fbpx
Blog nagrodzony przez
Urząd Patentowy RP
Urząd Patentowy RP

Potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej?

Skontaktuj się ze mną:

Jako rzecznik patentowy, specjalizuję się w rejestrowaniu znaków towarowych dla przedsiębiorców.

ml-form-1-mobile
ebook

Podobał Ci się ten artykuł?

Pobierz darmowy eBook o ochronie marki
  • zawiera kluczowe informacje o ochronie marki
  • otrzymał wyróżnienie od Urzędu Patentowego
  • napisany jest prostym i zrozumiałym językiem
  • opisuje najczęstsze błędy przedsiębiorców
  • zawiera proste rady jak chronić swoją markę
  • pobrało go już ponad 1800 osób!

Tworzę także

Włącz się do dyskusji

To samo z pampersami i adidasami. 😉
Świetny artykuł, doskonałe przykłady – czytając o rowerze ze zdziwienia otworzyłam usta. Skąd czerpać taką wiedzę? 🙂

Dzień dobry 🙂

Adidasy i pampersy gdzieś krążą wokół gwarancyjnych znaków towarowych. Niemniej wątpię aby komuś udało się ich ochronę unieważnić lub wygasić. Te marki choć bardzo popularne to walczą z degeneracją właśnie metodami, które opisałem.

Co do przykładów to pewnie z biegiem czasu będę dodawał nowe. Często tak mam, że po kilku tygodniach trafiam na świetny znak towarowy, który pasuje do artykułu już przeze mnie napisanego. Proszę rzucić okiem na moja „imponująca kolekcję” skutecznie zarejestrowanych wulgaryzmów jako znaki towarowe.

Tak więc wiedzę czerpię z życia 🙂
Pozdrawiam

Jest masa takich przykładów: Żyletki które jako pierwsza wprowadziła na rynek firma Gillette, aparaty polaroid jako określenie aparatu do fotografii błyskawicznej, boszka jako określenie szlifierki kątowej od nazwy firmy Bosch.

Z „ptasim mleczkiem” sprawa nie jest taka oczywista z tego co wiem.
Właściel wiedząc, że w PL nie uzyskałby ochrony wystąpił o rejestrację w Hiszpani i tam ją uzyskał.
I dopiero na tej podstawie zaczął walczyć z polskimi producentami.
MZ jest to przykład swego rodzaju „trolingu marki” (tak jak są trolle patentowe)

No historia walki o „ptasie mleczko” jest bardzo ciekawa i nadal trwa. Ja bym tego nie jednak nie nazwał „trolingiem marki” (za taki uważam rejestrację kostki Rubika jako znaku tow.). To czy mamy do czynienia z generycznym znakiem towarowym jest ocenne. Decyzję czy znak wszedł do domeny publicznej podejmie Urząd Patentowy w sporze, który trwa.
Formalnie decyzja EUIPO o rejestracji słownego znaku „ptasie mleczko” nie miała wpływu na nasz krajowy urząd. Dawała jednak prawo aby walczyć z konkurentami produkującymi „ptasie mleczko”. A że rynek tego typu cukierków wart jest ponoć 300 mln zł to nie dziwię się, że Wedel robi wszystko aby wyczyścić rynek.

Najciekawsze jest w tym to, że UP zmienił pod naciskiem Wedla swoją praktykę. W latach 90-tych uznał to określenie za rodzajowe by 20 lat później zarejestrować jednak znak słowny.

W terminologii marketingowej tego typu znaki określane są markami generycznymi. Generują (kreują) daną kategorię rynkową. Klasycznym przykładem jest np. Paczkomat, Aspiryne, Jeep, Thermos,
Nie zawsze jednak kreator nowe rynku staje się marką generyczną. Google wyciął w pień swoich konkurentów, więc młoda generacja internautów używa ‚to google’. Adidas stał się ‚adidasami’ dzięki kapeli Run DMC, która w Adidasach koncertowała, robiła sesje zdjęciowe, używała to słowo w tekstach swoich piosenek.
Co do znaków „kroczących w stronę degeneracji”, nieformalnie jest nim „ToiToi”, czy ktoś będzie chciał go zdegenerować? „Śmierdząca” sprawa, ponieważ nie widzę aby znak towarowy ToiToi był zarejestrowany.

Dzięki Konradzie za świetny komentarz. Faktycznie przypomniałeś mi, że TOI TOI jest tak popularny w Polsce, że faktycznie to może być generyczny znak towarowy. Na imprezach masowych pytamy się „gdzie są toi toi-e” a nie „toalety przenośne”. I to bez względu na to jakiej marki te toalety faktycznie są. Pozwolisz, że o Twój przykład uzupełnię artykuł?

PS. Aż byłem zaskoczony, że tak rozpoznawalna marka nie jest chroniona. Zrobiłem jednak badanie i znalazłem ich znak zarejestrowany w EUIPO – link.
W ramach ciekawostki poza toaletami przenośnymi ochronę mają… na prezerwatywy 🙂

Dzień dobry,

Ciekawa jestem co Pan myśli w w/w kontekście o frisbee. Znak jest zastrzeżony, ale wiele sklepów internetowych i nie tylko, traktuje to określenie, jako kategorię sprzętu, czy jest szansa obronienia takiego stanowiska?

Dzień dobry Pani Justyno.
Domyślam się skąd to pytanie. Pewna kancelaria wysyła pisma wzywająca do zapłaty dużego odszkodowania za naruszenie słownego zarejestrowanego znaku towarowego frisbee. Już kilku klientów trafiło do mnie z tą sprawą. Gdyby chciała Pani skorzystać z mojej pomocy prawnej w tym zakresie to proszę napisać do mnie na adres: mikolaj@kancelarialech.pl.

Odpowiadając na Pani pytanie, tak uważam, że w Polsce znak towarowy frisbee mógł ulec degeneracji.
Pozdrawiam

Dzień dobry.

Serdecznie dziękuję za odpowiedź. Nie ukrywam, że uspokoiło mnie wskazanie, że ujawnił się taki „trend”.
Oczywiście, gdy tylko ujawni się taka konieczność, zwrócę się do Pana.

Serdecznie pozdrawiam i gratuluję świetnego bloga 🙂

Witam, ciekawy artykuł i od razu rodzi się pytanie: czy sprzedawca w swojej ofercie może przedstawić produkt wykorzystując oryginalną nazwę jako kategorię produktową np. buty inne niż marki ADIDAS jako adidasy, okulary nie będące RAY-BAN jako wayfarery …

Napisz do mnie mikolaj@kancelarialech.pl Zadzwoń +48 796 694 315