Slider
2 Lut

Stało się! Minął 3 rok istnienia mojego bloga :)

Dzisiejszy wpis będzie nieco sentymentalno podsumowujący. Kilka dni temu minęła 3 rocznica istnienia mojego bloga 🙂 W artykule z okazji moich 30-tych urodzin obiecałem opowiedzieć co blog zmienił w moim życiu. Jako, że obietnic dotrzymuję przed Tobą garść ciekawych informacji.

 
 

Kluczowe 3 lata w rozwoju.

Zawsze twierdziłem, że poświęcając się uczciwie(!) doskonaleniu jakiejś umiejętności  przez 3 lata jesteśmy w stanie osiągnąć poziom średnio zaawansowany. Tak będzie jeżeli zaczniesz naukę języka obcego, kurs tańca czy sztuki walki. Po tym czasie jesteś w stanie osiągnąć całkiem wysoki poziom. I to faktycznie tak działa.

 

Jak wyszło w moim przypadku?

Pozostawiam to Twojej ocenie 🙂

Osobiście widzę jak błędów popełniłem przez ten czas. Choć z drugiej strony błędów nie popełnia tylko ten, który nic nie robi. Traktuję to więc jako część nauki.

Wszystko rozwinęło się lepiej niż przypuszczałem.

 

O rosnącej popularności bloga mogą świadczyć liczby:

  • 4 tys. unikalnych użytkowników miesięcznie po pierwszym roku;
  • 8 tys. po drugim a
  • ponad 12 tys. na dzień dzisiejszy.

Nie są to liczby powalające na kolana. Zajmuję się jednak wąziutkim wycinkiem prawa. Świadomie wybrałem taką koncepcję. Tym bardziej cieszę się, że moja radosna twórczość zyskuje popularność. Rosnące grono czytelników daje mi motywację do dalszej pracy.

Tym bardziej, że cały czas dostaje od was pozytywny feedback.

Szalenie mnie to cieszy 🙂

Na blogu można zarabiać.

Poprzez blog zacząłem trafiać do coraz większej ilości osób zainteresowanych prawną ochroną marki. Większość z nich odpowiedzi na swoje pytania znajdywała w moich artykułach. Natomiast przy bardziej skomplikowanych sprawach zwracały się już do mnie po pomoc. Tym samym zacząłem dostawać pierwsze zapytania ofertowe.

Po 3 latach mogę powiedzieć to, czego nigdy wcześniej nie mówiłem.

Klienci z bloga to moi najlepsi klienci

 

Jest tak z dwóch powodów:

1 – Są to osoby bardzo świadome.

Po lekturze kilku moich artykułów doskonale wiedzą czego potrzebują. Często zdarza się, że nie muszę im za wiele tłumaczyć. Wiedzą np., że przed zgłoszeniem znaku towarowego warto zrobić badanie zdolności rejestrowej. Co najważniejsze myślą o ochronie marki już na etapie jej powstawania. Dzięki temu już kilka osób uchroniłem przed dużymi kłopotami w przyszłości.

2 – Mam wrażenie, że mnie lubią 🙂

W mojej branży tak się przyjęło, że do prawników podchodzi się z dystansem. W końcu mecenas to taki smutny gość w garniturze, który mówi niezrozumiałym językiem. Poprzez mój blog staram się przełamywać ten stereotyp. Sam widzisz – uśmiecham się, żartuję (nawet z siebie), a o ochronie marki mówię „ludzkim językiem” 🙂 Efekt tego jest taki, że ludzie sami skracają dystans.

Mówią:

Panie Mikołaju trafiłem na Pana artykuł, świetna robota – właśnie w tej kwestii potrzebuję Pana pomocy.

 

Współpraca z osobami, które darzą cię sympatią jest czystą przyjemnością. Rozmowa startuje od razu z innego poziomu relacji.

Co ciekawe w internecie możesz przeczytać jak prawnicy strasznie narzekają na niektórych swoich klientów (Klient – największy wróg adwokata).

 

Tak sobie jednak pomyślałem, że moja osobowość może część ludzi odpychać. Jeżeli faktycznie tak jest to i tak widzę w tym jeden wielki plus. Odzywają się do mnie jedynie osoby pozytywnie nastawione.

Czyli obie strony na tym zyskują 🙂

Zdobywanie doświadczenia „w ogniu walki”.

Przez te 3 lata miałem okazję pomagać w kilku interesujących sporach.

Jedną z ciekawszych spraw była ta, która toczyła się przed francuskim urzędem patentowym. Ja co prawda nie mogłem być tam pełnomocnikiem, ale doradzałem klientce jakimi argumentami powinna się posłużyć wykazując, że znaki towarowe nie są do siebie podobne. Sprawę wygraliśmy.

Poza tym prowadzę kilka sporów przed OHIM-em a także polskim urzędem patentowym. Pomagałem również rejestrować kilka na prawdę ciekawych znaków towarowych . Musiałem mocno się nagimnastykować aby ochrona została im przyznana.

Te wszystkie sprawy wymagały ode mnie dobrego przygotowania.

Poświęcałem więc wiele godzin na analizowanie komentarzy naukowych i orzecznictwa. To pozwoliło mi naprawdę bardzo się rozwinąć. Patrząc na to, że z biura nie wychodzę przed 17 (niestety) mam czasami poczucie, że to doświadczenie jest 5-cio letnie.

A okazuje się ono bezcenne w kolejnych kwestiach spornych. Przykładowo ostatnio musiałem zająć się pewnym „szantażystą domenowym„. Oferował mojej klientce sprzedaż domeny wykorzystującej jej znak towarowy. Strona przekierowywała w międzyczasie na ofertę konkurencji. Z kreatywnym przedsiębiorcom udało się tak porozmawiać, że domenę dla świętego spokoju oddał za mniej niż 10 zł.

To samo mogliśmy osiągnąć wchodząc w spór, ale wiązałoby się to z nakładem czasu i pieniędzy a przecież najważniejszy jest efekt.

Mogę powiedzieć, że jestem obecnie na ciekawym etapie mojej kariery zawodowej. Robię dokładnie to co mnie pasjonuje i współpracuje z osobami z którymi współpraca to czysta przyjemność.

Blog załatwił mi pracę (nie skorzystałem).

Mojego bloga czytają przedsiębiorcy, ale również inni prawnicy.

Jakoś po drugim roku odezwał się do mnie pewien radca prawny. Choć się nie znaliśmy powiedział, że jest moim stałym czytelnikiem. Zadzwonił by powiedzieć, że duża spółka, którą obsługuje chciałaby mnie zatrudnić jako rzecznika patentowego.

Zero rozmowy kwalifikacyjnej czy rekrutacji.

Pomijając kwestię tego, że byłem wtedy dopiero w połowie aplikacji, musiałem odmówić. Od początku postanowiłem skupić się na rozwoju naszej rodzinnej Kancelarii Patentowej. Być może 2 lata wcześniej byłbym w stanie obowiązki na etacie pogodzić z pracą w kancelarii. Kiedy dostałem tę propozycję było to już absolutnie niemożliwe.

Realizuję i nadal rozwijam swoje pomysły (przeczytasz o nich  dalej). Mam wizję tego co chcę osiągnąć za kilka lat. A to wszystko wymaga mojego czasu.

Innym razem dostałem ofertę prowadzenia wykładów z własności przemysłowej na prywatnej uczelni. Propozycja ciekawa i kto wie czy za kilka lat z niej nie skorzystam.

Na dzisiaj musiałem jednak wybrać swoje priorytety.

Powiększył się zespół naszej kancelarii.

Z racji tego, że narzuciłem na siebie wiele obowiązków, całkowicie skurczył się mój czas prywatny. Dobitnie uświadomiłem to sobie kilka miesięcy temu kiedy ostatniego maila firmowego wysłałem w środę o 23.30. Pomyślałem wtedy, że chyba nie chcę aby moje życie tak wyglądało.

Nawet jeżeli ma się bardzo ciekawą pracę trzema mieć jakiś czas dla siebie.

Zawsze myślałem, że brak czasu wynika ze złej jego organizacji. Dotarłem jednak do ściany. A pamiętaj, że do tego chciałem cały czas pisać na blogu.

 

I tu przechodzimy do kolejnego etapu.

Po 25 latach działalności jako kancelaria, dojrzeliśmy do tego, że powinniśmy kogoś zatrudnić do pomocy. Tym sposobem po bardzo ciekawej rekrutacji do naszego zespołu dołączyła Pani Milena. Dziś pomaga mi z wszelkimi formalnościami. Udało jej się również znaleźć kilka ciekawych przykładów kolorów zarejestrowanych jako znaki towarowe. Ma więc swój udział w stworzeniu najpopularniejszego wpisu na blogu 🙂

Dzięki pomocy Pani Mileny zyskałem kilka godzin dziennie do dyspozycji.

Dokładnie wiem na co je przeznaczę.

Plany na nadchodzący rok.

 

1 – Napisać i wydać książkę.

Czyli zrobię coś o czym nawet nie myślałem 3 lata temu 🙂 Mam w głowie jej dokładną koncepcję. Widzę z jakimi problemami borykają się przedsiębiorcy i zamierzam stworzyć dla nich poradnik. Oczywiście związany z prawną ochroną marki.

2 – Zacząć nagrywać podcasty.

Ostatnio doszedłem do wniosku, że artykuły i nagrania wideo mają dość ograniczoną formę. Nie mogą być zbyt długie bo nikt ich nie przeczyta. Nie ma jednak problemu aby ściągnąć mp3 z moim 30 min. wykładem o znakach towarowych. Można go później odsłuchać w drodze do pracy czy przy sprzątaniu.

Kto wie może dzięki temu nagrania wyjdą daleko poza ramy bloga.

 

Na koniec chciałbym sobie życzyć tego samego co rok temu:

Niech wszystko rozwija się tak dobrze jak dotychczas.

Nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne

 

Interesuje Cię prawna ochrona marki?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Mikołaj Lech

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:
+48 575 999 710,
mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

{ 12 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Robert Ratajczak Luty 2, 2016 o 14:28

znajoma salka ?

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 2, 2016 o 16:39

Tak, ale z drobnym dodatkiem.
Na ścianie powiesiłem wyciąg z amerykańskiego urzędu patentowego dot. ludzikia LEGO 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Luty 2, 2016 o 15:45

Mikołaj,
jesteś dla wielu osób inspiracją i przykładem jak ciężka i mądra praca owocuje i rozwija zarówno Ciebie jak i Waszą Kancelarię. Życzę dalszego rozwoju i zapału do pracy nad blogiem, książką i podcastami 🙂

I tak jak piszesz: „Niech wszystko rozwija się tak dobrze jak dotychczas.”
Powodzenia!

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 2, 2016 o 16:42

Dzięki Miki.
W zespole siła.
Samemu nic bym nie osiągnął.

A życzenia nie tracą na aktualności 🙂

Odpowiedz

Ela - Wine Lady Luty 3, 2016 o 10:34

Panie Mikolaju! Gratuluje serdecznie 🙂 Z niecierpliwoscia czekam na Panska ksiazke i zycze powodzenia i wielu przyjemnosci podczas jej tworzenia 🙂 Pozdrawiam! e

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 3, 2016 o 11:11

A dziękuję. Życie pokaże jak wyjdzie, ale to będzie na pewno ciekawe doświadczenie.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Rafał Chmielewski | e-Marketing Prawniczy Luty 3, 2016 o 12:52

Mikołaju, serdeczne gratulacje! 🙂

Cieszę się, że jesteś w naszym Gronie!
Rafał 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 3, 2016 o 13:46

Dzięki.
A pamiętasz jak zaczynałem?
Jak się zastanawiałem czy kogokolwiek będzie to interesować 🙂
Ja również cieszę się z obecności w grupie web-lex.
Działamy dalej.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Katarzyna Luty 4, 2016 o 10:47

Ja również bardzo lubię Twój blog – jestem grafikiem, więc również dla mnie wiele tu ciekawych wiadomości 🙂 Gratuluję osiągnięć i trzymam kciuki za przyszłe plany. Aha – myślę, że pozytywny wizerunek to również zasługa tego fajnego zdjęcia – szczery uśmiech od ucha do ucha działa bardzo pozytywnie, przynajmniej na mnie 🙂

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 4, 2016 o 11:10

Dzięki Kasiu.
Pod postem o tym wpisie na Facebooku wiele osób napisało, że blog bardzo im pomógł. Cieszę, że również Ty znalazłaś tu coś dla siebie.
Myślisz, że dużo dało zdjęcie? Wyszło fajnie, dużo lepiej niż poprzednie.
Uśmiech to podstawa.

Odpowiedz

Rafał Luty 4, 2016 o 14:36

Gratuluję osiągnięcia, naprawdę nie jest łatwe w tak dobry sposób zadbać o bloga. Pozdrawiam

Odpowiedz

Mikołaj Lech Luty 4, 2016 o 19:07

Dzięki Rafale za ciepłe słowa.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: