Slider
6 Sie

Gruzja – czyli jak zwiedzałem Kaukaz.

Kto powiedział, że na blogu prawniczym trzeba pisać tylko o prawie. Właśnie wróciłem z Gruzji i jestem oczarowany tym co zobaczyłem. Znów zadaję sobie pytanie – dlaczego Kaukaz musiał tyle na mnie czekać? Ostrzyłem sobie zęby na tą wyprawę już od dawna. Poniżej moja relacja wraz z praktycznymi radami.

 

Co takiego ciągnęło mnie w stronę Kaukazu?

Wyjazd w te strony był moim małym marzeniem. Będąc jeszcze na studiach prawniczych bardzo mocno interesowałem się tym regionem świata. W szczególności dwoma wojnami rosyjsko-czeczeńskimi z lat 90-tych. Do 2010 roku przeczytałem chyba wszystkie polskojęzyczne materiały na ten temat. Najbardziej zapadły mi w pamięć książki Wojciecha Jagielskiego: “Dobre miejsce do umierania” czy Wieże z kamienia“.

 

Dokładnie wtedy broniłem również pracy magisterskiej pt.:

Prawo do samostanowienia narodu na przykładzie narodu czeczeńskiego

Wnioski z pracy miałem następujące:

  • Czeczeni to naród i w świetle obiektywnych kryteriów mają prawo do samostanowienia. W 1991 r. ogłosili zresztą niepodległość, ale…
  • Niepodległość kraju musi być uznana przez społeczność międzynarodową. A w tym przypadku praktycznie nikt tego nie zrobił. Taka jest polityka. Zupełnie inaczej potoczyły się losy Kosowa w 1998 r.

Kiedy upadał ZSRR Czeczeni podobnie jak inne narody podjęli walkę o niepodległość. Przegrali. Rosja ich dosłownie rozjechała. Wystarczy wspomnieć, że w 2003 r. ONZ ich stolicę, Grozny uznała za najbardziej zniszczone miasto na świecie.

I na tym może poprzestanę. Nie chciałbym się tutaj zbytnio rozkręcać.

To raczej nie miejsce na opisywanie takich historii.

 

Niemniej 10 lat temu ten temat całkowicie mnie pochłonął. To wtedy dowiedziałem się bardzo wiele o historii i kulturze narodów Kaukazu. Pierwszy raz przeczytałem o ich legendarnej wręcz gościnności oraz zamiłowaniu do tańca i toastów.

I w trakcie mojej podróży wielokrotnie tego doświadczyłem 🙂

 

bezpieczeństwo w Gruzji1

Gruzja - góry4

Jeżeli dodać do tego góry, które po prostu uwielbiam, to miałem w głowie obraz miejsca do którego mnie ciągnęło.

Bezpieczeństwo w Gruzji.

Mówi się, że boimy się tego czego nie znamy.

Ja w głowie miałem głównie konflikt rosyjsko-gruziński z 2008 roku.

Jak sytuacja wygląda obecnie?

W przewodnikach turystycznych oraz internecie pisało, że Gruzja jest bezpieczna. Jej sytuacja polityczna jest stabilna. Za to Gruzini dmuchają i chuchają na turystów.

Od jednego Gruzina usłyszałem nawet, że mamy lepiej niż miejscowi.

Jeżeli jadąc zbyt szybko samochodem zatrzyma mnie policja to jako turysta najpewniej dostanę pouczenie. Gruzini na taki akt łaski nie mają co liczyć 🙂

Faktycznie przez 17 dni podróżowania po Gruzji nie miałem ani jednej niebezpiecznej sytuacji. Pomijając oczywiście jazdę samochodem po Tbilisi bo to był jakiś koszmar.

 

Co ciekawe były prezydent Micheil Saakaszwili skutecznie wyplenił korupcję. A przynajmniej w zakresie jakim dotyczy to turystyki. Policja jest widoczna wszędzie co mi osobiście dawało poczucie bezpieczeństwa.

 

Policja w Gruzji

policja BatumiPonoć policja takie samochody otrzyma w ramach pomocy z USA.

 

Wiele praktycznych informacji o Gruzji znalazłem na blogu polakogruzin.pl. Prowadzi go mój znajomy Krzysztof Nodar Cimnołoński, który opracował dla mnie trasę pobytu. Tak się składa, że niedawno opublikował nagranie o bezpieczeństwie w Gruzji.

 

Jak dotrzeć do Gruzji i znaleźć nocleg?

Jest kilka bardzo dobrych połączeń lotniczych z naszego kraju. Możesz to szybko sprawdzić na Bluesky.pl. Na sierpień widzę np. ofertę za 600 zł w dwie strony. Jesienią nawet za 300 zł.

Tak więc nie jest źle 🙂

Jeżeli chodzi o noclegi to poza namiarami od Krzyśka wszystko rezerwowałem przez Booking.com. Miało to taki plus, że kiedy przychodziło do płacenia wyciągałem potwierdzenie rezerwacji gdzie widniała wskazana kwota. Sprawa była jasna dla obu stron. Poza tym Booking.com zawsze później prosi o zostawienie opinii o obiekcie. Tak więc właścicielowi zależy na tym abyśmy czuli się tam jak najlepiej.

Ceny noclegów:

  • już za 15 zł/noc widziałem miejsca w pokojach wieloosobowych;
  • za 50-60 zł/noc od osoby można było znaleźć na prawdę świetne “dwójki”.

Nam zależało na w miarę dobrych warunkach noclegowych stąd woleliśmy wiedzieć gdzie śpimy. Niemniej na głównych ulicach miast tłumnie stali miejscowi oferujący noclegi.

Można było więc jechać w ciemno do danej miejscowości.

Nocleg zawsze by się znalazło.

Nocleg MestiaW Mestii mieliśmy z okna widok na kamienne wieże.

drogi w Gruzji

Podróżowanie po Gruzji.

Gruzja żyje z turystyki tak więc nie ma większego problemu z transportem.

Opcja nr 1 – samochodem.

Najwygodniejszym sposobem (ale nie najtańszym) jest wynajęcie na miejscu samochodu. Benzyna jest stosunkowo tania i oscyluje w okolicach 3 zł/ litr. Zwykłym samochodem osobowym (typu Toyota Yaris) możemy przemieszczać się pomiędzy miastami. Drogi poza pewnymi fragmentami były całkiem dobre.

Niemniej jechanie takim samochodem w góry to już samobójstwo. Koniecznie trzeba mieć samochód z napędem na 4 koła. Tym bardziej, że trasy do najbardziej malowniczych miejscowości (np. Uszguli) to już prawdziwy off road.

Choć żeby nie było właśnie na takiej trasie widziałem Gruzina śmigającego Fiatem Cinquecento.

Można? Można!

 

Opcja nr 2 – marszrutki.

Na całym wschodzi popularne jest podróżowanie takimi 8-10 osobowymi busikami. Jeżdżą na trasach krótkich i dłuższych. Spokojnie z Tbilisi czy Kutaisi można nimi podjechać do wszystkich turystycznych miast. Oczywiście  najlepiej od razu ustalić z kierowcą cenę za osobę. Jeżeli na danej trasie jeździ komunikacja miejska (autobusy) to jest to rozwiązanie jeszcze tańsze.

Niemniej kierowca marszrutki zawiezie nas pod drzwi kwatery.

marszrutkaKierownica po prawej stronie? “No problemo” jak mówią Gruzini 🙂

marszrutka1My mieliśmy lepszego kierowcę. Ten ponoć był z Tbilisi.

 

Opcja nr 3 – taksówki (ostrożnie).

Podróżowanie taksówkami pomiędzy miastami jest dość drogie. Często zresztą taksówkarze po prostu naciągają turystów na wyższe opłaty. Tą opcję zarezerwowałbym sobie na krótsze trasy czy dojazdy do niektórych miejsc.

Choć Gruzini są nam życzliwi to zdarzają się osoby, które mogą nas naciągnąć. Ja doświadczyłem tego w jednym sklepiku osiedlowym. Przemiła starsza kobieta, która przywitała nas po angielsku, porządnie zawyżyła nam rachunek.

Rada – jeżeli możesz rób zakupy w marketach.

Jak się komunikować w Gruzji?

Wszędzie słyszałem, że w Gruzji najłatwiej dogadać się po rosyjsku.

Kiedy ktoś mnie pytał czy mówię po w tym języku odpowiadałem “ciut ciut” 🙂

Co się jednak okazało. Jedynie po rosyjsku komunikują się głównie osoby w wieku 40+. Młodzież mówi na przynajmniej komunikatywnym poziomie po angielsku. Z drugiej strony właściciele kwater mając wielu turystów z Europy podstawy angielskiego mają opanowane.

Tylko w jednym miejscu mieliśmy problem z dogadaniem się z właścicielką. Mówiła (chyba) mieszanką rosyjskiego i gruzińskiego. Do tego śpiewała przygotowując nam śniadanie 🙂

Na szczęście jej syn wszystko nam tłumaczył.

 

Co ciekawe często chodząc uliczkami miasteczek podchodziły do nas dzieci w wieku około 5 lat i pytały:

  • What is your name?
  • Where are you from?

Tak wiec przewiduję, że znajomość angielskiego za kilka, kilkanaście lat będzie tam powszechna.

Gruzinów ciągnie zresztą do Unii Europejskiej i NATO o czym mówią całkowicie otwarcie. Flagi UE wisiały na wielu rządowych budynkach.

flagi UE

A w mieszkaniu w Tbilisi znaleźliśmy coś takiego:

flagi UE2Właściciel powiedział w prost.

W Gruzji należy mówić albo po gruzińsku, albo po angielsku.

Co warto zobaczyć w Gruzji?

My zrobiliśmy mały błąd. Na początku podróży udaliśmy się do Swanetii. To przepiękny górzysty region Gruzji. Widoki były takie… że pozostałe atrakcje tego kraju już nie robiły na nas takiego wrażenia. Dziś prawdopodobnie zacząłbym od odwiedzenia Kachetii, ewentualnie okolic Batumi. Góry zostawiłbym sobie na koniec.

I pewnie z opuszczoną szczęką wracałbym do Polski 🙂

Zresztą zobaczcie sami.

MestiaMestia

 góry 3Taras widokowy na jednej z górskich tras w okolicy Mestii.

bezpieczeństwo w GruzjiUszguli – kamienna wieża królowej Tamary (to stamtąd jest nagranie).

Uszguli - kamienna wieża

Uszguli 1I widok z samej wieży.

lodowiecTrasa do lodowca biegnie przez bardzo malownicze tereny.

lodowiec2

loLodowiec klepnięty, wracamy.

UpliscicheNiedaleko Gori jest miasto wykute w skałach – Uplisciche.

jaszczur1A gdyby tak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?

Muzeum stalinaGori – muzeum Stalina (jak w kawale “a mógł zabić”).

market stalinaA obok oczywiście market Stalina.

putinZa Putinem nie przepadają …

kgb… ale business is business.

StepandsmidaWracamy w góry. Cel – Stepantsminda.

Stepantsminda2

Stepantsminda3

Stepantsminda4Cminda Sameba. Coś co po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy.

Cminda Sameba1Robi wrażenie.

kazbekCzyżby konsekwencja naszej polskiej ułańskiej fantazji?

Google marketJest i wątek prawniczy. Konkretne naruszenie znaku towarowego.
Dowiedziałem się, że przeoczyłem pewną miejscową atrakcję – Market Google 🙂
Autorka zdjęcia – Kinga Lewandowska

BATUMI

Ponoć miasto kiczu i tandety, ale mi tam się podobało. Zbaczając nieco z głównego deptaka wzdłuż plaży można było poczuć specyficzny klimat tego miejsca.

batumi

batumi8Wieża alfabetu w dzień.

batumi1Chaczpuri – zapiekany placek z serem.

batumi2

batumi3Wieża alfabetu nocą.

batumi4Internetowa “małpka” jako rzeźba? Czemu nie.

botanik

botanik1Ogród botaniczny.

wifiWiFi było praktycznie wszędzie. W kwaterach, restauracjach a czasami i parkach.

batumi5Gdzieniegdzie stały pianina. Każdy mógł podejść i coś zagrać.

batumi6Ewentualnie w okolicznych parkach był do dyspozycji bilard.

batumi7Delfin z liściem palmy pod płetwą. Co autor miał na myśli?

W tle fontanna czaczy z której w określonych godzinach leci wódka.



Wieczorami na deptaku wzdłuż morza widzieliśmy spontanicznie tańczących Gruzinów. To dodawało specyficznego klimatu temu miejscu.

Co mnie w Gruzji zaskoczyło?

Obecnie Gruzja bardzo dynamicznie się zmienia. Budowana jest cała infrastruktura pod turystów, których przyjeżdża tam coraz więcej. Po części jest to następstwo zamachów w Afryce, Europie czy zawirowań w Turcji.

Tutaj jest teraz spokój.

Wszędzie budowane są hotele a w miasteczkach turystycznych jest wiele atrakcji.


Masa polskich turystów.

Momentami czułem się trochę jak na wyjeździe w Tatry.

Praktycznie za każdym razem na szlakach słyszeliśmy rozmowy Polaków. Kiedy siedzieliśmy w restauracji w Mestii dosiadła się do nas para pytając co warto zwiedzić w okolicy. Przerwał nam rozmowę pewien chłopak… pytając po polsku gdzie można tu płacić kartą bo mu się gotówka kończy 🙂

Tam gdzie nocowaliśmy mówiono nam, że około 40% gości to Polacy.


Natarczywi żebracy.

W Batumi byłem świadkiem pewnego powiedzmy incydentu.

Jechał samochód z nowożeńcami. W pewnym momencie na drogę wtargnęła kobieta z niemowlakiem w ręku. Wiadomo było, że oczekiwała pieniędzy. Dostała jeden banknot, ale chciała więcej. W końcu dopięła, swego ale atmosferze krzyków.

W dużych miastach żebraków było sporo.

Kiedy jedliśmy na powietrzu potrafili stać kilka minut przy stoliku aż ich kelner nie przegonił. Byli przed cerkwiami, sklepami i na ulicach. To co nas zszokowało to widok małych 4 letnich dziewczynek, które łapały turystów za ręce prosząc o pieniądze. Widziałem też żebrzące na chodniku dzieci w wieku 2 i 5 lat. Pewnie ich opiekun stał gdzieś niedaleko, ale to był obrazek nie do wyobrażenia w Polsce.


Jazda samochodem.

To było emocjonujące ale i stresujące doświadczenie.

Gruzini jeżdżą bardzo niebezpiecznie co widać po masie samochodów bez zderzaków. Jazda na skróty czy pod prąd to standard. Na drodze pierwszeństwo ma zawsze większy samochód a czerwone światło sugeruje jedynie, że ktoś może się zatrzymać.

Przechodzenie przez ulicę to walka o życie.

Niemniej po 2 tygodniach nabrałem pewnej wprawy. Nauczyłem się, że wyprzedzając kogoś na górskich drogach trzeba trąbnąć. Podobnie w mieście jeżeli włączam się do ruchu. Nie ma co liczyć na to, że ktoś nas wpuści. Trzeba więc jeździć bardzo zdecydowanie.  No i mieć oczy dookoła głowy.

Zajeżdżanie drogi czy nagła zmiana pasów nikogo tutaj nie dziwi.

Mnie również przestała.

 

No i te krowy na drogach. Były wszędzie…

krowy

Podsumowując.

Zdecydowanie każdemu polecam wyjazd w te strony.

Szczególnie miłośnikom gór i pieszych wędrówek. Gruzja to geograficznie bardzo zróżnicowany kraj. Jednego dnia byliśmy w wysokich górach, następnego nad morzem a dzień później przejeżdżaliśmy przez wypalone słońcem stepy.

Gruzini nas Polaków lubią co było autentycznie widać.

Myślę, że najbliższe lata to najlepszy okres na wyjazd. Infrastruktura do zwiedzania jest zadowalająca (m.in. drogi). Nie ma jeszcze takiej powszechnej komercji jaką można zobaczyć w Batumi. Niestety w jeszcze do niedawna niedostępnym skalnym mieście Uszguli buduje się szereg hoteli. Między legendarnymi kamiennymi wieżami już jest jeden z neonem “HOTEL”. Jeżeli taka tendencja się utrzyma to za 5 czy 10 lat krajobraz tego regionu się zmieni.

 

PS. W Kachetii dowiedziałem się, że kiwi to pnącze jak winogrona 🙂

kiwi

{ 11 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Robert Ratajczak Sierpień 6, 2016 o 17:58

Gratulacje z udanego wypadu.
Ciekawa okolica, którą też mam na liście do odwiedzenia

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 7, 2016 o 01:02

Dzięki.
Jakbyś potrzebował rady co do takiego wyjazdu to do daj znać.
Chętnie pomogę 🙂

Odpowiedz

Leszek Bloch Sierpień 7, 2016 o 01:11

Pięknie opisane a pewnie jeszcze piękniej wygląda. Dzięki. Miło się czytało

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 7, 2016 o 11:31

No powiem ci Leszku, że tamtejsze góry robią piorunujące wrażenie. Podróż wyglądała tak, że dojechaliśmy do jednego górskiego miasteczka i mówimy do siebie “Matko, jak tu pięknie”. Jedziemy do następnego – jest jeszcze lepiej. Wspinamy się na górę – znów jeszcze piękniej. Choć zjeździliśmy całą Gruzję dziś dłużej bym posiedział w górach.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Włodek Sierpień 9, 2016 o 08:59

Wspaniała podróż i tak opisana, że aż chce się samemu to zobaczyć! Może kiedyś uda się …

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 9, 2016 o 10:25

Dzięki Włodku 🙂
To nie Meksyk ani Chiny więc można zwiedzić Gruzję za rozsądne pieniądze.
Co cię powstrzymuje?
Pozdrawiam

Odpowiedz

natalia Sierpień 10, 2016 o 14:40

Też byłam (wróciłam) tam w tym roku i słuszne spostrzeżenie- zaczynając od Swanetii wszystko potem jest jakieś takie…nijakie :/

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 10, 2016 o 14:52

Miało to swój klimat, ale kontrast był wyraźny.

Odpowiedz

Wojciech Sierpień 11, 2016 o 21:01

Popatrzyłem, popodziwiałem, rozmarzyłem się… i odechciało mi się pracować 😉

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 11, 2016 o 21:14

No a jak ja po czymś takim mam wrócić do normalności?
Nie jest łatwo. Dobrze, że zaraz piątunio i długi weekend 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Październik 3, 2016 o 09:48

Wspaniałe wspomnienia 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: