Slider
29 Sie

Degeneracja znaku towarowego. Jak zbytnia popularność zabija markę.

Okazuje się, że możesz stracić swój znak towarowy w dość spektakularnych okolicznościach. Może to nastąpić w konsekwencji jego zbytniej popularności. Chodzi o sytuację, kiedy ludzie Twoją markę zaczynają traktować jako nazwę rodzajową. Formalnie jest to właśnie „degeneracja znaku towarowego”.

 

Degeneracja znaku towarowego – kiedy występuje?

Ogromna popularność znaku towarowego, tylko do pewnego momentu powinna cieszyć jego właściciela. Robi się bowiem poważny problem, kiedy konsumenci daną nazwą zaczynają opisywać całą kategorię towarów.

W świetle prawa takie oznaczenia nie nadają się do odróżniania towarów/ usług.

Wchodzą więc do domeny publicznej i każdy może się nim posługiwać!

Są to tzw. generyczne znaki towarowe.

 

Przykład:

Z czym Ci się kojarzą krówki, irysy czy raczki?

To były kiedyś oryginalne, bardzo fantazyjne nazwy słodyczy. Jednak tak się spopularyzowały, że przestały spełniać funkcję znaku towarowego. Chodzi o możliwość wskazywania na źródło pochodzenia towaru (producenta).

Jeżeli widzisz napój FRUGO to wiesz, że tylko jeden podmiot go produkuje. O krówkach już tego powiedzieć nie możesz.

Tym samym, degeneracja znaku towarowego oznacza jego uwolnienie.

Degeneracja znaku towarowego – można z nią walczyć!

I jest na to świetny przykład z naszego podwórka.

Degeneracja znaku towarowego groziła PTASIEMU MLECZKU. Po raz pierwszy zarejestrowano go w Polsce już w 1936 r. Po nacjonalizacji zakładów Wedla, nikt w 1956 r. ochrony nie przedłużył.

W międzyczasie, ten cukierek z lekką pianką zyskał ogromną popularność.  Zaczęły go robić cukiernie w całej Polsce.

 

Degeneracja znaku towarowego - PTASIE MLECZKOW latach 90-tych polski Urząd Patentowy zarejestrował wiele słowno-graficznych znaków towarowych PTASIE MLECZKO. Z jego praktyki wynikało, że uznał, iż nastąpiła tutaj degeneracja znaku towarowego.

Czyli, że choć w 1936 r.  nazwa PTASIE MLECZKO była fantazyjna, to dziś ludzie nie kojarzą jej z określonym producentem. Jest to więc generyczny znak towarowy.

Choć wydawało się, że klamka już zapadła, Wedel postanowił walczyć.

 

Kupował prawa do jednych znaków, wygaszał ochronę innych. W którymś momencie, od strony prawnej pozbył się wszystkich przeszkód i zgłosił do ochrony słowny znak towarowy. Co najważniejsze, musiał wykazać, że w przypadku PTASIEGO MLECZKA, nie nastąpiła degeneracja znaku towarowego.

Ostatecznie, po 8 latach, w 2014 roku otrzymał decyzję o przyznaniu prawa ochronnego.

 

Degeneracja znaku towarowego

Degeneracja znaku towarowego – jak z nią walczyć?

Aby uniknąć zarzutu, że dane oznaczenie stało się generycznym znakiem towarowym, powinieneś pamiętać o kilku zasadach.

1 – Musisz tego oznaczenia używać w funkcji znaku towarowego, a nie nazwy kategorii towarów.

Nie powinieneś przykładowo:

– odmieniać znaku przez przypadki, czy
– tworzyć jego liczby mnogiej.

 

W tym kontekście, ciekawie wygląda sprawa zarejestrowanego pod nr R-225679, słownego znaku towarowego PACZKOMAT .

Bardzo często ludzie mówią, że idą odebrać paczkę z „paczkomatu”, a inPost ma w danym mieście np. 100 „paczkomatów”. Poczta Polska próbowała ten znak unieważnić, ale jak na razie nie udało jej się to. Sprawa jest jednak otwarta, bo spór toczy się obecnie w wyższych instancjach.

 

2 – Powinieneś dbać o to, aby przy znaku zawsze występował symbol ®.

Jest to symbol mówiący, że dane oznaczenie jest zarejestrowanym znakiem towarowym. Umieszczając taką R-kę nie tylko przy logo, ale i w wersji słownej znaku, wskazujesz, że nie jest to nazwa rodzajowa.

 

Ciekawostka:

Kilka lat temu na prawników Wedla spadła fala krytyki. Napisali oni pismo do pewnej blogerki kulinarnej. Żądali, aby w publikowanych przez nią przepisach na PTASIE MLECZKO, zawsze dodawała symbol ®.

Młoda blogerka tak się przestraszyła, że usunęła całego bloga(!) Internet stanął po jej stronie, niezwykle mocno krytykując Wedla. Pokłosie tego możesz zobaczyć nawet dziś w komentarzach pod artykułami o Ptasim Mleczku.

Tymczasem prawnicy walczyli jedynie, aby nie nastąpiła degeneracja znaku towarowego. Inna sprawa, że mogli to zrobić w nieco subtelniejszy sposób.

 

3 – Powinieneś bezwzględnie walczyć z podmiotami używającego tego znaku.

Powiem krótko.

Fakt, że poza Tobą danym oznaczeniem posługuje się 50 firm jest koronnym dowodem na to, że jest to generyczny znak towarowy.

Czy tego chcesz czy nie – musisz się bronić poprzez atak.

Przykłady zdegenerowanych znaków towarowych.

Na świecie jest wiele znaków towarowych, które ogromną popularność przypłaciły utratą monopolu prawnego.

Fot. 1: Degeneracja znaku towarowego - ASPIRYNAW Stanach Zjednoczonych generycznymi znakami towarowymi są przykładowo:

ASPIRYNA,
Jo-Jo czy
THERMOS.

W Polsce unieważniono, zarejestrowany jeszcze w 1965 roku znak towarowy WIŚNIÓWKA dla wódek. A obecnie toczą się elektryzujące spory mające wykazać, że nastąpiła degeneracja znaku towarowego:

PACZKOMAT oraz
PTASIE MLECZKO.

 

Fot 2: Degeneracja znaku towarowego - bicykl vs rowerPo I wojnie światowej do Polski, w ramach pomocy, trafiło wiele bicykli marki Rover. Określenie „rower” dużo łatwiej przypadło ludziom do gustu. Dzięki temu nie jeździmy dziś bicyklami, a rowerami.

Do generycznych znaków towarowych należy określenie: ksero. Wywodzi się od amerykańskiej firmy Xerox produkującej kserokopiarki.

 

Również ciekawym przykładem zdegenerowanego znaku towarowego są CHWILÓWKI. Nazwa tych krótkoterminowych pożyczek w latach 90-tych była zupełnie oryginalna. Rynek szybko ją jednak podchwycił i dziś tak swoje usługi kredytowe oznaczają praktycznie wszyscy.

Znak towarowy - chwilówki R-240963Choć można znaleźć zarejestrowane znaki towarowe „Chwilówki” (powyżej nr R-240963), to ochrona dotyczy jedynie szaty graficznej, a nie płaszczyzny słownej.

 

Znaki kroczące w stronę degeneracji.

Język polski na tyle szybko ewoluuje, że to co dziś jest nazwą fantazyjną, za kilka lat może stać się nazwą rodzajową.  Obecnie często mówimy, że „wygoglowaliśmy” coś w internecie albo ściągnęliśmy fajną „apkę” na telefon. To również są zarejestrowane znaki towarowe.

Jeden z czytelników tego wpisu wskazał na znak TOI TOI:Degeneracja znaku towarowego

Znak jest zarejestrowany pod nr EUTM-012300273

 

Możesz sobie samemu odpowiedzieć na pytanie, czy będąc na imprezie plenerowej szukasz „toi toi-a”, czy raczej toalety przenośnej. Coś jest na rzeczy.

 
Inne znaki kroczące w stronę degeneracji:

  • Google – mówimy przecież, że „wygooglowaliśmy coś” w internecie.
  • Photoshop – w końcu każde zdjęcie modelek jest zphotoshopowane
  • Kret – czyli potocznie każdy płyn czy czyszczenia rur.
  • CPN – jeszcze kilka lat temu ludzie mówili tak na stacje benzynowe.
  • Jeep – potocznie na samochody terenowe mówi się „dżipy”.
  • Giilette – od tej marki wzięły się popularne żyletki.
  • Xerox – stanowi genezę słowa ksero.
  • Elektroluks – za PRL-u potoczne określenie odkurzacza.
  • Frania – potocznie elektryczna pralka wirnikowa.
  • Bosch – na szlifierkę kątową mówi się „boszka”.
  • Junkers – potocznie podgrzewacz do wody.
  • Jacuzzi – potocznie wanna z hydromasażem.
  • Polaroid – aparat, który od razu wywołuje zdjęcia.
  • Thermos – od tej nazwy pochodzi słowo „termos”.
  • Trytyt – opaska zaciskowa zwana „trytytką”.
  • Vaseline – od tej marki pochodzi nazwa „wazelina”.
  • Melex – czyli wózek elektryczny (swego czasu jeden z naszych europosłów jeździł „melexem” po alkoholu).
  • Kostka Rubika – potocznie każda kostka do gier logicznych. Nie tylko ta wyprodukowana przez Rubik’s Brand Limited.
  • Escape Room – pewien przedsiębiorca próbuje w Polsce uzyskać ochronę na taki znak słowny. Tymczasem określenie to stało się zwyczajowo nazwą pewnego typu gier zespołowych.

 

Często mówi się też na buty sportowe „adidasy” a na pieluszki dziecięce „pampersy”. To oczywiście zarejestrowane znaki towarowe. Co więcej kancelarie patentowe tychże marek, podejmują aktywne kroki mające zapobiec degeneracji tych znaków towarowych.

Z pewnością więc czeka nas jeszcze niejeden ciekawy spór sądowy 🙂

 

_________________________

Zachęcam Cię do obejrzenia innego bardzo ważnego nagrania. Przedsiębiorcy często wybierają nazwy dla swoich firm, które są określeniami ogólnoinformacyjnymi.

To poważny błąd!

Fot. 1: davdenic ♫ in the sky ♫♫♫  / CC BY-NC-ND.
Fot. 2: karpiu© via / CC BY-NC.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 12 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Luiza Sierpień 29, 2016 o 11:38

To samo z pampersami i adidasami. 😉
Świetny artykuł, doskonałe przykłady – czytając o rowerze ze zdziwienia otworzyłam usta. Skąd czerpać taką wiedzę? 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 29, 2016 o 13:13

Dzień dobry 🙂

Adidasy i pampersy gdzieś krążą wokół gwarancyjnych znaków towarowych. Niemniej wątpię aby komuś udało się ich ochronę unieważnić lub wygasić. Te marki choć bardzo popularne to walczą z degeneracją właśnie metodami, które opisałem.

Co do przykładów to pewnie z biegiem czasu będę dodawał nowe. Często tak mam, że po kilku tygodniach trafiam na świetny znak towarowy, który pasuje do artykułu już przeze mnie napisanego. Proszę rzucić okiem na moja „imponująca kolekcję” skutecznie zarejestrowanych wulgaryzmów jako znaki towarowe.

Tak więc wiedzę czerpię z życia 🙂
Pozdrawiam

Odpowiedz

cfaniak Sierpień 31, 2016 o 01:43

Jest masa takich przykładów: Żyletki które jako pierwsza wprowadziła na rynek firma Gillette, aparaty polaroid jako określenie aparatu do fotografii błyskawicznej, boszka jako określenie szlifierki kątowej od nazwy firmy Bosch.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 31, 2016 o 08:41

Dzięki za podrzucenie kolejnych przykładów.

Odpowiedz

kjonca Sierpień 29, 2016 o 13:25

Z „ptasim mleczkiem” sprawa nie jest taka oczywista z tego co wiem.
Właściel wiedząc, że w PL nie uzyskałby ochrony wystąpił o rejestrację w Hiszpani i tam ją uzyskał.
I dopiero na tej podstawie zaczął walczyć z polskimi producentami.
MZ jest to przykład swego rodzaju „trolingu marki” (tak jak są trolle patentowe)

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 29, 2016 o 20:16

No historia walki o „ptasie mleczko” jest bardzo ciekawa i nadal trwa. Ja bym tego nie jednak nie nazwał „trolingiem marki” (za taki uważam rejestrację kostki Rubika jako znaku tow.). To czy mamy do czynienia z generycznym znakiem towarowym jest ocenne. Decyzję czy znak wszedł do domeny publicznej podejmie Urząd Patentowy w sporze, który trwa.
Formalnie decyzja EUIPO o rejestracji słownego znaku „ptasie mleczko” nie miała wpływu na nasz krajowy urząd. Dawała jednak prawo aby walczyć z konkurentami produkującymi „ptasie mleczko”. A że rynek tego typu cukierków wart jest ponoć 300 mln zł to nie dziwię się, że Wedel robi wszystko aby wyczyścić rynek.

Najciekawsze jest w tym to, że UP zmienił pod naciskiem Wedla swoją praktykę. W latach 90-tych uznał to określenie za rodzajowe by 20 lat później zarejestrować jednak znak słowny.

Odpowiedz

Leszek Bloch Sierpień 30, 2016 o 11:34

Mikołaj – jak zwykle niezwykle ciekawy artykuł. Przeczytałem z prawdziwą przyjemnością.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 30, 2016 o 22:50

Strasznie cieszy mnie Twój komentarz 🙂
Dziękuję.

Odpowiedz

Konrad Gurdak Sierpień 30, 2016 o 12:59

W terminologii marketingowej tego typu znaki określane są markami generycznymi. Generują (kreują) daną kategorię rynkową. Klasycznym przykładem jest np. Paczkomat, Aspiryne, Jeep, Thermos,
Nie zawsze jednak kreator nowe rynku staje się marką generyczną. Google wyciął w pień swoich konkurentów, więc młoda generacja internautów używa ‚to google’. Adidas stał się ‚adidasami’ dzięki kapeli Run DMC, która w Adidasach koncertowała, robiła sesje zdjęciowe, używała to słowo w tekstach swoich piosenek.
Co do znaków „kroczących w stronę degeneracji”, nieformalnie jest nim „ToiToi”, czy ktoś będzie chciał go zdegenerować? „Śmierdząca” sprawa, ponieważ nie widzę aby znak towarowy ToiToi był zarejestrowany.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Sierpień 30, 2016 o 22:50

Dzięki Konradzie za świetny komentarz. Faktycznie przypomniałeś mi, że TOI TOI jest tak popularny w Polsce, że faktycznie to może być generyczny znak towarowy. Na imprezach masowych pytamy się „gdzie są toi toi-e” a nie „toalety przenośne”. I to bez względu na to jakiej marki te toalety faktycznie są. Pozwolisz, że o Twój przykład uzupełnię artykuł?

PS. Aż byłem zaskoczony, że tak rozpoznawalna marka nie jest chroniona. Zrobiłem jednak badanie i znalazłem ich znak zarejestrowany w EUIPO – link.
W ramach ciekawostki poza toaletami przenośnymi ochronę mają… na prezerwatywy 🙂

Odpowiedz

Lidia - Haniola Sierpień 31, 2016 o 20:35

Ciekawy artykuł. Daje dużo do myślenia.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Wrzesień 1, 2016 o 08:08

Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: