Slider

Przeglądając bazy Urzędu Patentowego RP czasami trafiam na znaki, które wprawiają mnie w osłupienie. Zastanawiam się co siedziało w głowie ludzi, którzy je zgłaszali? Co chciał osiągnąć Pan Rajmund zgłaszając znak „Smoleńsk, zamach smoleński, katastrofa smoleńska” albo „Lech Wałęsa TW Bolek”?

 

Smoleńsk, zamach smoleński, katastrofa smoleńska - znak towarowy

„Smoleńsk, zamach smoleński, katastrofa smoleńska”

Dla jasności, żyjemy w demokratycznym kraju.

Tym samym każdy obywatel może zgłosić do rejestracji wybrane przez siebie oznaczenie. Słowo klucz to „zgłosić”. To czy ochronę dostanie, zależy od decyzji eksperta w Urzędzie Patentowym.

I to on weryfikuje, czy w konkretnym przypadku nie występują tzw. bezwzględne przeszkody w rejestracji.

 
Moim zdaniem nie ma szans na rejestrację tego znaku.
 
Sytuację prawną obu zgłoszeń należy oceniać wg. przepisów aktualnych na dzień ich złożenia tj. 19.02.16 r. Po kwietniowej nowelizacji ustawy Prawo własności przemysłowej (dalej: pwp) zmieniła się nieco procedura.

 

Art. 131 ust 1 pkt 2

Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia,
które są sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami.

Niewątpliwie zastrzeżenie tego znaku byłoby sprzeczne z dobrymi obyczajami. Nie można w świetle prawa monopolizować oznaczenia (i wykorzystywać komercyjnie), które kojarzy się z tragedią narodową.


Pan Rajmund zresztą nie był pierwszym, który wpadł na taki pomysł.

Na blogu pisałem już o próbie rejestracji znaku JE SUIS CHARLIE:

Je suis charlie - znak towarowyPowyższe hasło stanowiło wyraz solidarności z zamordowanymi rysownikami tygodnika „Charlie Hebdo”.


Natomiast w artykule „Wulgaryzmy jako znaki towarowe” wskazałem inne przykłady znaków naruszających dobre obyczaje.

M.in. te jednoznacznie nawiązujące do Jana Pawła II:

papież

oraz zawierające w sobie zakamuflowane przekleństwa:

HWDP(napoje energetyczne)

 

Tym samym zgłoszony znak towarowy „Smoleńsk, zamach smoleński, katastrofa smoleńska” niemal na pewno dostanie odmowę rejestracji.

Lech Wałęsa TW Bolek - znak towarowy„Lech Wałęsa TW Bolek”

Pan Rajmund miał jednak taką fantazję, aby zgłosić do ochrony również znak „Lech Wałęsa TW Bolek”.

Nie mam dla niego dobrych wiadomości.

 

Ten znak narusza inne przepisy ustawy pwp w brzmieniu sprzed nowelizacji:

Art. 131 ust 1 pkt 1

nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia,
których używanie narusza prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich.

W tym przypadku chodzi dokładnie o wykorzystanie imienia i nazwiska byłego prezydenta.

 

Pan Rajmund może jeszcze wyjść ze wszystkiego obronną ręką.

Wystarczy, że uzyska… pisemną zgodę na rejestrację znaku od Lecha Wałęsy 🙂

Szanse na to są raczej marne.

 

Ciekawostka:

Gdyby zgłoszenia dokonano po 15.04.2016 r. znak ten miałby szansę uzyskać ochronę. W nowych przepisach ekspert nie mógłby odmówić rejestracji w parciu o zarzut naruszenia dóbr osobistych. Ten argument mógłby podnosić sam Lech Wałęsa wnosząc formalny sprzeciw do rejestracji znaku towarowego.

 

Zresztą już w 2007 r. podjęto próbę rejestracji znaku towarowego z wizerunkiem Lecha Wałęsy. Przeznaczony był do oznaczania wina.

Oczywiście Urząd Patentowy RP odmówił jego rejestracji.

KOMUNA wino jubileuszowe. Nie chcem ale muszem. Znak towarowy.Z-322157

Po co ludzie zgłaszają takie znaki do ochrony?

Osobiście mam wrażenie, że wiele osób kieruje się takimi dwoma mitami.

1 – Zastrzegając znak towarowy uzyskuje się monopol na nazwę.

Tymczasem ten monopol prawny jest ograniczony jedynie do wskazanych w zgłoszeniu towarów lub usług. W tych dwóch znakach wskazano: relacje publiczne (czyli jak się domyślam PR). Co się za tym kryje? Zacytuję Wikipedię:

Public relations to kształtowanie stosunków publicznie działającego podmiotu z jego otoczeniem. Celem działań public relations jest dbałość o dobry wizerunek, akceptację i życzliwość wobec działań danej osoby lub firmy.

Czyżby Pan Rajmund chciał pod tymi znakami oferować usługi agencji reklamowej?

2 – Ochrona prawna obowiązuje od daty zgłoszenia.

Znów szczegółowo pisałem o tym tutaj. Samo zgłoszenie znaku towarowego nie oznacza, że uda się go zarejestrować. Tymczasem często ludzie mówią, że dysponują ochrona prawną bo dokonali zgłoszenia.

To nie tak.

Dopóki nie dostałeś decyzji o rejestracji znaku dopóty nie możesz mieć gwarancji, że ochronę uzyskasz. A powodów odmowy może być wiele.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Okazuje się, że możesz stracić swój znak towarowy w dość spektakularnych okolicznościach. Może to nastąpić w konsekwencji jego zbytniej popularności. Chodzi o sytuację, kiedy ludzie Twoją markę zaczynają traktować jako nazwę rodzajową. Formalnie jest to właśnie „degeneracja znaku towarowego”.

 

 

Degeneracja znaku towarowego – kiedy występuje?

Ogromna popularność znaku towarowego, tylko do pewnego momentu powinna cieszyć jego właściciela. Robi się bowiem poważny problem, kiedy konsumenci daną nazwą zaczynają opisywać całą kategorię towarów.

W świetle prawa takie oznaczenia nie nadają się do odróżniania towarów/ usług.

Wchodzą więc do domeny publicznej i każdy może się nim posługiwać!

Są to tzw. generyczne znaki towarowe.

 

Przykład:

Z czym Ci się kojarzą krówki, irysy czy raczki?

To były kiedyś oryginalne, bardzo fantazyjne nazwy słodyczy. Jednak tak się spopularyzowały, że przestały spełniać funkcję znaku towarowego. Chodzi o możliwość wskazywania na źródło pochodzenia towaru (producenta).

Jeżeli widzisz napój FRUGO to wiesz, że tylko jeden podmiot go produkuje. O krówkach już tego powiedzieć nie możesz.

Tym samym, degeneracja znaku towarowego oznacza jego uwolnienie.

Degeneracja znaku towarowego – można z nią walczyć!

I jest na to świetny przykład z naszego podwórka.

Degeneracja znaku towarowego groziła PTASIEMU MLECZKU. Po raz pierwszy zarejestrowano go w Polsce już w 1936 r. Po nacjonalizacji zakładów Wedla, nikt w 1956 r. ochrony nie przedłużył.

W międzyczasie, ten cukierek z lekką pianką zyskał ogromną popularność.  Zaczęły go robić cukiernie w całej Polsce.

 

Degeneracja znaku towarowego - PTASIE MLECZKOW latach 90-tych polski Urząd Patentowy zarejestrował wiele słowno-graficznych znaków towarowych PTASIE MLECZKO. Z jego praktyki wynikało, że uznał, iż nastąpiła tutaj degeneracja znaku towarowego.

Czyli, że choć w 1936 r.  nazwa PTASIE MLECZKO była fantazyjna, to dziś ludzie nie kojarzą jej z określonym producentem. Jest to więc generyczny znak towarowy.

Choć wydawało się, że klamka już zapadła, Wedel postanowił walczyć.

 

Kupował prawa do jednych znaków, wygaszał ochronę innych. W którymś momencie, od strony prawnej pozbył się wszystkich przeszkód i zgłosił do ochrony słowny znak towarowy. Co najważniejsze, musiał wykazać, że w przypadku PTASIEGO MLECZKA, nie nastąpiła degeneracja znaku towarowego.

Ostatecznie, po 8 latach, w 2014 roku otrzymał decyzję o przyznaniu prawa ochronnego.

 

Degeneracja znaku towarowego

Degeneracja znaku towarowego – jak z nią walczyć?

Aby uniknąć zarzutu, że dane oznaczenie stało się generycznym znakiem towarowym, powinieneś pamiętać o kilku zasadach.

 
1 – Musisz tego oznaczenia używać w funkcji znaku towarowego, a nie nazwy kategorii towarów.

Nie powinieneś przykładowo:

– odmieniać znaku przez przypadki, czy
– tworzyć jego liczby mnogiej.

 

W tym kontekście, ciekawie wygląda sprawa zarejestrowanego pod nr R-225679, słownego znaku towarowego PACZKOMAT .

Bardzo często ludzie mówią, że idą odebrać paczkę z „paczkomatu”, a inPost ma w danym mieście np. 100 „paczkomatów”. Poczta Polska próbowała ten znak unieważnić, ale jak na razie nie udało jej się to. Sprawa jest jednak otwarta, bo spór toczy się obecnie w wyższych instancjach.

 

2 – Powinieneś dbać o to, aby przy znaku zawsze występował symbol ®.

Jest to symbol mówiący, że dane oznaczenie jest zarejestrowanym znakiem towarowym. Umieszczając taką R-kę nie tylko przy logo, ale i w wersji słownej znaku, wskazujesz, że nie jest to nazwa rodzajowa.

 

Ciekawostka:

Kilka lat temu na prawników Wedla spadła fala krytyki. Napisali oni pismo do pewnej blogerki kulinarnej. Żądali, aby w publikowanych przez nią przepisach na PTASIE MLECZKO, zawsze dodawała symbol ®.

Młoda blogerka tak się przestraszyła, że usunęła całego bloga(!) Internet stanął po jej stronie, niezwykle mocno krytykując Wedla. Pokłosie tego możesz zobaczyć nawet dziś w komentarzach pod artykułami o Ptasim Mleczku.

Tymczasem prawnicy walczyli jedynie, aby nie nastąpiła degeneracja znaku towarowego. Inna sprawa, że mogli to zrobić w nieco subtelniejszy sposób.

 

3 – Powinieneś bezwzględnie walczyć z podmiotami używającego tego znaku.

Powiem krótko.

Fakt, że poza Tobą danym oznaczeniem posługuje się 50 firm jest koronnym dowodem na to, że jest to generyczny znak towarowy.

Czy tego chcesz czy nie – musisz się bronić poprzez atak.

Przykłady zdegenerowanych znaków towarowych.

Na świecie jest wiele znaków towarowych, które ogromną popularność przypłaciły utratą monopolu prawnego.

Fot. 1: Degeneracja znaku towarowego - ASPIRYNAW Stanach Zjednoczonych generycznymi znakami towarowymi są przykładowo:

ASPIRYNA,
Jo-Jo czy
THERMOS.

W Polsce unieważniono, zarejestrowany jeszcze w 1965 roku znak towarowy WIŚNIÓWKA dla wódek. A obecnie toczą się elektryzujące spory mające wykazać, że nastąpiła degeneracja znaku towarowego:

PACZKOMAT oraz
PTASIE MLECZKO.

 

Fot 2: Degeneracja znaku towarowego - bicykl vs rowerPo I wojnie światowej do Polski, w ramach pomocy, trafiło wiele bicykli marki Rover. Określenie „rower” dużo łatwiej przypadło ludziom do gustu. Dzięki temu nie jeździmy dziś bicyklami, a rowerami.

Do generycznych znaków towarowych należy określenie: ksero. Wywodzi się od amerykańskiej firmy Xerox produkującej kserokopiarki.

 
 

Również ciekawym przykładem zdegenerowanego znaku towarowego są CHWILÓWKI. Nazwa tych krótkoterminowych pożyczek w latach 90-tych była zupełnie oryginalna. Rynek szybko ją jednak podchwycił i dziś tak swoje usługi kredytowe oznaczają praktycznie wszyscy.

Znak towarowy - chwilówki R-240963Choć można znaleźć zarejestrowane znaki towarowe „Chwilówki” (powyżej nr R-240963), to ochrona dotyczy jedynie szaty graficznej, a nie płaszczyzny słownej.

 

Znaki kroczące w stronę degeneracji.

Język polski na tyle szybko ewoluuje, że to co dziś jest nazwą fantazyjną, za kilka lat może stać się nazwą rodzajową.  Obecnie często mówimy, że „wygoglowaliśmy” coś w internecie albo ściągnęliśmy fajną „apkę” na telefon. To również są zarejestrowane znaki towarowe.

Z pewnością więc czeka nas jeszcze niejeden ciekawy spór sądowy 🙂

_________________________

Zachęcam Cię do obejrzenia innego bardzo ważnego nagrania. Przedsiębiorcy często wybierają nazwy dla swoich firm, które są określeniami ogólnoinformacyjnymi.

To poważny błąd!


 
Fot. 1: davdenic ♫ in the sky ♫♫♫  / CC BY-NC-ND.
Fot. 2: karpiu© via / CC BY-NC.

 
 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


22 Sie

Analiza prawna marki. Co tak naprawdę daje?

Ostatnio jeden z moich klientów zadał mi kilka ciekawych pytań. Co tak naprawdę daje mu moja analiza prawna marki? Czy jeżeli wszystko sprawdzę, to będzie miał 100% pewności, że uzyska ochronę? W końcu, czy dzięki takiemu badaniu cała procedura rejestracji znaku przebiegnie szybciej? Pytania te były na tyle ciekawe, że postanowiłem odpowiedzieć na nie w tym artykule.

 

Analiza prawna marki – czym jest i po co się ją robi?

Aby znak towarowy dało się skutecznie zarejestrować musi on spełniać określone wymogi. Przykładowo, ochrony nie dostanie opisowy znak towarowy.

W większości przypadków analiza prawna marki polega na sprawdzeniu, czy nie występują jakieś kolizyjne znaki towarowe. Chodzi przy tym nie tylko o znaki identyczne, ale i podobne.

Choć w Polsce obowiązuje już procedura sprzeciwowa (ekspert przyzna ochronę nawet gdy znajdzie znaki kolizyjne), to konkurencja może złożyć skuteczny sprzeciw.

 

Analiza prawna marki to tzw. badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego.

Jeżeli szukasz specjalisty, który zrobi dla Ciebie takie badanie to udaj się do rzecznika patentowego. Jest to o tyle ważne, że aby wydać poprawną opinię co do szans na rejestrację znaku, konieczna jest nie tylko wiedza, ale i doświadczenie.

Jeżeli znajdziesz znak identyczny, to analiza prawna marki będzie prosta. Schody zaczynają się przy znakach podobnych. Nie ma jakiejś wyraźnej granicy, po przekroczeniu której można powiedzieć, że znaki są do siebie podobne na tyle, że dochodzi do naruszenia prawa.

Wszystko jest ocenne.

 

I tutaj bezcenne okazuje się doświadczenie rzecznika patentowego.

Po zarejestrowaniu kilkuset znaków, wiem jakie są „zwyczaje” określonych urzędów. Które znaki na pewno nie zostaną zarejestrowane w EUIPO, a jakie mają na to szanse w Polsce.

To doświadczenie pozwala formułować określone wnioski z badania.

Pamiętaj, że nie jest ważne czy wg Ciebie znaki są podobne. Liczy się, jak oceni to dany urząd rejestrujący znaki towarowe, albo gdy dojdzie do sporu – sąd.

 Analiza prawna marki. Co tak na prawdę daje?

Czy po analizie zyskasz 100% pewności, że znak zarejestrujesz?

 

Powiem wprost – nie.

 

Nawet jeżeli nie znalazłem żadnego znaku kolizyjnego, to

nie mówię klientowi, że na pewno dostanie ochronę.

 

Dlaczego?

 

Ponieważ może się zdarzyć, że ktoś identyczny znak zgłosił dosłownie 2 dni wcześniej.

I niestety, autentycznie miałem taką historię.

Informacje o takich zgłoszeniach urzędy publikują z opóźnieniem.

 

Tym samym, odpowiadając na pierwsze pytanie.

Zlecając analizę prawną marki, otrzymasz informację jakie masz szanse na ochronę. Jeżeli rzecznik patentowy zlokalizuje jakieś kolizje, to powie Ci również jak je obejść. Oczywiście jeżeli nie jest to przypadek beznadziejny.

Przykładowo możesz:

  • dodać do znaku kolejne słowo;
  • bardziej fantazyjną szatę graficzną, albo
  • zrezygnować ze zgłoszenia znaku unijnego na rzecz znaku krajowego.

Bez takiego badania zgłaszałbyś wszystko w ciemno.

Czy po takiej analizie rejestracja znaku przebiega szybciej?

Formalnie nie, ale…

…może zapobiec przedłużeniu się postępowania.

Jeżeli dokonasz zgłoszenia znaku i ktoś złoży do niego sprzeciw, cała procedura przedłuży się o wiele miesięcy. Jeżeli Urząd Patentowy będzie miał wątpliwości co do tego, czy Twój znak np. w ogóle nadaje się do ochrony, dostaniesz pisemne uwagi od eksperta.

Wyjaśnianie tego potrwa kilka miesięcy.

 

Analiza prawna marki jest jak sonar na statku – lokalizuje miny.

Jeżeli wiesz gdzie się znajdują, możesz je ominąć i bez przeszkód dopłynąć do celu. Jeżeli na nie wpadniesz, podróż się opóźni, albo w ogóle Twoje zgłoszenie pójdzie na dno.

Na rynku znaków towarowych robi się coraz ciaśniej.

Zapytaj mnie o wycenę

Imię i nazwisko

Adres email

Treść wiadomości

+48 575 999 710

mikolaj@lech.bydgoszcz.pl

Rzadko zdarza mi się, aby analiza prawna marki nie wskazała żadnego znaku podobnego.

Mam wrażenie, że negatywny wynik daje:

1/3 analiz na Polskę i aż
1/2 analiz na Unię Europejską.

To oczywiście nie oznacza automatycznie, że nic się nie da zrobić. Muszę się jednak mocno nagimnastykować, aby taki znak towarowy zarejestrować.

Niekiedy zresztą jest to w ogóle niemożliwe.

Pół biedy, jeżeli klient dopiero planuje wejść z nowym znakiem na rynek. Istnieje wtedy możliwość dokonania pewnych zmian w marce. Kiedy jednak taki znak jest już na rynku od kilku lat – mam związane ręce.

_________________________________

Jeżeli interesuje Cię analiza prawna marki, skontaktuj się ze mną przez formularz po prawej stronie. Na pewno odpowiem.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Rozmawiając o prawnej ochronie marki, zawsze pytam klienta: Jakie terytorium ma obejmować ochrona znaku towarowego? Często słyszę: Zgłośmy go na cały świat! Teoretycznie ochrona znaku towarowego na cały świat jest możliwa. Niestety, wiąże się to z wysokimi opłatami. Jest to więc dość droga zabawa. Poniżej opisałem dla Ciebie szacowane koszty takiej operacji.

 

 
Ten artykuł powinien zainteresować szczególnie osoby, które:

  • prowadzą startup-y o aspiracjach międzynarodowych, ewentualnie
  • właścicieli programów komputerowych czy aplikacjimobilnych.

Ochrona znaku towarowego ma pewne ograniczenia.

Rejestracja znaków towarowych zawsze odbywa się w określonych ramach:

  • musimy wskazać konkretne słowo lub logo podlegające ochronie;
  • musimy wskazać na jakie towary lub usługi ma obowiązywać ochrona;
  • i co najważniejsze – jakie ma obejmować terytorium.

Od razu ci powiem, że nie ma procedury, która polegałaby na tym, że jednym zgłoszeniem obejmujesz ochroną cały świat. A mniej więcej tak wygląda to w przypadku rejestracji unijnych znaków towarowych. Po dokonaniu zgłoszenia ochrona przyznawana jest łącznie w 28 krajach UE.

 
Wytłumaczę Ci to bardzo prosto.
 
1 – Jeżeli interesuje Cię ochrona znaku towarowego na Polskę

Ochrona znaku towarowego w Urzędzie Patentowym RP

zgłoszenia należy dokonać w Urzędzie Patentowym RP w Warszawie.

 
2 – Jeżeli ochrona znaku towarowego ma objąć Unię Europejską

Ochrona znaku towarowego w EUIPOzgłoszenia dokonuje się w Urzędzie UE ds. Własności Intelektualnej w Alicante w Hiszpanii.

 
3 – Jeżeli ochrona znaku towarowego ma objąć wybraną wiązkę krajów świata

Ochrona znaku towarowego w WIPOzgłoszenia dokonuje się do Biura Światowej Organizacji Własności Intelektualnej w Genewie w Szwajcarii. W tej procedurze rozszerzana jest ochrona znaku towarowego już zarejestrowanego. Czyli mając zastrzeżony znak w Polsce lub UE, możesz wejść z nim w procedurę międzynarodową.

Międzynarodowa rejestracja znaków towarowych.

Zgłoszenie do WIPO nie oznacza automatycznie, że twój znak towarowy zostanie zarejestrowany w każdym z wybranych krajów.

WIPO przekazuje Twoje zgłoszenie do wskazanego kraju. Tam trafia ono do weryfikacji do krajowego Urzędu Patentowego. W określonych przypadkach może on wydać decyzję o odmowie rejestracji.

Np. jeżeli podobny znak towarowy jest już tam zarejestrowany. Tak było zresztą do niedawna w Polsce.

 

Ciekawostka:

Poważny problem z rejestracją znaku IPAD w Chinach miał APPLE.

Ten kraj liczy ponad 1 miliard 300 mln ludzi. Na kilka lat przed stworzeniem Ipada chińska firma komputerowa zarejestrowała identyczny fonetycznie znak towarowy. Zrobiła to całkowicie w dobrej wierze, bo tak oznaczała swój sprzęt.

Nagle okazało się, że całkowicie zablokowała rynek Chiński dla APPLE. Po długich bataliach sądowych zawarto ugodę i sprzedaż znaku towarowego nastąpiła za 60 mln dolarów.

Ochrona znaku na cały świat.Ile kosztuje ochrona znaku towarowego na cały świat?

Obecnie istnieje możliwość rozszerzenia ochrony w procedurze międzynarodowej na około 100 krajów. Policzyłem ile kosztowałaby rejestracja:

  • znaku słowno-graficznego (logo);
  • który jest chroniony w Unii Europejskiej;
  • w 3 klasach towarowych.

Czyli rozszerzamy ochronę na wszystkie możliwe w tej procedurze kraje świata, z wyłączeniem 28 krajów UE (tam ochronę już mamy).

 

Łączny koszt opłat urzędowych:

24 518 CHF
(około 100 000 PLN)

 

Jak widzisz w tej procedurze nie ma wszystkich krajów świata. Brakuje np. Argentyny czy Brazylii. Nie pozostaje Ci nic innego, jak dokonać osobnego zgłoszenia znaku w każdym z pozostałych krajów. A jako, że na świecie jest ich około 200 – to dość skomplikowana operacja. Choć oczywiście do zrobienia.

Ciężko mi nawet oszacować jaki byłby tego ostateczny koszt. Trzeba by zliczyć opłaty urzędowe za rejestrację w każdym z tych krajów.

Podsumowując.

Jeżeli tylko nie jesteś gigantem typu APPLE czy Coca Cola, ochrona znaku towarowego na cały świat nie powinna Cię interesować.

Tym bardziej, jeżeli dopiero rozwijasz swój projekt.

W praktyce decydujemy się z klientami jedynie na te kraje, w których taka ochrona jest najpotrzebniejsza. Przy ich wyborze, przedsiębiorcy najczęściej kierują się liczebnością oraz potencjałem gospodarczym danego kraju

Czyli wyznaczamy największe gospodarki świata.

 

______________________

Na koniec zachęcam Cie do obejrzenia bardzo ważnego nagrania. Opowiadam w nim jak oficjalny dystrybutor w danym kraju świata może próbować ukraść Twoją markę.


 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”


Jako przedsiębiorca zapewne nie masz wiele wolnego czasu. Delegujesz więc zadania pracownikom i zewnętrznym firmom. Tak bywa przy tworzeniu strony internetowej. Tylko czy na pewno jesteś właścicielem firmowej domeny internetowej? Czy delegując zadania nie zaniedbałeś tak elementarnej kwestii?

 

Katastrofalne skutki przejęcia firmowej domeny internetowej.

Wiem co pomyślałeś.

To niemożliwe abym nie był właścicielem firmowej domeny internetowej.

A jednak.

W swojej pracy zawodowej wiele razy widziałem przypadki kiedy taka domena była faktycznie zarejestrowana na:

  • jednego ze wspólników;
  • pracownika firmy;
  • agencję reklamową zajmującą się stroną internetową.

Historia mojego klienta:

Za defraudacje finansowe klient zwolnił swojego dyrektora. Szybko okazało się jednak,  że człowiek ten jest właścicielem firmowej domeny internetowej.

Zażądał za nią 100 tys. zł (!)

Do tego czasu pod domeną oficjalnie zaczął oferować konkurencyjne usługi. Każdy dzień działania tej strony oznaczał ogromne straty dla mojego klienta.

Problem nie istnieje dopóki jest zgoda.

Czy pomyślałeś jednak co się stanie z firmową domeną internetową jeżeli skłócony wspólnik odejdzie ze spółki? A co jeżeli będziesz chciał zwolnić swojego pracownika. W końcu co w sytuacji kiedy postanowisz zakończyć współpracę z agencją reklamową.

Odpowiem Ci.

Wystarczy kilka kliknięć, aby twoja strona internetowa przestała działać.

Znikasz całkowicie z oczu swoich klientów.

Mało tego, tracisz dostęp do firmowych kont mailowych. Coś takiego może doprowadzić do prawdziwej katastrofy w firmie.

A odzyskanie takiej domeny, choć jest możliwe, zajmuje w sądzie wiele miesięcy.

 

Wracam więc z tytułowym pytaniem:

Czy na pewno jesteś właścicielem swojej firmowej domeny internetowej?

Jak sprawdzić kto jest abonentem domeny internetowej?

To proste!

Wykorzystuje się do tego narzędzie WHOIS (Who is – kto jest kim). Wpisując adres swojej firmowej domeny internetowej otrzymasz informację na kogo jest aktualnie zarejestrowana.

Radzę Ci zrobić to teraz.

Od razu będziesz wiedzieć na czym stoisz.
 

Baza WHOIS dla domen z końcówką .pl

Czy jesteś właścicielem swojej firmowej domeny internetowej?

 

Baza WHOIS dla domen z końcówką .eu

Czy jesteś właścicielem swojej firmowej domeny internetowej?

 

Baza WHOIS dla domen globalnych (m.in. .com)

Czy jesteś właścicielem swojej firmowej domeny internetowej?

Bazy WHOIS udostępniają wiele przydatnych informacji jak:

  • datę rejestracji domeny;
  • aktualnego abonenta (właściciela) domeny;
  • a czasami również kontakt do niego.

Co jeżeli nie jesteś właścicielem firmowej domeny internetowej?

Sprawdziłeś odpowiednie bazy WHOIS.

Nie jesteś właścicielem firmowej domeny internetowej.

Wiesz jednak do kogo uderzać.

To co powinieneś teraz zrobić zależy od tego w jakich stosunkach z tą osobą żyjesz.
 
1 – Jeżeli między wami jest pełna zgoda…

To istnieje duża szansa, że przez cały proces odzyskiwania domeny przejdziesz bezboleśnie. Abonent domeny, czyli osoba, na którą to tej pory firmowa domena internetowa była zarejestrowana, powinien dokonać jej cesji na ciebie. W takim przypadku wstępujesz po prostu w jego miejsce. Taka cesja nie jest skomplikowaną operacją i można ją zrobić drogą elektroniczną.

Cały szkopuł w tym, aby dotychczasowy abonent zgodził się na nią.

 

2 – Jeżeli między wami zgody nie ma…

Referencje:

LEMA

Może się okazać, że jedynym sposobem na przejęcie domeny będzie pójście na drogę sądową.

To jest też dobry moment, kiedy powinieneś skonsultować się z prawnikiem. Jeżeli chciałbyś skorzystać z mojej pomocy napisz do mnie na adres mikolaj@lech.bydgoszcz.pl.

Każda sprawa jest inna i może wymagać odmiennej taktyki. Często złożenie pozwu poprzedzają negocjacje. Dobrze poprowadzone mogą pozwolić na polubowne rozwiązanie sporu.

W liście referencyjnym, po lewej przeczytasz historię moich negocjacji z szantażystą domenowym. To była ciekawa sprawa, którą w przyszłości być może opiszę na blogu.

Najważniejsze, że „kreatywny przedsiębiorca” zmiękł i podpisał umowę cesji domeny. Klientka osiągnęła swój cel bez wchodzenia na drogę sądową.

 

Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się jak odzyskać firmową domenę internetową to koniecznie zobacz to nagranie:

 O domenach internetowych pisałem jeszcze w trzech obszernych artykułach:

Podsumowanie.

Koniecznie sprawdź czy jesteś właścicielem swojej firmowej domeny internetowej.

Jeżeli ty jesteś jej abonentem to gratuluję. Możesz czuć się bezpiecznie. W przeciwnym wypadku nie powinieneś tej sprawy tak zostawiać. Na dłuższą metę to niebezpieczne. Myślę, że w większości przypadków, jeżeli dobrze żyjesz z taką osobą – cesja domeny to zwykła formalność.

Jeżeli jesteś w konflikcie z abonentem takiej domeny licz się z tym, że możesz być zmuszony do wejścia na drogę sądową. Będzie to wręcz nieuniknione, jeżeli strona internetowa była twoim głównym źródłem pozyskiwania klientów.

Jak zawsze jednak, lepiej zapobiegać niż leczyć.

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na subskrypcję. Powiadomię Cię o nowych artykułach.
Dodatkowo jako gratis otrzymasz mój eBook pt.:
„10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O OCHRONIE MARKI”