Slider
21 Sty

O tym jak mój artykuł o kolorach podbił internet.

W grudniu napisałem artykuł o tym czy można uzyskać monopol prawny na kolor. Czułem, że to może być hit. Kontrowersyjny temat + ciekawe przykłady. Pomyślałem, że może nawet pobiję mój rekord dziennych wejść na bloga (niecały 1 tys. osób). To co się jednak w wydarzyło było istnym szaleństwem. Artykuł wirusowo rozprzestrzenił się po internecie a statystyki oszalały.

 

Statystyki - znakitowarowe-blog.pl

Prace nad artykułem (czyli coś czego nie widać).

Część merytoryczna wpisu nie była jakoś szczególnie odkrywcza.

Jest kilka dobrych artykułów rozgryzających to zagadnienie. Zwykle jednak autorzy opisywali jakąś konkretną sprawę czy spór. Komentarze naukowe również nie obfitowały w wiele przykładów. Autorzy często pisali zdawkowo np. o kolorze zielonym dla gum do żucia czy czarnym dla chusteczek higienicznych.

Mając tylko te informacje zacząłem przetrząsać bazy zarejestrowanych znaków.

Czułem, że gdzieś tam znajdę przykłady o których nikt szerzej nie pisał.

 

Kolejnych wskazówek szukałem w internecie.

Dzięki Google translator analizowałem artykuły w kilku językach. Wbrew pozorom rejestracji kolorów jako znaków towarowych było na świecie całkiem sporo. Samo znalezienie koloru niewiele mi jeszcze mówiło. Mógł się on przecież odnosić się do wielu towarów (trzeba było to sprawdzić). Podmiot na który była udzielona rejestracja również często niewiele mówił. Tak było np. z kolorem marki Whiskas (właściciel Mars Petcare UK). Sprawdzałem więc czym dana firma się zajmuje.

To była dość żmudne, ale ciekawe zadanie.

Czułem, że tworzę coś wyjątkowego.

I faktycznie co jakiś czas trafiałem na prawdziwą perełkę. Tych najciekawszych na konie zebrało się całkiem sporo:

  • zarejestrowanych czystych kolorów wskazałem 20;
  • zestawień kolorystycznych 5
  • dość zaskakujących niezarejestrowanych kolorów 11.

Szacuję, że poszukiwania i samo przygotowanie wpisu zajęło mi jakieś 30-40 godzin. Oczywiście wszystko w małych dawkach i rozłożone na wiele tygodni.

Generalnie dziś nie mogę już na ten temat patrzeć 🙂

Artykuł trafia na Wykop.pl

Ciekawe czy zgadniesz którego dnia mój artykuł trafiła na Wykop 🙂

W ramach krótkiego wyjaśnienia. Wykop.pl to strona skupiająca użytkowników, którzy dzielą się ciekawymi treściami. Materiały, które cieszą się popularnością są „wykopywane” (coś na kształt polubienia na Facebooku). Osobie, której dana treść się nie podoba może ją „zakopać”.

 

Ktoś polecił mój artykuł i się zaczęło…

Wykop Efekt

Statystyki dzienne na blogu przedstawiały się następująco:

  • 1 grudnia, dzień publikacji artykułu – 2 tys. UU (unikalnych użytkowników)
  • 2 grudnia – 5 tys. UU (wieczorem artykuł trafia na Wykop)
  • 3 grudnia – 12 tys. UU (artykuł trafia na stronę główną Wykop-u)
  • 4 grudnia – 2,5 tys. UU

Abyś miał punkt odniesienia powiem Ci, że celem na rok 2015 było osiągnięcie na blogu 10 tys. odwiedzin… ale miesięcznie(!). Faktycznie tuż przed 1 grudnia to się udało.

Wraz z popularnością nie mogło zabraknąć lekkiego hejtu. Jednej osobie nie podobała się moja poszetka, innej fryzura 🙂 Ba. Nawet ta osoba poświęciła swoje cenne kilka minut życia aby mi to opisać w mailu.

Kilka osób zwróciło mi uwagi na literówki, które szybko poprawiłem.

Przytłaczająca większość opinii była bardzo pozytywna.

Dzięki!

Jaki mierzalny efekt przyniósł mi artykuł?

 
1 – Zwiększenie grona stałych czytelników.

Liczby robią wrażenie. Mam jednak wątpliwości na ile wartościowy był ruch z Wykopu. Statystyki wskazują, że ludzie z tej strony spędzili na blogu średnio 30 s. (5 razy krócej niż wynosi średnia). To oznacza, że przeczytali wstęp… i zabrali się za oglądanie przykładów.

Z drugiej strony ci sami ludzie masowo polecali artykuł na portalach społecznościowych. Bezpośrednio przyczynili się więc do jego rozpowszechnienia.

Statystyki - kolor jako znak towarowy1Dzięki temu stało się to o czym wcześniej tylko czytałem.

Wpis zaczął wirusowo rozprzestrzeniać się po internecie. A to z kolei przełożyło się na znaczny wzrost osób, które poważniej zainteresowały się moim blogiem.

Uzyskałem:

  • ponad 700 nowych polubień na Facebooku!
  • niemal 100 subskrypcji mojego kanału na YouTube
  • niemal 100 subskrypcji mojego newslettera.

Co więcej, wpis uzupełnił listy polecanych artykułów na kilku blogach. Trafił więc do osób, które pewnie w ogóle by z nim nie zetknęły.

 
2. Większa rozpoznawalność bloga – no i mnie jako autora 🙂

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że największym zyskiem jaki osiągnąłem to zwiększona rozpoznawalność. Oczywiście artykuł o kolorach to jedynie kolejna cegiełka dołożona do tego co już zbudowałem. Ciężko to bezpośrednio zmierzyć, ale mam na to dowody. Kiedy odzywam się do różnych blogerów często słyszę:

Znam cię. Napisałeś świetny artykuł o…

To szalenie miłe 🙂

Od razu łatwiej się rozmawia.

 

3. Zapytania ofertowe

Bezpośrednią konsekwencją artykułu było kilka zapytań ofertowych. Z tego z jednym przedsiębiorcą nawiązałem współpracę. Wiem o tym ponieważ sami w rozmowie nawiązali do tego wpisu. Po prostu lektura artykułu o kolorach przypomniała im, że jednak warto zadbać o swoją markę.

Ktoś z boku mógłby powiedzieć, że przy takiej popularności wpisu powinienem być zasypany zapytaniami ofertowymi. Statystyki pokazują jednak, że większość osób weszła na niego szukając rozrywki bądź ciekawego newsa. Z drugiej strony nie eksponuję jakoś szczególnie informacji o tym, że świadczę również komercyjne usługi. Uznałem, że jeżeli ktoś potrzebuje mojej pomocy to łatwo do mnie kontakt znajdzie.

Ciekawostka na koniec.

To nie był mój pierwszy artykuł, który zrobił duży szum w sieci.

Jesienią 2014 r. na portalu Wyborcza.biz opisałem:

historię walki Wedla o znak towarowy „Ptasie Mleczko”

ptasie mleczko

Jak dowiedziałem się od redaktora, artykuł odwiedziło wtedy łącznie 80 tys. czytelników. Został również wydrukowany w Gazecie Wyborczej (nakład 280 tys. egzemplarzy).

Różnica pomiędzy tymi artykułami jest taka, że teraz pisałem całkowicie u siebie. Przynajmniej część osób zapamięta, że w sieci jest gość, który pisze o ochronie marki. Może wykorzystają tą wiedzę za kilka miesięcy. Tymczasem wątpię aby po moim artykule w gazecie ktokolwiek szukał mnie w internecie.

No może poza małą grupą zapaleńców 🙂

Podsumowując uważam, że warto przysiąść i stworzyć bardzo dopracowany wpis.

Przy odrobinie szczęścia może zyskać ogromną popularność.

 

Interesuje Cię prawna ochrona marki?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

{ 15 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Mariola Styczeń 21, 2016 o 11:16

Reasumując praca popłaca.

osobiście biorę to sobie do serca:-)
pozdrawiam

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 21, 2016 o 12:56

Mariolu dodał bym, że mądra praca popłaca.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Arkadiusz Styczeń 21, 2016 o 12:10

Wielkie gratulacje 🙂 Szkoda tylko, że efekt wykopu daje chwilowy wzrost i później spada aż tak bardzo. Artykuł był bardzo interesujący.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 21, 2016 o 13:06

Arkadiuszu ja jeszcze odczekałem co się zmieni później. Czy ruch nieco wzrośnie. Różnice po świętach i nowym roku były lekko na plus. Natomiast wyraźne zmiany obserwuję zawsze jak Google majstruje przy algorytmie. Co ciekawe te zmiany zawsze(!) powodują wyraźny wzrost statystyk. No i właśnie od tygodnia znów coś się ruszyło 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Styczeń 21, 2016 o 12:52

Od samego początku obserwuję Twojego bloga i potwierdza on, że ciężka i mądra praca w połączeniu z robieniem tego co się lubi przynosi dobre rezultaty 🙂

Trzymam kciuki za dalszą pomyślność bloga, rozwój rodzinnej Kancelarii i dalszy wzrost rozpoznawalności Twojej marki 🙂

ps. i więcej filmików 😛

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 21, 2016 o 13:12

Dzięki Mikołaj.
Na pewno będzie więcej filmów. Mam jednak w kwietniu pewne zobowiązania, które ograniczają obecnie mój czas 😉
Pozdrawiam

Odpowiedz

Mikołaj Styczeń 21, 2016 o 13:39

Wiem i trzymam kciuki za powodzenie! 🙂

Odpowiedz

Ella - Wine Lady Styczeń 21, 2016 o 13:39

Serdecznie gratuluję! :)) Artykuł był świetny, chociaż uważam, że na Pańskiej stronie jest o wiele, wiele więcej artykułów, które powinny mieć tysiące odsłon -i tego życzę 🙂
Pozdrawiam!
Wciąż-stała-czytelniczka ;)))

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 21, 2016 o 13:46

Gorąco wierzę w to, że jeszcze wiele równie dobrych artykułów stworzę.
Już kilka kolejnych chodzi mi pogłowie. Jak koncepcja dojrzeje przeleję wszystko na papier (klawiaturę).

Pozdrawiam

Odpowiedz

Karolina Styczeń 22, 2016 o 17:54

Szczerze gratuluję!!! W ogóle blog jest świetny, dużo tutaj wartościowego contentu w prostej i przystępnej formie. Bardzo dobry jest też drugi blog! Nie ukrywam, że ja dopiero debiutuję i wcale łatwo nie jest przestawić się na takie lekkie, dobre pisanie. A ten artykuł, przyda mi się najbardziej 🙂
Pozdrawiam najcieplej !

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 22, 2016 o 18:46

Dzięki Karolino 🙂

Pisania „blogowego” trochę trzeba się nauczyć. My prawnicy mamy tendencję do tworzenia długich wielokrotnie złożonych zdań. Jak się jednak z tą manierą powalczy to ludzie zaczynają rozumieć o co nam chodziło. Życzę wytrwałości w pisaniu.
To naprawdę ciekawa przygoda.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Adam Knopik | Wypadek samochodowy w Niemczech Styczeń 23, 2016 o 13:30

Mikołaju – serdeczne gratulacje! Wynik robi piorunujące wrażenie! 🙂

Aczkolwiek nie jestem zaskoczony tym, że to aurat Tobie się udało – od samego początku jesteś moim ulubiony blogerem z grupy web-lex – i jak widać, nie tylko moim 🙂

Twoja historia pokazuje jak potężnym narzędziem jest blog (nie tylko) prawniczy – musi się tylko znaleźć w odpowiednich rękach – Twoje takie są! 🙂

Serdeczne gratulacje raz jeszcze!

Pozdrawiam, A.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Styczeń 23, 2016 o 14:16

Dzięki Adam.
To bardzo miłe co piszesz.
Wszystko idzie w dobrą stronę.
Zobaczymy gdzie nas to blogowanie prawnicze zaprowadzi 🙂

Pozdrawiam

Odpowiedz

Paweł Luty 2, 2016 o 09:37

Ciężka praca popłaca i oby tak dalej.

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 2, 2016 o 14:25

Dzięki Pawle.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: