Slider

W tym artykule chciałem Ci opowiedzieć o znaczeniu pojęć takich jak firma, oznaczenie przedsiębiorstwa czy znak towarowy. Zauważyłem, że wiele osób używa tych określeń zamiennie. Tymczasem ich znaczenie w języku prawnym jest inne niż w znaczeniu potocznym. Zapraszam do lektury.
 

 

– Firma –

W znaczeniu potocznym, firma, to przedsiębiorstwo handlowe lub usługowe. O osobie, która prowadzi działalność gospodarczą, bądź działa w ramach np. spółki sp. z o.o. mówi się, że posiada firmę. Jeżeli chodzi o prawną ochronę marki, to klienci często zadają mi pytanie: ile kosztuje zastrzeżenie nazwy firmy?

FIRMA = PRZEDSIĘBIORSTWO

 

Firma w znaczeniu prawnym.

To oznaczenie przedsiębiorcy, pod którym występuje on jako podmiot stosunków prawnych. Można więc powiedzieć, że formalnie firma to nazwa, pod którą taki przedsiębiorca działa na rynku.

FIRMA = NAZWA PRZEDSIĘBIORCY


 

Zasady konstruowania firmy.

Każdy przedsiębiorca musi działać pod firmą. Podstawowe informacje co do tego, z jakich elementów taka firma powinna się składać, znajdziesz w Kodeksie Cywilnym. Bardziej szczegółowe regulacje opisane są m.in. w Kodeksie Spółek Handlowych.


Firma przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną.

Przepisy mówią, że firmą osoby fizycznej jest jej imię i nazwisko.

Jeżeli prowadzę działalność gospodarczą, to moja firma wygląda przynajmniej tak:

Mikołaj Lech

Firma może zawierać w sobie określenia fantazyjne, typu:

MIKPOL Mikołaj Lech

albo łącznie z określeniami opisowymi:

Przedsiębiorstwo wielobranżowe „MIKPOL” Mikołaj Lech


Firma przedsiębiorcy będącego osobą prawną.

Firmą osoby prawnej jest jej nazwa.

Na przykładzie spółki z o.o., firmą będzie określenie

MIKPOL

połączone z informacją o jej formie prawnej czyli:

sp. z o.o.

W firmie osoby prawnej można umieścić nazwisko osoby fizycznej, ale potrzebna jest na to jej zgoda.


Konstruując firmę pamiętaj o tym, aby odróżniała się ona dostatecznie od firm innych przedsiębiorców prowadzących działalność na tym samym rynku. Ten rynek, określa się z jednej strony poprzez:

1) zasięg geograficznego działalności, ale również
2) rodzaju oferowanych towarów bądź usług

Może się więc okazać, że przedsiębiorcy działający lokalnie, w oddalonych od siebie miastach, będą mogli używać zbliżonych firm. Jeżeli chcesz sprawdzić jakimi firmami posługują się inni przedsiębiorcy, to możesz to zrobić drogą on line na stronie:



Firma, oznaczenie przedsiębiorstwa, znak towarowy.

– Oznaczenie przedsiębiorstwa –

Jak już wspominałem, przepisy dotyczące firmy w głównej mierze znajdują się w kodeksie cywilnym. W przypadku oznaczenia przedsiębiorstwa, zastosowanie mają przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (dalej „uznk”).

Oznaczenie przedsiębiorstwa w znaczeniu prawnym.

To wszelkie symbole mogące służyć wyróżnianiu przedsiębiorstwa w prowadzonej działalności gospodarczej. Może to być:

  • firma;
  • fantazyjna nazwa;
  • godło czy
  • skrót literowy.




Przykład:

Przedsiębiorca może działać pod firmą „MIKPOL sp. z o.o.”, jednak w obrocie posługiwać się fantazyjnym logo MIKPOL, bądź też samą nazwą MIKPOL.

Oznaczeniem przedsiębiorstwa może być też oryginalny symbol, jak podobizna biedronki jednej z sieci marketów.

 

Firma tym różni się od oznaczenia przedsiębiorstwa, że może występować jedynie w wersji słownej. Poza tym, co bardzo istotne, firma jest niezbywalna. Nie ma za to przeszkód, aby przenieść prawo do oznaczenia przedsiębiorstwa czy zarejestrowanego znaku towarowego.

Komu przysługują prawa do oznaczenia przedsiębiorstwa?

Prawo do oznaczenia przedsiębiorstwa powstaje w wyniku pierwszeństwa używania i trwa tak długo, jak długo jest ono używane. A nawet jeszcze trochę po zaprzestaniu używania.

Warunek jest jednak taki, że to używanie musi być zgodne z prawem. Oznacza to, że poprzez takie używanie  nie można naruszać praw osób trzecich. Np. prawa do podobnego oznaczenia, którym wcześniej posługiwało się już inne przedsiębiorstwo.

Nie istnieje żaden urzędowy rejestr oznaczeń przedsiębiorstw.

Tym samym, jeżeli ktoś w sporze powołuje się na te prawa, to musi udowodnić, że mu przysługują. I tutaj zaczyna się trudne i żmudne postępowanie dowodowe.



Jak możemy przeczytać w ustawie „uznk”:

Art. 5

Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości, przez używanie firmy, nazwy, godła, skrótu literowego lub innego charakterysty- cznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa.

Zauważ, że ryzyko pomyłki, o którym mówi ten przepis, może istnieć jedynie, kiedy przedsiębiorcy są względem siebie konkurencją. Tylko, że podobnie jak w przypadku podobieństwa firm, tak i tu trzeba brać pod uwagę aspekt terytorialny i branżowy.
 
Przykład:

Jeżeli jeden przedsiębiorca prowadzi pizzerię o nazwie FENIKS w Gdańsku, a drugi w Zakopanem to faktycznie są konkurentami. Tylko ryzyko, że konsument przez pomyłkę zamówi pizzę z drugiego końca Polski, jest raczej niewielkie.


– Znaki towarowe –

W kontekście tego co napisałem o firmie i oznaczeniu przedsiębiorstwa, ciekawie sprawa wygląda ze znakami towarowymi. Przyjęło się, że w Urzędzie Patentowych zastrzega się nazwę firmy. I faktycznie, często rejestrowane znaki towarowe znajdują się zarówno w firmie przedsiębiorcy jak i stanowią oznaczenie jego przedsiębiorstwa.

Tylko, że znaki towarowe pełnią inną funkcję niż firma czy oznaczenie przedsiębiorstwa. Znaki towarowe służą do komercyjnego oznaczania pochodzenia towaru lub usługi.

Art. 120 ust 1 ustawy prawo własności przemysłowej:

Znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa.


 
Przykład:

To znaki towarowe pozwalają Ci dokonać wyboru wody mineralnej w sklepie.

Gdyby każda butelka była taka sama i nie zawierała etykiet, nie mógłbyś podjąć świadomego wyboru. Znak towarowy pozwala więc odróżnić się danemu towarowi spośród podobnych towarów na rynku.

Co więcej, przedsiębiorca może zarejestrować na siebie kilka znaków towarowych. Np. 3 różne nazwy jego sklepów internetowych. I żadna z tych nazw, nie będzie tą, którą oznacza on swoje przedsiębiorstwo.

Znak towarowy nie daje monopolu absolutnego.

Prawo ochronne do znaku towarowego uzyskuje się w następstwie rejestracji w odpowiednim urzędzie. W Polsce jest to Urząd Patentowy RP:

przy unijnych znakach towarowych EUIPO:

z kolei przy międzynarodowej rejestracji WIPO:




Prawo ochronne do znaku towarowego jest ograniczone do:

  • określonego terytorium (np. Polska, UE lub wybrana wiązka krajów);
  • wskazanych w zgłoszeniu towarów lub usług;
  • 10-cio letniego okresu ochronnego (jeżeli się go nie przedłuży, prawo wygasa).
  • Można również powiedzieć, że ochrona ograniczona jest do formy znaku. Znak słowny nie chroni szaty graficznej. Z drugiej strony, są przypadki kiedy znak słowno-graficzny nie chroni słowa.

 
Przykład:

Jeżeli pierwsza z wspomnianych już pizzerii zastrzegłaby znak towarowy FENIKS, to skutecznie mogłaby zakazać używania tego określenia konkurentowi. Nawet jeżeli nigdy nie planowała na terenie Zakopanego oferować swoich usług.


Ochronę uzyskuje ten, kto jako pierwszy o nią wystąpi.

Nie masz obowiązku rejestracji znaku towarowego. Możesz działać na rynku przez wiele lat bez takiej ochrony. Jeżeli konkurencja nie będzie się pod Ciebie podszywać, to najpewniej w ogóle uznasz takie zgłoszenie za zbyteczne.

Problem w tym, że panuje tutaj zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Oznacza to, że prawo ochronne dostanie ten podmiot, który jako pierwszy o to wystąpi.

Faktycznie więc może dojść do sytuacji, że konkurent postanowi przejąć Twoją markę. Zgłosi ją po prostu na siebie do Urzędu Patentowego.

Taka sytuacja będzie dla Ciebie trudna. Będziesz niejako zmuszony bronić się na drodze spornej. W określonych sytuacjach można unieważnić taki znak towarowy.

Tylko do tego czasu możesz mieć zablokowaną sprzedaż. Tak się stało w głośnym niedawno sporze o wódkę Saska.

Nie każdy znak towarowy da się zarejestrować.

Jeżeli chcesz chronić swój znak towarowy, to pamiętaj, że nie może on być podobny do znaku już zarejestrowanego. Ocenia się to z punktu widzenia przeciętnego konsumenta. Pytanie, czy widząc Twój znak może się pomylić i skojarzyć go ze znakiem wcześniejszym.

Jeżeli różnica dotyczy jednej literki – możesz mieć problem. Nie tylko znaku nie zarejestrujesz, ale również naruszysz cudze prawa.

I powiem brutalnie, nie jest ważne czy wg ciebie znaki się różnią. Liczy się to, jak daną sytuację oceni sąd lub Urząd Patentowy. Z tego powodu  warto przed zgłoszeniem przeprowadzić tzw.badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego. Sprawdzenie na identyczność możesz zrobić samemu. Bazy zarejestrowanych znaków są jawne i publikowane przez urzędy patentowe prawie każdego kraju.

Możesz również zlecić takie badanie rzecznikowi patentowemu. W przygotowanej opinii prawnej otrzymasz nie tylko informacje o ewentualnych kolizjach, ale również konkretne wskazówki co zrobić, aby Twój znak uzyskał ochronę.


Polecam Ci obejrzeć również to nagranie:


 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Po tym, jak w mediach głośno było o „nowym państwie” San Escobar, czułem w kościach, że to tak się skończy. I faktycznie. Przeglądając bazy Urzędu Paten- towego RP, moja asystentka znalazła szereg dopiero co zgłoszonych znaków towarowych „San Escobar”. To nie pierwszy raz, kiedy kreatywni przedsiębiorcy próbują zmonopolizować chwilowo modne określenie.

O co chodzi z tym San Escobar?

Witoldowi Waszczykowskiemu, w jednym z wywiadów, zdarzyło się zabawne, jak na Ministra Spraw Zagranicznych, przejęzyczenie. Powiedział, że odbył spotkania z przedstawicielami takich krajów jak np. San Escobar.

Szkopuł w tym, że taki kraj w ogóle nie istnieje 🙂

Kto wie, może Minister oglądał serial „Narcos”, o polowaniu na Pabla Escobara. Skojarzenia są jednoznaczne. Swoją drogą serial genialny – polecam.

Jako, że Pan Waszczykowski jest osobą publiczną, jego słowa od razu stały się pożywką do niewybrednych żartów. W internecie pojawiły się liczne memy. Jedna osoba stworzyła flagę dla tego fikcyjnego państwa:

Inna szczegółową mapę:

Sprawa stała się na tyle głośna, że artykuły na ten temat pojawiły się w największych portalach internetowych, a nawet na samej Wikipedii.

San Escobar trafia do Urzędu Patentowego RP.

Niefortunny wywiad miał miejsce 10 stycznia br. Fala żartów swoje apogeum osiągnęła w przeciągu następnego tygodnia. Kilka osób wyczuło w tym szansę na biznes. Zgłaszając do rejestracji znaki towarowe San Escobar postanowili zmonopolizować to określenie.


1 – SAN ESCOBAR – Z.466506 (kl. 5,25,29,30,32,33,34,39,41,43)

Zgłoszenie wpłynęło 23 stycznia i objęło aż 10 klas towarowych. Wśród nich: produkty farmaceutyczne, odzież, obuwie, produkty spożywcze, napoje alkoholowe i bezalkoholowe, tytoń oraz usługi transportowe, edukacyjne i restauracyjne.


 
2 – San Escobar – Z.466563 (kl. 16,18,21,24,25,39)
 
3 – San Escobar – Z.466578 (kl. 29,30,31,32,33)

Zgłoszenia nr 2 i 3 wpłynęły 25 stycznia. Wnioskujący o ochronę nie mogli wiedzieć, że ktoś ich wyprzedził. Tych informacji Urząd Patentowy jeszcze wtedy nie ujawnił.

A okazały się ważne, bo w kilku klasach występuje konflikt. Jeżeli zgłaszający pierwszy znak San Escobar dostanie ochronę, to może złożyć sprzeciw do rejestracji pozostałych dwóch.

 
4 – San Escobar – Z.467836 (kl. 32)

Ostatnie zgłoszenie wpłynęło 17 lutego. Również tutaj występuje kolizja.

Można powiedzieć, że w wyścigu o monopol na San Escobar prowadzi pierwszy zgłaszający. A dokładniej dwie osoby fizyczne. Upraszczając, można powiedzieć, że przed Urzędem Patentowym panuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”.

Warto chronić chwytliwą nazwę (ale nie każdą).

Osobiście mam wrażenie, że popularność San Escobar jest chwilowa. Najpewniej za pół roku nie będzie budzić już takich emocji jak dzisiaj. Mimo wszystko są osoby, które widzą w tym potencjał ekonomiczny. A o tym, dlaczego chwytliwą nazwę warto chronić, pisałem przy okazji artykułu o markach mleka.

Zresztą to nie pierwszy przypadek, kiedy po jakimś medialnym wydarzeniu sypią się zgłoszenia do Urzędu Patentowego. Na blogu opisywałem już kilka bardzo kontrowersyjnych przypadków:

Hasło stanowiące wyraz solidarności z zamordowanymi rysownikami tygodnika „Charlie Hebdo”.

Akcja charytatywna, która wirusowo rozprzestrzeniła się w internecie w 2014 r. Celebryci ramię w ramię ze zwykłymi ludźmi wylewali sobie na głowy kubły lodowatej wody, aby wspierać pewną fundację.

Nazwa mająca określać fenomen pokolenia katolików (zwłaszcza młodzieży) z całego świata, skupionych wokół nauk papieża Jana Pawła II.

Znak patriotyczny, mający na celu podtrzymanie w czasie okupacji w polskim społeczeństwie nadziei na zwycięstwo.

 
Cóż, do Urzędu Patentowego można zgłosić wszystko.

Tylko, że na drodze do rejestracji stoi jeszcze ekspert rozpatrujący taką sprawę. Jeżeli wykryje bezwzględne przeszkody rejestracji – odmówi przyznania ochrony. Tak się stało właśnie ze znakami „JE SUIS CHARLIE”, „Pokolenie JP2”  czy „Polski Walczącej”, które naruszały dobre obyczaje.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

6 Mar

Co to są klasy towarowe w znaku towarowym?

Kiedy mówię klientom jaki jest koszt rejestracji znaku towarowego, zawsze wspominam, że wszystko zależy od ilości klas towarowych w zgłoszeniu. Od razu dostaję wtedy dodatkowe pytania: co to są klasy towarowe oraz ile należy ich wskazać. No i o tym właśnie przeczytasz w dzisiejszym artykule.

 

Rejestracja nie daje Ci monopolu absolutnego na nazwę.

I mówiłem o tym na blogu już kilkakrotnie. Jeżeli zarejestrujesz swój znak towarowy w Urzędzie Patentowym, to faktycznie uzyskujesz na niego wyłączność. Tylko, że to prawo ochronne ograniczone jest do:

1. określonego terytorium (Polska, UE, lub wybrana wiązka krajów);
2. formy znaku (np. znak słowny lub słowno-graficzny);
3. czasu ochrony (10 lat, z możliwością przedłużenia na kolejne okresy).

W szczególności jednak taka ochrona ograniczona jest do:

4. wskazanych w zgłoszeniu towarów lub usług.

Jeżeli prowadzisz restaurację pod nazwą FENIX, to wskazujesz usługi restauracyjne. Dzięki temu inny przedsiębiorca, oferujący pod identyczną nazwą np. odżywkę do kwiatów, również będzie mógł swoją markę chronić. Klasy towarowe pozwalają łatwo ocenić, że akurat ten przedsiębiorca nie jest Twoim konkurentem.


Od klientów często słyszę, że chcieliby, aby ich nazwą firmy absolutnie nikt się nie posługiwał. Tłumaczę im wtedy, że nic nie tracą na tym, że ktoś z obcej branży posługuje się identycznym określeniem. Przecież osoba, która szuka  restauracji nie pomyli się i nie kupi odżywki do kwiatów. W ich interesie jest to, aby w ich branży nikt nie posługiwał się identyczną ani podobną nazwą. I to gwarantuje im właśnie rejestracja znaku.

Musisz wskazać jakie towary lub usługi oferujesz.

Z życia kancelarii:

Mi największe trudności sprawia precyzyjne opisanie usług związanych z nowymi technologiami.

Czasami kiedy rozmawiam na ten temat z informatykami to mam wrażenie, że mówimy różnymi językami 🙂

Zauważ, że język bywa nieprecyzyjny.

Gdyby dać tutaj każdemu pełną swobodę, to tą samą usługę  ludzie opisaliby na 10 różnych sposobów. Jedni bardziej precyzyjnie, drudzy mniej. Tymczasem w tym miejscu nie może być żadnej wątpliwości, jakie towary lub usługi przedsiębiorca chce objąć ochroną.

Historycznie kwestia tego jak opisywać te towary lub usługi stanowiła duży problem. Każdy kraj robił to po swojemu. Postanowiono temu zaradzić, tworząc w 1957 roku Międzynarodową Klasyfikację Towarów i Usług. Potocznie nazywana jest dzisiaj klasyfikacją nicejską.

Międzynarodowa Klasyfikacja Towarów i Usług.

Co to są klasy towarowe w znaku towarowym?W aktualnej wersji zawiera 45 klas. Pierwsze 34 klasy to klasy towarowe, natomiast pozostałe 11 to klasy usługowe. W każdej klasie zgrupowane są podobne towary lub usługi.

Przykład:

klasa 1 – produkty chemiczne dla przemysłu
klasa 25 – odzież i obuwie
klasa 41 – usługi szkoleniowe.

Klasyfikację nicejską można porównać do polskiej klasyfikacji PKD. Ale jedynie jeżeli chodzi o funkcję jaką pełni, czyli szeregowania towarów lub usług. Przy tym myślę, że klasyfikacja nicejska jest bardziej przejrzysta.


Ciekawostka:

Powyższe klasy towarowe w teorii obejmują wszystkie towary i usługi obecne na rynku. A skoro zarabiać można na wszystkim, to znalazłem tam takie oto kwiatki:

– usługi przewidywania przyszłości;
– usługi ezoteryczne świadczone przez uzdrowicieli i wróżbiarzy;
– leczenie metodami niekonwencjonalnymi;
– budowa domów prefabrykowanych dla hipopotamów;
– łóżeczka dla ptaków;
– jaja ślimacze jadalne;
– ozdoby z drewna na środek stołu;
– usługi badania zjawisk paranormalnych;
– błoto do wcierania w piłki do gry w baseball i softball;
– naprawa misek klozetowych ze zintegrowanymi bidetowymi dyszami wodnymi
– maszyny do wypełniania czekoladek czekoladą;
– maszyny do suszenia kokonów;
– wycena drewna na pniu.

 

Klasy towarowe wpływają na opłaty urzędowe.

W artykule pt.: Koszt rejestracji znaku towarowego, opisałem wszystko dość szczegółowo. Im więcej klas towarowych wskażesz, tym więcej będzie Cię kosztowała rejestracja.

Co ważne, choć opłaty urzędowe zależą od ilości wskazanych klas, to dodatkowo należy precyzyjnie wskazać co z danej klasy Cię interesuje. Jest to o tyle istotne, że to czego nie wskażesz, nie będzie objęte ochroną. A w przypadku znaków towarowych prawo nie umożliwia rozszerzenia klasyfikacji np. po kilku latach. Jeżeli zapomnisz o jakimś istotnym towarze lub usłudze, musisz dokonać nowego zgłoszenia.


Z drugiej strony, niektórzy zaznaczają wszystko co się w danej klasie mieści. W końcu płaci się za klasy towarowe, a nie za to, co się w nich wskazało.

Znam przypadek przedsiębiorcy, który wśród setek usług wskazał:

– usługi budowania promów kosmicznych;
– usługi reklamowe czy
– usługi biura tłumaczeń.

Tylko, że takie kombinowanie może obrócić się przeciwko zgłaszającemu. Prawo wymaga, aby znak towarowy był używany w przeciągu ostatnich 5-ciu lat.

Gdyby ktoś był złośliwy, to mógłby usługa po usłudze wygaszać ochronę takiego znaku. A przedsiębiorca musiałby przedłożyć dowody na to, ile takich promów kosmicznych wybudował przez ostatnie lata.

Klasy towarowe ułatwiają badanie znaku towarowego.

Aktualnie klasyfikacją nicejską posługują się wszystkie cywilizowane państwa świata. To bardzo ułatwia międzynarodowe badanie zdolności rejestrowej znaku. Jeżeli przykładowo przeglądam bazy koreańskie, to od razu widzę, że nie ma kolizji ze znakiem mojego klienta. Klient działa w ramach usług z klasy 41, a znak koreański obejmuje klasę 1.

Co ciekawe klasy towarowe ewoluują. Klasyfikacja nicejska stara się nadążyć za zmieniającym się rynkiem. Szczególnie obecnie, kiedy postęp technologiczny jest gigantyczny. Przykładowo, w połowie lat 90-tych nie istniało coś takiego jak pozycjonowanie stron internetowych. Kiedy jednak firmy zaczęły świadczyć takie usługi, dodano je do klasyfikacji.

Podsumowanie.

Jeżeli chcesz zastrzec znak towarowy, to nie masz wyjścia, musisz wskazać nie tylko klasy towarowe, ale również co się w nich znajduje. To od dobrze przygotowanego wykazu towarów i usług zależy siła ochrony Twojego znaku towarowego.

Pełna klasyfikacja, jak przeczytałem, zawiera ponad 60 tysięcy terminów. Jeżeli chciałbyś skorzystać z mojej pomocy przy zredagowaniu takiego wykazu, to odezwij się do mnie na: mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

 
Zachęcam Cię również do obejrzenia poniższego nagrania:

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Jeżeli interesujesz się sposobami ochrony efektów pracy umysłowej ludzi, to na pewno w różnych artykułach przewijały Ci się pojęcia „własność intelektualna” i „własność przemysłowa”. Pomyślałem więc, że w krótkich żołnierskich słowach opowiem Ci, co te pojęcia tak naprawdę oznaczają.
 

 
Oba pojęcia często pojawiają się w kontekście znaków towarowych.

W marcu 2016 r., Urząd w którym rejestruje się unijne znaki towarowe, zmienił swoją nazwę na Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (w skrócie EUIPO).

Z drugiej strony w Polsce, ustawa, która reguluje rejestrację znaków towarowych nazywa się ustawą prawo własności przemysłowej.

No i to żonglowanie pojęciami może dezorientować.

Ale spokojnie, już wszystko Ci tłumaczę 🙂

Czym jest własność intelektualna?

Własność intelektualna jest najobszerniejszym pojęciem. Można powiedzieć, że obejmuje wszelkie wytwory ludzkiego umysłu. W myśl konwencji o ustanowieniu Światowej Orga- nizacji Własności Intelektualnej, własność intelektualna oznacza prawa odnoszące się:

1) do dzieł literackich, artystycznych i naukowych;
2) do interpretacji artystów interpretatorów;
3) do wynalazków z każdej dziedziny techniki;
4) do odkryć naukowych;
5) do wzorów przemysłowych;
6) do znaków towarowych, nazw handlowych oraz oznaczeń handlowych;
7) do ochrony przed nieuczciwą konkurencją.

 
I tak własność intelektualną można podzielić na:

  • część jawną  – w ramach której znajdą się patenty, wzory użytkowe, prawa autorskie, oprogramowanie, prawa wydawnicze, oraz
  • część ukrytą – czyli tajne receptury (jak przepis na Coca Colę, czy panierkę kurczaka z KFC), metody analityczne, bazy danych, prace badawcze, procedury (czyli taki szeroko pojęty know how).

 
Aby Ci wszystko zobrazować, przygotowałem prosty rysunek. Wszystko co się mieści w dużym zbiorze to wytwór ludzkiego umysłu – własność intelektualna.

Własność intelektualna a własność przemysłowa.

Czym jest własność przemysłowa?

Własność przemysłowa zawiera się w pojęciu własności intelektualnej. Oznaczyłem ją na rysunku jako mniejszy zbiór. Już w konwencji paryskiej z 1883 roku wskazano, że przedmiotem własności przemysłowej są:

1) patenty na wynalazki;
2) wzory użytkowe;
3) wzory przemysłowe;
4) znaki towarowe;
5) nazwy handlowe;
6) oznaczenia pochodzenia oraz
7) zwalczanie nieuczciwej konkurencji.

Do własności przemysłowej zalicza się również topografię układów scalonych oraz nowe odmiany roślin.

Określenie co należy do własności intelektualnej, a co do własności przemysłowej, ma szczególne znaczenie dla nas rzeczników patentowych. Jak być może pamiętasz, możemy  reprezentować naszych klientów w sądzie na równi z adwokatami czy radcami prawnymi. Warunek jest tylko jeden. Sprawa musi dotyczyć własności przemysłowej. A jak widzisz, własność przemysłowa nie obejmuje prawa autorskiego.
 
Jeżeli spojrzysz na rysunek poniżej, to zobaczysz, że znaki towarowe są jedynie częścią własności przemysłowej. Jest to więc dość duża specjalizacja. Tym bardziej, że samą własność intelektualną zawrzeć można w gigantycznym zbiorze jakim jest prawo.

Własność intelektualna a własność przemysłowa.

Jakie plany ma EUIPO?

W kontekście pr. autorskiego, które należy do własności intelektualnej, a nie własności przemysłowej, zastanawiająca jest zmiana nazwy urzędu rejestrującego unijne znaki towarowe. Wydaje się, że jego nazwa powinna brzmieć raczej Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Przemysłowej, a nie Intelektualnej. Urząd ten zajmuje się jedynie sprawami unijnych znaków towarowych i wzorów wspólnotowych.

Być może jednak EUIPO planuje zająć się również prawami autorskimi.

Okazuje się bowiem, że na świecie są kraje, w których swoje prawa autorskie można oficjalnie zarejestrować. W Polsce powstają one automatycznie w momencie ustalenia utworu i nie jest wymagana formalna rejestracja.

 
Pomyślisz może, że to proste i darmowe rozwiązanie. Pamiętaj jednak, że kiedy dochodzi do sporu, trzeba mieć dowód na to, że się tym twórcą jest. A szczególnie po wielu latach jest bardzo trudne. Gdyby można było zastrzec autorstwo w jakimś urzędzie, można by uniknąć takich kłopotów.
 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Moja klientka, która prowadzi hotel, poprosiła mnie o pomoc. Powiedziała, że w reklamach AdWords zmuszona jest obecnie rywalizować z Booking.com. Ten pośrednik w rezerwacji pokojów posługuje się jej nazwą hotelu. Uderza to w jej interesy, bo musi mu płacić prowizję za klienta, który i tak by do hotelu trafił. To, co jej wtedy doradziłem, opisuję dokładniej w poniższym artykule.
 
Booking.com reklamuje się w AdWords na moją nazwę hotelu. Co robić mogę z tym zrobić?

Dlaczego Booking.com używa w reklamach nazw hoteli?

Boooking.com działa tutaj całkowicie legalnie. Używanie cudzych nazw (znaków towarowych) w reklamach AdWords, w większości przypadków, jest zgodne z prawem. To zagadnienie na czynniki pierwsze rozłożyłem w tym artykule.

Okoliczność, że portal używa w reklamach nazw  hoteli nie powinna nikogo dziwić. Każdy z tych obiektów podpisał z nim umowę na pośrednictwo. W zamian za to, że pośrednik pozyska dla hotelu klienta, ten podzieli się z nim procentem z dochodu. W interesie Booking.com jest więc zdobycie jak największego ruchu na swoją stronę.


Pozornie mamy tutaj układ win – win.

Tylko nie w każdym przypadku partner Booking.com zyskuje.

Jak wygląda reklama z nazwą hotelu?

Zasada działania reklam AdWords jest prosta. Reklamodawca określa na jakie słowa kluczowe ma pojawiać się jego reklama w pierwszych „linkach sponsorowanych” wyszukiwarki Google. Ustala on również samą treść takich reklam. Płatność następuje nie za wyświetlenie reklamy, ale za kliknięcie w nią przez internautę.


Jeżeli wpiszesz w Google frazę „hotel Warszawa”, to zobaczysz mniej więcej taki widok:

Booking com reklamuje się w internecie na moją nazwę hotelu. Co robić?

Absolutnie żadnych kontrowersji nie budzi wybór fraz generycznych, typu właśnie „hotel Warszawa”, „pensjonat w górach” czy „nocleg Zakopane”. To są określenia wolne, których nikt nie może zmonopolizować. Działa tutaj klasyczny wolny rynek. Na takie zapytania pojawiają się reklamy tych podmiotów, które najwięcej za nie zapłaciły.


Problem dotyczy jednak użycia przez Booking.com nazwy danego hotelu.

Booking com reklamuje się w internecie na moją nazwę hotelu. Co robić?

Jeżeli internauta poszukuje hotelu po jego nazwie, to znaczy, że posiada już o nim pewną wiedzę. Czyli musiał do niego dotrzeć przekaz od samego hotelu. Być może przeczytał o nim pozytywną opinię, albo polecił mu go znajomy. Ewentualnie innym kanałem trafił na reklamę hotelu lub jego oficjalną stronę.

Hotel poczynił więc wysiłek (również finansowy), aby zagnieździć się w umyśle potencjalnego klienta. A że w przypadku wyboru noclegu, proces zakupowy trwa kilka dni, decyzja z czyich usług skorzysta rozłożona jest w czasie.

Klient, który zdecydował się na rezerwację w danym hotelu, wpisuje jego nazwę w Google… i trafia na reklamę Booking.com. Tym samym, pośrednik przejmuje cześć najlepszego ruchu w sieci.

Dla hoteli taka sytuacja jest niekorzystna z kilku powodów.

  • Jeżeli klient, który szukał tego konkretnego hotelu, zarezerwuje pokój przez Booking.com, hotel musi zapłacić prowizję pośrednikowi. Z tego co wyczytałem może ona wynosić kilkanaście procent.
  • Hotel płaci dwa razy. Najpierw kiedy inwestuje w SEO, reklamę i szeroko pojęty marketing swojego hotelu. A następnie w prowizji za pozyskanego tymi sposobami klienta. Klienta, którego na ostatnim etapie przejął Booking.com.
  • Hotelowi trudniej dotrzeć do klienta z przekazem marketingowym. Sprzedaż odbywa się na stronie Booking.com w ustalonych przez portal ramach.
  • Jeżeli hotel postanowi konkurować z Booking.com w reklamach AdWords, to zapłaci za to więcej.  Normalnie fraza będąca nazwą hotelu powinna być tania. Niestety w sytuacji, kiedy rywalizujemy o nią z pośrednikiem, cena wzrasta.



Oczywiście wady, o których tutaj piszę, dotyczą jedynie sytuacji, kiedy Booking.com reklamuje się na nazwę hotelu. Jeżeli taka reklama pojawia się na nazwy generyczne, hotel może tylko na tym zyskać. Booking.com  uwiarygadnia obiekty, które promuje. Osoba przeglądająca oferty na stronie pośrednika może mieć pewność, że obiekt był zweryfikowany i faktycznie istnieje.


Zresztą problem reklam AdWords dotyczy nie tylko branży hotelarskiej, ale i kateringowej. W ten sam sposób część ruchu przejmują portale, takie jak Pyszne.pl czy Pizzaportal.pl, które pośredniczą przy zamawianiu jedzenia.

Jak zareagować na kampanie reklamowe Booking.com?

Tak jak napisałem na początku, działania Booking.com są legalne.

Jeżeli podpisałeś z nim umowę na pośrednictwo, to portal promuje Twoje usługi. W takim przypadku posługiwanie się w reklamie AdWords nazwą hotelu jest zgodne z uczciwymi praktykami rynkowymi.


Mam jednak dla Ciebie dobrą wiadomość.

Google daje Ci narzędzie do blokowania takich reklam.

Z tym, że jest ono przeznaczone tylko dla tych przedsiębiorców, którzy nazwę swojego hotelu zarejestrowali jako znak towarowy w Urzędzie Patentowym.


1) Jeżeli posiadasz zarejestrowany znak towarowy.

Zapytaj mnie o wycenę

Imię i nazwisko

Adres email

Treść wiadomości

+48 575 999 710

mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

Zgłoś żądanie blokowania reklam AdWords wykorzystujących Twoją nazwę hotelu przez formularz Google.

W następstwie rejestracji znaku towaro- wego Urząd Patentowy wydaje takie oto świadectwo ochronne. W nim znajdziesz numer rejestrowy, który musisz podać w formularzu.

Co dzięki temu zyskujesz?

Każda reklama tekstowa AdWords, w której ktoś użyje Twojej nazwy hotelu, będzie automatycznie blokowana.

Bookimg.com, aby móc dalej używać takiego znaku, będzie musiał uzyskać Twoją zgodę. A to otwiera Ci drogę do negocjacji warunków współpracy.

W Urzędzie Patentowym znak towarowy możesz zastrzec nawet po wielu latach. Jeżeli potrzebujesz pomocy przy takiej rejestracji, to mogę zająć się dla Ciebie wszelkimi formalnościami.

_______________________________


2) Jeżeli nie zarejestrowałeś swojego znaku towarowego.

W pierwszej kolejności powinieneś odezwać się do Booking.com i porozumieć się co do akceptowanych przez Ciebie form reklamy. W końcu wasza współpraca powinna być satysfakcjonująca dla obu stron. Niestety, widzę tutaj gigantyczną dysproporcję siły. Po jednej stronie jest firma działająca w kilkudziesięciu krajach, a po drugiej hotel.

Często mały przedsiębiorca, jest postawiony pod ścianą. Może podpisać umowę z jej wadami i zaletami albo nie podpisywać jej wcale.

 
Jako, że problem dotyczy tylko reklam AdWords z użyciem Twojej nazwy hotelu, możesz podjąć z Booking.com rywalizację. Rozpocznij własną kampanię AdWords, ustawiając wyższą stawkę na słowo kluczowe będące nazwą hotelu.  Dzięki temu, Twoje reklamy pojawią się nad reklamami pośrednika.

Połącz obie metody.

  • Po rejestracji znaku zablokuj go w Google.
  • Dodatkowo ustaw reklamę AdWords na nazwę hotelu.

Dzięki temu zmniejszysz ryzyko, że po wpisaniu w wyszukiwarkę nazwy hotelu, potencjalny klient zainteresuje się reklamami innych hoteli.

Tylko warto, abyś ocenił na ile będzie to dla Ciebie opłacalne. Możesz uruchomić kampanię na 2-3 miesiące i policzyć ilu klientów dzięki temu zyskałeś. Maksymalnie upraszczając, można przyjąć, że gdyby nie Twoja reklama, klientów przejąłby Booking.com.

W internecie można znaleźć szacunkowe wyliczenia marketingowców. Ponoć taka reklama może przejąć nawet 20% naszego ruchu. Nie wiem na ile te dane można uznać za wiarygodne. Wydaje się, że wszystko zależy od rozpoznawalności danego hotelu.

Na koniec przypomnę Ci tylko wnioski z wyroku w sprawie Interflora. Można w reklamie AdWords posługiwać się cudzym znakiem towarowym. Warunek jest jeden. Reklama taka nie może wprowadzać w błąd. A tak będzie, jeżeli np. reklamodawca będzie się podszywał pod właściciela znaku towarowego.

Jeżeli jednak reklama będzie zwykłą ofertą alternatywnych usług hotelowych, to takie zachowanie powinno być traktowane jako część zdrowej i uczciwej konkurencji.

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”