieniądze prywatnej firmie.

O tym, że rozpoczyna się kolejna fala pism od naciągaczy widzę ze statystyk bloga. Ludzie otrzymując pisma z wezwaniem do zapłaty automatycznie sprawdzali informacje o tym rejestrze w internecie. I tak trafiali na mój blog.

czytaj więcej >>


– 6 –
Prawa autorskie do programu komputerowego.

W drugiej połowie roku zabrałem się w końcu za trudną i budzącą skrajne emocje tematykę patentowania software’u. Co do zasady czystego programu komputerowego opatentować się nie da. Software chroniony jest za to prawem autorskim. Tylko pojawia się pytanie – co właściwie podlega ochronie? Programy komputerowe mają przecież wiele elementów wspólnych. Znów przysiadłem do tego tematu i wnioskami podzieliłem się w obszernym wpisie.

czytaj więcej >>


– 7 –
Jak zmienić nazwę firmy?

Moje doświadczenia są takie, że większość przedsiębiorców narusza znaki towarowe nieświadomie. Mało kto na etapie wybierania marki dla swojej firmy analizuje bazy Urzędu Patentowego. Efektem tego jest to, że po kilku latach firmy siłą są zmuszane do zmiany nazwy, pod którą działają. W artykule wskazuję krok po kroku jak można to zrobić.

czytaj więcej >>


– 8 –
7 powodów dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy.

Temat wiecznie żywy. Co lepiej chronić, nazwę czy logo? Niech Cię nie zmyli tytuł tego artykułu. Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każda z tych form ochrony ma swoje plusy i minusy. Jeżeli chcesz czuć się bezpiecznie, zgłoś do ochrony obie wersje. Idealnie uzupełniają swoje braki. To jednak wiąże się z koniecznością poniesienia podwójnych opłat. Jeżeli już musisz się na coś zdecydować, to ten artykuł pokazuje argumenty za zgłoszeniem znaku słownego.

czytaj więcej >>


– 9 –
Kim są trolle od znaków towarowych?

O trollach patentowych w mediach mówi się wiele. Tylko, że obok nich działają również trolle od znaków towarowych. To firmy lub osoby fizyczne, które rejestrują znaki towarowe, aby szantażować przedsiębiorców. Problem tego typu “kreatywnych przedsiębiorców” szczególnie widoczny był w Stanach Zjednoczonych. Skala tego procederu była na tyle poważna, że zmieniono procedurę rejestrowania znaków towarowych. W Polsce ten proceder występuje na razie na dużo mniejszą skalę, ale to może się zmienić.

czytaj więcej >>


– 10 –
SAN ESCOBAR w Urzędzie Patentowym.

Ten artykuł okazał się prawdziwym hitem. Co więcej zapoczątkował całą falę artykułów na ten temat w prasie internetowej. A wszystko zaczęło się od tego, że moja asystentka z ciekawości sprawdziła czy ktoś pokusił się o zgłoszenie znaku SAN ESCOBAR do ochrony. Tak na marginesie – do dziś zgłoszono 7 takich znaków towarowych.

czytaj więcej >>

 

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Mikołaj Lech

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 410,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl
Mikołaj Lech

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Patentowa LECH Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Patentowa LECH z siedzibą w Bydgoszczy.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem mikolaj@lech.bydgoszcz.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: