Slider

Pamiętasz artykuł pt.: Co lepiej zastrzec – nazwę czy logo firmy? Wskazywałem w nim, że odpowiedź na to pytanie zależy od Twoich preferencji. Niemniej sam więcej plusów widzę w ochronie nazwy firmy. Dziś rozwijam tę myśl i opisuję dokładniej dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy.

 

Nie tak łatwo zastrzec słowny znak towarowy.

Zobacz również:

Nazwa rodzajowa w znaku towarowym. Dlaczego to bardzo zły pomysł?

Uczciwie mówiąc rejestracja znaku towarowego słownego (nazwa) i słowno-graficznego (logo) ma swoje plusy i minusy.

To podobnie jak ze spółkami. Nie ma takiej, która idealnej spełniałaby Twoje potrzeby. Wybierając jedną z form, godzisz się na niedogodności na jakiejś płaszczyźnie (np. odpowiedzialność swoim majątkiem przez wspólników).

 

Okazuje się, że nie jest tak łatwo zastrzec słowny znak towarowy. Co więcej, praktyka urzędów z ostatnich miesięcy i lat pokazuje, że staje się to coraz trudniejsze. Przedsiębiorcy (niestety) chętnie wybierają nazwy opisowe, czyli takie, które jednoznacznie wskazują do oznaczania czego służą. Przykładów znajdziesz na pęczki.

Jak myślisz, co sprzedawane jest w sklepie o nazwie:

  • e-smartphone;
  • mojezapachy, czy
  • porcelana24.

Jeżeli od razu pomyślałeś o:

  • telefonach;
  • perfumach, czy
  • porcelanie

…to bingo.


Takich nazw nie da się zastrzec w wersji słownej w Urzędzie Patentowym.


Pamiętaj też, że zastrzeżenie słownego znaku towarowego nie ochroni Ci firmowego logo. Monopol prawny obejmie jedynie płaszczyznę fonetyczną. Teoretycznie więc konkurent może ubrać inne słowo w Twoją szatę graficzną. I znak słowny niewiele Ci tutaj pomoże.

Co oczywiście nie oznacza, że nic nie da się zrobić 🙂

Będzie jednak trudniej.


Lepiej zastrzec słowny znak towarowy1

Dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy?

Poza powyższymi niedogodnościami znak słowny ma same zalety:

 

1) Nie ma wątpliwości że ochronę dostałeś na samą nazwę, a nie grafikę.

Czyli, że Twój znak nie jest opisowy. Konkurent nie może się więc bronić, że posługuje się innym logo. Nie ucieknie od tego, że np. w reklamie radiowej znaki będą nie do odróżnienia.

 

2) Silna ochrona domeny internetowej.

Nie musisz wykupywać od razu wszystkich możliwych domen z twoją nazwą firmy. Znak słowny gwarantuje Ci, że każda osoba, która pod taką domeną będzie oferowała podobne towary lub usługi – naruszy prawo. Taka ochrona jest silna, ponieważ nie ma wątpliwości, że chronisz tylko nazwę.

 

3) Znak słowny jest odporny na rebranding.

Moda choć kojarzy nam się głównie z odzieżą, dotyczy również firmowych logotypów. Zobacz chociażby jak przez lata zmieniało się logo APPLE. Jeżeli zastrzegłeś jedynie słowno-graficzny znak towarowy, to w każdym przypadku zmiany logo, musisz dokonywać nowego zgłoszenia. Jeżeli tego nie zrobisz, to prawo ochronne do starego znaku może Ci wygasić konkurencja.

Zauważ, że w przypadku firmy APPLE, choć logo ulegało zmianie, nazwa pozostała ta sama.

Raz zastrzeżony słowny znak towarowy będzie Ci służył przez dziesiątki lat.

Lepiej zastrzec słowny znak towarowy

4) Łatwiej udowodnić używanie znaku słownego.

Masz ustawowy obowiązek używania znaku przez 5 ostatnich lat.

Jeżeli znaku nie używasz, konkurent może wnosić o jego wygaszenie. Prowadziłem kilka takich sporów i uwierz mi, niekiedy zebranie dowodów na używanie to mordęga. Takich problemów jednak nie ma przy znaku słownym. Każda forma graficzna w tym przypadku się nadaje. W końcu w każdej występuje to samo słowo.

 

5) Mając zastrzeżony słowny znak towarowy łatwiej wykazać, że konkurent naruszył Twoje prawo.

Oczywiście każdy przypadek jest inny i trzeba go oceniać indywidualnie. Niemniej często ochrona samej nazwy pozwala oddzielić płaszczyznę fonetyczną znaków, od graficznej. Nikt Ci nie zarzuci, że Twój znak jest opisowy. W takim przypadku nie dostał byś bowiem ochrony w wersji słownej.

Atakując naruszyciela mogę szeroko rozwodzić się nad tym, jak to w reklamie radiowej oba znaki będą nie do odróżnienia.

 

6) Zastrzeżenie znaku słownego pozwala uniknąć sporów o prawa autorskie.

Chodzi o problem tego, komu przysługują prawa autorskie do firmowego logo.

Z ręką na sercu powiedz, czy podpisałeś z grafikiem umowę o przeniesienie autorskich praw majątkowych do takiego logo? Nie mówię o umowie o dzieło, lub zapłaceniu faktury za usługi grafika. Chodzi mi o umowę, która wyraźnie wskazuje do jakiego logo są przenoszone prawa i na jakich polach eksploatacji.

Przy znaku słownym tych problemów nie ma. W 99% przypadków pojedyncze słowo nie będzie uznane za utwór w świetle prawa autorskiego. Tym samym, nikt nie może sobie do niego rościć praw, z samego faktu wymyślenia. W przypadku sporu o logo firmy może się zdarzyć tak, że będziesz zmuszony je zmienić. Jeżeli jednak postanowiłeś zastrzec słowny znak towarowy – nazwa firmy pozostanie bez zmian.

 

7) Posiadanie ochrony na znak słowny przydaje się do reklam Google AdWords.

Chodzi o to, że możesz zastrzec, aby w treści tych reklam konkurencja nie mogła użyć Twojego znaku towarowego. Technicznie, poprzez specjalny formularz wysyła się skany dokumentów udowadniających, że masz prawo do znaku.

Co jednak ważne, nie możesz zabezpieczyć się przed tym, aby konkurencja użyła słowa kluczowego będącego Twoim znakiem towarowym. Tylko wyjątkowo takie zachowanie konkurencji będzie naruszało prawo.

Sprawa reklam Google AdWords z wykorzystaniem cudzych znaków towarowych jest dość skomplikowana. Tym tematem dokładniej zajmę się w jednym z najbliższych artykułów.

Podsumowanie

Dlaczego lepiej zastrzec słowny znak towarowy?

  1. Masz pewność, że określenie, którym się posługujesz nie jest opisowe.
  2. Zyskujesz silną ochronę prawną firmowej domeny internetowej.
  3. Znak słowny jest odporny na rebranding firmowego logo.
  4. Możesz łatwiej udowodnić używanie swojego znaku towarowego.
  5. Prościej wykazać, że konkurent naruszył Twoje prawo.
  6. Minimalizujesz ryzyko powstania groźnych sporów o prawa autorskie.
  7. Pozwala ograniczyć użycie znaku w reklamach Google AdWords.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych.

Motywem przewodnim tego odcinka są prawa autorskie. Szczegółowo opowiadam o tym jak ważna jest umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych. Nadal zauważam, że przedsiębiorcy albo nic o takich umowach nie wiedzą, albo je bagatelizują.

Ludzie mają błędne przeświadczenie, że w momencie zapłaty za fakturę, stają się właścicielami efektów prac twórcy. Tymczasem, aby tak się stało muszą podpisać umowę o przeniesienie autorskich praw majątkowych.

Akcentuję słowo „podpisać” ponieważ ustawa bezwzględnie wymaga tutaj formy pisemnej. Jeżeli takiej umowy nie ma, wszelkie prawa pozostają u twórcy.

Oczywiście w większości przypadków nie rodzi to żadnych problemów. Graficy postępują tak, jak się umówiliście. Niestety możesz trafić na takiego, który postanowi wykorzystać Twoje zaniedbanie i uzyskać dodatkowe wynagrodzenie.

I w dzisiejszym odcinku wskazuję jak może to zrobić.

Mówię o tych sprawach, ponieważ często czuję się jakbym był na linii frontu. Na co dzień pomagam przedsiębiorcom w różnych sporach. Również z grafikami. Widzę więc, że umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych jest podpisywana rzadko. A jeżeli już, to ma tak elementarne błędy, że może być w ogóle nieważna. Co się wtedy dzieje? Wszystkie prawa pozostają u twórcy.

Wiedząc o tych zagrożeniach, możesz się przed nimi zabezpieczyć.

Przyjemnego słuchania 🙂

W tym odcinku usłyszysz:

  • Jak wygląda najczęściej proces zamawiania u grafika logo, grafik czy banerów.
  • O mitach dotyczących przeniesienia autorskich praw majątkowych.
  • Co trzeba zrobić, aby prawa do logo zostały skutecznie przeniesione na Ciebie.
  • O tym, dlaczego umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych powinna być przygotowana przez Ciebie, a nie przez grafika.
  • Dlaczego umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych jest taka ważna.
  • W jaki sposób może Ci zaszkodzić twórca, który nie podpisał takiej umowy.
  • Jakie najczęstsze błędy można znaleźć w samodzielnie przygotowanych umowach.
  • Co powinna zawierać umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych.

Artykuły, które uzupełniają wiedzę z podcastu:

Zostaw mi komentarz

Jeżeli po przesłuchaniu podcastu nasunęły Ci się jakieś pytania, śmiało podziel się nimi w komentarzu. Chętnie na nie odpowiem. Napisz mi również, jeżeli chciałbyś, abym jakimś tematem zajął się w kolejnych odcinkach.

Pomóż mi w promocji tego podcastu

Jeżeli uważasz, że dzielę się wartościową wiedzą, pomóż mi dotrzeć z podcastem do większego grona ludzi. Możesz link do niego podesłać swoim znajomym lub wrzucić na Facebooka. Będę wdzięczny, jeżeli zostawisz ocenę lub recenzję:

Oceń podcast „Prawna Ochrona Marki” <-

Dzięki temu mój podcast będzie w rankingach iTunes i słuchacze łatwiej na niego trafią.

Transkrypt podcastu

Kliknij i pobierz spisaną w pliku PDF treść podcastu:

Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych.


 
Już teraz zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków.

<< Poprzedni odcinek

 

Podobał Ci się ten podcast?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych odcinkach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Dziś opowiem Ci o poradach prawnych, których udzielam. Będziesz zaskoczony jak wiele spraw można załatwić przez telefon. Ludzie na porady prawne patrzą stereotypowo. Wyobrażają sobie smutnego prawnika za antycznym biurkiem. Tymczasem, telefoniczna porada porada prawna daje Ci możliwość rozmowy bez wychodzenia z domu. To ogromna oszczędność czasu i wygoda.

 

Czego potrzebuje klient? Odpowiedzi na swoje pytanie.

Szybko zrozumiałem, że ludzie trafiają na mój blog, ponieważ  szukają odpowiedzi na swoje pytania.

Często je zresztą tutaj znajdują. Napisałem już przecież ponad 200 artykułów. Można je traktować jako darmowe porady prawne. Niekiedy jednak, moi czytelnicy proszą mnie o konsultację w ich indywidualnych sprawach. Taka rozmowa kwalifikuje się już wtedy na odpłatną poradę prawną.

 

Naturalnie, pierwsze pytanie jakie wtedy dostaję, to:

Ile taka telefoniczna porada prawna kosztuje?

Zawsze staram się oszacować ile czasu zajmie mi dana sprawa. Rozmowa z klientem jest tak naprawdę końcowym elementem analizy jego sprawy. Zazwyczaj taka porada mieści się w kwocie 200 zł + VAT.

Przy bardziej absorbujących sprawach, kwota ta jest odpowiednio wyższa.

Telefoniczna porada prawna pozwala rozwiązać problem.

Oczywiście każdy sam musi ocenić, czy rozmowa ze mną jest tego warta. Ja jednak czuję, że poprzez taką rozmowę, pomagam komuś rozwiązać jego problem. A często zwracają się do mnie ludzie z problemami, które mocno ich stresują.

Historia klienta:

Pamiętam rozmowę z mężczyzną, którego mama dostała agresywne pismo z kancelarii prawnej.  Żądano od niej zmiany nazwy, pod którą prowadziła biuro rachunkowe. Dawano jej na to dosłownie 72 godziny. Nie napisano 3 dni. Napisano 72 godziny! Chodziło oczywiście o wywarcie na niej presji.

Ci ludzie, którzy się do mnie odezwali, byli przerażeni. Nie wiedzieli czy złamali prawo, a widmo odszkodowania autentycznie ich paraliżowało. Od kilku lat rozwijali swoją rodzinna firmę, a tu nagle ktoś grozi im sądem.

Kiedy przeczytałem to pismo, zobaczyłem, że ono się nie trzyma kupy.

Przeciwnicy faktycznie mieli zarejestrowany znak towarowy. Co więcej, był on fonetycznie identyczny z oznaczeniem używanym przez moją klientkę. W dodatku zarejestrowano go, zanim ona zaczęła prowadzić firmę. Był tylko jeden problem. Ten znak służył do oznaczania impregnatu do drewna, a moja klientka miała biuro rachunkowe. Oczywiście prawnicy, w swoim piśmie, tą okoliczność przemilczeli.

O naruszeniu prawa nie mogło być mowy.

Kiedy powiedziałem klientce, że nie musi się bać, kamień spadł jej z serca

 

Co chcę Ci jednak przez to powiedzieć. Ta telefoniczna porada prawna miała miejsce dosłownie 2 godziny od kontaktu z ich strony. A znaleźli mnie przez tego bloga. Nie było konieczności spotkania. Zresztą byłaby to poważna operacja, bo dzwonili z południa Polski. Telefoniczna porada prawna, którą odbyliśmy sprawiła, że stresowali się jedynie kilka godzin.

 

Pracuję wg następującego schematu:

Telefoniczna porada prawna.

 

Obecnie w większości udzielam telefonicznych porad prawnych. Być może Cię to zaskoczy, ale w 95% przypadków jestem w stanie przeanalizować sprawę klienta bez konieczności spotkania z nim.

Zobacz, jakie to proste:

  • Jeżeli dostałeś pismo ostrzegawcze, wystarczy, że podeślesz mi jego skan.
  • Jeżeli potrzebujesz analizy prawnej marki, muszę jedynie poznać dokładne dane
  • Jeżeli chcesz zastrzec nazwę swojej firmy, formalności dopniemy drogą on-line.

Bardzo lubię spotykać się z klientami. To pozwala się lepiej poznać. Uwielbiam też słuchać jak ludzie rozwijają swoje biznesy. Takie rozmowy potrafią być inspirujące. Często jednak spotkania w naszej kancelarii są nierealne. Nikt na zwykłą poradę prawną nie przyjedzie do Bydgoszczy np. z Krakowa. No chyba, że sprawa jest naprawdę poważna.

Jak widzisz, telefoniczna porada prawna jest dużo wygodniejsza.

Telefoniczna porada prawna. Odległość nie ma tutaj znaczenia.

Ludzie, którzy borykają się z jakimś problemem prawnym, chcą go szybko rozwiązać. Sprawą drugorzędną jest dla nich to, czy porada będzie osobista czy telefoniczna.

Liczy się efekt -> ich problem ma być rozwiązany.

Telefoniczna porada prawna ma tę zaletę, że odległość nie ma znaczenia. Potrzebujesz jedynie dostępu do telefonu lub internetu (rozmowa przez Skype).

 

Zdarzyło mi się tak rozmawiać z polskim przedsiębiorcą, który przebywał w Chinach. Byłem pewien, że wyjechał tam akurat w interesach. Powiedział mi jednak, że nie. Siedzi tam już od dobrych 10 lat. Od razu wypytałem go, czy faktycznie w Chinach można zjeść psa. Bo kiedy ja byłem w Hongkongu to miałem okazję jeść węża 🙂

Równie ciekawą historię miałem z przedsiębiorcą z Irlandii. Dostał pismo ostrzegawcze z francuskiej kancelarii patentowej. Telefoniczna porada prawna pozwoliła nam ustalić, że spokojnie możemy odpisać tamtej kancelarii. Wyszło więc na to, że Francuzi wysłali pismo do Irlandii, a odpowiedź dostali z Polski.

Świat się kurczy! 🙂
 

Telefoniczna porada prawna.

Kto korzysta z telefonicznych porad prawnych?

Najczęściej kontaktują się ze mną mali i średni przedsiębiorcy. Można powiedzieć, że to takie lustrzane odbicie polskiej gospodarki.

Jednak nie tylko oni.

Od czasu do czasu konsultują się ze mną adwokaci i radcowie prawni.

Uważam, że z ich strony to dobra decyzja. Zamiast siedzieć kilka dni nad sprawą, proszą o mnie o opinię. A z racji tego, że w tych znakach towarowych siedzę dość mocno, to potrafię dostrzec możliwości (bądź zagrożenia), których oni nie widzą.

Jedną z pożądanych cech prawnika jest to, żeby umiał znaleźć rozwiązanie. Jesteśmy ludźmi, nie musimy znać się na wszystkim. Jeżeli dzięki rozmowie ze mną, taki prawnik lepiej obsłuży klienta, to fantastycznie.

Świadczy to jedynie o jego zaradności.

 

Po przeciwległej stronie są prawnicy, którzy uważają, że ze wszystkim poradzą sobie sami. Ostatnio wykonywałem pewną czynność, będącą elementem optymalizacji podatkowej. Znak towarowy był warty majątek. I byłem w szoku, że prawnik, który zajmował się tak doniosłą czynnością, nie umiał prawidłowo przenieść prawa do znaku. Umowa była fatalnie napisana. Błąd na błędzie.

A wystarczyło, aby na etapie jej konstruowania dać mi ją do weryfikacji.

Problem konfliktu interesów (incydentalny).

Jeżeli interesuje Cię telefoniczna porada prawna, to dam Ci ważną radę.

Dobrze abyś miał pewność, że w Twojej sprawie nie mam konfliktu interesów. Mój blog jest dość popularny i z tego powodu dochodzi do sytuacji, których się wcześniej nie spodziewałem.

Historia mojej klientki:

Pewnego dnia odezwała się do mnie kobieta, której konkurent posługiwał się podobną nazwą. Powiedziała, że kontaktowała się z nim, żądając jej zmiany. Bezskutecznie. Teraz potrzebuje bardziej zdecydowanych działań. I wyobraź sobie, że nie minęło kilka dni, a napisał do mnie jej konkurent. Szczegółowo opisał swój problem z kobietą, która się go czepia. Prosił o wycenę porady prawnej…

Niestety w pierwszym zdaniu powiedziałem mu, że mam konflikt interesów. Doradzam już jego przeciwniczce. Mocno go to zaskoczyło. Mi z kolei było zwyczajnie głupio, bo ten człowiek całkowicie odkrył przede mną swoje karty.

 

Takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale jednak do nich dochodzi.

Pamiętaj o tym, kontaktując się ze mną.

Telefoniczna porada prawna

Podsumowanie.

Ludzie obecnie w pierwszym odruchu szukają odpowiedzi w internecie. Część zostawia swoje pytania na forach prawniczych. Tam doradzają im osoby ukryte za pseudonimami. Wtedy jednak nie możesz mieć pewności, że  odpowiada osoba, która się na tym zna. Tymczasem, nawet krótka telefoniczna porada prawna ze specjalistą może sprawić, że przestaniesz się stresować jakąś sytuacją

Tak było z aferą dot. użycia znaku Gadu Gadu na portalu Wykop.pl. Użytkownik używał w nicku określenia „Gadu Gadu”, czym zwrócił na siebie uwagę prawników tej spółki. W efekcie założył osobny temat, gdzie wszystko opisał. Zrobiła się z tego niezła afera. Setki komentarzy, dziesiątki tysięcy czytelników. Po kilku dniach ten człowiek powiedział, że się boi i dla bezpieczeństwa usuwa konto.

Nawet przez myśl mu nie przeszło, aby skonsultować się z prawnikiem. Tymczasem wystarczyłaby 15 minutowa telefoniczna porada prawna, aby się dowiedział, że nic mu nie są w stanie zrobić.

 

Na koniec podkreślę to, co jest myślą przewodnią dzisiejszego wpisu. Jeżeli borykasz się z jakimś problemem, to nawet krótka telefoniczna porada prawna może sprawić, że przestaniesz się stresować.

Po prostu musisz ocenić, czy jest to warte swojej ceny.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

W sieci wrze. Oznaczenie graficzne „Produkt polski” prawdopodobnie narusza prawo autorskie. Chodzi o to, że wykorzystano w nim komercyjny font. Użycie przez przedsiębiorcę oficjalnego logo „Produkt polski” staje się ryzykowne. Polska kreatywność podpowiada – A może by tak użyć innej szaty graficznej? Problem praw autorskich magicznie znika. Tylko czy jest to legalne?

 

Produkt polskiSprawca całego zamieszania.
Znak z Rozporządzenia Ministra Rolnictwa.

Znak „Produkt polski”. O co w tym wszystkim chodzi?

Już od kilku lat mówiono, że w naszym kraju powinno się wprowadzić oficjalne oznaczenie artykułów rolno- spożywczych. Takie oznaczenie wskazywałoby, że dany produkt pochodzi z Polski. Cel był prosty – wspierać nasz patriotyzm gospodarczy.

Ze względu na historię, Polacy mają jakieś „ale” właściwie do każdego sąsiadującego kraju. Żeby nie było, na rodzime firmy również kręcimy nosem. Jednak czego by nie powiedzieć – swój to swój. Grymasimy, narzekamy, ale trzymamy się razem. Czemu by więc nie zrobić na złość Angeli Merkel i kupować u Polaka 🙂

Idea bardzo dobra, ale z realizacją wyszło… jak zawsze.

Pod koniec zeszłego roku znowelizowano ustawę o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Wprowadzono do niej art. 7b, który wskazuje, że po spełnieniu określonych wymogów, będzie można na swoim produkcie umieścić oficjalne logo „Produkt polski”.

 

Urzędowy znak graficzny „Produkt polski” budzi kontrowersje.

Jak donosi Gazeta Prawna, w logo użyto komercyjnego fontu. A pamiętaj, że specyficzny krój liter jest utworem w świetle prawa autorskiego. Tym samym, na korzystanie z takiego utworu trzeba mieć zgodę właściciela praw. Sprawa mocno się skomplikowała, na co wskazują wypowiedzi cytowanych w artykule prawników.

Zresztą wątpliwości może budzić w ogóle cała „oryginalna” koncepcja znaku. Wystarczy wpisać w Google frazę „produkt polski logo”, aby otrzymać wyniki do złudzenia przypominające twórczość naszych legislatorów.

 
Produkt polski - Google

Oznaczenie „Produkt polski” od lat używane jest w obrocie.

Jednym z powodów, dla których postanowiono ujednolicić wygląd graficzny tego oznaczenia, jest właśnie to, co widzisz powyżej. Przedsiębiorcy tworzyli własne grafiki ze słowami „produkt polski”. Mało tego, wiele takich znaków towarowych zarejestrowanych jest w Urzędzie Patentowym RP.

Produkt polski - Urząd Patentowy RPJest i niedawno zgłoszony znak, który bardzo mi się podoba:

Produkt polski Z-457147W kontekście zarejestrowanych znaków towarowych należy zadać sobie pytanie:

Czy znowelizowana ustawa nie staje się przeszkodą do ich dalszego używania?

 
W projekcie(!) ustawy ta kwestia była określona jednoznacznie:

Art. 7b. pkt 5

Zabrania się stosowania w oznakowaniu artykułu rolno-sporzywczego znaków odnoszących się do informacji „Produkt polski” niezgodnych z wzorem określonym w przepisach wydanych na podstawie ust. 4, nawet jeżeli dany artykuł spełnia warunki określone odpowiednio w ust. 1 albo 2.

Co ważne, w znowelizowanej ustawie powyższy punkt w ogóle się nie pojawia. Dodano za to art. 7b, który określa kiedy można używać określenia „Produkt polski”.

Jak legalnie używać oznaczenia „Produkt polski”?

Znowelizowana ustawa nie zabrania posługiwania się znakiem „Produkt polski” w odmiennej od oficjalnej szacie graficznej. Wydaje się więc, że tolerowane będzie to, co się obecnie dzieje na rynku. Jednak w tym gąszczu znaków to urzędowe oznaczenie ma się cieszyć najwyższą rangą (wiarygodnością).

Uwaga!

Jakąkolwiek szatą graficzną przedsiębiorca by się nie posługiwał w oznaczeniu „Produkt polski”, to musi pamiętać o jednym.

Produkt oznaczony tym znakiem musi spełniać wymogi określone w art. 7b ustawy.

Użycie oznaczenia „Produkt polski” na towarach niespełniających wymogów ustawowych, może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji. Chodzi o sytuację kiedy oznaczenie towaru będzie wprowadzać klientów w błąd.

Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że jakiś nieuczciwy przedsiębiorca zapragnie zwiększyć sprzedaż, poprzez użycie  oznaczenia „Produkt polski”, w sytuacji kiedy jego produkty się do tego nie kwalifikują.

 

Co na to Urząd Patentowy RP?

Ciekawie sprawa może wyglądać w przypadku próby rejestracji nowych znaków towarowych.

Eksperci z Urzędu Patentowego RP rozpatrujący takie wnioski mogą żądać dowodów na to, że przedsiębiorca może posługiwać się określeniem „Produkt polski”. Taka praktyka jest obecnie stosowana w odniesieniu do znaków, które sugerują ekologiczne właściwości oznaczonych nimi towarów. Celem tego jest niedopuszczenie do rejestracji znaków wprowadzających w błąd.

A tak będzie, jeżeli znak zawierający w sobie oznaczenie „Produkt polski”, z Polską będzie miał niewiele wspólnego.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


 

Cześć! Mijający rok na blogu był dość płodny w artykuły i nagrania. Zrobiłem więc listę tych najpopularniejszych. Zeszłoroczne zestawienie top 10 znajdziesz tutaj. Jeżeli chcesz abym jakimś zagadnieniem zajął się w przyszłości, to napisz mi o tym w komentarzu.

 

W moim życiu zawodowym wiele się wydarzyło.

Przez prawie pół roku intensywnie przygotowywałem się do egzaminów kończących moją aplikację rzecznikowską. W efekcie nie mogłem tworzyć tyle, ile bym chciał. To był strasznie eksploatujący mnie intelektualnie okres.

Dość powiedzieć, że cieszyłem się jak dziecko mogąc iść rano po bułki 🙂 To była ta chwila, kiedy nie musiałem siedzieć nad książkami, kiedy się rozluźniałem, cieszyłem się śpiewem ptaków, pięknem nadchodzącej wiosny…

Byłem skupiony na celu. Do tego wszystkiego były jeszcze obowiązki związane z pracą w kancelarii. To wszystko sprawiało, że pod koniec dnia czułem się jak po przebiegnięciu maratonu. Jednak wysiłek się opłacił. Egzaminy zdałem w pierwszym podejściu.

 

Napisałem niemal 50 artykułów.

Od kwietnia nie miałem już żadnych wymówek i wróciłem do pisania 🙂

Nie wyobrażasz sobie jaką mi to sprawiło przyjemność.

Jestem zadowolony z tego, co udało mi się przez ten czas osiągnąć. Już od dawna ostrzyłem sobie zęby na niektóre tematy. I większość z nich udało mi się w ubiegłym roku opisać. Te artykuły nie zawsze cieszyły się największą popularnością. Zawsze dotyczyły jednak jakiegoś istotnego zagadnienia.

Wiadomo, internauci chętniej obejrzą wpis o kotkach niż jakąś analizę prawną.

 

Nie przeciągając, oto TOP 10 najpopularniejszych artykułów 2016 roku:
 

1:

Ochrona znaku towarowego na cały świat. Czy jest możliwa?

Ochrona znaku towarowego na cały światJednym z pierwszych pytań jakie dostaję od klientów zainteresowanych zastrzeżeniem nazwy firmy jest: ile to kosztuje? Część z takich osób uszczegóławia, mówiąc, że interesuje ich ochrona znaku towarowego na cały świat. Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta. Postanowiłem więc wszystko szczegółowo opisać w artykule. W skrócie, mało kogo stać na ochronę znaku towarowego na cały świat. Większość osób wybiera wiązkę krajów, w których taka ochrona ma obowiązywać.

Jako ciekawostkę podaję tam orientacyjne koszty ochrony znaku na cały świat 🙂

czytaj całość >>

2:

Unijny znak towarowy. Wszystko co musisz o nim wiedzieć.

Unijny znak towarowy - EUIPORok 2016 pełen był bardzo istotnych zmian w prawie. I to nie tylko w Polsce, ale również w UE. W marcu, po 20 latach, zmianie uległa nazwa Urzędu rejestrującego znaki towarowe na wszystkie kraje Unii. W miejsce wspólnotowych weszły unijne znaki towarowe. Co ważne, ustalono nowe opłaty urzędowe za ich rejestrację. Przygotowałem więc artykuł, w którym podsumowuję najważniejsze informacje o nowych unijnych znakach towarowych.

czytaj całość >>

3:

Degeneracja znaku towarowego. Jak zbytnia popularność zabija markę.

degeneracja-znaku-towarowegoTytuł wcale nie miał bazować na kontrowersji. Takie jest prawo! Kiedy marka zyskuje nadmierną popularność, jej właściciel może stracić na nią monopol. Chodzi o przypadek, kiedy fantazyjna nazwa produktu/ usługi przekształca się w nazwę rodzajową.

Przykład? Walkman. Rewolucyjne urządzenie, które do czasu wejścia na rynek nie miało swojego odpowiednika. Ludzie nie mając alternatywy, tą nazwą zaczęli określać tego typu urządzenia. Nie tylko marki SONY.

czytaj więcej >>

4:

Czy na pewno jesteś właścicielem swojej firmowej domeny internetowej?

Czy jesteś właścicielem swojej firmowej domeny internetowejBardzo ważny artykuł, do napisania którego zainspirowała mnie historia mojego klienta. Przez lata był pewien, że to na niego zarejestrowana jest firmowa domena internetowa. Kiedy jednak za defraudacje finansowe zwolnił swojego dyrektora, nagle okazało się, że on był jej abonentem. I za jej cesję żądał 100 tys. zł!

W moim artykule tłumaczę, jak w prosty (darmowy) sposób sprawdzić na kogo zarejestrowana jest domena. Oraz co zrobić w sytuacji, kiedy abonentem nie jesteś ty, ale twój pracownik, wspólnik lub agencja reklamowa.

czytaj więcej >>

5:

Spory domenowe – 7 najciekawszych spraw.

Spory domenoweŚwieżutki grudniowy artykuł, który cieszył się sporym zainteresowaniem. Napisałem w przeszłości kilka obszernych wpisów o tym jak chronić domenę internetową oraz bronić się przed szantażem domenowym. Tutaj zebrałem 7 najbardziej medialnych sporów z Polski i ze świata. Co najważniejsze, nie zawsze rejestracja znaku towarowego pozwala na przejęcie domeny. Sąd bada szereg okoliczności m.in. cel rejestracji domeny, oraz to, czy jej używanie narusza dobre obyczaje.

czytaj więcej >>

6:

Opisowe (ogólnoinformacyjne) znaki towarowe. Dlaczego powinieneś ich unikać?

Opisowe (ogólnoinformacyjne) znaki towarowe.Dwa największe błędy przedsiębiorców związane z marką firmy to 1) wybór nazwy bez sprawdzenia czy nie narusza ona prawa oraz 2) wybór nazwy, która jest określeniem opisowym. W czym problem pomyślisz. Otóż w tym, że znaku ogólnoinformacyjnego nie można zmonopolizować. Jeżeli więc prowadzisz sklep z rowerami pod domeną rowery.pl, to nie możesz zakazać konkurencji działać pod domenami wykorzystującymi to samo słowo.

Wielu przedsiębiorców latami rozwija marki, do których nie mogą mieć praw wyłącznych. Kiedy konkurencja zaczyna posługiwać się podobnymi określeniami, są w szoku, że prawo uznaje takie działania za legalne.

czytaj więcej >>

7:

Jak sprawdzić czy logo nie jest plagiatem?

Jak sprawdzić czy logo nie jest plagiatemKolejny artykuł, który powstał w następstwie licznych pytań od moich klientów 🙂

Jeżeli zgłasza się do mnie osoba chcąca chronić swoją markę zawsze mówię, że warto wcześniej zrobić tzw. badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego. W ramach takiego badania sprawdzam na ile znak ma szansę na rejestrację. Często wtedy dostaję pytania, czy w ramach opinii napiszę, że dane logo jest/ nie jest plagiatem. Zamiast dużo tłumaczyć, stworzyłem obszerny artykuł na ten temat.

Wskazałem w nim jak możesz się zabezpieczyć przed nieuczciwym grafikiem.

czytaj więcej >>

8:

Zdjęcia i opisy produktów od producenta. Czy można z nich swobodnie korzystać?

Zdjęcia i opisy produktów od producentaWiele osób, które prowadzi sklepy internetowe, jest święcie przekonanych, że może korzystać ze zdjęć i opisów produktów od producenta. No bo niby dlaczego nie. W końcu przyczyniają się tym do zwiększenia jego sprzedaży. W tym artykule tłumaczę, dlaczego takie przekonanie jest błędne. Co więcej, wskazuję co zrobić, aby działać całkowicie legalnie. W internecie w tym zakresie panuje totalna samowolka. Do czasu. Producenci powoli, krok po kroku, egzekwują swoje prawa.

Wiem o tym, ponieważ kilkakrotnie pomagałem takim nieostrożnym przedsiębiorcom wyplątać się z kłopotów.

czytaj więcej >>

9:

21 zaskakujących znaków towarowych, które udało się zarejestrować.

21 zaskakujących znaków towarowych, które udało się zarejestrowaćArtykuł pełen ciekawostek 🙂 Jeżeli chodzi o rejestrację znaku towarowego, to większość osób myśli o nazwie oraz logo firmy. Okazuje się jednak, że pojęcie znaku towarowego jest zdecydowanie szersze. I w tym artykule zrobiłem zestawienie, moim zdaniem, najbardziej zaskakujących znaków towarowych. Znalazły się tam znaki zapachowe, dźwiękowe, trójwymiarowe, hologramy, a nawet czyste kolory. Wszystko opatrzone moim komentarzem.

czytaj więcej >>

10:

SOLIDARNOŚĆ chroniona znakiem towarowym. Co to dla Ciebie oznacza?

SOLIDARNOŚĆ unijny znak towarowyBezapelacyjnie najpopularniejszy wpis zeszłego roku. Jako ciekawostkę powiem tylko, że powstał na miesiąc przed moimi egzaminami. Nie powinienem wtedy odrywać się od nauki, ale zrobiłem to z wielką przyjemnością. Wybuchła wtedy afera z użyciem flagi Solidarności na demonstracji KOD-u. Przewodniczący Solidarności oświadczył, że takie zachowanie narusza prawa do zarejestrowanego znaku towarowego SOLIDARNOŚĆ.

Podjąłem się polemiki z tym twierdzeniem.

Artykuł masowo rozlał się po internecie, ku mojej radości oczywiście 🙂

czytaj więcej >>

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”