fbpx
Blog nagrodzony przez
Urząd Patentowy RP
Urząd Patentowy RP

Do zajęcia się tym tematem popchnęła mnie historia mojej klientki. Importowała ona herbatę z Chin, by sprzedawać ją pod własną marką. W nazwie użyła słowa wskazującego na ekologiczne pochodzenie herbaty. Po państwowej kontroli w firmie, dowiedziała się, że złamała prawo. Tak jest, kiedy wprowadza się na rynek towary z użyciem słów bio, eko lub organic, bez wymaganych certyfikatów.

 

Czy można użyć słowa bio, eko lub organic jeżeli zarejestrowało się swój znak towarowy w Urzędzie Patentowym?

Moja klientka miała bardzo poważne plany w stosunku do swojej marki. Zanim zaczęła import herbaty do Polski, zastrzegła swój znak towarowy.

Dzięki temu była przekonana, że działa całkowicie legalnie. Kiedy na kontroli pojawił się przedstawiciel Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Artykułów Rolno- Spożywczych pokazała mu wydane przez Urząd Patentowy RP ozdobne świadectwo ochronne.

Na urzędniku nie zrobiło to jednak wrażenia.

Rejestracja znaku nie uprawnia do użycia określeń typu bio, eko lub organic na produktach. Kobieta była całą sytuacją rozgoryczona. Zapłaciła za ochronę swojego znaku towarowego, a pomimo tego urzędnik mówi jej, że nie może się nim posługiwać.

Słowa bio, eko, organic na produkcie stymulują sprzedaż.

Czy można użyć słowa bio, eko lub organic w nazwie firmy lub produktu?

Okazuje się, że przepisy dokładnie określają, kiedy można legalnie posługiwać się określeniami typu bio, eko, organic, czy innymi, które sugerują ekologiczne i naturalne właściwości produktów spożywczych.

Ich celem jest ochrona tych przedsiębiorców, którzy faktycznie podejmują wysiłek wytworzenia ekologicznej żywności. Chodzi również o niedopuszczenie do tego, aby konsumenci stracili zaufanie do ekologicznych oznaczeń znajdujących się na opakowaniach.

Obecnie zdrowy styl życia staje się modny.

Mając do wyboru dwa jogurty, ludzie chętniej wybiorą ten, który sugeruje ekologiczne pochodzenie. Przykładowo w Niemczech, ekologiczne produkty potrafią być nawet dwa razy droższe niż normalne.
 

No i właśnie z tych powodów przedsiębiorcy chętnie umieszczają na swoich produktach słowa bio, eko lub organic. To się po prostu opłaca.

Część z nich, nie zdaje sobie sprawy z tego, że takim zachowaniem łamią prawo.

Jest jednak grupa przedsiębiorców, którzy używając tych oznaczeń, dość cynicznie i z pełną premedytacją wprowadzają konsumentów w błąd.

Na to zjawisko mówi się: nierzetelny marketing ekologiczny.

Kiedy można użyć słowa bio, eko, organic w nazwie produktu?

Na terenie UE kwestię oznaczeń sugerujących ekologiczne pochodzenie produktów spożywczych reguluje Rozporządzenie nr 834/2007.

Mówi ono, że:

Produkt opatrzony jest terminem odnoszącym się do ekologicznej metody produkcji, jeżeli na opakowaniu czy materiałach reklamowych, znajdują się terminy sugerujące, że produkt został uzyskany zgodnie z przepisami tego rozporządzenia.

 
Wśród przykładów takich oznaczeń wyraźnie wymieniono bioeko, ale ich katalog jest otwarty. Czyli do tego typu oznaczeń mogą być zakwalifikowane informacje, że np. dany produkt jest:

  • „z ekologicznie czystych rejonów”;
  • „ze zdrowego serca Mazur”;
  • „z naturalnych źródeł”, czy
  • „z nietkniętych ostępów puszczy”.
Ciekawostka:

Rozporządzenie wyraźnie wskazuje, że oznaczenia typu bio, eko czy organic, nie mogą być używane w znakach towarowych,  jeżeli mogą wprowadzać konsumenta w błąd.

Rozporządzenie precyzuje, kiedy nie można używać określeń sugerujących ekologiczne właściwości produktów:

  • Po pierwsze, jeżeli w przetworzonej żywności co najmniej 95 % jej masy nie stanowią składniki ekologiczne.
  • Po drugie, jeżeli takie produkty zawierają organizmy zmodyfikowane genetycznie.
  • Ponadto, produkty ekologiczne muszą być wytwarzane bez sztucznych nawozów i chemicznych środków ochrony roślin.

EUROLIŚĆ – symbol ekologicznej żywności.

W 2010 r. wprowadzono na terenie UE taki oto jako symbol żywności ekologicznej:

EUROLIŚĆ. Czy można użyć słowa bio, eko lub organic w nazwie firmy lub produktu?

Jest to tzw. „euroliść”, który stworzył niemiecki student wzornictwa przemysłowego. Ten znak producenci, przetwórcy czy importerzy mogą umieszczać na opakowaniach swoich produktów. Oczywiście pod warunkiem, że otrzymali certyfikat ekologiczny.

Do czasu wprowadzenia „euroliścia”, w Polsce obowiązywał taki oto znak „Rolnictwa ekologicznego”.

Czy można użyć słowa bio, eko lub organic w nazwie firmy lub produktu?

No, ale obecnie to już historia.

Tak jak napisałem, aby legalnie móc oznaczać swoje produkty spożywcze określeniami bio, eko, organic, czy używać „euroliścia” należy uzyskać certyfikat ekologiczny odpowiedniej jednostki certyfikującej. Listę takich jednostek publikuje na swojej stronie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Alternatywnie możesz je pobrać klikając tutaj.

Wnioskując o certyfikat musisz się liczyć z tym, że Twoje produkty zostaną szczegółowo przebadane. A jeżeli nie spełnią wymogów z rozporządzenia, certyfikatu nie otrzymasz.

Co grozi za bezprawne użycie oznaczeń bio, eko czy organic?

Jeżeli chodzi o konsekwencje bezprawnego posługiwania się określeniami typu bio, eko czy organic, to wskazane są one w polskiej ustawie o rolnictwie ekologicznym.

Mówi ona, że:

  • Podmiot, który wprowadza do obrotu tak oznaczone towary, podlega karze pieniężnej w wysokości do 200% korzyści majątkowej uzyskanej lub którą mógłby uzyskać za wprowadzone do obrotu produkty, nie niższej jednak niż 500 zł.
  • Taki podmiot będzie zmuszony również zmienić oznakowania swoich produktów na takie, które nie wprowadza w błąd. No i można tutaj wymienić kilka historii przymusowego rebrandingu. Wszystkie akurat dotyczą herbat:

– Marka BIO ACTIVE zmieniła nazwę na BIG ACTIVE.
– Marka EKOLAND na EKLAND.
– A marka BIO FIX na BIFIX. Choć nowe logo budzi pewne skojarzenia 🙂

  • Warto dodać, że podmiot który oznacza swoje produkty z naruszeniem prawa może być zmuszony do ich niezwłocznego wycofania z rynku na własny koszt.

Ogólnopolskie kontrole produktów spożywczych.

Na podstawie danych podanych przez UOKiK ,w ramach ogólnopolskiej kontroli, w 2015 r. przebadanych zostało 947 partii produktów ekologicznych. Niezgodne z prawem oznakowanie wykryto w 11% produktów.

Takie kontrole są więc realne i wszelkie nieprawidłowości są wyłapywane.

Bezprawne używanie określeń bio, eko lub organic może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji.

Osoby posługujące się określeniami sugerującymi ekologiczne właściwości produktów, mogą naruszać ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
 
Mówi ona, że:

Art. 10. 1.

Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów albo usług, a także zatajenie ryzyka, jakie wiąże się z korzystaniem z nich.

Art. 16. 1.

Czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności:

1) reklama sprzeczna z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub uchybiająca godności człowieka;
2) reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi;

Czy można użyć słowa bio, eko lub organic w nazwie firmy lub produktu?

Możesz mieć problem z rejestracją znaku towarowego.

Podmiot, który nie ma uprawnień do posługiwania się określeniami wskazującymi na ekologiczne pochodzenie produktu, może mieć problem z rejestracją znaku towarowego. Dokonując zgłoszenia ekspert może zażądać od Ciebie dowodu na to, że masz certyfikaty uprawniające Cię do korzystania z tego typu oznaczeń.

Ewentualnie konkurencja może się pokusić o unieważnienie Twojego znaku.

Ustawa Prawo własności przemysłowej mówi wyraźne:

Art. 1291

1. Nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które:

[…]
12) ze swojej istoty może wprowadzać odbiorców w błąd, w szczególności co do charakteru, jakości lub pochodzenia geograficznego towaru

Podsumowanie.

Wnioski z tego co ci właśnie powiedziałem są chyba oczywiste.

Powinieneś w sposób przemyślany oznaczać swoje produkty spożywcze. Jakiekolwiek sugerowanie ich ekologicznych właściwości, poprzez dodanie określeń bio, eko czy organic, prędzej czy później może być poddane kontroli.

Należy więc albo się do tego przygotować i uzyskać certyfikat albo pomyśleć nad innym sposobem na wyróżnienie się na tle konkurencji.

Potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej?

Skontaktuj się ze mną:

Jako rzecznik patentowy, specjalizuję się w rejestrowaniu znaków towarowych dla przedsiębiorców.

zastrzezenie-nazwy-firmy-kancelaria-lech-q
ebook

Podobał Ci się ten artykuł?

Pobierz darmowy eBook o ochronie marki
  • zawiera kluczowe informacje o ochronie marki
  • otrzymał wyróżnienie od Urzędu Patentowego
  • napisany jest prostym i zrozumiałym językiem
  • opisuje najczęstsze błędy przedsiębiorców
  • zawiera proste rady jak chronić swoją markę
  • pobrało go już ponad 1800 osób!

Tworzę także

Włącz się do dyskusji

Dzień dobry Panie Sebastianie.
Co do samego rozporządzenia to dotyczy ono produktów spożywczych czyli nie kosmetyków. Natomiast takich ograniczeń nie ma ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Jeżeli więc Pana produkty będą oznaczone jako „bio”, „eko”, „organic”, a faktyczne będzie to czysta chemia, to takie oznaczenie może wprowadzać w błąd konsumentów.
Pozdrawiam

Panie Mikołaju,

Art. 131 PWP został uchylony. Mamy co prawda jego odpowiednik w nowej procedurze, ale na Pana miejscu poprawiłbym ten cytat, bo może… wprowadzać w błąd 😉

Ta kobieta wprowadzała ludzi w błąd. Nie była pewna czy ta herbata jest uprawiana ekologicznie, a to, że jest Chinska jeszcze nic nie znaczy… To tak jakby wzięła kawę i powiedziała, że ta akurat nie podnosi ciśnienia

Z tego co wiem, to herbata, którą moja klientka sprzedawała była ekologiczna, tylko nie miała na to dokumentów (jeżeli chodzi o konkretnie skontrolowaną partię herbaty). Kiedy sprowadziła z Chin kolejną partię tej samej herbaty, zadbała już o odpowiednie dokumenty przez co tym określeniem „eco” mogła się posługiwać. I doszło do tego, że na magazynie miała identyczną herbatę, ale tylko o tej z nowego zamówienia mogła mówić, że jest ekologiczna.

Pozdrawiam

Cała ta „troska” UE o „ekologie” to zwykłe oszustwo zgodnie z przysłowiem w którym „diabeł przebrał się w ornat i na msze dzwoni”.
Chodzi o nic więcej jak tylko o pieniądze i ochrone korporacji spożywczych.
Mianowicie taka przysłowiowa polska „babcia z pietruszką” nie może mówić ze jej produkty są naturalne nawet gdy naprawde są bo nie ma na to „certyfikatu”.
Z drugiej strony producent-korporacja z zachodu która ma 500 hektarów monokultury „ekologicznej” marchewki pędzonej na „ekologicznym nawozie mineralnym” może bo ma „certyfikat”.
To jest ten sam przekręt co „rak który jest rybą”.

Myślę, że ma Pan dużo racji. Jednak wprowadzenie tych przepisów miało ukrócić działania nieuczciwej konkurencji. Cała rzesza przedsiębiorców oznaczała swoje produkty spożywcze napisami niezgodnie z prawdą sugerującymi ich ekologiczne pochodzenie. Myślę, że babci na targu nikt nie będzie ścigał. Jeżeli jednak zacznie na większą skalę sprzedawać swoje przetwory to szybko zostanie namierzona przez służby kontrolujące.
Pozdrawiam

Witam, a co jeżeli firma ma te EKO w nazwie ale zmieni ją ale miła konkurencja zgłosi to po kilku dniach tzn zaistniały wcześniej fakt?

Artykuł odnosi się akurat do produktów spożywczych. Co do używania określenie BIO w zakresie innych towarów można by to rozpatrywać w oparciu o różne ustawy np. ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Jeżeli torba miałaby napis BIO, ale nie miała żadnych szczególnych właściwości biodegradowalnych lub wręcz przeciwnie, byłaby wyjątkowo toksyczna to dla mnie jest to czyn nieuczciwej konkurencji.

Panie Mikołaju mam pytanie. Jesteśmy małym producentem produktów tekstylnych. W tym roku chcemy wprowadzić kolekcję artykułów, które powstaną z odpadów poprodukcyjnych. Czyli zamiast wyrzucać chcemy z tego tworzyć. Czy takie produkty możemy oznaczyć jako EKO czy nie bardzo ?
Będę wdzięczna za odpowiedź 🙂 pozdrawiam serdecznie Ania

Szanowny Panie,
z zainteresowaniem przeczytałam Pana opinię na temat znakowania, a ponieważ zajmuję sie tym zawodowo, chciałabym zwrócić uwagę na dwie nowości w tym zakresie:
1. dobra nowość – wyrok NSA w sprawie firmy, która miała „eko” w nazwie http://www.orzeczenia-nsa.pl/wyrok/ii-gsk-2942-16/235bd59.html
2. zła wiadomość: interpelacja, a właściwie odpowiedź na interpelację w sprawie pasz konwencjonalnych znakowanych wielkimi nazwami BIOFARM i BIOFEED. http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/interpelacja.xsp?documentId=0367EE131365BA29C12583B7004F699A&view=5

Jak widać są równi i równiejsi.

Byłam wdzięczna za sugestię, co można byłoby zrobić, żeby skończyć tolerowanie przez inspekcje oszukańczych praktyk.

Pozdrawiam serdecznie
Dorota Metera

Dzień dobry Pani Doroto.

Dziękuję za świetne materiały źródłowe. Z przyjemnością przeczytam. Ze swojej strony dodam, że obserwuję właśnie, jak urzędnicy państwowi atakują firmy już nie tylko za używanie w nazwie słowa „eko”. Idą dalej i kwestionują wszystko co może sugerować zdrową żywność.

Tutaj wyrok WSA w Warszawie stwierdzający, że określenie „Kuchnia Staropolska” łamie prawo bo sugeruje staropolską produkcję. Czyli wszystkie podobne określenia typu „piwniczka królewska” czy „wędlina szlachecka” również mogą być tak zinterpretowane.

Dla mnie to już za dużo. I tak kontrola użycia słów „bio” i „eko” mnie przekonuje. Kupując jogurt nie chcę się zastanawiać czy jest ekologiczny czy nie. Informuje mnie o tym zielony listek. Jednak nie przesadzajmy. Zaraz dojdzie do absurdów, że „szynka dziadziunia” wprowadza w błąd bo nie jest z dziadka a wieprzowiny 🙂

Artykuł dotyczy tylko produktów spożywczych. Z drugiej strony proszę pamiętać, że chociażby ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie pozwala na wprowadzanie w błąd konsumentów (czyn nieuczciwej konkurencji) więc jeżeli te produkty są pełne chemii to może mieć Pan problem.

Akurat składu jabłka nie mam pod ręką – ale proszę mi wierzyć, że to „sama chemia” :)))) Natomiast dla przykładu podaję skład banana:
https://jameskennedymonash.wordpress.com/2013/12/12/ingredients-of-an-all-natural-banana/
Jak pisze autor, to są tylko najprostsze jego składniki – pełny skład na pewno zawiera więcej różnorodnych chemikaliów, niż ktokolwiek, nawet zawodowy chemik, potrafiłby wymienić. W tym zawierają się też związki promieniotwórcze.

Smacznego 🙂

Naszły mnie raczej takie refleksje, że dzisiaj to od tych pestycydów to nawet jabłka mogą nocą „świecić”. Widziałem już daktyle, kawę i rodzynki BIO. Hitem była pierś z kurczaka reklamowana jako „bez antybiotyków”.

Chyba nie całkiem się zrozumieliśmy 🙂 Ja próbuję tylko pokazać, że „chemia w jabłku” była miliony lat temu, jak jeszcze nikt o człowieku chodzącym po ziemi (a tym bardziej o pestycydach) nie słyszał. I pewnie nadal będzie, jak już ludzkość przeniesie się na Marsa lub do innej galaktyki. Po prostu wszystko wokół nas, z definicji, jest chemiczne. Nie ma rzeczy nie-chemicznych.
Natomiast zanieczyszczenia oraz inne przypadkowe i intencjonalne dodatki to zupełnie inna sprawa – tyle, że nie chemiczna, a „ludzka” 🙂

Witam. A co ze znakiem biodegradacji? Czy np. firma kosmetyczna, która produkuje wyroby bawełniane takie jak wata, waciki, płatki kosmetyczne, patyczki itp. może umieścić znak biodegradacji ( „listek”) na produkcie? Jakie wymogi kryją się pod takim znakiem?

Pani Sylwio mój artykuł odnosi się tylko do produktów spożywczych. Nie analizowałem się w zasady posługiwania się znakiem biodegradacji. Już teraz mogę jednak powiedzieć, że użycie go na produkcie, który nie jest biodegradowalny będzie wprowadzał w błąd. Tego bym unikał.
Pozdrawiam

Napisz do mnie mikolaj@kancelarialech.pl Zadzwoń +48 796 694 315