Slider
16 Sty

7 powodów dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy.

Pamiętasz artykuł pt.: Co lepiej zastrzec – nazwę czy logo firmy? Wskazywałem w nim, że odpowiedź na to pytanie zależy od Twoich preferencji. Niemniej sam więcej plusów widzę w ochronie nazwy firmy. Dziś rozwijam tę myśl i opisuję dokładniej dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy.

 

Nie tak łatwo zastrzec słowny znak towarowy.

Zobacz również:

Nazwa rodzajowa w znaku towarowym. Dlaczego to bardzo zły pomysł?

Uczciwie mówiąc rejestracja znaku towarowego słownego (nazwa) i słowno-graficznego (logo) ma swoje plusy i minusy.

To podobnie jak ze spółkami. Nie ma takiej, która idealnej spełniałaby Twoje potrzeby. Wybierając jedną z form, godzisz się na niedogodności na jakiejś płaszczyźnie (np. odpowiedzialność swoim majątkiem przez wspólników).

 

Okazuje się, że nie jest tak łatwo zastrzec słowny znak towarowy. Co więcej, praktyka urzędów z ostatnich miesięcy i lat pokazuje, że staje się to coraz trudniejsze. Przedsiębiorcy (niestety) chętnie wybierają nazwy opisowe, czyli takie, które jednoznacznie wskazują do oznaczania czego służą. Przykładów znajdziesz na pęczki.

Jak myślisz, co sprzedawane jest w sklepie o nazwie:

  • e-smartphone;
  • mojezapachy, czy
  • porcelana24.

Jeżeli od razu pomyślałeś o:

  • telefonach;
  • perfumach, czy
  • porcelanie

…to bingo.

Takich nazw nie da się zastrzec w wersji słownej w Urzędzie Patentowym.

Pamiętaj też, że zastrzeżenie słownego znaku towarowego nie ochroni Ci firmowego logo. Monopol prawny obejmie jedynie płaszczyznę fonetyczną. Teoretycznie więc konkurent może ubrać inne słowo w Twoją szatę graficzną. I znak słowny niewiele Ci tutaj pomoże.

Co oczywiście nie oznacza, że nic nie da się zrobić 🙂

Będzie jednak trudniej.

Lepiej zastrzec słowny znak towarowy1

Dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy?

Poza powyższymi niedogodnościami znak słowny ma same zalety:

 

1) Nie ma wątpliwości że ochronę dostałeś na samą nazwę, a nie grafikę.

Czyli, że Twój znak nie jest opisowy. Konkurent nie może się więc bronić, że posługuje się innym logo. Nie ucieknie od tego, że np. w reklamie radiowej znaki będą nie do odróżnienia.

2) Silna ochrona domeny internetowej.

Nie musisz wykupywać od razu wszystkich możliwych domen z twoją nazwą firmy. Znak słowny gwarantuje Ci, że każda osoba, która pod taką domeną będzie oferowała podobne towary lub usługi – naruszy prawo. Taka ochrona jest silna, ponieważ nie ma wątpliwości, że chronisz tylko nazwę.

 

3) Znak słowny jest odporny na rebranding.

Moda choć kojarzy nam się głównie z odzieżą, dotyczy również firmowych logotypów. Zobacz chociażby jak przez lata zmieniało się logo APPLE. Jeżeli zastrzegłeś jedynie słowno-graficzny znak towarowy, to w każdym przypadku zmiany logo, musisz dokonywać nowego zgłoszenia. Jeżeli tego nie zrobisz, to prawo ochronne do starego znaku może Ci wygasić konkurencja.

Zauważ, że w przypadku firmy APPLE, choć logo ulegało zmianie, nazwa pozostała ta sama.

Raz zastrzeżony słowny znak towarowy będzie Ci służył przez dziesiątki lat.

Lepiej zastrzec słowny znak towarowy

4) Łatwiej udowodnić używanie znaku słownego.

Masz ustawowy obowiązek używania znaku przez 5 ostatnich lat.

Jeżeli znaku nie używasz, konkurent może wnosić o jego wygaszenie. Prowadziłem kilka takich sporów i uwierz mi, niekiedy zebranie dowodów na używanie to mordęga. Takich problemów jednak nie ma przy znaku słownym. Każda forma graficzna w tym przypadku się nadaje. W końcu w każdej występuje to samo słowo.

 

5) Mając zastrzeżony słowny znak towarowy łatwiej wykazać, że konkurent naruszył Twoje prawo.

Oczywiście każdy przypadek jest inny i trzeba go oceniać indywidualnie. Niemniej często ochrona samej nazwy pozwala oddzielić płaszczyznę fonetyczną znaków, od graficznej. Nikt Ci nie zarzuci, że Twój znak jest opisowy. W takim przypadku nie dostał byś bowiem ochrony w wersji słownej.

Atakując naruszyciela mogę szeroko rozwodzić się nad tym, jak to w reklamie radiowej oba znaki będą nie do odróżnienia.

 

6) Zastrzeżenie znaku słownego pozwala uniknąć sporów o prawa autorskie.

Chodzi o problem tego, komu przysługują prawa autorskie do firmowego logo.

Z ręką na sercu powiedz, czy podpisałeś z grafikiem umowę o przeniesienie autorskich praw majątkowych do takiego logo? Nie mówię o umowie o dzieło, lub zapłaceniu faktury za usługi grafika. Chodzi mi o umowę, która wyraźnie wskazuje do jakiego logo są przenoszone prawa i na jakich polach eksploatacji.

Przy znaku słownym tych problemów nie ma. W 99% przypadków pojedyncze słowo nie będzie uznane za utwór w świetle prawa autorskiego. Tym samym, nikt nie może sobie do niego rościć praw, z samego faktu wymyślenia. W przypadku sporu o logo firmy może się zdarzyć tak, że będziesz zmuszony je zmienić. Jeżeli jednak postanowiłeś zastrzec słowny znak towarowy – nazwa firmy pozostanie bez zmian.

 

7) Posiadanie ochrony na znak słowny przydaje się do reklam Google AdWords.

Chodzi o to, że możesz zastrzec, aby w treści tych reklam konkurencja nie mogła użyć Twojego znaku towarowego. Technicznie, poprzez specjalny formularz wysyła się skany dokumentów udowadniających, że masz prawo do znaku.

Co jednak ważne, nie możesz zabezpieczyć się przed tym, aby konkurencja użyła słowa kluczowego będącego Twoim znakiem towarowym. Tylko wyjątkowo takie zachowanie konkurencji będzie naruszało prawo. Szczegółowo

Sprawa reklam Google AdWords z wykorzystaniem cudzych znaków towarowych jest dość skomplikowana. Mam jednak dla Ciebie dobrą informację. Wszystko szczegółowo opisałem w poniższych artykułach:

  1. Czy można użyć znaku towarowego konkurenta jako słowa kluczowego w reklamie AdWords? Chodzi o tzw. „niewidzialne” posłużenie się cudzą marką.
  2. Jak zablokować swój znak towarowy w reklamach tekstowych AdWords? Czyli omawiam sytuację widzialnego posłużenia się cudzą marką.

 

Podsumowanie

Dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy?

  1. Masz pewność, że określenie, którym się posługujesz nie jest opisowe.
  2. Zyskujesz silną ochronę prawną firmowej domeny internetowej.
  3. Znak słowny jest odporny na rebranding firmowego logo.
  4. Możesz łatwiej udowodnić używanie swojego znaku towarowego.
  5. Prościej wykazać, że konkurent naruszył Twoje prawo.
  6. Minimalizujesz ryzyko powstania groźnych sporów o prawa autorskie.
  7. Pozwala ograniczyć użycie znaku w reklamach Google AdWords.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 15 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Michał Styczeń 16, 2017 o 12:44

Czy idąc tropem artykułu znak słowno-graficzny chroni tylko warstwę graficzną? Może ktoś posługiwać się nazwą w warstwie fonetycznej, ale nie może użyć grafiki?

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 16, 2017 o 13:05

To wszystko zależy o jakim znaku towarowym mówimy. Jeżeli mamy znak towarowy typu ORLEN, którego już sama nazwa jest fantazyjna, to znak słowno-graficzny zabezpiecza również płaszczyznę fonetyczną.

Jeżeli jednak w znaku słowno-graficznym znajduje się określenie opisowe, to ochrona jest tylko na wygląd. Przykład:
opisowy znak towarowy

Odpowiedz

Jacek Rogala Styczeń 16, 2017 o 20:02

Witam i serdeczności w nowym roku !
… zgodnie z praktyką UPRP (postępowanie per se, bazy, etc. …), o treści formularza zgłoszeniowego już nie wspominając – porównywanie/analizowanie wyłącznie dwóch rodzajów znaków towarowych z pominięciem – znaku stricte – graficznego (figurative – by posłużyć się nomenklaturą „Madrytu” lub „EUIPO”) – wydaje się zawężać skutki takiego porównywania/analizowania. Słowem – moim zdaniem – aby analizować – trzeba dołączyć do dwóch, wymienionych w porównaniu, rodzajów znaków konwencjonalnych – 3. rodzaj – znak graficzny, a kwalifikowanie znaku słowno-graficznego (combined – by … jw. 🙂 jako logo – nie wydaje się fortunne, co Pan o tym myśli ?
Ukłony,
Jacek Rogala

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 16, 2017 o 21:25

Panie Jacku.
Ciężko szerzej pisać o innych odmianach znaków towarowych, jeżeli artykuł poświęcony jest stricte znakowi słownemu 🙂 Z drugiej strony na oko 80-90% zgłoszeń jakie dokonujemy dotyczy ochrony nazwy bądź logo firmy. Ostatecznie zgłaszamy znak graficzny. Inne odmiany znaków, które szerzej na blogu już opisałem tutaj, zdarzają się sporadycznie.

A co do określenia „figurative” na znaki słowno-graficzne przez EUIPO to faktycznie jest to nieco mylące. Klienci często zadają mi o to pytania 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jacek Rogala Styczeń 16, 2017 o 21:44

Nie, nie … „figurative” znaczy „graficzny” – tak jak wcześniej o tym pisałem 🙂 … oczywiście, szlusujemy do nomenklatury związanej z praktyką UPRP 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 17, 2017 o 07:46

No tak, ale EUIPO pod określeniem „figurative” klasyfikuje właśnie znaki słowno-graficzne.
I stąd robi się zamieszanie.

Odpowiedz

Jacek Rogala Styczeń 17, 2017 o 17:50

Nic podobnego. Znak słowno graficzny pod rządami Alicante 🙂 to – combined trade mark, a znak stricte graficzny, to – właśnie – figurative trade mark; zresztą – terminologia EUIPO czerpie z WIPO-skiego – starszego systemu, czyli – „porozumienia madryckiego”, więc tak jakby rzuca światło na postępowanie odbywające się na świecie w języku Szekspira 🙂 … w systemach lokalnych, regionalnych i międzynarodowych …

Jacek Rogala Styczeń 16, 2017 o 20:48

a propos wpisu Michała 😉 … no właśnie, nie zauważyłem tego wpisu wcześniej … wydaje się, że jest on potwierdzeniem wątpliwości – artykułowanych zwłaszcza przez mało doświadczonych użytkowników wiedzy 😉 lub zgłaszających in spe 😉
JR

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 16, 2017 o 21:34

Możliwość komentowania artykułów okazuje się w takim przypadku nieoceniona. Można dopytać autora. Ja chętnie odpowiadam 🙂
Staram się pisać możliwie prosto i przejrzyście. Nie chcę za każdym razem wchodzić w zbytnie szczegóły, tłumaczyć od zera. Poza tym staram się linkować w tekście do artykułów gdzie poboczne wątki omawiam.

Myślę, że to się sprawdza 🙂

Odpowiedz

Maciej Luty 7, 2017 o 16:48

Dzisiaj trafiłem na ten interesujący blog. Gratuluję pomysłu i rzetelnego podejścia do poruszanej problematyki.
Jako grafik projektant mam jednak uwagi dotyczące używanej terminologii. Niektóre określenia należałoby zdefiniować, tak aby uniknąć nieporozumień i błędnych interpretacji prawa.
Modne od paru lat angielskie słowo LOGO mylnie używa się jako skrót od polskiego Logotypu a nagminie jako synonim polskiego ZNAKU.

Logo to forma graficzna znaku firmowego np nadgryzione jabłko, muszelka, żabka itp
Logotyp (pierwotnie termin używany przez zecerów w drukarniach) to forma literowa znaku firmowego np Philips, SONY itp

Przywołana przez pana firma Apple używa tylko znaku graficznego/logo rezygnując z napisu/logotypu Aplle – i słusznie zakładając, że jest on zbędny, bo każdy patrząc na tę formę znaku w głowie czyta apple/jabłko. W latach 90. używali Apple Macintosh.

Znak towarowy nie musi być znakiem firmy – często związany jest tylko z produktem.

Słowo jako dźwięk danej nazwy firmy znakiem być nie może – to oczywiste.

Najważniejsza jest nazwa własna firmy może być od nazwiska właściciela, abstrakcyjna lub oryginalnie przekształcony wyraz kojarzący się z branżą. Forma literowa nazwy może być też oryginalnie wymyślona lub oparta o istniejące kroje pism.

Pozdrawiam

Maciej Nowakowski

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 9, 2017 o 08:19

Dziękuję Panie Macieju za komentarz. Myślę, że nie ma sensu zbyt mocno trzymać się prawidłowych znaczeń tych słów. Potocznie ludzie posługują się tymi określeniami tak jak ja to opisałem. I Pana komentarz, choć bardzo merytoryczny, jest tego dowodem. Posługuje się Pan określeniami znak czy firma w znaczeniu potocznym a nie prawnym. Ja z pełną świadomością używam w artykułach określeń potocznych, bo tekst ma być dla ludzi. Dzięki temu jest łatwo przyswajalny.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Maciej Luty 20, 2017 o 23:42

Język prawniczy nie jest językiem potocznym, bynajmniej, a szkoda. Przepisy prawa powinny posługiwać się terminologią opartą o definicje. Pan używa pewnego żargonu środowiska marketingowców wzmocnione z Gazety Wyborczej. Nie tędy droga.

Czy nie lepiej używać określenia/terminu: nazwa własna firmy lub nazwa własna produktu.

Znak towarowy to nazwa własna produktu, która posiada swoistą formę graficzną. Nazwa i forma mogą być prawem chronione.
Brzmi to jednoznacznie i jest zrozumiałe. W zapisie prawa powinno się unikać pojęć/terminów, których definicje są niejednoznaczne w użyciu potocznym.

Słowo kojarzy się bardziej z wymową/dźwiękiem niż pisownią.
Dlatego „znak słowny” budzi moje wątpliwości.

Logo – jest nadużywane przez grafików i marketing, ma charakter żargonu środowiskowego, który zubaża język polski.

Mamy dużo określeń na znak firmowy ze względu na branżę, w której działa firma,
np.: – Sygnet, to określenie używane w branży wydawniczej,
– Winieta to nazwa pisma, gazety, tygodnika itp.
– Emblemat to forma graficzno-literowa jakieś imprezy np.: sportowej, kulturalnej itp
– Godło to znak uczelni, szkoły, stowarzyszenia itp

Pozdrawiam
Maciej Nowakowski

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 21, 2017 o 07:56

Dzień dobry Panie Macieju.
Nie wiem jak wygląda żargon Gazety Wyborczej, ale zgodzę się, że piszę językiem potocznym. Unikam języka stricte prawnego, ponieważ wtedy moje artykuły byliby w stanie czytać tyko prawnicy. Na blogu posługuję się językiem moich klientów i czytelników. I proszę mi wierzyć dostaję wiele mailu z podziękowaniami za to, że trudne zagadnienia prawne wyjaśniłem w prosty sposób. Jeżeli ktoś chce czytać teksty naukowe, to kupuje książki na ten temat.

Napisał Pan: „Znak towarowy to nazwa własna produktu, która posiada swoistą formę graficzną. Nazwa i forma mogą być prawem chronione.” Tylko, że „znak towarowy” to pojęcie stricte prawne. Pan zrobił to, co krytykuje u mnie – użył go Pan w znaczeniu potocznym.

Polecam przejrzeć ustawę Prawo własności przemysłowej (artykuły od 120). Tam przeczyta Pan, że czym jest znak towarowy, jakie pełni funkcje, oraz, że istnieje coś takiego jak znak towarowy słowny.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jacek Rogala Luty 24, 2017 o 19:01

Panie Macieju Nowakowski,
Pełna zgoda i moja 100-procentowa solidarność wraz z tożsamym poparciem dla reakcji pana Mikołaja Lecha na pańskie teorie „modyfikujące” postępowanie przed urzędami patentowymi oraz „modyfikację” praktyki oraz terminologii w postępowaniu o udzielanie praw wyłącznych. Przyłączam się do porady, by zapoznać się skrupulatnie z krajowym, regionalnym oraz światowym prawodawstwem w dziedzinie, a przede wszystkim ze wspomnianą ‚pwp’.
Ukłony,
Jacek Rogala

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 18, 2017 o 07:17

EUIPO klasyfikuje znak słowno-graficzny właśnie jako „figurative”. Tutaj przykład:
Trademark typ: figurative

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: