Slider
23 Kwi

Przewodnik świętokrzyski, czyli problem z interpretacją znaku towarowego.

Przewodnik świętokrzyski to zarejestrowany w polskim Urzędzie Patentowym znak towarowy. Ostatnio stało się o nim głośno. Marcin Marciniewski, prezes Oddziału Świętokrzyskiego PTTK w Kielcach twierdzi, że prawo umożliwia mu zakazanie innym posługiwania się samym określeniem słownym „przewodnik świętokrzyski”. Przewodnicy są oburzeni.

O całej sprawie dowiedziałem się, kiedy o komentarz poprosił mnie dziennikarz kieleckiej Gazety.pl. Z samymi artykułami możesz zapoznać się tutaj i tutaj. Problem, w zakresie którego się tam wypowiadam jest na tyle ciekawy, że postanowiłem poświęcić mu szerszy wpis również na blogu.

 

PRZEWODNIK ŚWIĘTOKRZYSKI to znak słowno- graficzny

Fot. 1 - Przewodnik świętokrzyski - znak towarowyPrzejrzałem rejestry Urzędu Patentowego.

Istotnie znalazłem tam informację, że znak towarowy PRZEWODNIK ŚWIĘTOKRZYSKI jest zarejestrowany na rzecz Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego z Oddziałem Świętokrzyskim w Kielcach. I to już od roku 1999.

Ochrona prawna została udzielona min. na:

usługi w zakresie przewodnictwa turystycznego, organizowania wycieczek, koloni, zimowisk, organizowanie szkolenia kadry programowej.

Co najistotniejsze, jest to znak słowno- graficzny.

Gdybyśmy mieli do czynienia ze znakiem słownym, sprawa byłaby oczywista. Co jednak w przypadku znaku słowno graficznego? Poruszałem już na blogu problemy związane z rejestracji samego logo.

Teraz postaram się zrobić analizę na żywym organizmie 🙂

 

Funkcja znaku towarowego

Fot. 2 - Przewodnik świętokrzyski - znak towarowyZnak towarowy co do zasady ma odróżniać towary i usługi jednego przedsiębiorcy od takich samych lub podobnych towarów i usług innego przedsiębiorcy. Nie może jednak wskazywać na towar lub usługę, którą ma oznaczać.

Przykład:

Wyobraź sobie dwa czekoladowe batoniki różnych producentów. Znakiem towarowym możemy chronić ich nazwy (np. MARS, SNICKERS), a nie słowo „czekoladowy batonik”.

Urząd Patentowy nie udzieli ochrony na słowny znak towarowy „czekoladowy batonik” w zakresie np. wyrobów czekoladowych.

Analizowany znak „przewodnik świętokrzyski” wskazuje jednoznacznie na usługi przewodnictwa turystycznego. Ochronę uzyskał, tylko dlatego, że elementem odróżniającym jest jego grafika. Kolokwialnie więc mówiąc, ochrona jest na „garniturek” a nie na płaszczyznę słowną.

Gdyby było inaczej, każdy mógłby zarejestrować znaki towarowe typu:

  • „pachnący chleb” (na pieczywo)
  • lub „czysta wona” (na wody mineralne)

a później żądać od uczciwych przedsiębiorców podpisania umowy licencyjnej na ich używanie.

Sam widzisz, że takie działanie byłoby szkodliwe dla normalnego obrotu gospodarczego.

 

Kiedy znak jest ogólnoinformacyjny?

Cóż, nie zawsze można to jednoznacznie stwierdzić. Bywają przypadki, że balansuje się na granicy.

Jeżeli chcesz ten dylemat rozwiązać w zakresie swojego znaku, zgłoś go do Urzędu Patentowego. Koniecznie w wersji słownej. Tam ekspert, do którego trafi twoja sprawa będzie musiał jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeli uzna, że oznaczenie jest dostatecznie fantazyjne otrzymasz ochronę, jeżeli nie, przepadnie ci opłata zgłoszeniowa.

 

Zobacz moje nagranie o opisowych znakach towarowych:


 

W ramach ciekawostki zobacz jakie znaki udało mi się znaleźć w bazach:

– PRZEWODNIK TATRZAŃSKI
– PRZEWODNIK BESKIDZKI
– PRZEWODNIK SUDECKI

Fot. 3 - Przewodniki górskie - znaki towarowe

Zgłoszone jeszcze w 1996 r. ale nadal w mocy.

 

Podsumowując

Niniejsza sprawa budzi silne emocje.

Potrafię jednak wytłumaczyć błędną interpretację prawa do znaku „Przewodnik świętokrzyski” jaką zaprezentował prezes Oddziału Świętokrzyskiego PTTK. U wielu osób wiedza o znakach towarowych często jest powierzchowna. W tym konkretnym przypadku prawidłowe zrozumienie istoty ochrony wymaga jednak głębszej znajomości przepisów.

I właśnie z tego powodu warto zasięgnąć wiedzy specjalisty zanim będzie się stawiało twarde sądy…

W mojej ocenie każdy (szczególnie po „deregulacji Gowina”) może swobodnie posługiwać się określeniem „przewodnik świętokrzyski”. Natomiast licencja na znak towarowy „przewodnik świętokrzyski” jest wymagana jedynie w przypadku, jeżeli ktoś chce posługiwać się tym charakterystycznym logo.



Fot. 1 – Bazy UPRP
Fot. 2 – Vainsang
Fot. 3 – Bazy UPRP
 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

mikołajek Kwiecień 25, 2014 o 00:43

Panie Aplikancie! Ale przecież ten znak ma ochronę a słowny nie uzyskał prawa (nie sprawdził Pan tego…) Dyskredytuje Pan prawo właściciela do ochrony swojego znaku! Hello! nie tędy droga. Słaba analiza, bo słaby analizator. Proponuje trochę praktyki Panie Aplikancie!

Odpowiedz

Mikołaj Lech Kwiecień 25, 2014 o 01:15

Ma Pan prawo nie zgadzać się z moimi wnioskami, ale wolałbym brać udział w merytorycznej dyskusji.

Po Pana komentarzu jeszcze raz sprawdziłem rejestry i wszystko się zgadza. W Polsce jest chroniony znak słowno- graficzny o numerze R.152311 „PRZEWODNIK ŚWIĘTOKRZYSKI”. Nikt natomiast nawet nie próbował zgłaszać znaku słownego (z zaznaczeniem, że w bazach Urzędu Patentowego nie ma informacji co zostało zgłoszone w trzech ostatnich miesiącach). Jeżeli twierdzi Pan, że jest inaczej proszę podać numer zgłoszenia, które rzekomo przeoczyłem.

W artykule nikogo nie dyskryminuję a jedynie tłumaczę w mojej ocenie błędną interpretacje prawa. Jeżeli znak składałby się z wyrażeń fantazyjnych można byłoby na tej podstawie zakazać posługiwania się samą wersją słowną. Uważam, że nie ma tutaj miejsca taka sytuacja.

Na koniec podam przykład, który jeszcze bardziej rozświetli obraz analizowanego przypadku. W Urzędzie Patentowym zarejestrowany jest słowno- graficzny znak towarowy nr R.132137 „DOBRA WODA” na napoje bezalkoholowe. Czy można przez to rozumieć, że nikt w Polsce sprzedając wodę mineralną nie może mówić, że jest to „dobra woda”? Oczywiście, że nie. Ochrona zarówno w tym przypadku jak i analizowanym w artykule jest na szatę graficzną.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: