Slider
8 Maj

Kim są trolle od znaków towarowych (trademark trolls)? Jak z nimi walczyć?

Na pewno słyszałeś o trollach patentowych. Są to firmy, które skupują patenty, by później masowo pozywać osoby ponoć je naruszające. Co ważne, to nie są firmy, które wpływają na innowacyjność. Patent to dla nich narzędzie do walki. I uwaga. Istnieją również trolle od znaków towarowych! A jako, że łatwiej zastrzec znak towarowy niż uzyskać patent, takie trolle mogą działać na ogromną skalę.
 

 

Naciągacze inspirację czerpią z zachodu.

Trolle od znaków towarowych swego czasu na dużą skalę działały na zachodzie. Mam nadzieję, że się mylę, ale przewiduję, że niedługo ten proceder zawita do Polski. W końcu wiele osób zrobiło prawdziwe biznesy kopiując modele biznesowe z bardziej rozwiniętych krajów. Niestety również te wątpliwe od strony etycznej.

Przykładowo 5 lat temu, proceder który nazywam „wyłudzeniem na Urząd Patentowy” był marginalny.

Polega on na tym, że każdy kto zgłosił do ochrony swój znak towarowy dostaje list, imitujący oficjalne pismo z Urzędu Patentowego (przykład po prawej).

Jest tam napisane, że w związku z rejestracją (w ich rejestrze) taka osoba musi wnieść opłatę za publikację informacji o znaku towarowym.

A kwoty zaczynają się tam często od 1000 zł.

Jeżeli przedsiębiorca nie będzie czujny i zapłaci – zasili konto prywatnej firmy. Ten sposób wyłudzania przyszedł do nas z zachodu i stanowi prawdziwą plagę. Można jednak powiedzieć, że jest to dość łagodna forma naciągania. Bazuje bowiem na nieuwadze i pomyłce przedsiębiorcy.

Jak działają trolle od znaków towarowych?

Niestety dość metodycznie i agresywnie.

Lokalizują firmę, która nie chroni swojego znaku towarowego i oceniają jej potencjał ekonomiczny. Jeżeli spełnia ich oczekiwania, rejestrują jej znak towarowy na siebie. Po uzyskaniu świadectwa rejestracji przystępują do ataku. Grożąc pozwem, żądają albo odkupienia praw do znaku albo podpisania odpłatnej umowy licencyjnej.

Ten comiesięczny haracz nie jest wysoki. Nie chodzi w końcu o to, aby pasożyt zabił żywiciela. Celem jest „subtelne” skubanie go z pieniędzy.

Oczywiście żaden troll nie ma zamiaru zastrzeżonych znaków używać. Model biznesowy polega na szantażowaniu tych firm, które nie zadbały o ochronę swojej marki. Zresztą taki atak może być wymierzony również w markę wiodącego produktu przedsiębiorcy.

Rejestracja cudzego znaku towarowego na siebie jest możliwa.

Technicznie da się to zrobić!

Nie zawsze było to jednak tak proste jak obecnie. Od 1985 r. obowiązywała w Polsce ustawa, która mówiła, że znak może zgłosić przedsiębiorca, który już go używa.

Co więcej musiał on udowodnić, że ubiega się o ochronę znaku w zakresie branży w której faktycznie działa.

Te przepisy były krytykowane i po latach je zmieniono.

 

Dziś, jeżeli planujesz rozkręcić biznes, możesz prewencyjnie zastrzec znak towarowy. I to jeszcze jako osoba fizyczna, która nie prowadzi działalności gospodarczej.

Nowe przepisy stanowią bardzo duże ułatwienie dla firm. Niestety, w rękach trolli od znaków towarowych stają się niebezpiecznym narzędziem perswazji.

Zagrożenie jest realne, bo rejestracja znaku towarowego jest tańsza i szybsza niż uzyskanie patentu na wynalazek.

Jeżeli troll dysponuje większym kapitałem, to w przeciągu zaledwie pół roku może zarejestrować kilkadziesiąt znaków. A wtedy zacznie się prawdziwe  polowanie na przedsiębiorców.

Trolle od znaków towarowych w USA i Polsce.

W USA działały firmy, które z takiego trollingu zrobiły prawdziwy biznes. W osobnym artykule opiszę najciekawsze przypadki. Tutaj przytoczę jedynie historię Leo Stollera.

Był to pierwszy troll od znaków towarowych, który działał na skalę wręcz przemysłową. Dał się we znaki zarówno amerykańskim przedsiębiorcom jak i sądom. Na Wikipedii możesz przeczytać długą listę jego sporów.

Leo Stoller za pomocą swoich spółek, rejestrował w USA setki znaków towarowych, które wykorzystywał do wyłudzania odszkodowań od firm. Działał na taką skalę, że w pewnym momencie toczyło się przeciwko niemu aż 55 postępowań.

Jedną z jego najgłośniejszych akcji była rejestracja znaku towarowego „Stealth” właściwie we wszystkich klasach towarowych. Po uzyskaniu ochrony pozwał:

  • studio Columbia Pictures za produkcję filmu „Stealth”;
  • baseballistę Georga Bretta za sprzedaż kijów baseballowych pod marką „Stealth”;
  • amerykański koncern technologiczno zbrojeniowy Northrop Grumman za produkcję militarnego bombowca niewykrywalnego przez radary „Stealth Bomber”

Leo Stoller w 2006 r. wniósł sprzeciw do rejestracji znaku towarowego „Google” na piłki do ćwiczeń. W trakcie sporu przedstawiał rzekome dowody na to, że ma prawa do marki Google już od 1981 r. Ostatecznie przed końcem procesu jego spółka zbankrutowała, a syndyk zajmujący się jej majątkiem, wycofał się ze sprawy.


Czy trolle od znaków towarowych działają w Polsce?

Z tego co się orientuję, to ten proceder jeszcze u nas nie występuje. Albo mówiąc precyzyjniej, nie występuje na tak dużą skalę.

Pojedyncze przypadki rejestrowania cudzych znaków towarowych się zdarzają. Sam miałem okazję bronić klientów w tego typu sporach. Zawsze jednak dotyczyło to walki dwóch skonfliktowanych ze sobą firm. Jedna podkupiła konkurencji pracowników, to druga zastrzegła na siebie jej znak towarowy.

Znak towarowy może zarejestrować na siebie Twój zagraniczny dystrybutor. Jak się z nim pokłócisz, na kilka lat skutecznie zablokuje Ci rynek danego kraju. A o problemie dowiesz się od celników, którzy zajmą Ci towar na granicy.

Tak więc trolle od znaków towarowych działają w naszym kraju, ale dotyczy to raczej incydentalnych przypadków.


Trolle od znaków towarowych. Trademark trolls.

Trademark trolls – jak się bronić przed trollami od znaków towarowych?

Na ten proceder należy spojrzeć od strony prawnej i ekonomicznej.

Pamiętaj, że

choć istnieją narzędzia prawne, aby z trollami walczyć, to od strony ekonomicznej taki spór może zagrozić firmie.

Od strony prawnej da się z tym walczyć. Przynajmniej w części przypadków, znak zarejestrowany na trolla finalnie można unieważnić. Tylko od strony ekonomicznej firma może mieć do tego czasu ogromne problemy.

Troll może wnosić o zabezpieczenie towaru na czas procesu. Jeżeli sędzia się do tego przychyli, komornik w asyście policji fizycznie zablokuje Ci sprzedaż.

Na dłuższą metę, taka sytuacja może wykończyć Twoją firmę. Wiedząc o tym, troll będzie grał na czas. Wszystko po to, aby zmusić Cię do zawarcia ugody na jego warunkach.


No dobrze, ale jak się przed tym bronić?

Wszystko zależy od sytuacji w jakiej jesteś. Jeżeli troll od znaku towarowego wysłał Ci pismo ostrzegawcze, możesz rozważyć spór sądowy. Czynem nieuczciwej konkurencji jest m.in. utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku. A dokładnie tym jest żądanie zaprzestania używania przez Ciebie nazwy, którą posługiwałeś się jako pierwszy.

Zresztą w artykule pt.: Jak chronić markę firmy pisałem, że pewne prawa do marki masz nawet bez formalnej rejestracji znaku towarowego w Urzędzie Patentowym.


Dużo skuteczniejsze mogą się jednak okazać działania typowo prewencyjne.

Zapytaj mnie o wycenę

Imię i nazwisko

Adres email

Treść wiadomości

+48 575 999 710

mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

1 – Jako pierwszy zarejestruj swój firmowy znak towarowy.

Dzięki temu znikasz z radaru takiego trolla. Przestajesz być w jego targecie. No chyba, że jesteś dużą firmą produkcyjną, która nie chroni nazw swoich wiodących produktów.

Powodów dlaczego warto zastrzec znak jest wiele. Ochrona przed tytułowymi trollami, to tylko jeden z argumentów.

 

2 – Monitoruj jakie znaki towarowe są zgłaszane do Urzędu Patentowego.

Lokalizując zgłoszenie, które zrobił troll, masz czas nie dopuścić do rejestracji.

Pamiętaj, że obecnie Urząd Patentowy przyzna ochronę na każdy znak towarowy, chyba, że ktoś się temu sprzeciwi.

Jeżeli przy zgłoszeniu lub monitorowaniu chciałbyś skorzystać z moich usług, odezwij się do mnie przez formularz po prawej.


Ciekawostka:

W USA i Kandzie prawo wymaga, aby znak towarowy był realnie używany zanim wystąpi się o jego rejestrację. Jest to jeden z wymogów uzyskania ochrony. To strasznie irytuje polskie firmy, które planują dopiero wejść na któryś z tych rynków.

Okazuje się, że ten formalny wymóg wymierzony jest właśnie w trolle od znaków towarowych. Utrudnia to spekulacyjne rejestrowanie znaków innych firm.

W Polsce jak już mówiłem, takich ograniczeń nie ma. A to oznacza, że warunki dla działalności trolli są sprzyjające.

Przedsiębiorcy nie doceniają roli znaków towarowych.

Czuję, że kiedy w polskich mediach zrobi się głośno o trollach od znaków towarowych, przedsiębiorcy zaczną lepiej chronić swoje marki. Pewnie jedna medialna sprawa odniesie lepszy skutek niż 5 lat pisania przeze mnie tego bloga.

Nie narzekam. Rozumiem, że takie jest życie 🙂

Dość często przedsiębiorcy bagatelizują rolę znaków towarowych. Oczywiście jest grono firm, które rozumie, że marka to magnes dla klientów. Ma więc określoną wartość. Ja jednak nadal spotykam się z opiniami, że jakaś firma jest zbyt duża, aby ktoś chciał jej ukraść markę. Rejestracja znaku towarowego jest więc w jej opinii zbyteczna.

Tylko, że znak towarowy należy traktować jak ubezpieczenie. Jeżeli nic się nie dzieje możesz mieć poczucie wyrzuconych pieniędzy w błoto. Jeśli jednak pojawią się problemy, taka ochrona okazuje się bezcenna.


Strategia obrony przed trollami od znaków towarowych:

  1. Jako pierwszy zarejestruj znak towarowy swojej firmy.
  2. Ochroną obejmij każdy kraj, w którym prowadzisz poważne interesy.
  3. Dodatkowo zastrzeż znaki towarowe swoich wiodących produktów.
  4. Pilnuj terminów na przedłużenie 10-cio letniej ochrony swoich znaków.
  5. Monitoruj jakie znaki towarowe zgłasza do ochrony Twoja konkurencja.
  6. Jeżeli troll Cię zaatakuje skontaktuj się ze mną.


 
Na sam koniec zachęcam Cię również do obejrzenia poniższego nagrania:

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Marek Maj 8, 2017 o 10:04

Prawo jest dziurawe jak stare skarpetki i zbyt wolno adaptuje się no zmian, o czym świadczy ww. przykład. Na cwaniaków typu – wyłudzenie na urząd patentowy czy trolling patentowy powinno być jedno rozwiązanie – sądy kapturowe. Wychłostać publicznie, żeby było wiadomo co za to grozi, a potem 20 lat łagrów, czarny chleb i czarna kawa.

Ale gdzie tam, prawo powoduje, że złodziejom żyje się lepiej niż uczciwym.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Maj 8, 2017 o 11:36

Panie Marku tylko coś za coś.

W opisanym przeze mnie przypadku można wprowadzić obowiązek używania znaku towarowego przed jego zgłoszeniem. Tylko, że dla uczciwych firm to będzie duża uciążliwość. Szczególnie w przypadku, kiedy będą chciały dopiero wejść na rynek z jakimś nowym towarem. Proszę zwrócić uwagę na to, że o nowych grach komputerowych (albo o tym, że prace nad nimi się toczą) dowiadujemy się często właśnie z przeglądania rejestrów urzędu patentowego. A mówiąc precyzyjniej portale branżowe robią o tym newsy. Można utrudnić życie trollom od znaków towarowych, ale jednocześnie przyblokujemy tym normalnie działające firmy.

O tym, że każda taka zmiana ma swoje plusy i minusy świadczy chociażby nowa procedura rejestrowania znaków towarowych. Kiedyś był system badawczy i ekspert chronił właścicieli znaków wcześniejszych odmawiając rejestracji podobnych znaków. Wszystko fajnie, pięknie, tylko przez to cała procedura trwała 1-2 lata (w latach 90-tych nawet 5 lat).

Po nowelizacji z 2016 r. procedura skróciła się do 6-8 miesięcy, ale ekspert nie blokuje już znaków podobnych. Ten obowiązek monitorowania znaków towarowych spadł na przedsiębiorców, którzy swoje znaki już chronią. Tak więc osoby, które miały problemy z rejestracją znaku (UP np. odmówił im ochrony) cieszą się ze zmian, a właściciele zastrzeżonych znaków zgrzytają zębami.

Odpowiedz

Piotr Maj 9, 2017 o 10:57

Bardzo ciekawy wpis. Dziękuję.

Dwa komentarze odnośnie stwierdzenia, że „Trolle od znaków towarowych swego czasu na dużą skalę działały na zachodzie.”

Po pierwsze, nie tyle „swego czasu (…) działały”, co wciąż działają i mają się dobrze.

Po drugie, nie tylko na zachodzie, ale również (a może i przede wszystkim) na wschodzie, w Chinach. Tamtejsze trole coraz sprawniej wykorzystują niedoskonałe chińskie prawo znaków towarowych do aktywnego podgryzania przesiębiorców ze Stanów Zjednoczonych oraz z UE.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Maj 9, 2017 o 11:31

Panie Piotrze, przy okazji pisania tego artykułu miałem okazję konsultować się z rzecznikiem patentowym ze Stanów Zjednoczonych. Powiedział mi, że trolle od znaków towarowych to obecnie mniejszy problem niż kiedyś. Pomogła zmiana przepisów. Choć od strony prawnej ten proceder jest możliwy przy rozszerzeniu ochrony w trybie międzynarodowym na USA. No, ale z racji tego, że jest to bardziej skomplikowane trolle od znaków towarowych nie działają na taką skalę jak kiedyś. Stąd właśnie takie wnioski w artykule 🙂 Problemem, i to poważnym są za to trolle patentowe.

A co do Chin to w następnym artykule będę opisywał najciekawsze przykłady „trademark trolls”. Znajdą się tam dwie historie z Chin.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Piotr Maj 9, 2017 o 12:14

Panie Mikołaju,

Dziękuję za odpowiedź. Delikatnie zauważę tylko, że „zachód” to nie tylko USA. No i o ile zmiana legislacji w USA istotnie zmniejszyła problem lokalnych „opportunistic trademark registrants”, o tyle w USA i poza nimi pojawiają się wciąż nowe formy nadużywania znaków towarowych, co do których (przynajmniej w języku angielskim) stosuje się nazwę „trademark trolling”.

Czekam niecierpliwie na notkę o Chinach i pozdrawiam.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Maj 9, 2017 o 14:56

Ma Pan rację, zrobiłem za duży skrót myślowy 🙂
Problem trolli od znaków towarowych dotyczy nie tylko Polski, ale i UE. Obecnie w EUIPO rejestruje się znaki podobnie jak w naszym kraju poprzez tryb sprzeciwowy.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: