Slider
17 Paź

9 mitów dotyczących znaków towarowych.

Co tu dużo tłumaczyć. Zauważyłem, że w internecie powielanych jest wiele mitów dotyczących znaków towarowych. Postanowiłem się z nimi rozprawić 🙂 Klikając w podtytuł, przejdziesz do artykułu, w którym dane zagadnienie dokładniej już omówiłem.

 
Mit nr 1

Rejestracja znaku towarowego daje monopol absolutny na nazwę.

To nie jest prawda.

Prawo ochronne jest ograniczone na takich 3 głównych płaszczyznach:

1) Do określonego terytorium (na przykład tylko do Polski lub UE).
2) W czasie do 10 lat (przy czym można taka ochronę przedłużać na kolejne takie okresy – teoretycznie w nieskończoność).
3) Do określonych towarów lub usług wskazanych w zgłoszeniu.

 

Przykład:

Jeżeli ktoś chroni znak towarowy FENIX do oznaczania np. maszyn rolniczych, to nie może zakazać konkurencji wprowadzana na rynek jogurtów o tej nazwie. Tym samym, na rynku może istnieć wiele firm o identycznej nazwie. Nie złamią prawa, jeżeli będą działać w różnych branżach.

Mit nr 2

Rejestracja znaku towarowego jest droga.

Wielu przedsiębiorców od razu zakłada, że nie stać ich na rejestrację znaku towarowego.

Pokutuje mit, że mogą sobie na to pozwolić jedynie największe firmy typu Apple. Wysokość opłat za rejestrację znaku zależy od 3 czynników:

1) od zasięgu terytorialnego ochrony (Polska, UE lub wybrane kraje świata);
2) od ilości klas wskazanych w zgłoszeniu (w klasach zgrupowane są towary i usługi, które oferowane są pod danym znakiem); oraz
3) od formy znaku –  czy chcemy chronić nazwę czy logo.

 

Szczegółowe opłaty za rejestrację znaku znajdziesz tutaj.

Nie wchodząc w szczegóły powiem Ci, że minimalne opłaty urzędowe wynoszą:

– na Polskę – 890 PLN, natomiast
– na Unię Europejską – 850 EUR.

 

Oczywiście jeżeli formalnościami ma się zająć dla ciebie rzecznik patentowy, musisz doliczyć jeszcze jego honorarium. Wszystkie opłaty musisz uiścić już na początku całej procedury. Nie możesz ich wnosić ratami co miesiąc.

Gdyby było to jednak możliwe, to przy znaku krajowym miesięczna rata wyniosłaby 7,50, a przy unijnym 30 zł.

Przyznasz, że nie są to kwoty, które zwalają z nóg.

Mit nr 3

Rejestracja znaku to czysta formalność.

Zdarza mi się usłyszeć, że rejestracja znaku towarowego jest banalnie prosta.

Polega przecież na wypełnieniu kilku papierków i wysłaniu ich do Urzędu Patentowego.

Tylko, że diabeł tkwi w szczegółach.

Co zrobić, aby ochrona była maksymalnie silna?

Czy lepiej zgłaszać znak słowny czy słowno-graficzny? Część znaków w ogóle nie nadaje się do ochrony. Chodzi np. o oznaczenia opisowe.

Jeżeli zgłosisz znak, który jest podobny do wcześniejszego już zarejestrowanego, narażasz się na sprzeciw. EUIPO powiadomi zresztą o twoim zgłoszeniu właścicieli podobnych znaków unijnych.

Jeżeli ochrony nie dostaniesz, Urząd nie zwróci Ci pieniędzy.

Mit nr 4

Znak towarowy jest chroniony od razu po dokonaniu zgłoszenia.

To częsty błąd.

Wielu przedsiębiorcom wydaje się, że uzyskują ochronę od razu po dokonaniu zgłoszenia. W praktyce jest tak jak powiedziałem w poprzednim punkcie. Ochrony możesz w ogóle nie dostać.

Ciężko więc mówić nawet o jakiejś ochronie tymczasowej.

Formalnie musisz poczekać aż Urząd Patentowy wyda decyzję o przyznaniu Ci ochrony. Co więcej, musisz zapłacić stosowne opłaty za rejestrację. Dla pewności zalecałbym zacząć się chwalić ochroną, dopiero po otrzymaniu oficjalnego ozdobnego świadectwa ochronnego.

 

Mit nr 5

Każdy znak towarowy chroni płaszczyznę słowną.

Rejestrując znak towarowy, musisz wybrać jakąś jego formę. Przedsiębiorcy najczęściej mają dylemat pomiędzy ochroną nazwy jako znaku słownego lub logo jako znaku słowno-graficznego.

Tą druga odmianę łatwiej zarejestrować.

Znak słowno-graficzny chroni zawarte w nim słowo pod warunkiem, że jest ono fantazyjne. Jeżeli jednak stanowi określenie opisowe ochronę masz tylko na grafikę.

 

Przykład:

Urząd Patentowy odmówił przyznania ochrony na znak słowny:

polskibus
Z-374320

Uznał, że to zwykły opis usług przewozu polskimi autobusami. Nie posiada więc dostatecznej zdolności odróżniającej. Co ciekawe, zarejestrował jednak wiele takich znaków słowno-graficznych.

Mit nr 6

Właściciel znaku może każdemu zakazać jego używania.

Teoretycznie tak, jednak od tej zasady są wyjątki.

Po pierwsze, nie można zakazać posługiwania się danym określeniem podmiotowi, który nie używa go w funkcji znaku towarowego. Czyli do oznaczania towarów lub usług. Pisałem o tym przy okazji afery z używaniem na wiecu znaku SOLIDARNOŚĆ.

 

Przykład:

Twój znak towarowy FENIX służy do oznaczania maszyn rolniczych. Chcesz przejąć cudzą domenę internetową fenix.pl. Jeżeli ktoś pod tą domeną prowadzi np. blog o kotkach, to nic nie zrobisz. Znak niewiele Ci w tym pomoże.

Po drugie, można legalnie używać cudzego znaku towarowego, jeżeli jest to zgodne z uczciwymi praktykami w przemyśle lub handlu.

 

Przykład:

Jeżeli kupiłeś batonik SNICKERS, to jesteś jego właścicielem. Chcąc sprzedać go dalej, możesz używać tego znaku w reklamie. Nie powinieneś jednak przesadnie go eksponować.

Mit nr 7

W Urzędzie Patentowym panuje zasada “kto pierwszy ten lepszy”.

I znów teoretycznie tak. W praktyce są jednak od tego wyjątki.

Prawo ochronne na znak towarowy zostanie przyznane temu, kto o nie wystąpi jako pierwszy. W określonych sytuacjach można jednak taką ochronę unieważnić.

Czasami dochodzi do próby kradzieży znaku towarowego.

Po prostu Twój były wspólnik, pracownik czy konkurent zarejestruje Twój znak towarowy na siebie.

W takiej sytuacji można podnosić zarzut, że zgłoszenia dokonano w złej wierze. Czyli przy pełnej świadomości, że prawa do znaku nie przysługują zgłaszającemu. Jako, że robi się to w postępowaniu spornym, nie ma pewności, że Urząd Patentowy przychyli się do naszego wniosku.

Takiej sytuacji możesz zapobiec uprzednio rejestrując znak towarowy.

Mit nr 8

Rejestracja znaku towarowego zabezpiecza przed powstaniem firm o podobnej nazwie.

Niestety nie zabezpiecza, ale pozwala z tym skutecznie walczyć.

Mało kto wybierając nazwę dla swojej firmy, sprawdza czy nie ma wcześniej zarejestrowanych podobnych znaków towarowych. Co ważne, nie robią tego również urzędnicy, którzy zajmują się formalnościami np. przy zakładaniu działalności gospodarczej.

W sytuacji kiedy ktoś zacznie używać podobnego oznaczenia firmy do Twojego znaku, możesz zmusić go do zmiany nazwy. Jeżeli nie po dobroci, to w procesie sądowym.

Przedstawiasz wtedy świadectwo ochronne znaku gdzie jest napisane, że ty masz do niego prawa, na jakie towary i usługi oraz na jakim terytorium.

Musisz więc osobiście walczyć z naruszycielami.

Mit nr 9

Jeżeli znaki różnią się grafiką, to nie dochodzi do naruszenia prawa.

Co do zasady, późniejszy znak towarowy powinien na tyle różnić się od znaku wcześniejszego aby nie wprowadzać w błąd konsumentów . Ocenia się to na płaszczyźnie:

– graficznej;
– fonetycznej i
– znaczeniowej.

Bardzo często podobieństwo już na jednej z płaszczyzn oznacza naruszenie prawa.

Co z tego, że szata graficzna obu znaków się różni, jeżeli np. w reklamie radiowej oba znaki brzmią identycznie. Istnieje więc ryzyko, że ktoś może się pomylić. Podobnie sytuacja wygląda, jeżeli znaki różnią się dosłownie kosmetycznie, jedną lub dwoma literami.

Pamiętaj, że różnice pomiędzy znakami muszą być wyraźne.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Mariola Październik 17, 2016 o 09:40

Kolejna porcja wartościowej wiedzy.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Październik 17, 2016 o 10:43

Dzięki Mariolu 🙂

Odpowiedz

Aneta Październik 17, 2016 o 15:44

Panie Mikołaju, jestem Pana fanką 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Październik 18, 2016 o 08:03

Bardzo mi miło 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: