Zostałem naciągnięty przez rzecznika patentowego…
Przeglądając pewne forum prawnicze, natrafiłem na wpis oburzonego mężczyzny. Udał się on do kancelarii patentowej, aby zarejestrować swój znak towarowy. Doradzono mu zgłoszenie nazwy i logo firmy. Człowiek ten po kilku dniach poczuł, że został zrobiony, jak sam pisze „w przysłowiowego balona”. Wg niego zastrzegając słowo, zabezpiecza się również logo. Ochrona znaku w dwóch odmianach nie miała więc sensu.