Slider
11 Maj

Zła wiara przy rejestracji znaku towarowego

Zła wiara przy rejestracji znaku towarowego to okoliczność szczególna. Pamiętaj, że choć Urząd Patentowy zarejestrował Twój znak towarowy, to takie prawo można unieważnić. Stanie się tak, jeżeli zostanie wykazana Twoja zła wiara w chwili zgłaszania znaku. I o tym właśnie jest dzisiejszy wpis.

 

Mam znak towarowy i nie zawaham się go użyć…

Jakiś czas temu miałem okazję rozmawiać z pewnym przedsiębiorcą.

Z pozoru jego sprawa wyglądała na typową.

Miał zarejestrowany znak towarowy. Zależało mu na tym, aby identyczną nazwą przestał posługiwać się jego konkurent z branży.

Formalnie miał prawo formułować takie żądanie.

 

Diabeł tkwił jednak w szczegółach.

Wraz z kolejnymi pytaniami zacząłem rozumieć jak faktycznie cała sprawa wygląda.

Otóż co się okazało.

Obaj przedsiębiorcy kilka lat temu ściśle współpracowali.

Po jakimś czasie ich drogi się rozeszły. Delikatnie mówiąc obecnie nie pałali do siebie sympatią. Kiedy tylko mogli robili sobie pod górkę w biznesie.

Mój rozmówca postanowił wykorzystać do tego znak towarowy. Wiedząc, że były partner w interesach nie chroni swojej nazwy – sam zarejestrował ją w Urzędzie Patentowym RP.

 

Uświadomiłem go, że prawo ochronne, którym (jeszcze) dysponuje, można unieważnić. Tutaj bowiem wykazanie jego złej wiary przy rejestracji nie powinno być trudne.

Rozżalony zadał mi wtedy pytanie:

To dlaczego zarejestrowano mi ten znak i pobrano ode mnie pieniądze?

Zła wiara przy rejestracji znaku towarowego

Wyjątek od zasady “kto pierwszy ten lepszy”.

W Urzędzie Patentowym RP można przyjąć, że panuje zasada “kto pierwszy ten lepszy”.

Jeżeli tylko zgłoszony przez Ciebie znak towarowy:

  • kwalifikuje się do ochrony, oraz
  • różni się od znaków już zarejestrowanych

prawo ochronne powinno być Ci przyznane.

I tak było w przypadku powyższego przedsiębiorcy.

Myli się jednak ten, kto myśli, że wraz z rejestracją, uzyskuje niepodważalny “monopol na nazwę”. Nawet jeżeli trzymasz w ręku świadectwo ochronne znaku takie prawo można Ci unieważnić.

 

Dlaczego rejestrowane są znaki, które można unieważnić?

Wynika to z tego, że Urząd Patentowy bada jedynie podstawowe wymogi formalne.

Przykładowo nie jest w stanie sprawdzić komu przysługują pr. autorskie do logo. W Polsce nie funkcjonuje bowiem żaden rejestr praw autorskich.

 

Na etapie zgłoszenia również zła wiara zgłaszającego jest nie do zweryfikowania.

Istnieje przecież możliwość, że z danym przedsiębiorcą zawarłeś stosowną umowę licencyjną. W takiej umowie dostajesz wyraźną zgodę na rejestrację znaku towarowego. Ekspert rozpatrujący twoją sprawę nie ma jak tego sprawdzić.

 

Znaki towarowe unieważnia się w procedurze spornej.

Jeżeli dany znak towarowy nie powinien być zarejestrowany, możesz próbować takie prawo unieważnić. W Polsce dokonuje się tego w Kolegium Orzekającym przy Urzędzie Patentowym RP. Jest to tryb sporny. Rozprawy odbywają podobnie jak w sądzie. Wnioskodawca oraz Uprawniony do znaku przedstawiają swoje stanowisko a Kolegium wydaje decyzję.

Zła wiara zgłaszającego może być wykazana np. poprzez związki biznesowe, które was łączyły. Ewentualnie jakiś szczególny stosunek zaufania.

Czym jest zła wiara zgłaszającego znak towarowy?

Zła wiara przy rejestracji znaku towarowegoUstawa Prawo własności przemysłowej w art. 131 ust. 2 pkt 1 mówi, że

Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, jeżeli zostały zgłoszone w złej wierze do Urzędu Patentowego w celu uzyskania ochrony.

Próżno jednak szukać definicji złej wiary. Tutaj z pomocą przychodzi orzecznictwo i doktryna. Cytując prof. Urszulę Promińską

Dobra wiara

Polega na usprawiedliwionym w danych okolicznościach przekonaniu o tym, iż prawo, które się wykonuje, istnieje i służy działającemu.

Zła wiara

W złej wierze działa ten, kto wie lub ze względu na okoliczności powinien wiedzieć, że prawo mu nie służy.

 

Przedsiębiorca, z początku artykułu książkowo zgłosił znak w złej wierze.

Wiedział, że były partner w interesach nie chroni swojego znaku towarowego. Dokonał więc zgłoszenia w innym celu niż nabycie prawa. Chodziło jedynie o uzyskanie narzędzia do wywierania wpływu na konkurenta.

 

Podmioty dokonujące takiej rejestracji robią to najczęściej w celu:

1. Uniemożliwienia konkurentowi rejestracji własnego znaku towarowego.
2. Uniemożliwienia posługiwania się danym określeniem w obrocie gospodarczym.
3. Zmuszenia konkurenta  do zmiany nazwy pod którą od lat działa na rynku.
4. Sprzedaży konkurentowi prawa do znaku towarowego.
5. Udzielenia konkurentowi licencji na zarejestrowany znak towarowy.

 

Zobacz również:

Czym jest wspólnotowy znak towarowy.

Zła wiara zgłaszającego będzie występowała zawsze wtedy, kiedy uda się wykazać, że wiedział on o rzeczywistym używaniu danego oznaczenia przez innego przedsiębiorcę. Zachowanie to można więc uznać za naganne z punktu widzenia zasad uczciwości.

W każdym ze wskazanych przypadków chodzi o utrudnienie konkurentowi działalności.

 

A niekiedy o przejęcie w majestacie prawa jego kontrahentów.

 

Ciekawostka:

Prof. Urszula Promińska twierdzi, że zła wiara występuje kiedy dokona się zgłoszenia znaku identycznego z firmą zlikwidowanego konkurencyjnego przedsiębiorcy. Pod warunkiem wszakże, że działanie takie zmierza do skorzystania z pozytywnych skojarzeń, jakie klienci wiązali z tą nazwą. Celem takiego zgłoszenia jest bowiem przejęcie tychże klientów.

Zła wiara przy rejestracji znaku towarowegoPodsumowując

Zgłoszenie do ochrony cudzego znaku towarowego można porównać z kradzieżą.

Tak jak kradzione są samochody tak występują próby przejęcia praw do cudzej marki. A taka marka może być warta krocie. Ustawodawca daje możliwość unieważnienia prawa do takiego znaku. Nigdy nie ma jednak 100% pewności, że Ci się to uda.

Bywa, że zła wiara zgłaszającego jest bardzo trudna do wykazania.

Szczególnie kiedy z konkurentem nie łączyły Cię związki gospodarcze.

 

Warto przewidywać zagrożenia, które mogą pojawić się w przyszłości. Najlepiej zawczasu zarejestrować swój znak towarowy. Zabezpieczysz się tym przed nieuczciwymi działami byłego:

  • wspólnika,
  • kluczowego pracownika bądź
  • partnera w interesach.

Nie mówiąc już, że oszczędzisz sobie wielu nerwów.

Czekanie na wynik sporu o prawa do marki jest szalenie stresujący.


Fot. 1 – rod amaru / CC BY-NC
Fot. 2 – HikingArtist.com /CC BY-ND


Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Przemysław Ostrzyżek Maj 11, 2015 o 18:18

Ciekawy post naprawdę. Słuchałem z zainteresowaniem.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Maj 12, 2015 o 07:38

Bardzo się cieszę, że wyszło dobrze 🙂
Pozdrawiam

Odpowiedz

Paulina Maj 15, 2015 o 10:22

Bardzo przydatny artykuł, czekam na kolejne 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Maj 16, 2015 o 00:17

Cieszę się 🙂
W poniedziałek wrzucam na prawdę ciekawy materiał. Proszę obserwować bloga.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Darius Salamon von Danzig Marzec 18, 2016 o 15:38

Nie rozumiem, bywa że w użyciu funkcjonuje na coś nazwa a czasami znana jest w kilku krajach, załóżmy, że na jakąś pastę domową i teraz, kilka osób ją robi i sprzedaje pod ta nazwą, która sama w sobie nie jest informacyjna, i nikt nie może jej zarezerwować bo będzie działał w ” złej wierze?

Przecież w wielu środowiskach i branżach ludzie nawzajem się znają i swoje produkty, po co więc rejestrować znak, skoro kto inny go podważy jako przyjęty w złej wierze? “Bo chciał przejąć rynek” itp.

W takim przypadku nie warto rejestrować znaku , posiada się ochronę dzięki “broni” – on działał w złej wierze!

I co ciekawe, łatwo będzie podważyć znak zarejestrowany w Polsce, ale już nie w Hiszpanii… W ogóle “Hiszpania” wygląda na uprzywilejowaną w tej materii i ceny z kosmosu…

Odpowiedz

Mikołaj Lech Marzec 19, 2016 o 10:35

“Złą wiarę” nie tak łatwo udowodnić. nie jest to więc proste narzędzie do unieważnienia znaku towarowego. W sytuacji takiej jak Pan opisał, to podmioty, które nie zarejestrowały znaku towarowego miałyby spore problemy gdyby ktoś taką ochronę uzyskał. Poza tym sytuacje kiedy danym określeniem fantazyjnym posługuje się wiele podmiotów należą do rzadkości. Zazwyczaj wtedy nazwa wcale nie jest fantazyjna a rodzajowa (są to tzw. opisowe (ogólnoinformacyjne) znaki towarowe). Dla przykładu “maść końska”. A znaków opisowych nie da się zarejestrować w wersji słownej.

Dobrze Pan zauważył, unijny znak towarowy jeszcze trudniej unieważnić w oparciu o zarzut złej wiary. Ceny (min. 850 EUR) w przeliczeniu na 28 krajów i 10 lat ochrony nie są wcale wysokie. Kiedyś to liczyłem i wyszło mi, że miesięcznie za ochronę znaku w jednym kraju trzeba by było zapłacić… 1,70. Problem w tym, że nie kwotę tą należy uiścić od razu za wszystkie 28 krajów i na 10 lat.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: