Slider

Firmy rejestrujące znaki towarowe masowo reklamują się w internecie. Niewiele o nich wiadomo. No może poza tym, że nie są to kancelarie patentowe. Postanowiłem więc przyjrzeć im się z bliska. Zainspirowała mnie do tego historia mojego klienta. Krótko mówiąc „naciął się” na usługi pewnego pseudo doradcy.

 

Historia mojego klienta:

Powiedzmy, że chodzi o Pana Tomasza (imię zmieniłem).

Od 10 lat był wspólnikiem w 3 osobowej spółce. Po jakimś czasie pojawił się między nimi konflikt. Pan Tomasz pełen goryczy sprzedał swoje udziały i odszedł ze spółki.

Akurat wtedy otrzymał mailem reklamę firmy rejestrującej znaki towarowe.

Zadzwonił do niej i przedstawił swoją sytuację. Powiedział, że odszedł ze spółki, ale czuje się ojcem jej sukcesu. Teraz chciałby zacząć wszystko od początku, ale pod tą samą nazwą.

Usłyszał, że powinien zarejestrować znak towarowy. Dzięki temu uzyska do tej nazwy wyłączne prawa.

To go przekonało. 

Zapłacił za usługi tejże firmy i wniósł stosowne opłaty urzędowe.

Być może zastanawiasz się dlaczego skontaktował się później ze mną.

Otóż zaczął czytać w internecie czym są właściwie te znaki towarowe. I w końcu trafił na mój artykuł pt.: Zła wiara przy rejestracji znaku towarowego. Chodzi o szczególną okoliczność, kiedy prawo ochronne na znak towarowy można unieważnić.

Przestraszyło go to co przeczytał i szybko do mnie zadzwonił.

Niestety musiałem mu powiedzieć, że jego zgłoszenie nie miało sensu. To książkowy wręcz przykład złej wiary. Dokonał zgłoszenia wiedząc, że jego była spółka używa tego znaku od 10 lat. Faktycznie wyrzucił więc pieniądze w błoto. To jednak nie wszystko.

Zapłaci również koszty procesowe byłej spółce za unieważnieniem swojego znaku.

Oczywiście jeżeli ta zdecyduje się na taki proces.

 

Moje pytanie jest więc takie:

Czy firma rejestrująca znak towarowy świadomie wprowadziła Pana Tomasza w błąd chcąc zarobić na zgłoszeniu, czy… była na tyle niekompetentna, że nawet nie wiedziała o tym, że takie zgłoszenie nie ma sensu.

Tak czy siak klient stracił sporo pieniędzy.

Przykład niekompetentnej firmy rejestrującej znaki towarowe.

Powyższa historia mnie poruszyła.

Wiedziałem, że na rynku działają firmy rejestrujące znaki towarowe. Nigdy jednak nie zetknąłem się z efektami ich działań. Zacząłem się więc im dokładniej przyglądać.

To co znalazłem naprawdę mnie zszokowało.

Okazuje się, że usługi rejestrowania znaków towarowych oferują dosłownie wszyscy. Poza anonimowymi firmami (o których piszę dokładniej dalej) również agencje reklamowe lub interaktywne a nawet… biura detektywistyczne.

 

A oto jeden z najciekawszych „kwiatków”:

Firmy rejestrujące znaki towarowe

 

Jest to autentyczna oferta jednej firmy rejestrującej znaki towarowe. A dokładniej agencji interaktywnej. Jej oferta zawiera błędy dowodzące, że nie ma ona bladego pojęcia o ochronie marki. Nie przeszkadza jej to jednak szeroko reklamować swoich usług.

 

Błąd nr 1 – Wspólnotowe znaki towarowe.

W tekście jest mowa o wspólnotowych znakach towarowych. Tych jednak od 23 marca 2016 już nie ma. W ich miejsce weszły unijne znaki towarowe.

Nie ma to jak być na bieżąco ze zmianami w prawie.

 

Błąd nr 2 – Badanie czystości patentowej znaku towarowego.

W ofercie możemy przeczytać, że agencja zrobi dla Ciebie badanie czystości patentowej znaku. To jest wierutna bzdura. Patenty udziela się na wynalazki. Na znaki towarowe przyznaje się prawo ochronne.

Nie można zrobić badania czystości patentowej znaku towarowego. Robi się za to badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego. Polega ono na sprawdzeniu jakie są szansę na rejestrację znaku (czy nie występują jakieś kolizje).

Ja takie badanie robię w ramach opinii prawnej. I taka opinia zajmuje od kilku do czasami nawet kilkunastu stron. Jestem więc autentycznie ciekawy jak wygląda opinia prawna tejże agencji.

Kto się pod nią podpisuje? Grafik? Projektant? Manager?

 

Błąd nr 3 – Podanie jest wnoszone do Europejskiego Urzędu Patentowego.

Na końcu prawdziwa bomba 🙂

Agencja zgłosi Ci znak do Europejskiego Urzędu Patentowego. Przypadkiem tylko Europejski Urząd Patentowy nie zajmuje się znakami towarowymi a patentem europejskim. Nie ma więc nic wspólnego z prawną ochroną marki.

Ale może właśnie o to chodzi!

Agencja zrobi dla Ciebie badanie czystości patentowej znaku i w opinii prawnej wskaże, że w Europejskim Urzędzie Patentowym nie znalazła żadnego znaku kolizyjnego 🙂

 

Pytanie retoryczne:

Na jakim poziomie świadczy usługi rejestrowania znaków firma, która nie jest w stanie nawet sformułować poprawnej oferty handlowej.

Ja widzę, że ta oferta to stek bzdur.

Problem w tym, że przeciętny przedsiębiorca tego nie zauważy. Widząc zgrabnie zredagowaną ofertę i gustowną szatę graficzną uzna, że ma do czynienia z profesjonalistami.

Mówię tutaj o sytuacji kiedy agencja oferuje własne usługi rejestrowania znaków towarowych. Znam wiele (z niektórymi sam współpracuję), które swoich klientów przekierowują do zaprzyjaźnionego rzecznika patentowego. W takim jednak przypadku często informują o tym na swojej stronie. Żaden rzecznik patentowy nie pozwoliłby aby oferta jak powyżej ujrzała światło dzienne.

 

Mamy wolny rynek.

Nie można nikomu zabronić doradzania w najróżniejszych kwestiach. Z kolei konsumenci sami decydują czy skorzystają z usług reklamującej się firmy rejestrującej znaki towarowe czy rzecznika patentowego.

ale…

Aby świadomie podjąć decyzję z czyich usług skorzystać musisz mieć pełną wiedzę o wszystkich plusach i minusach. Korzystanie z usług pierwszego lepszego internetowego doradcy może być ryzykowne. Poniżej w 7 punktach ująłem moje największe wątpliwości.

 

Firmy rejestrujące znaki towarowe

Firmy rejestrujące znaki towarowe – ANALIZA

– 1 –

Kompletnie nie wiadomo kto będzie Cię obsługiwał.

Żadna z tych firm na swojej stronie internetowej nie ujawnia informacji o osobach, które mają cię obsługiwać.

Nie uważasz, że to trochę dziwne?

Wejdź na jakąkolwiek stronę kancelarii patentowej. Zawsze znajdziesz tam informacje:

kto jest w zespole;
– jakie dana osoba ma wykształcenie;
– jakie dana osoba ma doświadczenie lub specjalizację, oraz
– jakimi językami włada.

Dodatkowo rzecznik patentowy  często wskazuje swój numer legitymacji rzecznikowskiej. Możesz go w każdej chwili sprawdzić w Polskiej Izbie Rzeczników Patentowych lub Urzędzie Patentowym RP.

Panuje u nas pełna jawność. Zresztą dlaczego mielibyśmy coś ukrywać?

 

W tym kontekście przypomina mi się  ze studiów łacińska paremia:

Et non facere facere est.

Co oznacza: Brak działania jest działaniem. Fakt nieumieszczania tych informacji ma konkretny cel. Chodzi o ukrycie tego, kto zajmuje się dla ciebie formalnościami.

– 2 –

Nie wiadomo jaką wiedzą dysponują osoby mające Cię obsługiwać.

To jest niejako konsekwencja pierwszego punktu.

Nie wiadomo nic o osobach, które mają Cię obsługiwać. Za pięknymi stronami, perswazyjnymi opisami może stać przedsiębiorczy student, albo właśnie agencja interaktywna.

Osobiście chciałbym wiedzieć czy osoba, której powierzam ochronę prawną mojej marki zna się na tym. Tymczasem tutaj nie masz pewności czy formalnościami nie zajmuje się dla Ciebie… grafik (z całym szacunkiem dla tego zawodu).

 

Aby było jasne.

Uważam, że osoby pracujące w agencjach reklamowych i interaktywnych powinny mieć więcej niż podstawową wiedzę o znakach towarowych. W dzisiejszych czasach jest to niezbędne aby nie zrobić krzywdy swoim klientom. Np. tworząc markę, która w sposób oczywisty będzie naruszała już zarejestrowany znak towarowy.

Czym innym jest jednak posiadanie elementarnej wiedzy o znakach towarowych a czym innym świadczenie profesjonalnych usług prawnych.

– 3 –

Pracownicy takich firm nie mają wykształcenia kierunkowego.

Po czym to wnioskuję?

Ponieważ zarówno rzecznicy patentowi jaki i radcowie prawni i adwokaci nie mogą się reklamować. Zabrania nam tego kodeks etyki zawodowej. Za reklamy banerowe czy wysyłanie spamu grożą nam sankcje nałożone przez Izby zawodowe.

Można więc założyć, że w tych firmach nie pracują osoby, które mają wykształcenie potrzebne do rejestracji znaków towarowych.

Tak więc znowu pojawia się pytanie – kto tam pracuje?

– 4 –

Pamiętaj, że pracownicy takich firm nie mogą być Twoimi pełnomocnikami przed Urzędem Patentowym!

Jest to konsekwencją punktu trzeciego.

Profesjonalnymi pełnomocnikami przed Urzędem Patentowym RP może być jedynie rzecznik patentowy a od niedawna radca prawny i adwokat.

Oznacza to, że firmy rejestrujące znaki towarowe mogą jedynie:

– wypełnić za Ciebie dokumenty;
– dać Ci je do podpisu i
– wysłać je na poczcie.

Nie ponoszą jednak żadnej odpowiedzialności co się z Twoim zgłoszeniem później stanie. Formalnie bowiem zgłoszenia dokonałeś samodzielnie (bez pełnomocnika).

Jeżeli pojawią się jakieś kolizje i trzeba będzie szczegóły wyjaśniać z ekspertem firmy te nie mogą Cię reprezentować. Ekspert nie będzie z nimi rozmawiał. Podobnie sytuacja będzie wyglądała jeżeli ktoś złoży sprzeciw do rejestracji Twojego znaku.

Zostaniesz sam z całym bałaganem.

Oczywiście tylko przypadkiem ta informacja również została pominięta na stronach tych firm 🙂

– 5 –

Rzecznika patentowego obowiązuje kodeks etyki zawodowej.

W określonych przypadkach za jego złamanie grozi usunięcie z zawodu!

Co ogranicza internetowego doradcę?
Można powiedzieć, że tylko jego sumienie.

Przykładowo jako rzecznik patentowy nie mogę działać „na dwa fronty”. Czyli równocześnie doradzać Tobie i Twojemu przeciwnikowi procesowemu. Już kilkakrotnie musiałem odmówić pomocy przedsiębiorcom powołując się na konflikt interesów. Korzystając z pomocy rzecznika patentowego możesz domniemywać, że będzie w stosunku do Ciebie lojalny.

 

Internetowe firmy rejestrujące znaki towarowe mają jeden cel. Namówić przedsiębiorcę na dokonanie zgłoszenia. Na tym konkretnie zarabiają.  Kwestią drugorzędną jest czy w danej sytuacji zgłoszenie w ogóle ma sens.

Rzecznik patentowy prowadzący własną kancelarię (którą sygnuje swoim nazwiskiem) musi dbać o swoich klientów. Jeżeli dobrze wykonuje swoja pracę jest polecany dalej.

Jeżeli chodzi o firmy rejestrujące znaki towarowe.

Być może świadomie nie są wiązane z konkretnymi osobami. Jeżeli pojawi się na ich temat za dużo negatywnych komentarzy robiony jest rebranding. A potem kolejna akcja reklamowa.

Rzecznik patentowy nazwiska nie zmieni.

Jest żywotnie zainteresowany świadczeniem wysokiej jakości usług.

– 6 –

Rzecznik patentowy jest zobowiązany do zachowania poufności.

Rzecznik patentowy to podobnie jak sędzia zawód zaufania publicznego. Oznacza to, że musi on zachować w tajemnicy wszystko czego dowiedział się w trakcie współpracy z Tobą. Jest to szczególnie ważne jeżeli ujawniasz mu np. swoje międzynarodowe plany ekspansji biznesowej. I znów zobowiązują go do tego zasady etyki zawodowej.

Tym samym jeżeli do jego kancelarii trafi Twój bezpośredni konkurent, masz pewność, że nie usłyszy nic z waszych poufnych rozmów.

Jak to będzie wyglądać w przypadku internetowego doradcy możemy się tylko domyślać.

Na pewno żadne zasady etyki zawodowej go nie ograniczają.

– 7 –

Rzecznik patentowy posiada ubezpieczenie OC.

Rzecznik patentowy jest obowiązkowo ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej za swoje błędy. I to na minimum 350 tys. zł. Tym samym jeżeli wyrządzi Ci swoimi usługami szkodę, odszkodowanie wypłaci ubezpieczyciel.

Pytanie czy internetowe firmy rejestrujące znaki towarowe w ogóle są ubezpieczone?

Oczywiście w swoich ofertach o tym nie informują. Zauważyłem, że często jest w ogóle ciężko dotrzeć do informacji jaką maja osobowość prawną.

W kilku przypadkach do których dotarłem firmy te działały jako spółki z o.o. .

A nie wiem czy wiesz, że minimalny kapitał zakładowy takich spółek wynosi 5 tys. zł. Taka forma spółki świetnie chroni majątek jej wspólników. Gorzej sprawa wygląda z efektywnym dochodzeniem roszczeniami ich wierzycieli.

Mówiąc wprost – możesz nie mieć z czego ściągać należności.

Podsumowanie (1 minuta czytania).

W internecie wiele firm reklamuje swoje usługi rejestrowania znaków towarowych. Mamy wolny rynek i możesz korzystać z usług kogo chcesz.

Mówi się, że niewidzialna ręka wolnego rynku powinna wszystko zweryfikować. Odbywa się to jednak dość boleśnie. Pseudo doradca musi „zawalić” wiele spraw aby negatywna opinia o nim zaczęła się rozchodzić po potencjalnych klientach.

Pamiętaj więc, że:

  1. Nie wiadomo kto w takich firmach będzie Cię obsługiwał.
  2. Brakuje informacji jaką wiedzą dysponują osoby mające zajmować się dla Ciebie formalnościami.
  3. Pracownicy takich firm nie mają wykształcenia kierunkowego.
  4. Pracownicy takich firm nie mogą być Twoimi pełnomocnikami przed Urzędem Patentowym RP.
  5. Pracowników tych firm nie obowiązuje kodeks etyki zawodowej.
  6. Pracownicy tych firmy te nie są zobowiązani do zachowania poufności.
  7. Nie wiadomo czy firmy te są ubezpieczone od odpowiedzialności cywilnej za swoje błędy.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Dziś opowiem Ci historię jednego z moich klientów. Jest to spółka, która działa międzynarodowo, eksportując towary do kilkunastu krajów świata. Oczywiście chroni ona znaki towarowe swoich produktów w Polsce i UE. Nie zrobiła tego jednak we wszystkich krajach w których prowadziła sprzedaż. Naraziło ją to na duże problemy. Jeżeli lubisz uczyć się na cudzych błędach – czytaj dalej.

Jak Twój oficjalny dystrybutor może zablokować Ci rynek?

Przedsiębiorcy, którzy działają międzynarodowo często współpracują z wybranymi firmami w danym kraju. Podpisują z nimi umowę na oficjalną dystrybucję i udostępniają materiały reklamowe.

Jest to prostsze rozwiązanie niż zakładanie w każdym kraju osobnej spółki. Ma jednak minusy.

Możesz popaść w konflikt z taką firmą. A wtedy niezakłócony przepływ Twoich towarów do danego kraju zostanie zachwiany.

 

Życie pokazuje, że nie jest to najgorsze co może Cię spotkać.

Jeden dystrybutorów mojego klienta po wielu latach zerwał z nim umowę (jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze). Po prostu człowiek, z którym współpracował czuł się ojcem sukcesu całej marki.

I miał w sumie dużo racji.

Przez te lata to on zajmował się marketingiem i promocją w swoim kraju.

Uczciwie trzeba jednak powiedzieć, że, nie sprzedawał swojego produktu a marka nie należała do niego. Poza tym przy reklamie miał duże wsparcie „centrali”.

Naturalnie mój klient postanowił nawiązać współpracę z kimś innym. Okazało się jednak, że były dystrybutor zarejestrował jego znak towarowy na siebie. Tym samym bez jego zgody żaden towar oznaczony tym znakiem nie mógł być w tym kraju sprzedawany.

Człowiek miał niezły tupet. Nie uważasz?

Z dnia na dzień okazało się, że cały krajowy rynek został zablokowany.

Każdy dzień trwania takiej sytuacji oznaczał dla mojego klienta policzalne straty.

 

Działasz międzynarodowo? Koniecznie chroń swój znak towarowy!

 

Jak możesz odblokować rynek danego kraju?

Oczywiście rejestracja znaku towarowego przez byłego dystrybutora to książkowy wręcz przykład zgłoszenia w złej wierze. Były dystrybutor dokonał rejestracji wiedząc, że nie posiada praw do znaku towarowego. Zrobił to w tajemnicy przed moim klientem aby czerpać z tego zyski ekonomiczne. Np. poprzez późniejszą próbę odsprzedaży mu znaku.

Taki znak towarowy można unieważnić w trybie spornym.

Problem w tym, że na wszystko potrzeba czasu.

A jak wiesz czas to pieniądz.

Poza tym unieważnienie znaku towarowego w egzotycznych krajach może być prawdziwym wyczynem. Mam na tym polu negatywne doświadczenia z jednym z afrykańskich krajów. Procedura toczy się już drugi rok a końca nie widać.

 

Czego może nauczyć Cię historia mojego klienta?

Że powinieneś chronić swoją markę w każdym kraju w którym prowadzisz poważne interesy. Dzięki temu masz pewność, że znak towarowy należy do Ciebie.

Nikt Ci go nie ukradnie.

Następnie możesz z takim dystrybutorem podpisać umowę licencyjną na używanie znaku. W takim przypadku to Ty masz nad wszystkim kontrolę.

Działasz międzynarodowo? Zacznij od badania rynku.

Jeżeli działasz międzynarodowo to Twoje kroki biznesowe powinny być poprzedzone określonymi krokami prawnymi. Eksportując towar do wybranego kraju musisz mieć pewność, że nie naruszysz prawa do cudzej marki. Tym samym już na etapie planowania musisz zrobić tzw. badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego.

Badanie polega na sprawdzeniu, czy twoja marka nie będzie wprowadzać w błąd konsumentów. Innymi słowy czy na terytorium danego kraju nie są zarejestrowane znaki towarowe identyczne lub podobne do Twojego.

Analiza kiedy dany znak jest podobny a kiedy nie wymaga wiedzy i doświadczenia. Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy profesjonalisty najlepiej doradzi Ci rzecznik patentowy.

 

Kolizje o których piszę zdarzają się zresztą częściej niż mylisz.

Kiedy przeprowadzam takie badania dla moich klientów, to kolizje znajduję średnio:

  • w 1 na 3 badania na Polskę i
  • w aż prawie połowie badań na Unię Europejską(!).

Tym samym planując wejście na rynek 10 krajów możesz się dowiedzieć, że np. w 2-3 ktoś całkowicie w dobrej wierze chroni już podobne znaki. Albo więc zrezygnujesz z eksportu do tych krajów, albo swoje towary wprowadzisz tam pod innym brendem.

Inaczej ryzykujesz, że twoje towary zostaną zajęte np. przez celników na granicy.

 

Na koniec powiem Ci tylko, że historie takie jak ta mojego klienta nie są wcale wyjątkowe. Po prostu rzadko słyszy się o nich w mediach. Często powtarzam, że warto zawsze przewidywać problemy, które mogą się pojawić w przyszłości.

Działania prewencyjne są zazwyczaj tańsze niż naprawie szkody, która nastąpiła.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Witam Cię serdecznie jako świeżo upieczony rzecznik patentowy.

Kurz już opadł. Ślubowanie w Urzędzie Patentowym już dawno za mną więc pomyślałem, że podzielę się moimi refleksjami.

 
Dlaczego nie mówiłem, że czeka mnie egzamin?

Zrobiłem to świadomie.

I tak czułem dużą presję.

Wolałem aby kilkanaście tys. osób, które odwiedzają miesięcznie tego bloga nie czekało z pytaniem „jak ci poszło?”.

Wolałem zrobić wszystkim niespodziankę ujawniając się już jako rzecznik patentowy.

No i ten cwany plan się udał 🙂

 

Do egzaminu kończącego aplikację uczyłem się od końca 2015 r.

Nie mogłem sobie jednak odpuścić prowadzenia mojego bloga. Każdy kto kiedykolwiek studiował wie, że wszystko wydaje się ciekawsze niż siedzenie nad książkami. Jeżeli mogłem od tego odpocząć pisząc artykuły – robiłem to.

Każdy ma swoje nałogi. Ja też 🙂

 

Dzięki temu, że nie miałem przerwy w pisaniu.

Nikt też nie zauważył co się u mnie dzieje.

Czy egzamin był ciężki? To była masakra.

Ciekawostka:

W pierwszy dniu egzaminu doszło do dość zabawnej sytuacji. Zadanie było tak skomplikowane, że większość z nas przez prawie 2 godziny nie napisała kompletnie nic.

My się stresowaliśmy, ale komisja egzaminacyjna była ponoć przerażona 🙂

Przeszły im przez głowy myśli, że zdrowo przesadzili z tym zadaniem.

Egzamin składał się z dwóch części.

Pierwszego dnia mieliśmy 5 godzin na stworzenie opisu patentowego. Następnego 7 na przygotowanie pozwu oraz opinii prawnej.

Uczciwie muszę przyznać, że egzamin był bardzo ciężki. Dużo cięższy niż się tego spodziewaliśmy.

Niemniej kiedy już zaczęliśmy pisać, nasza radosna twórczość jakoś zaczęła układać się w sensowną całość.

Drugiego dnia było już trochę łatwiej (dla mnie). Pozew, choć znów bardzo obszerny, to dotyczył znaków towarowych i zwalczania nieuczciwej konkurencji. Czyli tematów z którymi mam do czynienia na co dzień.

Krótko mówiąc:

Kilka godzin stresu a tytuł na całe życie!

Co dalej po uzyskaniu uprawnień rzecznika patentowego?

Po wynikach egzaminu uświadomiłem sobie ciekawą rzecz.

Uczyłem się przez całe moje życie właśnie dla tej chwili. Dopiero po zdaniu egzaminu na aplikacji mogę wykonywać swój zawód. Mogę się podpisywać pod pismami mojego autorstwa. Mogę być samodzielny.

 

Zacząłem w związku z tym dostawać od znajomych pytania:

Czy zamierzasz założyć własną kancelarię patentową?

 

Już dawno zrozumiałem, że na pewnym etapie rozwoju firmy w pojedynkę wiele nie osiągniemy. Tzn. na początku istnienia naszej rodzinnej kancelarii opierała się ona jedynie o osobę mojego taty. Do dziś jednak powtarza, że praca w pojedynkę była bardzo ciężka. Na tyle, że w którymś czujesz, że stajesz się niewolnikiem swojej pracy.

 

Dzięki temu, że mamy świetny zespół który mi pomagał –  jestem tu gdzie teraz.

Samemu nic bym nie zrobił. Być może stałem się twarzą naszej rodzinnej kancelarii, ale za mną stoją ludzie których pracy nie widzisz.

Wykonują jednak kawał dobrej roboty.

Tak więc muszę powiedzieć, że mam tą ogromną przyjemność robić rzeczy, które uwielbiam w gronie osób z którymi świetnie się dogadujemy.

 

Jeżeli chodzi o plany biznesowe to chciałbym dalej rozwijać rodzinny biznes.

Nawet nie przeszło mi przez myśl, że mógłbym się odłączyć 🙂

Co się u mnie teraz zmieni?

Okazuje się, że niewiele.

Właściwie już od dobrych kilku lat piszę większość trudniejszych pism procesowych.

Teraz po prostu będę mógł się pod nimi podpisać.

Nie jest wcale taka banalna sprawa. Zazwyczaj przedsiębiorca, który otrzymuje pismo z naszej kancelarii sprawdza kto do niego napisał. Teraz szybko dojdzie do informacji, że ten Mikołaj Lech to o znakach towarowych coś jednak wie.

 

Na koniec chciałem podziękować wszystkim za ciepłe słowa pod moim ostatnim filmem.

A także na słowa wsparcia od osób, które wiedziały o moim egzaminie i trzymały za mnie kciuki.

Na pewno nie zwalniam 🙂

Mam głowę pełna pomysłów.

Jak zawsze brakuje tylko na wszystko czasu.

 

Interesuje Cię prawna ochrona marki?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


22 Cze

Mikołaj Lech – rzecznik patentowy :)

No i stało się!

Po ponad 3 letniej aplikacji rzecznikowskiej wiosną zdałem egzaminy końcowe.

Dziś miałem oficjalne ślubowanie na rzecznika patentowego w Urzędzie Patentowym RP.

Strasznie mnie to wszystko cieszy.

Zamknąłem jeden etap w moim życiu i zaczynam nowy 🙂

Pozdrawiam

20 Cze

Jak sprawdzić czy logo nie jest plagiatem?

Dziś pochylam się nad problemem, który często sygnalizują mi moi klienci. Zlecili grafikowi lub agencji reklamowej stworzenie firmowego logo. Pytają więc jak sprawdzić czy takie logo nie jest plagiatem?  I czy ja jako prawnik mogę wydać opinię prawną, że dane logo nie narusza prawa. Odpowiedzi znajdziesz poniżej.

 

Jak sprawdzić czy logo nie jest plagiatem?

Powiem prosto z mostu. Nie ma możliwości sprawdzenia czy twoje logo nie jest plagiatem. Więcej. Żaden rozsądny (nie przymierający głodem) prawnik nie przygotuje Ci opinii prawnej, w której napisze że Twoje logo nie łamie prawa

Już tłumaczę dlaczego.

Ten problem można analizować przez pryzmat:

  • praw autorskich, oraz
  • znaków towarowych

Prawo autorskie a splagiatowane logo.

Ochrona wynikająca z prawa autorskiego przyznawana jest z mocy ustawy. Czyli powstaje bez konieczności rejestracji  jak ma to miejsce w przypadku znaków towarowych.

Ustawa o pr. autorskim mówi w art. 1 ust. 3, że:

Utwór jest przedmiotem prawa autorskiego od chwili ustalenia, chociażby miał postać nieukończoną.

Tym samym nawet wstępne projekty, które grafik wysyła Ci do akceptacji są chronione.

Aby móc odpowiedzieć na pytanie czy Twoje logo nie jest plagiatem należałoby porównać je ze wszystkimi grafikami, które zostały do tej pory stworzone… na świecie(!). Oto powód dla którego na tak zadane pytanie, żaden prawnik nie podejmie się udzielić odpowiedzi. Co innego porównanie Twojego logo z konkretnie wskazanymi grafikami.

 

Google przychodzi z pomocą (choć kuleje).

Istnieją darmowe narzędzia, które pozwalają robić wyszukiwania po grafice. Jedno z nich daje wyszukiwarka Google (link). Klikając na miniaturę aparatu możesz wgrać grafikę, która ma być wyszukiwana. Działa to podobnie jak przy wyszukiwaniach po zapytaniach słownych.

jak sprawdzić czy logo nie jest plagiatem

Problem w tym, że sprawdzanie to odbywa się jedynie w zakresie tego co zostało opublikowane w internecie. Same wyniki często pozostawiają również wiele do życzenia.

A jak sprawdzić co zostało opublikowane przed „czasami internetu”?

 

Przykład:

Identyczne logo jak Twoje opublikowano w latach 70 w czasopiśmie „Przyjaciółka”. Twój grafik przypadkiem na nie trafił i skopiował. Jeżeli skan tego czasopisma nie trafi do internetu Google nie będzie w stanie go znaleźć.

Wniosek:

Nie ma fizycznie możliwości sprawdzenia czy Twoje logo nie jest plagiatem. Nie oznacza to, że jesteś tutaj całkowicie bezbronny o czym piszę w dalszej części.

Znak towarowy a splagiatowane logo.

Możesz swoje firmowe logo chronić w urzędzie patentowym jako znak towarowy.

Przepisy wymagają aby Twój znak towarowy różnił się od znaków już zarejestrowanych. Nie może wywoływać niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd. O podobieństwie można mówić jedynie wtedy, kiedy znak służy od oznaczania podobnych towarów lub usług.

Przykład:

Jeżeli twoje logo służy do oznaczania cukierni, a ktoś identyczne logo wcześniej używał do oznaczania nawozów sztucznych– znaki towarowe nie zostaną uznane za kolizyjne.

 

Ustawa prawo własności przemysłowej mówi jednak w art. 1321 ust. 1 pkt 1, że:

[…] nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy:

1) którego używanie narusza prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich […]

Takim prawem osoby trzeciej będzie prawo autorskie do logo. W powyższym przykładzie logo, które jest plagiatem wcześniejszego znaku – nie powinno być zarejestrowane. Narusza bowiem czyjeś prawo autorskie. Jeżeli jednak uda się je zastrzec, to jest to podstawa do unieważnienia znaku towarowego.

 

Jak sprawdzić czy logo nie jest plagiatem?

 

Poszukiwania w bazach urzędów patentowych.

Teoretycznie istnieje możliwość sprawdzenia czy twoje logo nie jest plagiatem znaku już zarejestrowanego. W praktyce jest to niemal niewykonalne.

Aby ocenić, czy twoje logo nie łamie prawa należałoby przejrzeć wszystkie znaki towarowe zgłoszone oraz zarejestrowane. I znów nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Co więcej, nie można się przy takim badaniu ograniczać jedynie do wybranej kategorii towarów czy usług.

Dopiero przebadanie znaków towarowych ze wszystkich krajów świata pozwoliłoby odpowiedzieć na pytanie czy Twoje logo nie jest plagiatem.

Poza tym poszukiwania znaków po ich wyglądzie są bardzo trudne. Dokonując zgłoszenia znaku jego szatę graficzną należy przedstawić w zgłoszeniu. Trzeba ją również opisać wg specjalnej klasyfikacji. W 32 klasach szereguje ona wszystkie elementy graficzne znaków towarowych jak np. figury geometryczne, kolory czy postacie ludzkie.

Jeżeli robiąc poszukiwanie zaznaczę kilka takich kategorii to zazwyczaj dostanę wyniki w postaci tysięcy znaków, które nawet nie są podobne do mojego.

To jak szukanie igły w stogu siana.

Zresztą pojawia się tutaj ten sam problem co przy prawach autorskich. Jeżeli ktoś takiego znaku towarowego nie zgłosił  do ochrony,  to w ogóle go w bazach nie będzie.

Jak sprawdzić czy logo nie jest plagiatem?Zabezpiecz się poprzez dobrą umowę z grafikiem.

Swoim klientom doradzam, aby zawsze podpisywali z twórcą umowę na przeniesienie praw autorskich majątkowych. Jeżeli tego nie zrobią, tak naprawdę otrzymują jedynie odbitkę – negatyw zostaje u twórcy. To on dysponuje pełnymi prawami do logo.

Po prostu toleruje jego używanie przez zamawiającego.

I właśnie w takiej umowie powinny się znaleźć zapisy o tym, że logo nie jest plagiatem. A jeżeli okaże się, że twórca kłamał, to poniesie pełną odpowiedzialność finansową za wyrządzenie szkody.

Ciekawostka:

Miałem już kilka przypadków, kiedy grafik po przeczytaniu przygotowanej przeze mnie umowy, dokonywał w logo zmian. Domyślam się, że obawiał się, że jego inspiracja cudzą twórczością była zbyt duża.

 

Zapytaj mnie o wycenę

Imię i nazwisko

Adres email

Treść wiadomości

+48 575 999 710

mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

To również pewna presja psychologiczna. Twórca ma bowiem świadomość, że poniesie konsekwencje w przypadku jakichkolwiek problemów prawnych wynikających z jego winy.

I to właściwie najlepszy sposób aby walczyć z takimi nieuczciwymi praktykami. Badanie rynku, które miałoby odpowiedzieć na pytanie czy logo nie jest plagiatem byłoby szalenie czasochłonne (i drogie).

Nie dawałoby zresztą oczekiwanej odpowiedzi.

To jedynie twórca wie jaka jest prawda.

Jako przedsiębiorca musisz przewidywać ewentualne problemy. Choć 99 na 100 grafików jest uczciwych, ten jeden może chcieć Cię oszukać.

 _________________________________

Jeżeli chciałbyś abym przygotował dla Ciebie taką umowę, skontaktuj się ze mną poprzez  formularz po prawej.

 

Więcej o samej umowie dowiesz się z poniższego nagrania:

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”